Ostatnio czytałem, że ceramizery które pierwotnie pojawiły się w USA, owszem, zmniejszały tarcie w warunkach testów które nijak się miały do warunków pracy w silniku, za to niszczyły powierzchnie pracujące w wysokich temperaturach. Czy tak samo jest w przypadku Ceratecu, na takie badania nie trafiłem ale śmierdzi mi wlewanie takiego mleka, skoro żaden olej silnikowy tak nie wygląda.
W dobrych olejach stosowane są związki molibdenu organicznego. Co ciekawe, Orlen, we wszystkich Max Expertach, Platinum Classic i półsyntetykach ma sporą ilość Molibdenu (ok 100ppm), co nie jest regułą nawet dla Motula. W wielu olejach Totala, Motula czy Valvoline'a molibdenu jest mniej, lub nie ma go wcale.
Jest też taka zależność, że po przekroczeniu pewnej ilości Molibdenu w oleju (ok 100 ppm), tarcie zaczyna rosnąć zamiast spadać, choć utrzymuje się niżej niż przy całkowitym braku. Taki Liqui Moly MoS2, oprócz podbicia lepkości, co przy odpaleniu w niskiej temp. jest niekorzystne, może zatem zwiększyć tarcie, w stosunku do oleju który ma już olej dodatek molibdenowy.
Natomiast duża ilość MoS2, powinna eliminować zjawisko suchego startu. Pierwotnie ten dodatek stosowano w myśliwcach, w WŚ, żeby po utracie oleju od przestrzelenia, silnik się nie zatarł i dawał pilotowi szansę na powrót do przyjaznego lotniska.