FSO-Polonez Tuning Klub
GŁÓWNE KATEGORIE FORUM => TECHNIKA => Zawieszenie i układ kierowniczy => Wątek zaczęty przez: modrih w Listopad 08, 2020, 03:02:54 am
-
Dzień dobry.
Od 11 lat jeżdżę Polonezem Atu minus. Miałem dwie sztuki (obie bez wspomagania). Jeden na wtrysku Abimex drugi na Boschu.
W obu ta sama sprawa. Luz na kierownicy do którego się przyzwyczaiłem. Próbowałem z tym walczyć poprzez wymianę przekładni. Dorwałem niby nową (nie zauważyłem śladów żadnych na niej poza nalotami korozji na "wąsie" - ale to raczej kwestia magazynowana), została wymieniona i... było super. Poczułem że auto prowadzi się niezwykle precyzyjnie. Jak auto innego producenta. Niestety moja radość nie trwała długo. Z każdym kolejnym tysiącem kilometrów prowadzenie auta zmieniało się do stanu takiego jak jest teraz i jakie było po zakupie auta czy użytkowaniu przez 143 000km. Przejechałem może 5 tys. może max 10 tys. kilometrów i pomimo że kupiłem podobno nową przekładnie oraz został zmieniony w niej olej to i tak w efekcie długo nie posłużyła.
Czy to normalne jest że w Polonezach bez wspomagania są luzy w kierownicy? Nie wiem jak prowadzi się Polonez ze wspomaganiem. Ale podobno z opowieści słyszałem że niczego takiego nie ma.
Nawet jeżeli zgłaszam na przeglądach by się dokładnie temu przyjrzeli, to nic diagnosta nigdy nie wykrywa, czy na jednej czy na innej stacji kontroli pojazdów bo to po prostu kwestia przekładni, a dalej jest okej. Po zmianie przekładni było super, ale tylko chwilę. Dodatkowo sprawa jest ciekawa bo gdy kupiłem drugiego minusa z przebiegiem 57000 km to już była tak samo rozklekotana przekładnia jak w aucie z 143000 km (też Atu minus bez wspomagania). Mój wniosek jest taki że nowa przekładnia w Polonezach wytrzymywała 20 000km - 30 000 km w momencie opuszczenia fabryki (mowa o tych bez wspomagania).
Jak to jest z tymi przekładaniami? jak jest u was w autach bez wspomagania? Ciekawi mnie to.
-
Ja mam taką teorię (bo jeszcze żadnej nie udało mi się rozebrać z powodu wąsa), że to nie robi się luz na ślimaku tylko na tych łożyskach plastikowo/metalowych. Sądzę tak dlatego, że miałem dwie przekładnie i w żadnej z nich nie dało się tego luzu pojawiającego się na kierownicy (prawo/lewo) wyregulować śrubą regulacyjną która ma za zadanie usunięcie luzu pojawiającego się na ślimakach. Nawet w którejś książce jest napisane, że przed przystąpieniem do regulacji górną śrubą należy się upewnić, że ten luz który tam się pojawił nie jest spowodowany przez łożyska. Być może, ale to ktoś by musiał potwierdzić przekładnie ze wspomaganiem, mają inaczej rozwiązane łożyskowanie.
-
jak jest u was w autach bez wspomagania?
Jak lata temu miałem ATU w minusie bez wspomagania to też luz był mimo tam przebiegu gdzieś koło 110 tys . Ale i tak podziwiam że latasz bez wspomagania tym bardziej że masz boscha a do niego wszystkie graty są żeby to przełożyć (gorzej z abimexem) jak dla mnie 2 różne auta na 15 calowych felgach kręcisz sobie malym palcem kiere na wspomie JKC i silniku rovera (z pompą od rovera) trzeba się przyzwyczaić że przy wyższych prędkościach jednak auto jest trochę nerwowe (pompa rovera jest zbyt wydajna do JKC) można założyć przekładnie ZFa trochę ciężej chodzi i podobno jest git .
-
Moja przekładnia jest fabryczna, ma w tej chwili jakieś ~~120 tysięcy przejechane od nowości i nie ma żadnego luzu, skręciłem ją przy przebiegu 75 tysięcy na śrubie regulacyjnej bo był na jakieś 1/4 obrotu i właściciel z tym nic nie robił od nowości, i do tej pory luz się nie powiększył, nie było potrzeby dotykania przekładni. Może miałeś za mocno skręconą, jeździłeś bez oleju, albo problem leży nie w przekładni, a jakichś luzach w układzie kierowniczym.
-
na poczatku to trzeba sprawdzic,czy w przekladni jest olej, bo czesto sie zdarzalo, ze byly puste i wtedy elementy beda sie wycierac,
gdy smarowanie jest, to nie ma powodu, by cos sie szybko zuzywalo
-
Olej był nowy zalany. Nie wiem sam co tu teraz zrobić. Ewentualnie śruba regulacyjna a jak nie to kolejnej przekładni trzeba szukać.
Mam taki pomysł (ktoś nawet na forum o tym wspominał) by próbować zamontować przekładnie ze wspomaganiem (ale nie podłączać wspomagania - zatkać otwory) - tylko że tam trzeba dokonywać jakiś przeróbek drobnych odnośnie jej instalacji. Zdaje sobie sprawę że większość osób tutaj na forum ma wspomaganie i zapewne te osoby luzu o którym piszę nie mają wniosek mi się nasuwa taki że te ze wspomaganiem są dużo trwalsze.
Jeszcze przy takiej zamianie kwestia dochodzi (być może?) większych oporów przy kręceniu kierownicą, chociaż ktoś się wypowiadał na tym forum że niekoniecznie tak będzie a jak by było to by zlać trochę oleju z niej.
-
luz jest na kazdej przekladni, bo luz na kole kierownicy nie zalezy tylko od przekladni,
jezeli chodzi o wspome, to przekladnia JKC tez lapie z przebiegiem luz, bo kulki przekladni tocznej wycieraja (ale w sumie mozna je zmienic i w ten sposob ja zregenerowac)
przekladnia globoidalna nie powinna zuzyc sie po 30kkm, wiec bardzo prawdopodobne, ze regulacja wystarczy
jeszcze jedna wazna sprawa :
luz na przekladani globoidalnej ustawiamy tylko w polozeniu centralnym (na wprost), bo przy odchyleniach luz zawsze musi wystepowac (inaczej przekladnia moze zablokowac sie)
-
Jeszcze się wtrącę, domyślam się o co chodzi koledze modrih bo chyba mamy ten sam problem. Oryginalna przekładnia 110k przebiegu, luz na kole, że idzie przekręcić na szerokość dłoni może półtorej, zanim wąs dopiero się przemieści, nie jest to kwestia drążków bo sprawdzałem to też i bez nich, olej też był wymieniany, przekładnię próbowałem skręcić i dało to tylko tyle, że albo luz był taki sam, albo był nadal tylko kierownica nie wracał do pozycji jazdy na wprost ja było zbyt mocno skręcone.
Też szczerze mówiąc myślę o tym samym pomyśle, zamontować przekładnię od wspomy, ale zaślepioną bo nie mam na razie czasu, żeby kompletować resztę zestawu a przekładnię od wspomy mam i luzu na niej brak.
-
Mam wspomaganie z przekladnia jkc (pompa elektryczna hydrauliczna). Moge w każde chwili wyłączyć elektryczna pompę wspomagania i jeździć bez wspomagania na przekładni jkc. Powiem tak wtedy kręci się gorzej niż na zwykłej przekładni, dużo gorzej .
-
Nie ma za dużego luzu wzdłuż osi? Z tego co kojarzę, oś w kierunku podłużnym nie powinna mieć specjalnie jakichś luzów, bo wtedy w jedną stronę się zacina. Przynajmniej tak było z tą moją wymontowaną, rozmontowaną, a następnie - częściowo zmontowaną.
Aż z ciekawości sprawdzę jutro, jeżeli nie zapomnę.
-
A wyłączenie wspomagania nie powoduje wyłączenia smarowania pod ciśnieniem?
-
No więc poskręcałem dla picu, co drugą śrubą, bez uszczelek i kontr, swoją "zapasową" przekładnię do przysłowiowej kupy i muszę powiedzieć, a właściwie napisać, że po skasowaniu luzu śrubą w głównym deklu (bo ona stanowi niejako przedłużenie osi przenoszącej skręt na drążek) przekładnia chodzi całkiem lekko; również bez oleju, którego z wiadomych przyczyn nie dolewałem. Niniejszym, potwierdzam swoją własną wczorajszą tezę. Dziękuję; do widzenia.
-
Standard. Przejechałem swoim Poldkiem Atu 1.4 MPI K-16 z 1996 sto tysięcy kilometrów i luz na przekładni kasowałem, jak już zaczynał mnie wkurzać. Popuszczasz nakrętkę śruby regulacyjnej a potem jakąś pięćdziesięciogroszówką czy tam złotówką, wkręcasz tą śrubkę do bardzo lekkiego oporu, trzymasz ją a kluczem kontrujesz nakrętkę. I masz spokój na jakieś trzy miesiące, zależy, jak dużo jeździsz. Ja jeździłem nim codziennie, sto km dziennie robiłem i taką operację przeprowadzałem tak ze trzy razy w roku. U mnie była jeszcze inna zabawa, prawe przednie koło wyrywało sobie powoli wspornik środkowego drążka kierowniczego, zlikwidowałem to dopiero zmniejszając nieco skok maksymalny drążków kierowniczych na śrubach oporowych ramienia przekładni i wspornika, nie pamiętam już, czy śruba oporowa była tylko przy ramieniu przekładni, czy na obu stronach. Ale wcześniej w ten sposób ze trzy wsporniki rozwaliłem. Przednie zawieszenie i układ kierowniczy w Polonezie jest tragiczny i niewiele z tym zrobisz, chyba że zamienisz go na jakiś z porządnego zachodniego samochodu, ale to byłoby nie lada wyzwanie, bo maglownicy w Polonezie raczej nie wstawisz, silnik przeszkadza, chyba że ją montować do belki poprzecznej zawieszenia, ale wtedy byłaby narażona na zniszczenie przy pokonywaniu byle krawężnika. To jest do zrobienia, ale nie byłoby to takie łatwe. Kiedyś myślałem o tym, jak chciało mi się jeszcze myśleć, ale olałem to i jeździłem Poldkiem z tym, co miał. Da się przyzwyczaić.
-
Nie wiem, jak wy jeździcie, że tak często musicie kręcić tą śrubą <co> Częste wyjazdy na Ukrainę, czy jazda na pozacieranych drążkach, skoki przez most jak w Blues Brothers? Teoretycznie nie oszczędzam przekładni, zdarza się kręcić na postoju, szczególnie przed wjazdem do garażu, kiedy muszę nakręcać na 2-3 razy, i takie rzeczy się u mnie nie dzieją... trafiłem na tytanową przekładnię?
-
Ta, którą ja mam w swojej graciarni, nawet nie wiem, czy pochodzi z fiata, czy z borewicza. Też była zablokowana, nim ją rozebrałem. I powiem szczerze, trudno mi sobie wyobrazić problem, który jest tu opisywany, bo u mnie były po prostu zardzewiałe łożyska, których zresztą nie wymieniłem, lecz po prostu rozruszałem i przysmarowałem czymś tłustym. Na ślimaku - brak jakichkolwiek śladów zużycia. Ktoś w ogóle próbował rozebrać taką niby zużytą przekładnię i zobaczyć, co jest grane? Szczerze wątpię. Ode mnie jeden gość kupił dwie takie stare przekładnie. Tej, która mi została, nie wziął właśnie dlatego, że "nie działała". Był z mechanikiem, który w tym grzebie i on właśnie twierdził, iż przekładnie te są nierozbieralne - obudowa pęka przy próbie wyciągnięcia osi. Boję się myśleć, co on z tym robił... I to podobno mechanik...