Aha, dzięki za rady, zobaczę, co i jak.Czy aż tak źle?

Kiedyś miałem zrobione fotki, jak zdjąłem orciari i wykładzinę i wysłałem, tak w ramach relaksu, świętemu, to powiedział tylko "o mój Boże". Jak go kupiłem (w lutym będzie 9 lat) to już był do napraw blacharskich "na wczoraj" bo progi nie istniały, choć po wierzchu jeszcze nie było wstydu.Na dzień dzisiejszy, nie ma śladu po progach wewnętrznych i zewnętrznych, a także już ładnie leci blacha podłogi, ten "łuk" gdzie przykręcone są np. pasy bezpieczeństwa.Wielka dziura pod nogami kierowcy, gdzie pod spodem był ten "kwadrat" do podnoszenia auta, dziury po mocowaniach lewarka z tyłu, ale to w sumie było od początku, wygniłe miejsca za tylnymi błotnikami, gdzie jest wąż od wlewu i analogicznie z drugiej strony, z przody, nie istnieją miejsca styku błotnika z podłogą, gdzie było to wzmocnienie z blachy, nawet klapa tylna zaczęła gnić na dole przy rancie, maska już ma dziury na dole, dach jest cały, ale pojawiła się korozja na tyku słupka przedniego z dachem, dziurki w tylnych błotnikach, pod uszczelkami trójkątów, zeżarte sierpy pod orciari, w ogóle, polowa dołu jest zjedzona.Może to nie jest aż tak bardzo, żeby nie dało się z tego nic "ulepić" ale jest źle i na dzień dzisiejszy, nie opłaca się zbytnio w to inwestować kasy.Nie mam migomatu, choć bez problemu mogę pożyczyć, ale jak na to patrzę, to mnie głowa boli, bo ciężko tam jakkolwiek zacząć, żeby jedno do drugiego przykleić.Jedyne co, to podłużnicę się trzymają, choć znalazłem jedna niewielką dziurkę w miejscu mocowania wspornika układu kierowniczego, ale gdyby nie podłużnice, to by się złamał.Jeżdżę nim raczej na miejscu, więc w razie w, jest niedaleko.Dałem za niego zdaje się 1350 pln, miał wtedy sprzęgło do wymiany, a tak, to w sumie był ok. nie licząc niewielkiego wycieku spod uszczelki nad kolektorem wydechowych, ale z tym się dało żyć, bo nie ubywało zbyt dużo płynu.jak już zacząłem grzebać i to zrobiłem, to mi zeżarło głowice i było po bajce.teraz mam drugi silnik i jest ok. jeździ w nim nowe sprzęgło, które wtedy kupiłem, więc się przydało.Nie dałem dużo, jak za poloneza z orciari, 1.4 pod maską, grokami standardami w "niebieskie" krzaki i elektrycznymi szybami.Przez ten czas, sporo przeżył i szkoda go trochę, ale czasem trzeba odłożyć sentymenty na bok.Po prostu, jego remont i doprowadzenie do stanu "dobry +" pochłonie za dużo kasy i czasu, a nie mam czasu na takie zabawy.Jak kiedyś go rozbiorę (oc do 11 marca) to fotki pstryknę, dla potomności.Może się znajdzie nawet chętny?

Miałem raz nawet klienta, jakiś chłopaczek się pytał, czy nie chciał bym sprzedać, ale mu powiedziałem, że dla jego własnego dobra, to lepiej, żeby nie kupował.On z daleka, z orciari, to jeszcze bardzo ładnie wygląda, a szczególnie wieczorem

Jak by go połatać na sztukę, poszpachlować, zapierdzielić siatkę od dociepleń i rzucić ładny lakier, to jeszcze by się jeleń znalazł, ale to trzeba być zwyczajnym skur...
Może mi wyjdzie coś z tego, co mam na oku, to może się pochwalę.Nie zostanę z jednym polonezem, bo plus jest dla mnie zbyt cenny, żeby go tłuc na co dzień i w każdych warunkach.Staram się nim jeździć tylko w suchych porach roku i w słoneczne dni.Ma dopiero 90 parę tysięcy przejechane, wiec nie jest źle.