przestancie bredzic o bezawaryjnoci aut, bo takich nie ma - jedyny pewnik,ze nie zepsuje sie cos,czego nie ma i tu faktycznie japonce przoduja w brakach wyposazenia,
najmniej awaryjnym samochodem, z ktorym mialem do czynienia jest Polonez, a dokladniej moj egzemplarz C+, ale zeby nie bylo za dobrze to ruda go zjadla nie slabo
KGB a w której Corolli?U znajomka kiedyś wymienialiśmy w tej z końca lat 90-tych i bezproblemowa robota.
rok 99 ,czyli e11 -chyba,bo sie nie wyznaje w ich oznaczeniach, te same amory sa w e10 i e11,
problemow wczoraj nie bylo (zeby nie zapeszyc dzisiaj),bo sruby wyszly ze zwrotnicy bez problemow, troche ciezej bylo z nakretka od lacznika stabilizatora, bo kula sie obracala w gniezdzie,a rdza na gwincie stawiala opor - pierwszy fejk to stabilizator z tylu, ktory nagnalem reka,zeby wyjac lacznik - serio? stabilizator,ktory moge nagiac reka z pozycji kucajacej bedzie cos stabilizowal
jednak mocowanie przewodu hamulcowego mnie rozwalilo : sam otwor,bez kanalu do przelozenia przewodu

,
dobrze,ze bylo jakies naciecie materialu,nie wiem czy fabryczne,czy ktos juz tam grzebal,ale dalo sie to rozgiac kombinerkami,bo idiota nie jestem, zeby ryzykowac rozkrecanie przewodu hamulcowego,
w nowych amorach zamiennikach oczywiscie naciecia brak, wiec trzeba bylo wyciac kanal (ciekawe co na to gwarancja) ,ale otwor nie jest okragly,tylko ze splaszczeniami,wiec koncowka przewodu oczywiscie nie przeszla cala jak powinna i zaczela sie kombinacja z jej utwierdzenem w mocowaniu,
dzisiaj chyba wezme pilnik i powieksze otwor w drugim amorze, zeby takich problemow nie bylo
ogolnie wiekszych problemow nie bylo, bo jest miejsce na wyjecie i dojscie do śrub przyzwoite, ale pewne rozwiazania rozwalaja system, a takich smaczkow w japoncach jest pelno,
to nawet wykpiwana wloszczyzna pozbawiona jest takich nielogicznych rozwiazan mechanicznych
a samo rozwiazanie amora tez jest ciekawe w tej corolli, bo to buda hatchback 5D i ma podobno takie sprezyny jak kombi (w sedanie i 3D sa slabsze) - amory sa gazowe i zrzucili na nie pol roboty odpowiedzialnej za sile ugiecia, wylane amory to nie tylko duda skaczaca ,ale tez bye dolecze na gladkiej drodze to pelne dobicie do ogranicznikow,
jedna reka mozna bylo rozbujac tylek do maksymalnego dobicia bez wkladania to sily,
poczatkowo myslalem,ze sprezyny sa pekniete i szukalem nowych na alledrogo,ale ogledziny wykazaly,ze sprezyny sa cale i zdrowe