Wczoraj na tym poległem, bo węże od płynu nie chciały zejść z króćców przy przepustnicy. Dzisiaj się udało je zdjąć (oczywiście, wszędzie naokoło rozlał się płyn chłodzący...), później przepustnicę i docelowo, po lekkiej gimnastyce, odkręciłem opaskę na wyjściu regulatora. Był tam ślad benzyny, więc akcja demontaż listwy wtryskowej - póki co zakończony połowicznie, bo wtryski wyjęte z kolektora, listwa przesunięta, ale kable od wtryskiwaczy na ten moment rozłączone 2 z 4. Pewnie jutro ciąg dalszy walki i potem mam nadzieję test wyjętej listwy, czy wtryskiwacze puszczają mgiełkę paliwową, czy może stoją albo jeszcze coś innego.
I tak się to kula powoli...
Właśnie, bardzo powoli

Ale sukces jest. Wymieniona kompletna listwa wtryskowa i Poldek ożył. Zapalił prawie że od strzała.
Czyli łącznie przewód paliwowy elastyczny w komorze silnika (zmieniony w 2023), pompa paliwa i wtryski.
Aktualnie gaz odpięty, bo testowałem tylko na benzynie i odłączyłem z instalacji wtyczki emulatora wtryskiwaczy.
Normalnie dawno takiej radochy nie miałem, jak podczas przejechania się do przodu i tył po podwórku Polonezem.
Drobna rzecz a cieszy.
W aucie siedzi nadal silnik, który dowiózł nas z Portugalii w 2023 i ledwo zipie. Także ta kwestia nadal przede mną.