Tak jak opisywałem w innym temacie dziś udało się przywrócić ładowanie w Trucku (niedawno kupiony, poprzedni pójdzie do chętnego za prawie darmo albo na żyletki bo nie mam czasu ani siły na niego).
Ale poza tym najpewniej będzie też normalnie monowtrysk teraz chodził. Wcześniej wszystko wskazywało na ultra bogatą mieszankę. Wpięliśmy na szybko wyrzeźbiony manometr z trójnikiem w zasilanie i pompa po zapłonie dobijała do 3 barów

Myślę sobie "no niemożliwe, zatkany powrót jak wspomina instrukcja". No i faktycznie w pewnym sensie był "zatkany".
Pominę opis dłuższej zabawy z przepinaniem węży i kolejnych odkryć i powiem od razu co musiało zajść u któregoś z poprzednich właścicieli. Otóż najwyraźniej coś ciekło przy powrocie na baku (to typ z dwoma otworami od góry) więc ktoś pomysłowy postanowił pod maską zamienić wąż od powrotu z tym od oparów z filtra węglowego. Ten ostatni kończy się nieopodal wlewu paliwa co trochę średnie może być (chociaż w praktyce niewiele by się wychlapało nawet bez korka na wlewie) ale w teorii super - rozwiązany problem z cieknącym króćcem na baku.
Tyle, że ten ktoś nie zauważył, że w przewodzie idącym do wlewu jest w środku mocna restrykcja w postaci tulejki z wewnętrzną średnicą rzędu 1,5 czy 2milimetry. W związku z tym biedny regulator nie miał szans utrzymać 0,8-1,2 bara a pompa ładowała ile wlezie. Mieszanka była 2-3 razy za bogata co nie dość że odczuwalne było w jeździe to normalnie czuć było z wydechu. Na małym obciążeniu jeszcze jakoś jechało ale z pełnym gazem dusił się jak głupi i trzeba było odczekać aż wydmucha to na niższych obrotach żeby w ogóle dalej ciągnął. No i świece od razu całe czarne, nie potrzeba szerokopasmowej sondy żeby stwierdzić, że coś tu mocno jest nie tak.
Ponieważ króciec na baku wciąż cieknie to chwilowo podpięliśmy znowu przy wlewie tyle że nowym przewodem bez restrykcji i wygląda ok. Jeszcze muszę sprawdzić w jeździe ale jestem dobrej myśli. Zupełnie inaczej brzmi też teraz pompa. Też musiała nieźle dostać w kość.
Niemniej, bak trzeba i tak cały wymienić bo przecieka. Ze 2 tygodnie temu po lekkim serwisie świec i przewodów pojechaliśmy na jazdę próbną i zatankować. Dobrze, że postanowiłem wlać tylko 20 litrów i że nie zdecydowaliśmy się na jedzenie czegoś na stacji. Wracamy do auta, zaglądamy pod maskę tak żeby zerknąć i kolega mówi: "kurde, wiem że jesteśmy na stacji ale coś wali paliwem". Sądził, że to coś pod maską ale mnie zapaliła się lampka i spojrzałem na zbiornik a tam piękna fontanna
Tak więc chwilo można jeździć z maksymalnie jakimiś 15 litrami heh. Myślę czy nie zmienić na taki z jednym otworem bo trochę łatwiej znaleźć razem z nowym smokiem.