Ostatnimi czasy robię sporo, ale za to niewiele spektakularnego.
W Dusterku borzym padł mi czujnik temperatury silnika. Objaw bardzo ciekawy - odczyt temperatury był prawidłowy z "strzałami" 1-2 s, gdy czujnik wskazywał jakąś totalnie odrealnioną wartość (np. 90 st.C i nagle -40 st.C). Podczas jazdy objawiało się to dziwnymi szarpnięciami, jakby chwilowym ubytkiem mocy. Zobaczę jak długo wytrzyma nowy czujnik, bo podobno gównolit to główny budulec tej części ( ͡° ʖ̯ ͡°)
W WSCe zająłem się zawieszeniem. Kupiłem tulejki i uszczelniacze przednich lag, dorobiłem podkładki uszczelniające i wlałem nowy olej. Ogólnie jestem załamany jakością części zamiennych do motocykli z PRL. Tych nieszczęsnych tulejek musiałem kupić chyba 3 komplety, z czego pierwsze 2 poszły na zmarnowanie, bo musiałem jakoś ogarnąć technologię montażu... Po delikatnym stoczeniu udało się to w miarę zmontować, ale jedna laga pracowała tak jak powinna - ciasno, ale bez oporów. A druga była tak sztywna, że ja pier... Zrobiłem jakieś 30 km i wygląda na to, że w miarę się to rozjeździło i zawieszenie zaczęło pracować. Co prawda wciąż opornie, ale jednak.
Dodatkowo w WSCe klasycznie walczę z doborem dyszy głównej w gaźniku. Jak na razie rozmiar 110/105 wykazuje największy potencjał współpracy, ale chyba muszę jeszcze pobawić się iglicą, gdyż przy rozpędzaniu sprawia wrażenie niedolanego. Kuźwa, królestwo dla typa, który opracuje kit wtryskowy do WSKi

Wyciagnąłem Charteła i doprowadziłem na przegląd - kolejne 2 lata spokoju. Zmieniłem wkład lampy na WESEM H4. Muszę przyznać, że mój 3fazowy DIY zapłon CDI robi robotę. Z palcem w tyłku ogarnia wszystkie odbiorniki i to na wolnych obrotach, gdzie (niby) 3 fazowy w WSCe na wolnych prawie w ogóle nie ładuje...
Kompletuje klamoty do maluszka (brakuje mi niepognitych drzwi kierowcy, w których mocowanie zamka jest niereperowane) i jakiegoś machera, który będzie chciał podjąć się tematu w taki sposób, żeby efekt końcowy nie wyglądał jak kupa rozgrzebana patykiem...
Na koniec, wyciągnąłem Kadeta na małą przejażdżkę, z której wróciłem bez sprzęgła. Myślałem, że to będzie drobna awaria, którą szybko naprawię i będzie ok. Jednak po rozgrzebaniu silnika okazało się, że jest... "ch*"owo i to bardzo. Także zakupiłem praktycznie cały nowy silnik w częściach, a kartery oddałem to wstawienia nowych gniazd łożysk. Mam nadzieję, że przynajmniej po wykonaniu takiego remontu ten mały bzyczek nie będzie mnie więcej angażował
