wysyłkę z opcją ostrożnie i wartością + dowóz na pocztę chciałem 50zł.
Nie dziwie się, że ktoś marudził, że chcesz to wysyłać pocztą. Kto w ogóle jeszcze korzysta z tego reliktu przeszłości po za dziadkowymi zakładami typu Rewar. 
Sprawa jest prosta, pocztę mam na piechotę 300 metrów od klatki bloku. Zamawiając kurierów kończyło się to tak, że kurier który miał odebrać paczkę zlewał zlecenie, i w ogóle nie przyjeżdżał. Ostatni "numer" z kurierem miałem taki, że warując zamknięty w domu bez możliwości wyjścia do godziny 16, siedziałem piąty dzień z rzędu w domu, czekając aż łaskawca odbierze paczkę. Oczywiście nie zadzwonił i nie przyjechał, za to zaznaczył, że "nie było mnie w domu", bo mu tak wygodnie. Dopiero po pełnym wku... , eee, niezbyt uprzejmym telefonie, w którym nawrzucałem osobie z DHL po drugiej stronie słuchawki grożąc publikacją rozmowy telefonicznej na YT jako reklamę firmy DHL, w której opublikuję całą rozmowę nie zważając na natychmiastowe pouczenia mnie po drugiej stronie słuchawki, że nie mam prawa tego robić, wraz z historią przesyłki, która od kilku dni miała status nieodebranej, nagle odezwał się w ciągu 20 minut kierownik jednego z tych molochów na mój prywatny telefon, że kurier zaraz odbierze tą paczkę w zębach, w końcu się zjawił, informując, że o żadnym zleceniu nic nie wiedział i nie było go nawet pod moim blokiem, zrzucając winę na "centralę" i innych kierowców, którzy olewają zlecenia odrzucając je z automatu i jadąc tylko pod te adresy, do których jest im wygodnie jechać.
Powtórzyło się to raz, drugi, trzeci, i od tamtej pory wolę zanieść paczkę na pocztę, niż męczyć się z kurierami i warować bez możliwości wyjścia z domu, bo jaśnie pan albo wcale nie przyjedzie bo mu się nie chce i nie będzie miał za to konsekwencji, albo zadzwoni domofonem (a po co komu dzwonić na telefon mimo, że jest na liście przewozowym?) właśnie jak wyjdziesz na minutę do toalety, nie odbierzesz? To pojedzie sobie, odhaczy, że nie było cię w domu, zlecenie anulowane i do widzenia.
Już pominę historie z kompletnie zniszczonymi, zmiażdżonymi przez kurierów paczkami przerzucanymi przez płot albo zostawianymi u losowych sąsiadów. Albo jeszcze inna historia: remontując fiata, osoba, która przeprowadzała remont dostała do ręki pustą kopertę, i jak się zorientowała, że powinny w środku być nie lekkie uszczelki, a fabryczne krzyżaki (koperta rozerwana), kurier już uciekał ile fabryka dała po wertepach do głównej drogi. Po 3 miesiąców bojów, wysyłania pism, kłócenia się z dostawcą odzyskałem pieniądze za krzyżaki, ale towaru już nie.
Poczta to moloch, ale mają procedury i zasady, oprócz jednej czy dwóch zniszczonych paczek nie zdarzyło mi się ganianie z paczkowym, zabawa w głuchy telefon itd. Paczki docierają na czas, nie giną i tyle mi wystarczy. Paczka+ dociera zazwyczaj na drugi dzień.
-------------------------------------------
Ale wracając do tematu,
-Odstawiłem fiata na zimowy odpoczynek
-Zatankowałem za 50zł

-100km od domu pękł mi "patentowy" wąż łączący zawór nagrzewnicy łączący króciec z bloku z zaworkiem. Mimo, że dziura ma aż 1cm, udało się dojechać w oparach płynu chłodniczego. Pełny zbiorniczek wyrównawczy, zalany pod korek pod garażem był całkowicie suchy. Czy ma ktoś sensowny pomysł na zastąpienie tego badziewia:
https://sklep.regmot.com.pl/przewod-gumowy-ogrzewania-polonez-oe-4357480-wym,3,14136,2307czymś, co wytrzyma lata, zamiast wymiany co rok? Ostatni patent wytrzymał od wakacji do teraz, ciągle się z tym męczę i ciągle po czasie mam na tym połączeniu przecieki... przewód silikonowy 16 wciśnięty na chama? 19 ściśnięty mocniej opaską?