Mi najwięcej nerwów psuł niski kanał (niestety mam taki, że się muszę garbić), przez co bolą nogi

Dodatkowo podstawienie kobyłek pod auto ograniczyło nieco swobodę ruchów.
Więc tak, postaw auto na czymś (np. kobyłki), zlej olej z mostu.
Odkręcasz wał przy moście (4 nakrętki na klucz 13, płaski pasuje, trochę lipa) i odchylasz go (uważaj, żebyś go głową nie trącił, ja przywaliłem nieco

)
Wtedy ukaże się nakrętka-teoretycznie trzeba odgiąć zaklepane brzegi, ja po prostu pociągnąłem kluczem nasadowym 30 (nawet przedłużki nie dawałem, bo średnio było jak).
Tylko "mała" uwaga-pooznaczaj (np. korektorem) położenie nakrętki i licz obroty przy odkręcaniu, żebyś potem KONIECZNIE przykręcił w tym samym położeniu (tzn ja MINIMALNIE mocniej dokręciłem, ale obrotów tyle samo)
Jak odkręcisz to wyciągasz flanszę z podkładką i wydłubujesz uszczelniacz-jakiś mocny śrubokręt, młotek, to już kwestia inwencji twórczej, tylko uważaj na wieloklin wałka mostu i nie wbijasz nic między uszczelniacz a obudowę-lepiej rozdłub uszczelniacz, albo spróbuj zapierając się go "pociągnąć".Może jakieś wkręty wkręcić i pociągnąć?Tego nie próbowałem, ale ogarniesz.
Uszczelniacz wbijałem przez drewienko (lekko) posmarowany olejem-za głęboko nie wejdzie, ma tam "blokadę", tzn wypust.
A potem skręcasz z powrotem.
Powodzenia.