Miałem na myśli ostatniego byłego właściciela, bo to jego dzieło. Zaraz będą zainteresowani samym silnikiem, ewentualnie mostem, a reszta pójdzie do pieca. Takie czasy, że albo ładny oryginał, albo coś przerobione z głową, to wtedy klient jest. Reszta to tylko na rozszabrowanie, bo to chyba jeszcze nie te czasy, żeby odbudowywać samo pole numerowe. Jeszcze chwilę poczekamy i albo się doczekamy, albo już nie, bo ciężko powiedzieć, w którą stronę to wszystko skręci. Póki co, to ogłoszenia pękają w szwach od samochodów, które są w połowie skorodowane, pokryte mchem, a ceny mają "nieco" nieadekwatne bo ktoś myśli, że jak polonez, to zaraz ktoś to weźmie w dobrej cenie i jeszcze mu podziękuje.