Na podwoziu powierzchowna korozja, szlifierką się zjedzie i po dobrym malowaniu będzie ok.
Z wierzchu na lakierze masz purchle, więc blachy już raczej nie będzie- spawanie. Doły drzwi całe do wymiany albo całe drzwi.
Progi też raczej będą do wymiany albo do spawania fragmentów.
Polecam nauczyć się spawać i robić samemu, bo jak zlecisz komuś, to masz niemal 100% gwarancji że konował nie będzie nawet próbował po wspawaniu lakierować progów sondą od środka, ani nie da fluidolu.
Ewentualnie jak tylko odbierzesz auto po zrobieniu, to wężyki przez otwory do progów, dajesz podkład epoksydowy w ten sposób, po tygodniu-dwóch znowu wężyki i zalewasz od środka progi fluidolem.
Roboty trochę jest, ale jak się zrobi porządnie to i przez kilkanaście lat rdza znowu auta nie ruszy. Jak zlecisz warszatowi, to za 2-5 lat znowu będzie to samo.
Ogólnie nie jest źle, można powiedzieć że przez tyle lat egzemplarz dobrze zachowany i ciężko będzie znaleźć coś lepszego.
Ja bym to auto ratował, ma potencjał żeby bez dużych napraw jeździć przez dekady, ale nastaw się że trochę czasu i kasy pójdzie jeśli to ma wyglądać i być trwałe.