Postanowiłem sobie wymienić termostat i prawem Murphy'ego co miało pójść źle to poszło.Najpierw urwała się jedna śruba przy obudowie termostatu.Spoko mam nową to od razu założę ale przy odkręcaniu starej od głowicy urwała się kolejna śruba.Aktualnie samochód stoi unieruchomiony a ja po kilkugodzinnej walce mam ochotę wsadzić szmatę do baku i go podpalić.
znam to uczucie, mialem zalozyc glowice w Alfi i zaczac skrecac do kupy,a okazalos ie,ze musze jeszcze sporo rozkrecic, zeby wyjac kolektor dolotowy,bo glowica nie wejdzie - sciagalem ja łomem

wiec kolektor zdjac jej nie przeszkadzal,
w OHVce te sruby pourywales ?
Nie wiem, choć się domyślam. W każdym razie fakt jest taki, że u mnie póki był "duży" parownik pod gaz na śrubę temperatura była równo na 90 *C, po założeniu TURa silnik był notorycznie przegrzany, nieznacznie bo nieznacznie, ale jednak.
TUR ma najluzniejszy przelot wody ze znanych mi parownikow, wiec ten "duzy" do IIgen prawdopodobnie stwarza wieksze opory przeplywu (jezeli to lovato rge90 to na pewno),
tylko nadal nie ma to znaczenia dla silnika, bo maly obieg mozna nawet zatkac, a silnik ma pracowac prawidlowo na duzym