Nie z moim autem, ale kolegi, zachciało mi się jechać japońskim wynalazkiem na święta do Puław

Nissan primera p11 z automatem - najpierw zablokował się tłoczek hamulcowy na wylocie z Katowic, od razu powrót 50km/h na ekspresówce, tarcza czerwona, poszedł dym, już leciałem z gaśnicą myśląc, że auto nam spłonie, tyle dymu z klocków nie widziałem nigdy, nawet jadąc PN i 125p z zablokowanymi tłoczkami, także to nie tylko przypadłość bendixów. Szybka jazda do mechanika i zrobił to w 3 godziny, na wyjeździe od mechanika wypadł z prowadnicy wajchy (kierowca niepełnosprawny) zaczep plastikowy - jazda 5km/h po osiedlu, autobus nas wytrąbił
![]:-> ]:->](http://forum.fsoptk.pl/Smileys/emoty/diabelek.gif)
Pomijając fatalnej jakości światła w nocy, jak świeczki (współczesne zamienniki reflektorów świecą mniej więcej jak maluch z R2), dziurawy tłumik i wycieki z układu chłodzenia, dojechaliśmy na miejsce

Drugi raz nam robią te hamulce ten sam numer. Wyjazd o 11, dojazd do Puław o 22:30, odległość 300km
