No to podchodząc w ten sposób do tematu, czyli kompletacja danego egzemplarza, stan itd, to teraz pomyślmy przez chwilę, że wypływa gdzieś w świecie (nie wiedzieć, jakim cudem) polonez (mało ważne, z którego roku i w jakiej wersji nadwoziowej) z silnikiem innym, niż ohv i citroen, no i nie rover 1,4. Powiedzmy, że jakiś poldoford, lub fabryczne 2,0 fiata, albo nawet mocniejszy rover (to już abstrakcja) to patrząc przez pryzmat (ewentualnego) idealnego stanu, historii itd, to można by się zbliżyć do 200k? Abstrakcja? Co by nie mówić, to powyższe auto jest jakby żywcem przyprowadzone z fabryki, jakby znalezione zamurowane na tyłach jakiegoś salonu. Takie samochody, obojętnie jakiej marki, zawsze wzbudzają emocje, tym większe, im mniej zostało na świecie jeżdżących egzemplarzy, w stanie już przecież bardzo różnym. Na to auto musi być poważny kupiec z dobrym podejściem, niekoniecznie miłośnik FSO, bo każdy normalny, nawet majętny człowiek, popuka się tylko w czoło i uśmiechnie z politowaniem. To jest tak naprawdę inwestycja, która może się nigdy nie zwrócić. To auto mogło by stać w muzeum ale które muzeum by było stać na zakup? Idealnie nadaje się do salonu, żeby trzymać jak ten gość, który trzymał Malucha w pokoju. Siedzisz sobie w fotelu i patrzysz na tego rodzynka.