FSO-Polonez Tuning Klub
GŁÓWNE KATEGORIE FORUM => CAŁA POLSKA => Wątek zaczęty przez: Conrado967 w Styczeń 14, 2024, 15:42:47 pm
-
Siemka wszystkim w nowym roku ;)
Skoro nie ma nowego tematu na 2024, pozwalam sobie taki założyć i pochwalić się regeneracją zacisków do Poloneza na lucasie dla kolegi oraz przygotowania swapa na Palio 257mm do mojego Kombi.
(https://i.imgur.com/lfMXow9.jpg) (https://i.imgur.com/4hCksvV.jpg)
(https://i.imgur.com/uzFcoMM.jpg) (https://i.imgur.com/fNUnulP.jpg)
Użyte reperaturki:
- D41073C do Poloneza na Lucasie
- D43282S do Palio 257mm - tłoczek znacząco różni się wysokością i nie byłem pewny czy mogę wrzucić ten z zestawu.
(https://i.imgur.com/WX38DMc.png)
Ten co był okazał się być jednak okazał się być w niemal idealnym stanie, poza tą częścią, która wystaje poza osłonę kurzową.
Szpraj do zacisków hamulcowych Deco w kolorze złotym.
W przyszłym tygodniu mam nadzieje, że uda się je wrzucić na auta już.
-
Rozerwałem z wierzchu lublinową plandekę, zrzucając z niej śnieg.
Jak na złość, znowu zaczął sypać, więc wjechałem na chwilę na halę i na szybko poratowałem kawałkiem tkaniny roletowej przyklejonej na klej do fartuchów. Zobaczymy, na ile to wystarczy.
-
Rozerwałem z wierzchu lublinową plandekę, zrzucając z niej śnieg.
A no widzisz, tak czasem jest, jak się chce za dobrze. Chciałeś zrzucić śnieg, żeby nie ciążył na plandece i jej nie rozerwał, a przy próbie zrzucenia, sam ją rozerwałeś. Tak bywa. Dostawczaki skrzyniowe są czasem wygodne, bo ściągasz plandekę, pałąki i masz możliwość załadowania węgla, ziemi, piachu itp, bezpośrednio ładowarką, ale znów są problemy z zalegającym śniegiem, lodem itd. Blaszak jest pod tym względem lepszy, ale znów nie posiada wyżej wymienionych zalet. Nie można mieć wszystkiego.
-
Szczerze mówiąc, z zakrytą paką jest bardziej użyteczny, bo nie leży tam wszystko jak na straganie, kiedy zaparkujesz, a jak jedziesz, niczego ci nie wywieje.
Jeżeli chodzi o załadunek, też nie ma tragedii. Niedawno ładowali tam od tyłu blachy stalowe 3×1,5. Oczywiście, na płasko. I lublin, jak stoi, to stoi, ale tych blach, gdyby nie ten samochód, nie miałbym czym przewieźć, bo blaszaka mam co prawda z większą paką, ale nadkola...
Wierzch plandeki trzeba będzie czymś pomalować, bo za każdym razem lód odchodzi z niej z mikrowarstewką plandekowego polimeru i już jej włókna są na wierzchu. Kwestia czasu, kiedy rozpruje się w innym miejscu.
-
Zacząłem składać wąskiego , który ma być repliką radiowozu. Borewicz czeka na zrzucenie głowicy, trzeba sie wziąć bo lada moment marzec będzie i sie sezon spotowy powoli zaczynał
:)
-
Śnieg stopniał więc wczoraj naładowałem i odpaliłem coupete, rundka po gminie, dogrzałem, trochę sobie poupalałem do odciny i powrót pod wiatę :)
-
Korzystając z pogody umyłem dziś Subaru. Chciałem poodkurzać i trochę się zmartwiłem. Do auta leje się woda pod nogi kierowcy ;-| gumowy dywanik suchy od góry, woda jest pod nim. Podłoga jest idealnie zdrowa. Ewidentnie leje się gdzieś od strony szyby / podszybia. Najgorsza możliwa opcja, muszę z tym czekać do wiosny/lata i najgorzej, że nie za bardzo wiem komu to zlecić. Mechanicy u których serwisuje auta nie będą chcieli się podjąć bo to dużo dłubaniny i zabawy. Koledzy u których serwisuje auta - jak wyżej. Samemu mi się nie chce szczerze mówiąc.
W ostatnim czasie jeździłem sporo z mamą po salonach samochodowych, celem kupna. Ostatecznie wybrała sobie Subaru XV, co mnie cieszy, pojeżdżę sobie współczesnym wyrobem tej marki, zobaczymy jak się sprawuje :)
-
zrób ludwika z wodą i oblej krawędzie szyby.
Następnie kompresor z dmuchawką i lecisz w koło szyby od wewnątrz. Jak zobaczysz bańki to wiesz, że wyklejona jest szyba.
-
Na wiosnę tak trzeba będzie zrobić
-
https://www.youtube.com/watch?v=Hd-DFhOAlKk
-
W Atu coś się popierniczyło i po włączeniu zapłonu od razu przełącza się na LPG. Wygląda jakby czujnik temperatury padł.
Parę dni temu uświadomiłem sobie, że pisząc posta zamykającego 2023 r. zapomniałem o najważniejszej rzeczy. 30.12.2023 r. minęło 10 lat z moim własnym FSO :)
-
Po dłuższym czasie irytacji spowodowanej uszkodzoną klapą mieszacza powietrza w Lalunie, w końcu zebrałem się w sobie i go wymieniłem. Rzecz jasna wymiana taka "o po prostu" byłaby zbyt prosta, więc okazało się, że mieszacz zakupiony w internetach też jest uszkodzony - miał pękniętą obudowę w części, która odprowadzała skropliny z parownika klimy. Także prócz demolki wnętrza trzeba było jeszcze z 2 nagrzewnic złożyć jedną sprawną. Na jedno dobrze, po przynajmniej wymyłem porządnie parownik i wyczyściłem go z zalegającego w nim syfu. Oczywiście wleciał nowy filtr kabinowy, oczywiście z węglem. Do tego nowy płyn chłodniczy (w końcu stary miał już 2 lata), tym razem postanowiłem pójść w warsztatowy szamanizm i zainwestowałem w płyn koloru czerwonego. Zobaczymy, czy rzeczywiście kuna przestanie zaglądać pod maskę :) Wymieniłem oringi w nagrzewnicy i w parowniku. Jutro jadę nabić czynnik.
No i jeszcze czeka do wymiany olej, ale to na spokojnie ogarnę, też jutro.
-
Czy tylko ja ostatnimi czasy coś dłubę przy samochodach? :)
Także na ten czas laluna zakończona, klima nabita wszystko bangla.
Atu chyba przegrało starcie z paliwem E10, ruszyłem ze świateł i silnik zaczął przerywać, na gazie śmiga elegancko. Domniemam, że strzelił gumowy wężyk między pompką a kołnierzem mocującym.
W międzyczasie do atu zawitał poliuretan do dolnych wahaczy i drążków reakcyjnych, twardośc 85 shA, produkcja własna :) Muszę przyznać, że pierdolonez zawsze kojarzył mi sie z dość ciapciowatym prowadzeniem, ale na twardym poliuretanie poprawa jest na prawdę odczuwalna.
Do kombi dorobiłem sobie tuleje z poliuretanu do "kości" mostu i do drążków reakcyjnych. Mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się to zamontować.
-
Ja tez coś dłubie! Ale nie zawsze jest czas żeby się podzielić :)
(https://i.imgur.com/aZA0aen.jpeg)
U tego delikwenta ze zdjęcia wymieniłem wczoraj tuleje drążków reakcyjnych z przodu, na poliuretany z Olkusza i go trochę umyłem, ale jedno mycie to za mało dla tego wrosta.
W moim Atu zamontowałem w weekend nową instalacje lpg. Wybór padł na staga 4 qbox basic, na stockowej listwie w01 i reduktorze R02 do 150 KM. Zastąpi ona wysłużonego staga 200 na prawie takiej samej konfiguracji, ale parownik teraz ma zapas mocy - poprzedni (do 120km) był właściwie rozkręcony, a i tak zdarzało się, że brakowało ciśnienia. stag 200 pójdzie do swapa w kombi :).
Przy okazji przerabiam cały układ chłodzenia małego chłodzenia, aby znowu mnie jakiś wąż nie zaskoczył. Wywalam rurkę przy bloku i zakładam trójniki 19/16/19 i będzie wszystko na większej średnicy zrobione.
Miała być głowica na sobotę, ale niestety nie zrobili, także czekam na głowice i składam dziada.
-
Długo walczyłem z falującymi obrotami jak i ich zatrzymywaniem na około 2000 jak i 500. Czyściłem przepustnicę, smarowałem cały układ silnika krokowego. Nawet wymieniłem wtyczkę po tym jak się poprawiało po ruszaniu nią. Dzisiaj dopiero się przyjrzałem i ogarnąłem to co na zdjęciu. Ciekawe czy rozwiąże to problem. Jeździć obserwować.
(https://i.imgur.com/INsMAaA.jpeg)
Zimne/pęknięte luty.
-
jedna faza jest urwana. Może to powodować przywieszanie w jednej pozycji.
trzeba przelutować wszystko i na koniec zmierzyć opór na kablach między środkiem uzwojeń a wszystkimi fazami. Środek uzwojeń jest na 99% na 3 przewodzie od prawej i lewej.
-
Ostatnimi miesiącami nie mam za wiele czasu by coś porobić przy Polonezie. Dziś udało mi się zamontować szeroką miedzianą chłodnicę. To już trzeci egzemplarz który kupiłem na allegro, ale dopiero ta okazała się szczelna.
Ogólnie, stworzyłem dość ciekawą konfigurację która chyba nigdy nie miała prawa wyjechać fabryki. Gaźnik + Lucas + szeroka chlodnica.
https://m.fotosik.pl/zdjecie/7c6767bcb126d1a9
-
Wczoraj wymieniłem na poliuretany tuleje drążków reakcyjnych w kombi, wraz z drążkami. W oryginalnych gwinty tak zaszły rdzą, że nie byłoby szans na tym regulować geometrii kół. Dobrze, że ostały mi się z dawcy części :) Walka z wymianą była długa i ciężka, ale w końcu dopiąłem swojego. Niestety już nie miałem czasu na jazdę testową.
Dziś pochyliłem się nad Atu i miałem rację, wężyk z gównolitu pękł w baku. Przy okazji zauważyłem, że wąż podający paliwo do silnika też zrobił się jakiś podejrzanie miękki, więc prewencyjnie też go wymieniłem. Mam nadzieję, że obecny wężyk nie będzie z gównolitu i E10 go nie rozpuści.
-
Kupiłem niedawno samochód dla żony. Fajne autko, niezła wersja do lekkich poprawek.
Kup włoskie auto, bo na zewnątrz ocynk a podwozie tylko trochę koroduje
(https://pbs.twimg.com/media/Ff50hfOWIAIM1lB.jpg)
Niestety prace są bardziej wymagające.
(https://scontent.fwaw8-1.fna.fbcdn.net/v/t1.15752-9/426351700_1142172816700497_7539785042015981398_n.jpg?_nc_cat=110&ccb=1-7&_nc_sid=8cd0a2&_nc_ohc=3KwJEBVd19cAX-htPrG&_nc_ht=scontent.fwaw8-1.fna&oh=03_AdTRaDcO_ikxRN9j6yNJ0C8jDnP1q2-HNmu-5IAftH-8wQ&oe=6606758E)
Może za tydzień coś z tego będzie...
-
Kup włoskie auto, bo na zewnątrz ocynk a podwozie tylko trochę koroduje
Ehhh... urok wyrobów Fiata z przełomu wieków - z zewnątrz całkiem spoko, a podłogi brak. Szkoda, bo poza tym niezłe autka z fajnymi silnikami. Moja Marea jeszcze do końca przeglądu do maja i jedzie do huty - trochę mi jej szkoda bo mechanicznie cyka jak pszczółka.
-
z zewnątrz całkiem spoko, a podłogi brak. Szkoda, bo poza tym niezłe autka z fajnymi silnikami. Moja Marea jeszcze do końca przeglądu do maja i jedzie do huty - trochę mi jej szkoda bo mechanicznie cyka jak pszczółka.
Mam podobny dylemat z... toyotą corollą verso. Tylko że ja taki jestem, że zawsze żałuję na złom oddawać. Może ktoś by jeszcze kupił... <mysli>
-
Panowie, taka zagadka z cyklu niemożliwe, a jednak.
Zerknąłem dlaczego w Atu nie działają światła wsteczne. Wyciągnąłem wyłącznik, sprawdziłem miernikiem - wszystko super. Podłączyłem kostkę i żarówkę i ze 20-30 razy sprawdziłem czy załącza żarówkę - załączał za każdym razem. Włożyłem w skrzynię śrubokręt na luzie - wszedł płytko, na tyle płytko, żeby rozewrzeć czujnik. Potem wrzuciłem wsteczny i włożyłem śrubokręt jeszcze raz i wszedł ~10 mm głębiej niż sięga maksymalnie wysunięty trzpień wyłącznika. Mimo to świateł cofania dalej brak. Ktoś już spotkał się z takimi cudami?
Mając już Atu na kanale dołożyłem zaginione szpilki kolektora wydechowego i w końcu zmieniłem złącze aku-buda/komp na hermetyczne. Wewnątrz zdecydowanie ciszej, natomiast napięcia na instalacji nie mierzyłem.
-
Tylko że ja taki jestem, że zawsze żałuję na złom oddawać. Może ktoś by jeszcze kupił... <mysli>
Tyle,że ja się go pozbywam nie dlatego, że chciałbym i mi zbywa tylko zwyczajnie nie ma szans na przejście przeglądu. A na robienie blacharki niestety nie mam już czasu.
Zerknąłem dlaczego w Atu nie działają światła wsteczne. Wyciągnąłem wyłącznik, sprawdziłem miernikiem - wszystko super. Podłączyłem kostkę i żarówkę i ze 20-30 razy sprawdziłem czy załącza żarówkę - załączał za każdym razem. Włożyłem w skrzynię śrubokręt na luzie - wszedł płytko, na tyle płytko, żeby rozewrzeć czujnik. Potem wrzuciłem wsteczny i włożyłem śrubokręt jeszcze raz i wszedł ~10 mm głębiej niż sięga maksymalnie wysunięty trzpień wyłącznika. Mimo to świateł cofania dalej brak. Ktoś już spotkał się z takimi cudami?
A nie masz może włącznika z Malucha albo z DF ze skrzyni z pionowym drążkiem? Kiedyś założyłem przypadkiem właśnie któryś z tych i też miałem jakieś hece ze światłami cofania.
-
Kupiłem niedawno samochód dla żony. Fajne autko, niezła wersja do lekkich poprawek.
Kup włoskie auto, bo na zewnątrz ocynk a podwozie tylko trochę koroduje
prawda, podwozie koroduje, ale bardziej niz troche - to i tak lepsza opcja niz korodujace nadwozie, bo odpada problem kupowania ladnych blach karoserii, ich pasowania do siebie i lakierowania,
na podlodze zawsze mozna cos dociac z blachy, wspawac i pomalowac jakims siuwaksem czy biteksem - czego oko nie widzi, tego sercu nie zal,
Ypsilon jest fajny, chcialem kupic, ale zostalem spacyfikowany z dwoch stron, ze juz stary i ze brzydki - w sumie to z jednej, bo opinia o brzydocie Lancii wygloszona przez osobe, ktora sie przesiadla z Alfy do Octavii nie moze byc brana na powaznie <cwaniak2>
no to kupilem japonskiego sztrucla 2-3x drozszego i ani troche nie lepszego (tylko mlodszego),
bez sensu
widze, ze przedliftowa; jaki silnik, 1.1, 1.2 czy moze 1.4 ?
Do auta leje się woda pod nogi kierowcy ;-|
czemu sie dziwisz, przeciez to normalne, bo to japoniec,
a to ze leje sie pod nogi kierowcy, a nie paazera sugeruje przekladke z angola ;p
-
na podlodze zawsze mozna cos dociac z blachy, wspawac i pomalowac jakims siuwaksem czy biteksem - czego oko nie widzi, tego sercu nie zal,
Niby tak, ale dostęp, panie, dostęp... Jak brak podnośnika i kanału, z takiej dupereli robi się niemałe przedsięwzięcie. Zwłaszcza że zazwyczaj okazuje się, iż dziurka, którą chcieliśmy zaspawać, wcale nie jest taka mała, jak nam się wydawało, bo naokoło niej też wszystko się sypie i nie ma do czego łapać. A w dodatku ujawniają się kolejne miejsca z podobnym "potencjałem".
-
Zwłaszcza że zazwyczaj okazuje się, iż dziurka, którą chcieliśmy zaspawać, wcale nie jest taka mała, jak nam się wydawało, bo naokoło niej też wszystko się sypie i nie ma do czego łapać. A w dodatku ujawniają się kolejne miejsca z podobnym "potencjałem".
Skąd ja to znam ( obecnie 3 Ople na stanie + polonez, a w przeszlości jeszcze 2 Ople ) zawsze wydaje się że jest mała dziura, ale młotek prawdę ci powie. Co dziś zrobiłem, przepaliłem poloneza po ponad półrocznym nieodpalaniu. Cięźko było. Co się ujawniło z usterek od stania, pedał hamulca wpada w podłogę, brak klaksonu, nie działa kontrolka hamulca ręcznego. Na wiosnę wymieniam pompę hamulcową na nową z Fiata Uno i zobaczę czy hamulec powróci.
-
Ogólnie sprzęty jeszcze zimują. Znając życie to sezon rozpocznę kwiecień/maj/wrzesień.
Szukam non stop kilku prospektów dotyczących 125p, lecz do tej pory marne szanse/
Ostatnio stałem się posiadaczem kalendarza ZSD Nysa z wizerunkiem Nysy i Trucka 1990 rok oraz kalendarza na 1987rok z wizerunkami Polonezów w wersji export.
Poza tym w końcu udało mi się skompletować półki do 125p z rocznika 78 gdzie jest fabryczny ala zamsz i troszkę je przytuningować na wzór Fiata 125 listwą chrom.
Taka fanaberia w roczniku 91
-
Jeżeli chodzi o prospekty, to na wiosce znalazłem sporo takiej makulatury. Wszystkie dotyczące polskich samochodów, ale obcojęzyczne. I nikt nie wie, skąd się tam wzięły. Te o 125p wszystkie raczej sprzed 1974 r., bo jest tam zdjęcie z targów z prototypowym kombi - z klamkami skalpelami i atrapą w chromie.
-
Jeżeli chodzi o prospekty, to na wiosce znalazłem sporo takiej makulatury. Wszystkie dotyczące polskich samochodów, ale obcojęzyczne. I nikt nie wie, skąd się tam wzięły. Te o 125p wszystkie raczej sprzed 1974 r., bo jest tam zdjęcie z targów z prototypowym kombi - z klamkami skalpelami i atrapą w chromie.
ooo może akurat są takie których nie posiadam w swojej kolekcji.
-
widze, ze przedliftowa; jaki silnik, 1.1, 1.2 czy moze 1.4 ?
To elefantino rosso, czyli ten usportowiony z 1.2 16V 86KM :D
Niestety odpadły słoniki ze słupka (znak rozpoznawczy tej wersji) i można se kupic na ebay https://www.ebay.com/itm/262014648773 hehe
Od zwykłej różni sie jeszcze zawieszeniem, ma inne amory i spręzyny (drogie sic!) i staba z tyłu, nie wiem czy zwykła też ma. Plus alusy 15" na niskim profilu.
Kiedys były dostępne reperaturki podłogi do punto I od klokkenhorna ale już można pomarzyć żeby kupić - trzeba rzeźbić.
-
ooo może akurat są takie których nie posiadam w swojej kolekcji.
Któż to wie... 😉
-
Nic mi się nie chciało robić ostatnio 😆 gaźnik od 1.6 nadal czeka na montaż, tylko muszę go rozebrać i wyczyścić zanim to zrobię.
Pamieta ktoś z jakiego, chyba audi, pasuje do poloneza silniczek elektrycznych lusterek?
-
W 90% samochodów jeżdzących po drogach jest taki sam silniczek jak w polonezie, marka i rocznik bez znaczenia.
-
Zgadza się. U siebie stosowałem silniczki z lusterek z A4 B5 bo chodziły po 20 zł za kompletne lusterko.
W temacie - zregenerowałem lampy przód, odbłyśniki po metalizacji, nowe spinki i czarne wkłady. No mały niespodzianka na zloty ;>
-
Ok dzięki 😀😀
-
Powróciłem z Kuby. Naładowałem akumulatory słońcem i mogę znowu zająć się poldkiem. Przy okazji podglądania Kubańskich kierowców wpadłem na pomysł paru drobnych modyfikacji (nie stylistycznych!), ułatwiających życie :D Np. atermiczna folia na szyby, mogłem przyjrzeć się jak wygląda taka dość przejrzysta, a nie chamska - czarna czy odblaskowa.
Ale oprócz tego nastukałem 3 klisze po 36 zdjęć zenitem, i kilkadziesiąt z cyfrówki. Było co fotografować :) Polecam każdemu wybrać się i zobaczyć, co innego słuchać/oglądać, a co innego zobaczyć ten kosmiczny świat na żywo.
Już pierwszego dnia, w miejscu zakwaterowania miałem widok dosłownie jak pod domem. Nawet kolor lakieru i wnętrza się zgadza <lol2> Szkoda, że palmy i wieczne słońce zamiast polskiej burej szarości już niestety nie.
(https://i.postimg.cc/q7kv2vQT/DSC06749.jpg)
-
To elefantino rosso, czyli ten usportowiony z 1.2 16V 86KM :D
to ten wzmocniony :d
odpowiednik puntosa sportinga
Od zwykłej różni sie jeszcze zawieszeniem, ma inne amory i spręzyny (drogie sic!)
Wlosi tak lubia robic w popierdolkach - jakis komplek na punkcie szwabow, czy co,
tylko szwaby to raczej w duzych mocnych furach rzezbia wersje specjalne, a makarony to tam, gdzie nie ma praktycznego znaczenia,
dlatego proponuje olac sprawe i w razie potrzeby zmieniac na zwykle wersje - skoro nie widac roznicy, to po co przeplacac,
1-2cm roznicy wysokosci zawieszenia, to czesto rostrzal miedzy swiezym a uklepanym i w aucie za pojedyncze tysiace w stanie srednim zmierzanie w strone oryginalnego zawieszenia (raczej brak zamiennikow) jest rownie sensowne, co kupowanie tych slonikow z ebaya :P
co do staba z tylu, to mieliscie juz kilka puntosow - jezeli tam byly staby, to i w kazdej Y tez sa
-
co do staba z tylu, to mieliscie juz kilka puntosow - jezeli tam byly staby, to i w kazdej Y tez sa
Dawno to było nie pamiętam, zresztą mieliśmy same punto II, choć chyba płyta podłogowa jest ta sama. Sprawdzę w P1 kolegi czy ma.
No może dziś uda się już zakończyć etap spawania i przyjdzie czas na okrętówkę :P
(https://scontent.fwaw8-1.fna.fbcdn.net/v/t1.15752-9/426758546_1569952730462556_4141858945248273224_n.jpg?_nc_cat=107&ccb=1-7&_nc_sid=5f2048&_nc_ohc=5SYG2vSQ_5AAX_F3te_&_nc_ht=scontent.fwaw8-1.fna&oh=03_AdRPqDgW0DIjxrrIAkYzWgk1T3vZOgFwu5bFiTHXrRbnVA&oe=661100DD)
-
Angielski aluminiowy szmelc wywalił uszczelkę. Płyn poszedł do oleju, temperatura w oczach pod czerwone pole i stało się to w drodze, że nawet nie zauważyłem kiedy. Skrzyżowanie, skręt itd i człowiek na patrzył na wskaźnik ale i tak bym tego nie zatrzymał. Dobrze, że niedaleko od domu. Znajomy mnie ściągnął po cichu i już. Dolewałem płynu i wszystko gdzieś ubywało. Patrzę, na zewnątrz nie idzie, wyciągam bagnet, a tam pod korek. Zapalić już nie chciał, a jeszcze chodził przed zgaszeniem, ale co się dziwić, jak skrzynia korbowa pełna itd. Na tłoki nie poszło, tylko tam. Teraz pewnikiem powrót do oryginału, zabielić głowicę w GSI, uszczelka i ogień. Przy tym naprawdę mi się nie chce robić, a to tylko 1,4. Jeszcze wczoraj normalnie jeździł i nic nie wskazywało, że coś się stanie. Ale ten silnik ma w sumie chyba ponad 140 000 przebiegu i uszczelka fabryczna, o ile wiem. Widocznie przyszedł na nią czas, nic niezwykłego w tych silnikach.
-
Powrót do OHV to regres. Wyplucie HGF to okazja, żeby pod maską zagościł Rover 1.6 ;)
-
Na kompie z 1.6 oczywiście :)
-
A nie masz może włącznika z Malucha albo z DF ze skrzyni z pionowym drążkiem? Kiedyś założyłem przypadkiem właśnie któryś z tych i też miałem jakieś hece ze światłami cofania.
Wydaje mi się, że to jednak kwestia poduszki skrzyni biegów. Jak się dobrze przypierdzieli drążkiem w trakcie wrzucania wstecznego to zaczyna świecić. Także zacznę od wymiany poduszki, bo pewnie gdzieś brakuje te kilka mm.
Ostatnio odbyłem brzydkie zabawy z nadmiarowym stabilizatorem do OHV i przerobiłem go tak, żeby pasował do tyłu. Wiem, że drut i nie powinienem tego robić, ale "ch*" ]:-> Do mostu w atu dospawałem uszy pod wspomniany stabilizator, a dziś zamówiłem wałki z poliuretanu i będę rzeźbił tuleje to stabów i łączników. Także pewnie w tym tygodniu nastąpi montaż tylnego staba w atu :)
W kombi założyłem "kości" z dorobionymi wcześniej poliuretanowymi tulejami - jadąc nim po tej modyfikacji miałem wrażenie, że most jest przyspawany do nadwozia <lol> W każdym razie po założeniu poliuretanów, w drażkach reakcyjnych przednich i tylnych, samochód zaczął się w końcu sensownie prowadzić, nie myszkuje jak wcześniej <spoko>
-
Powrót do OHV to regres. Wyplucie HGF to okazja, żeby pod maską zagościł Rover 1.6 ;)
Wiem, aż się prosi, ale nie mam silnika, a kupić w podobnym stanie i robić uszczelkę, to tak średnio. Był niedawno na jednym złomie 1,6 na kopułce, ale auto ponoć przyjechało na lawecie, więc coś musiało być z silnikiem pewnie.
-
Odkurzacz się rozleciał, to prawilny żeliwny blok wróci pod maskę ;> Ty tam miałeś most 3.9? Jeśli tak, to pewnie ładnie trzeba było to piłować na biegach.
-
Odkurzacz się rozleciał, to prawilny żeliwny blok wróci pod maskę ;>
A wiesz, że nawet mnie tym rozbawiłeś? Wieczna "wojna" ohv vs rover. Ten silnik włożyłem tylko chwilowo, a że mi się nie chciało ściągać głowicy w GSI, to tak zeszło, aż teraz trzeba robić na siłę, ale ja tak czasem mam, że jak mnie sytuacja nie zmusi, to mi się nie chce. Leżał mi na garażu i se wymyśliłem, że go włożę i "przepalę". Przy okazji dopasowałem sobie do niego tą klimę, więc jakby mi się zachciało wkładać większą k serię, to wszystko mam gotowe.
A co do mostu, to tak, od niedawna jeżdżę z powrotem na 3,9 i faktycznie, auto straciło na dynamice, ale zyskało na spalaniu. Oczywiście, ślimak w skrzyni był niezmieniony, wiec przebieg oszukiwał, ale i tak widziałem, że była różnica. Biegi trzeba było przeciągać trochę wyżej, najlepiej +10 w stosunku do tego, co normalnie, w okolicach 3000 rpm, bo niżej, to się męczył. Na niższych biegach było czuć, że nie ma tego jadu, ale coś za coś. Jak ktoś chce wyścigówkę, to taki setup odpada, ale jak ktoś jeździ dużo po trasach i niema ciśnienia na ciągłe wyprzedzanie, to jak najbardziej polecam. Ja byłem zadowolony, a jak się go trzymało powyżej 3000 rpm, to nawet w miarę dobrze się jeździło i prędkości większe, a nie takie piłowanie, jak na 4/3.
Silnik, rzecz nabyta, nie ten, to inny. Zrobić w nim uszczelkę nie problem, ale może rzeczywiście trafił by się jakiś 1,6? Do tego mostu już by był odpowiedni i jazda inna. GSI też pancerny nie jest, bo ten wałek zasrany, tak więc, nie jest tak do końca, że ten silnik dobry, a tamten nie. Każdy ma jakieś bolączki. I tak dobrze, że nam się silniki nie zacierają samoistnie, aj w tych nowych cudach techniki.
-
Prawilny żeliwny blok, a to dobre.
Powrót do OHV to regres. Wyplucie HGF to okazja, żeby pod maską zagościł Rover 1.6 ;)
Wiem, aż się prosi, ale nie mam silnika, a kupić w podobnym stanie i robić uszczelkę, to tak średnio. Był niedawno na jednym złomie 1,6 na kopułce, ale auto ponoć przyjechało na lawecie, więc coś musiało być z silnikiem pewnie.
Zakładanie, że którykolwiek silnik ze szrotu będzie jeździć bezawaryjnie to czcze życzenia. VVC, które od Ciebie wzięliśmy z pełną świadomością zagadnienia też miało od początku lekkie wycieki płynu w obrębie uszczelki i nad alternatorem, ale to auto jeździło raz na ruski rok, a zresztą VVC wtedy było eksperymentem, którego nikt do końca wtedy nie miał opanowanego, więc była decyzja żeby nie rozbierać od razu. Moje 1.6, które miałem w zielonym z przebiegiem 60kkm też miało wyciek nad alternatorem od początku.
Zasada jest prosta - kupujesz, ściągasz czapkę, miskę, zaglądasz do panewek, chociaż tam z reguły nie ma czego szukać, ale i tak trzeba do nich się dostać żeby uszczelnić tuleje, remontujesz głowicę, składasz od nowa, wkładasz do auta i jeździsz.
Jakoś "odkurzacze", które robiłem ponad 10 lat temu jeżdżą do dzisiaj bez awarii uszczelki, niektóre w trzecim nadwoziu. A jakoś nie widzę sukcesów w Waszych wymianach wałków rozrządu z plasteliny, bo temat co chwilę wraca jak bumerang w tym "prawilnym" i jedynie słusznym żeliwnym dziele techniki zwanym GSi.
-
jedynie słusznym żeliwnym dziele techniki zwanym GSi.
Moja modyfikacja załatwiła ten problem raz na zawsze ;)
blok starego typu i głowica od GSI = koniec problemów.
Teraz czeka mnie to w kolejnym, bo mój bosz w ambulansie po 15 tyś od remontu powoli się kończy.
-
głowica od GSI
Sprężyny fabryczne, mocniejsze?
-
blok starego typu i głowica od GSI = koniec problemów.
I szarpanie się z ssącym do każdorazowej regulacji zaworów,kolejny co się go żarty trzymają <spoko>
-
I szarpanie się z ssącym do każdorazowej regulacji zaworów,kolejny co się go żarty trzymają <spoko>
Jeśli ktoś jeszcze używa PN na daily i robi 30k km/rok to faktycznie upierdliwe. Ale przy użytkowaniu hobbistycznym bez znaczenia.
-
raz na 15 tyś km. Przy piknikowym stylu użytkowania tej fury mi to nie przeszkadza. A Boschu nie będzie miało znaczenia.
Sprężyny zostają miękkie, laski, szklanki i wałek mam z 1.6 CB.
Teraz się zastanawiam nad wałkiem od GSI , ale muszę to skonsultować z osobą mądrzejszą.
-
Sprężyny zostają miękkie
Hmm... Kiedyś posadziliśmy w abimexie głowicę ze sprężynami z głowicy hydro i po 30 km nie było krzywek na wałku.
-
Angielski aluminiowy szmelc wywalił uszczelkę. .... Ale ten silnik ma w sumie chyba ponad 140 000 przebiegu i uszczelka fabryczna, o ile wiem. Widocznie przyszedł na nią czas, nic niezwykłego w tych silnikach.
pewnie ze nic niezwyklego, a wymiana uszczelki to nic skomplikowanego, gdy silnik siedzi pod maska PN,
chyba lubisz sobie utrudniac zycie, skoro przy kazdej awarii UPG chcesz zmieniac cale napedy,
zdecydowanie za latwa to operacja w PN - jezeli masz nadmiar sil witalnych i czasu to zapraszam do znacznie bardziej skomplikowanej operacji, trzeba wyjac pol silnika z Alfy i wlozyc drugi caly,
po czyms takim moze zaczniesz optymalnie planowac naprawy ;>
a tu elektonika zostaje bez zmian, nie to co przekladki roznych silnikow w PN
Na kompie z 1.6 oczywiście
GSI to na pewno na kompie z 1.6, przeciez nie bylo 1.5 :P
I szarpanie się z ssącym do każdorazowej regulacji zaworów,kolejny co się go żarty trzymają
dla kogos, kto normalnie grzebie w zagranicznych szrotach, zdjecie kolektora dolotowego GSI jest niedzielnym odpoczynkiem od pracy
Teraz się zastanawiam nad wałkiem od GSI , ale muszę to skonsultować z osobą mądrzejszą.
walek H zamiast W bedzie dzialal normalnie na gazniku, boschu i multecu, a nawet abimex sobie poradzi
-
pewnie ze nic niezwyklego, a wymiana uszczelki to nic skomplikowanego, gdy silnik siedzi pod maska PN,
chyba lubisz sobie utrudniac zycie, skoro przy kazdej awarii UPG chcesz zmieniac cale napedy,
zdecydowanie za latwa to operacja w PN
Wszystko się zgadza i masz całkowitą rację, ale ja może lubię sobie utrudniać życie, a wyjęcie silnika z poloneza, nie stanowi dla mnie problemu, nawet nie mając kanału. Więcej problemu jest z podłączaniem i odłączaniem osprzętu, odpowietrzaniem układu chłodzenia itp. niż z samą wymianą silnika. Z tą wymianą silników to było tak, że jak strzeliła uszczelka w GSI, to sam sobie umyślałem, że wyjmę ten silnik i wsadzę rovera, bo stał i się kurzył, a po drugie, GSI był cały zalany olejem, bo widocznie puściło też olej na zewnątrz, więc sobie pomyślałem, że go wyjmę, porządnie wymyję przy okazji no i nie będę się bawił z uszczelką na samochodzie. A poza tym, im mniej on przejedzie, tym lepiej dla niego, bo jak tu wyżej wspomnieliście, wałki rozrządu lubią się w nich je*ać. Pierwszy raz go wyjmowałem, jak mi pękła łapa sprzęgła (rozdziewiczałem go po fabryce i śruby skrzyni były konkretnie dowalone, że trza było metrową rurą ciągnąć). Jak już wyrwałem skrzynię, to se myślę, że wyjmę ten silnik, bo był zarzygany olejem spod pokrywy zaworów. Wyjąłem, dałem nową uszczelkę itd, wymyłem, złożyłem i jeździł dotąd, aż się zaczęła uszczelka psuć, bo zaczęły się cyrki z ogrzewaniem. Ja mam czasem tak, że jak mnie sytuacja nie zmusi, to potrafię czegoś nie zrobić, dlatego GSI jeszcze leży na garażu nie ruszony. Jak kupiłem mojego poprzedniego caro rovera, to było sprzęgło do roboty i silnik popuszczał płyn pod kolektorem wydechowym, ale zrobiłem tylko to sprzęgło, a tego nie ruszałem. Potem się namyśliłem i wydarłem również ten silnik z budy, bo był cały ulany, mam nawet zdjęcia, jaki był syf. Puszczały uszczelniacze na rozrządzie i pociło się z połówek głowicy. Tam też uszczelka była jeszcze fabryczna, jak również sprzęgło. Zmierzam do tego, że mimo, iż na aucie można zrobić prawie wszystko, ale ja i tak wolę sobie wyjąć i mieć fajny dostęp. A teraz, to lepie będzie zrobić uszczelkę w GSI, niż bawić się z roverem, bo w tej sytuacji, gdy już trzeba kłaść koszty typu planowanie głowicy, uszczelka itd, to może lepiej poczekać, jak będzie kiedyś jakiś 1,6 i tam sobie zrobić, jak pisze Multec. jedyne co, to trzeba spuścić z tego silnik a ten syf i spróbować go może jakoś przepłukać, oczywiście spuszczając też resztę płynu.
Wystarczy mu wlać jakiś świeży olej i spróbować odpalić na chwilę, czy raczej już tylko rozbiórka i mycie? No bo nie wiem, jak długo on chodził na tej mieszance.
Silnik i tak pasuje mi wyjąć, żeby miec lepszy dostęp do podłużnicy, bo jest pęknięta przy przekładni i pasuje wreszcie coś z tym zrobić. Pas przedni jest ok, to puściło tu, ale na szczęście, nie powiększało się już więcej. Mam dopasowaną klimę do rovera, wspomaganie itd, więc i tak mi się opylało pobawić, bo w razie czego, to wkładam jakiegokolwiek innego rovera i wszystko mam gotowe.
Jakbym wiedział, że w tym silniku walnie uszczelka, to bym się może i nie bawił, ale należało się tego spodziewać. GSI miał 100k z groszami nalotu, a uszczelka i tak walnęła, pewnie ze starości. Tak to już jest.
-
Wybudziłem Poloneza ze snu zimowego. Odpalił ładnie za pierwszym, zaprowadziłem do kolegi pod Pabianice, troszkę się podzieje w temacie Poloneza w najbliższym czasie, ale o tym napiszę w temacie w swoim czasie ;)
w baku 98 zalane przed zimowaniem, żadnych problemów nie stwierdziłem.
-
Czekałem, czekałem i w końcu się doczekałem. Dziś, po niecałych 16 latach udało mi się zarejestrować Kadeta. Oczywiście na zabytek. Oczywiście mój urząd nie byłby sobą, gdyby czegoś nie odjebał i bezprawnie zabrał mi oryginał białej karty... Będę jeszcze drążył ten temat, żeby ją odzyskać... Ale udało się <spoko> <spoko> <spoko> Nareszcie można się nim legalnie poruszać po drogach. Cieszę się jak wtedy, gdy przejechałem się nim po raz pierwszy te 16 lat temu <lol>
-
Pamiętam jak w 2020 roku 3 miesiące czekałem na jakiekolwiek tablice (czerwone) bo samochód wisiał w próżni hehe Dopiero tutaj jak opisałem problem, dostałem odpowiedz i z nowiną udałem się do urzędu, oj były złe że petent ma rozwiązanie na problem z którym sobie nie radziły :)
-
Ja ostatnio próbowałem zarejestrować samochód bez ważnego BT. Oczywiście pierwsza odpowiedź się nie da - próbowalem wyciągnąć informacje od urzędnika co zrobić żeby nie dostać tej kary za nieprzerejestrowanie w terminie 30dni, nie wiedział sam. Wziąłem czerwone tablice, aby mieć podpuche w przypadku nałożenia kary - zobacyzmy co to będzie. Plus taki, że w dodatkowe 30dni jakoś ogarnę to auto zeby przeszło przegląd, ale ten przepis jest niedopracowany. Powinni usunąć zapis o badaniu, ew przyjąć wniosek o rejestracje a wydać dowód czyli skończyć proces dopiero wtedy gdy petent przyniesie to BT. Bez sensu..
-
To ja tak miałem, nie mogłem zrobić przeglądu bo nie miałem DR a nie mogłem wyrobić DR no nie miałem BT. Też w urzędzie nikt mi nie mógł pomóc. Dopiero tu mi poradzili że jest takie coś jak czerwone tablice i się udało. Jak pisałem wyżej, gdy o tym wspomniałem w urzędzie i że ja się musiałem dowiedzieć czytając w Internecie, to fuczały i rzucały tymi wszystkimi rzeczami pod rękami, bo plebs przyszedł i pouczał.
-
Powinni usunąć zapis o badaniu, ew przyjąć wniosek o rejestracje a wydać dowód czyli skończyć proces dopiero wtedy gdy petent przyniesie to BT. Bez sensu.
Przecież to było celowe działanie by nakładać dodatkowy podatek od importu aut i handlu autami po wypadkowymi. Ci ludzie bardzo dobrze wiedzą co robią.
Z biegu to odbiera szanse na uratowanie auta o małej wartości. A taki jest cel, co wleci do zgniatarki, na szosę już nie wróci.
-
Możesz mieć rację, ale handlarze, czyt samochody zakupione przez przedsiębiorców działających na terenie RP mają 90dni na rejestrację zakupionego pojazdu.
-
Ja ostatnio próbowałem zarejestrować samochód bez ważnego BT. Oczywiście pierwsza odpowiedź się nie da - próbowalem wyciągnąć informacje od urzędnika co zrobić żeby nie dostać tej kary za nieprzerejestrowanie w terminie 30dni, nie wiedział sam. Wziąłem czerwone tablice, aby mieć podpuche w przypadku nałożenia kary - zobacyzmy co to będzie. Plus taki, że w dodatkowe 30dni jakoś ogarnę to auto zeby przeszło przegląd, ale ten przepis jest niedopracowany. Powinni usunąć zapis o badaniu, ew przyjąć wniosek o rejestracje a wydać dowód czyli skończyć proces dopiero wtedy gdy petent przyniesie to BT. Bez sensu..
Art. 98 K.P.A.
Składasz papiery na dziennik podawczy (osobiście lub pocztą), prócz DR. Czekasz aż urząd wezwie Cię do uzupełnienia BT, wtedy na podstawie przytoczonego art. prosisz o zawieszenie postępowania. Robisz BT, dosyłasz resztę kwitów, wznawiasz postępowanie i jest legit. Z czekaniem na wezwanie do uzupełnienia chodzi o to, żeby postępowania administracyjne - rejestracyjne - zaczeło się toczyć i żeby znać jego numer. Inaczej nie ma żadnego dowodu na to, że w ciągu 30 dni byłeś w urzędzie. Przy okazji zawieszenia takiego postępowania przestaje się liczyć także termin ewentualnej kary, więc wilk syty i owca cała.
-
Zabrałem się dzisiaj za mojego Plusa.
Wrzuciłem nowy kolektor rurowy bo stary pękł między 1 a 4 . Przemyślenie nr 1 . W jarzmie rury katalizatora należy wywiercić otworek by nie stała tam woda. To ona jest przyczyną gnicia jednej śruby i narożnika .
Po 2 latach wieszaki tłumika wyglądają jak 30 letnie ;) Szukam producenta który się tak nie starzeje.
Na koniec umyłem całe auto i wytarłem
Teraz muszę zająć się wałem, chłodnicą i zrobić test nowych pomp. Mam SRL, oryginał i używkę statima z przed 7 lat i wiem że była tragicznie wykonana (ale nie miałem nic innego na szybko).
-
Zatarł się mechanizm wycieraczek na ośce i spalił silnik wycieraczek. Silniczek wymieniony, mechanizm rozebrany, wyczyszczony i nasmarowany. Dzisiaj złożyłem wszystko do kupy, działa.
-
czy plastikowa obudowa podszybia (ta pod maską) jest łatwa do rozebrania w plusie ?
-
Jak masz rovera albo bosha, to jak najbardziej (w roverze najlepiej odkręcić komputer od podstawy), ale jak masz GSI, to już nie tak łatwo, a o ile sam próbowałem raz u siebie, to jest to praktycznie niewykonalne, ze względu na ten uwielbiany przez wszystkich, kolektor ssący. Nawet, jakby dało radę to jakoś wyciągnąć, to już się tego nie zamontuje ponownie. Po prostu kolektor jest za blisko grodzi i za wysoko. Ja nawet miałem problem wyjąć skrzynię, bo silnik nie chciał niżej opaść z tyłu, bo kolektor oparł się o podszybie. Nawet zacząłem się zastanawiać, czy nie dało by się tego przerobić tak, by podszybie było składane z dwóch połówek, żeby później można je było demontować oddzielnie, ale w końcu zarzuciłem ten pomysł. Wszystko wina fabryki, bo nie zrobili kolektora składanego z dwóch części, jak w roverze. Ile by było mniej problemów, nie wspominając o lepszym dostępnie do wtryskiwaczy i w razie konieczności wymiany uszczelki pod pokrywą zaworów.
-
Musze to zrobić w Boschu bo leje mi się woda do wnętrza i nie znam źródła, a te kanały spływowe zrobiły się ze starości betonowe.
-
Aaa to w boszu, to wyjmiesz. To jest dobrze od czasu do czasu wyjąć i wyczyścić, bo te rurki spustowe są na końcu spłaszczone i wystarczy, jak się tam trochę syfu zbierze i już odpływ zatkany. Ja teraz to już wywaliłem te rurki, bo to przeszkadza nawet jak się ma rovera pod maską, bo się to zaplątuje w przewody zapłonowe, a tam mamy fabrycznie cztery otwory, które sobie można wedle upodobania zaślepiać i otwierać, więc woda na pewno nie będzie się lała tam, gdzie nie trzeba i na pewno się nie zatka. Albo ewentualnie te rurki obciąć na równo, żeby miały pełen przelot, bez tego spłaszczenia.
-
ta moja evanda wyraznie nie lubi wycieczek do wwa, bo co drugi raz cos odwali,
teraz postanowila, ze zablokuje sie przedni tloczek hamulcowy w prawym kole - jest ciepelko i jest obawa o ugotowanie lozyska, bo lozyska przednie tez daly mi sie we znaki, oba zmieniane w rembertowskim pogotowiu motoryzacyjnym,
blokowanie sie tloczkow to wina paprakow smaujacych tloczki hamulcowe jakims goownem, tak bylo w tylnym i tak zapewne jest teraz w przednim,
zaciski jak w nubirze, tylko tloczki 57 zamiast 54 - wymieniac czy nie wymieniac, lepsze sprawnie slabsze i mocniejsze zepsute, a nowe do nubiry sa stosunkowo tanie 110-150pln/szt,
ale to wtorny problem, bo najpierw wypadaloby uczynic auto jezdnym, a najprociej bedzie odciac to kolo od pompy absu, wiec mysle nad metoda zaslepienia i jutro trzeba cos dzialac, gdy otworza sklepy
-
Opowiedz coś więcej o Evandzie, masz ją od dłuższego czasu jak pamiętam. Zawsze wydawała mi się ciekawym, ładnym i trochę niedocenianym autem. Chyba jedna z bardziej opłacalnych "limuzyn" ;p. Jest problem z częściami do niej obecnie, czy większość podchodzi od Opla, Nubiry, Epicki ? Jak wygląda wygłuszenie w trasie, spalanie benzyny po mieście ? Prędkości obrotowe chyba podobne do Poloneza na moście 3.9 prawda ? Miałeś z nią jakieś poważniejsze problemy, awarie ?
Na co zwrócić szczególna uwagę przy ewentualnych oględzinach ? Masz Daewoo czy Chevroleta ? ;p
-
W piątek, korzystając ze słonecznej pogody, rozpocząłem sezon jednośladowy i wybrałem się w pierwszą przejażdżkę Kadetem. Może i nie jest to demon prędkości, ale za to radochy daje to to co nie miara.
Też w piątek założyłem do Atu tylny stabilizator własnej konstrukcji. Walory jezdne o poziom wyżej niż do tej pory. Na prawdę to jest aż dziwne, że fakbryka nie zakładała tego wynalazku jako seryjnego. Dziś poskładałem sobie przedniego staba w Atu na poliuretanach. I tym samym dodałem kolejne kilka oczek do prowadzenia :) Z zawiasu w Atu zostało już tylko wrócenie do seryjnych sprężyn na przodzie, zmiana tulei w górnych wahaczach na poli i obspawanie wahaczy.
W Kombi chyba padła mi uszczelka pod głowicą, gdyż ponieważ po dłuższym postoju jest takie coś, że silnik chce odpalić, strzeli jakby w dolot, zablokuje się na chwilę (że nawet rozrusznik nie ruszy) i potem odpala normalnie.
Z tymi starymi trupami to jak w Lidlu, co tydzień coś nowego :P
-
Opowiedz coś więcej o Evandzie, masz ją od dłuższego czasu jak pamiętam. Zawsze wydawała mi się ciekawym, ładnym i trochę niedocenianym autem. Chyba jedna z bardziej opłacalnych "limuzyn" ;p. Jest problem z częściami do niej obecnie, czy większość podchodzi od Opla, Nubiry, Epicki ? Jak wygląda wygłuszenie w trasie, spalanie benzyny po mieście ? Prędkości obrotowe chyba podobne do Poloneza na moście 3.9 prawda ? Miałeś z nią jakieś poważniejsze problemy, awarie ?
Na co zwrócić szczególna uwagę przy ewentualnych oględzinach ? Masz Daewoo czy Chevroleta ?
wlasnie minely 4 lata od kiedy kupilem,
wyglada na dwa razy szybsza niz jest w rzeczywistosci i do tego mam najlepszy kolor, czyli czarny 8)
mam tez lepszy grill, bo to Chevi (rocznik 2006)
mechaniczne czesci sa dostepne, bo dzieli ich duzo z pozostalymi GM/dajewo, te bardziej specyficzne jak piasty z lozyskami o dziwo tez sa dostepne (moze sa takie jak w Epice),
hamulce przednie to skladak z innych modeli, tylne pewnie tez (tarczobebny), tlumiki mialem zalozne nowe, wiec musilaby byc dostepne,
zawieszenia jeszcze nie sprawdzalem, wiec nie wiem, ale pewnie sie dowiem, bo musze przejzec,
czesci blacharskie to tragedia, sprawdzalem przedni zderzak to nie znalazlem nowego, a uzywane bynajmniej nie idealne to jakies chore ceny typu 600pln,
z jakimis blotnikami, drzwiami, szybami to raczej tez bryndza, wiec auto raczej jednostluczkowe,
przelozenia silnika na asfalt jak w Polonezie, IV i V tozsame, czyli przelozenia krotkie (w PN sa dlugie),
wyciszenie od silnika jest dobre, szumy powietrza tez nikle, ale wyraznie slychac dzwiek toczenia opon, co w aucie tej klasy jest naganne - ma to te plusy, ze dobrze slychac padajace lozyska kol :P
wspomaganie jest silne chyba jak we wszystkich dajewo, czyli jak w Plusie z JKC, zawieszenie miekkie, ale nie w tak jak w waskim zawiasie, ze przeplywasz przez dziury, tylko takie miekkie jak w "nowoczesnych" autach, czyli na zakretach podpierasz sie lusterkami, na prostej drodze bujasz sie, a dziury zbierasz jakbys jechal taczka - ale to problem wszystkich nowszych miekkich aut,
w kazdej, ktora widzialem siada tyl (a gdy siada, idzie w lekki negatyw), a przod sterczy do gory - cos schrzanili w produkcji i wyglada to slabo,
nie pasuje mi fotel, siedzi sie wysoko (wrazenie z jakiego auta sie przesiadasz, ale nawet po wyjsciu z Trucka wydawalo sie wysoko, z kolei przesiadka z Trevisa to juz nisko - dziwne) i oparcie tez dziwne - idzie przywyknac, ale nie jest to groclinek ;> mam skorzana tapicerke, wiec same gabki nie ugniataja sie jak przy zamszowym poszyciu,
u mnie tyl jest solide uklepany, moze przez butle i zalozylem wieksze opony, by wypoziomowac z przodem,
na pewno bede obnizal przod i moze dzieki temu polepszy sie prowadzenie, a na pewno bedzie lepiej wygladal,
z usterkami to juz ja kupilem i na poczatek poprawialem elektryke swiatel, bo w Holandii namieszali tam montujac hak (namieszali w przednich lampach), mam wycieki z maglownicy i silnika,
wiazka od gazu tez wymagala poprawek ( V gen ),
a powazne awarie to coz, to jedyne auto, ktore musialem sciagac laweta, a mam jeszcze dwie Alfy przeciez :P
spora w tym byla moja wina, bo myslalem ze lozysko wytrzyma droge do domu, ale w polowie postanowilo sie zatrzec - wiec biore to na klate,
poza tym to nic ciekawego nie bylo, mialem przeboje z gazem, to wypaliem sporo benzyny, ale tym sie nie sugeruj, bo to najpewniej wina instalacji gazowej, spalal mi wtedy po Warszawie ~15l benzyny,
nie moze to byc normalna wartosc, bo gazu potrafil mi palic ponizej 11l po tej samej zakorkowanej trasie, co wydaje sie z kolei wartoscia absurdalnie niska,
pozniej jakos znormalnial i bylo 12-13l LPG, w mojej miescinie na bardzo krotkich odcinkach (3km) nawet 15l LPG,
w trasie to ponizej 10l LPG nie zejdzie, ale wiekszosc trasy to ekspresowka i predkosc ~110, a ostatnio na trzymalem na tempomacie 130, to wyszlo 11l z haczykiem,
licznik nie przeklamuje predkosci, z GPSem to samo +/-1km/h , na fabrycznym rozmiarze opon (z przodu)
nie kojarza specjalnych punktow do kontroli, to dosc standardowe auto i tak trzeba je ogladac,
koroduje jak Opel, wiec pod tym wzgledem warto sprawdzic, pierwsze roczniki mialy spory problem, moj to ostatni wiec sporo poprawili, chociaz to lato to juz najwyzszy czas, zeby zapezpieczyc odpryski lakieru, zanim przemienia sie w konkretne purchle, to nie ma ocynku, wiec trzeba reagowac szybko,
auto jest ciekawa alternatywa dla kogos zdecydowanego na Opla, wiedzacego, ze Vetry B juz raczej nie znajdzie, a na Insignie go nie stac, wiec zostaje Vectra C i jezeli ma byc silnik 1.8 lub 2.0,
co z tego ze vC jest ocynkowana - tym gorzej, bo ile mozna patrzec na to paskudztwo :P
w Evandzie silnik w prostszej wersji,skrzynie podobno lepiej wykonane niz oplowski pierwowzor, osiagi takie same, stylistyka lepsza z kazdej strony, prowadzenie tak samo "precyzyjne" ;>
ja kupilem z zupelnie innych powodow, jest alternatywa nie tylko dla Opli, dla konkurencji Opli rowniez
-
W niedzielę, po ponad 5 miesiącach postoju Poldek znów zagadał. Choć było ciężko - na starych, zapasowych akumulatorach nie chciał kręcić; pożyczyłem na weekend nówkę od kumpla, to wówczas zaczął kręcić. Chyba po dobrych 5 min. kręcenia (z przerwami) w końcu odpalił - na moje musiały się napełnić hydroszklanki - chyba, że aż tak mocno paliwo odeszło (choć kilka razy przed rozruchem uruchamiałem pompę). Za kilka dni sprawdzę znów, jak odpala.
Silnik popracował ze 20 min., przejechany dystans to 1m do tył i 1m do przodu pod wiatą, bo niestety podwórko zastawione. Dobrze, że w końcu zagadał - na więcej nie było czasu.
-
Miałem Fiata Punto i on bardziej z zewnątrz miał różne parchy ale podłoga była zdrowiutka
Kup włoskie auto, bo na zewnątrz ocynk a podwozie tylko trochę koroduje
Ehhh... urok wyrobów Fiata z przełomu wieków - z zewnątrz całkiem spoko, a podłogi brak. Szkoda, bo poza tym niezłe autka z fajnymi silnikami. Moja Marea jeszcze do końca przeglądu do maja i jedzie do huty - trochę mi jej szkoda bo mechanicznie cyka jak pszczółka.
-
Przy moskwiczu zrobiłem kilka drobiazgów.
Wymieniłem lampy przednie - jedna była pod R2, druga produkcji NRD - obie świeciły kiepsko, zamówiłem fabrycznie nowe oryginały (ciągle produkowane). Okazało się, że mimo, że klepane są tyle lat, świecą rewelacyjnie jeśli chodzi o trzymanie geometrii rozsyłu światła - a bałem się, że będzie jak przy polonezie, gdzie musiałem szukać oryginałów - bałem się jakości nowej produkcji, ale muszę uczciwie przyznać, że nie ma się czego czepić. Teraz polonez i moskwicz mają tak samo dobre światła, równe odcięcie światło-cień, więc nikogo nie oślepiają i równomierne doświetlenie bliskiej, jak i dalekiej przestrzeni przed autem + pobocza.
Do nowych reflektorów zamontowałem od razu na próbę ten zestaw, wersję 4300K (nie lubię niebieskiego odcienia ledów):
https://pl.aliexpress.com/item/32749693992.html?spm=a2g0o.order_list.order_list_main.5.2cea1c24ZnGzep&gatewayAdapt=glo2pol
I jestem zadowolony. Za tą cenę, naprawdę dają radę. Barwa światła przypomina mocną żarówkę halogenową - jest tylko lekko zimniejsza. No i alternator, obciążony jak cholera wspomaganiem elektrycznym trochę odetchnie.
Do tego nalepiłem nowy znaczek na kierownicę. Mała drobna zmiana za 5zł, a cieszy :P. Zostało jeszcze tylko wymienić przypalony kiepami tunel środkowy nad zapalniczką.
-
Wymieniłem w moskwiczu przewody prądowe - we wszystkich autach już mam ogarnięte kwestie głównych przewodów prądowych. W polonezie już wcześniej.
Ładnie się zmieniła cena przewodu 35mm2 - teraz zapłaciłem już w hurtowni 33,30zł/metr ;-|
W "dawnej" cenie miedzianych kabli sprzedają teraz miedziowane aluminium... znowu się pojawiło na półkach :/ Na szczęście zauważyłem w porę oznaczenie "CCA".
-
W Atu zmieniłem poduszkę skrzyni i światła wstecznego zaczęły działać :) Zastanawiam się, czy starej poduszki nie wysłać do Olkusza celem wykonania wersji poliuretanowej, ktoś przerabiał taki temat? Warte to to swojej ceny, czy szkoda się w to pchać?
Też w Atu zmieniłem czujnik temperatury parownika - LPG zaczęło bangalować jak należy.
-
W Atu zmieniłem poduszkę skrzyni i światła wstecznego zaczęły działać
Czyli musiałą być już konkretnie wywalona, nie rzucało skrzynią po tunelu przy ostrych startach?
ktoś przerabiał taki temat? Warte to to swojej ceny, czy szkoda się w to pchać?
Na tygodniu wrzucam taką do Caro. Wykonanie bardzo spoko ale coś czuję, że będzie jak z podporą wału - za sztywno do cywila. Ale to tylko takie moje gdybanie, na dniach się okaże jak jest na prawdę.
-
Jak patrzyłem na poduchę, to nie wyglądało to jakoś bardzo źle. Było widać szczelinę między gumą a blachą, ale ti bylo mniej jak 1 mm i jeszcze się trzymało. Po zmianie poduchy skrzynia poszła w górę mniej niż 1 cm, jak widać tyle wystarczyło.
Myślałem też nad wykonaniem nowych łap i zastosowaniu poduszki od jakiegoś marca, bmw albo innego RWD. Przynajmniej dostępność i trwałość części byłaby lepsza.
-
Bawię się chwilowo w przerobienie kolektora wydechowego tak, jak mają tu niektórzy porobione, czyli baran z rovera plus dwururka z ohv i od razu przejdę sobie na prawą stronę. Póki silnik na miejscu, to od razu to zrobię, a nie wiem jeszcze, który silnik zreanimuję. No i w związku z tym, mam głupie pytanie. Planuję kiedyś puścić wydech do samego końca średnicą 55 mm, jako środkowy tłumik dać początkowy z poldorovera, a na koniec pewnie taki, jaki mi Multec radził, z xantii, czy coś takiego, nieważne.
Teraz to głupie pytanie. Czy gdybym zapragnął zostawić taki układ i włożyć GSI, to czy by mu to nie zaszkodziło, w sensie, spadku mocy itd? Nie znam się na tym, a to trochę większa średnica, niż fabrycznie. Mógłbym wtedy od samego zejścia kolektora w jeden, dać już rurę 55 mm. Każdy pisze, że fsowski wydech (tylna część) muli rovera, a ohv ma całość taką, a silnik jest 1,6.
Tak więc, pytanie głupie, ale może ktoś mądrze odpowie. Po prostu nie zmieniałbym nic, tylko w razie czego, to tylko dokręcam jedno do drugiego i jazda. Taka trochę unifikacja, jak to robiły nasze fabryki.
-
Zrobiłem ten kolektor. lekko zmodyfikowałem pomysł znany z forum, wspawując flanszę pomiędzy kolektor, a dwyrurkę z ohv, bazując na flanszy z ohv i według niej, docinając flanszę z rovera i wiercąc w niej nowe otwory. Zrobiłem tak, bo ciężko mi było spasować na aucie to wszystko do siebie, a i tak już dawno postanowiłem, że tak zrobię. Kupiłem frez na wiertarkę i obrobiłem to ładnie w środku, żeby to do siebie pasowało. Przy okazji wyfrezowałem otwory w kolektorze, żeby pasowały do uszczelki, usuwając te spawy ze środka itd. Kolektor obspawałem na zewnątrz. Odkręcana dwururka jest przydatna do dalszych przymiarek, bo robię zejście na drugą stronę pod skrzynią, to nie muszę odkręcać całego kolektora. Łączenie z rurą będzie obok łapy sprzęgła, jak w forumowym rozwiązaniu, więc tu się nic nie zmienia. Kolektor normalnie wychodzi w całości, więc niczemu to nie przeszkadza, tylko jest trochę dodatkowej roboty.
Wyszlifowany kolektor
(https://images89.fotosik.pl/713/2eba84b8ac76a1ad.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/713/7c0dd56452e279fd.jpg)
Flansza z ohv razem z flanszą rovera. otwory sie niemal pokrywają, ale i tak szlifowałem środek, więc to nie problem. Złapałem to spawem i nawierciłem nowe otwory w roverowej flanszy.
(https://images91.fotosik.pl/712/439e0740a0917af8.jpg)
Flansza z rovera z nowymi otworami, przed docięciem na nowy kształt. Jeden wypadł przy samym otworze, ale to nie problem, bo trzymają jeszcze trzy śruby.
(https://images89.fotosik.pl/713/7512091f0e1702ba.jpg)
Flanszę z ohv dałem do kolektora, a tą z rovera do dwururki z ohv, bo tak mi idealnie pasowało względem poduszki silnika, bo flansza jest z jednej strony nieco zaokrąglona.
Tu po pospawaniu, przed wyszlifowaniem.
(https://images90.fotosik.pl/712/7362e8bd75a2b75e.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/712/fcd08851c8475e8c.jpg)
Żeby to dobrze zrobić, po wyszlifowaniu flanszy kolektora, dociąłem sobie według niej uszczelkę z kręgielitu (kryngielitu?) i przykręciłem do flanszy dwururrki, żeby widzieć mniej więcej gdzie ile zebrać. Nie mam kamery inspekcyjnej, więc po skręceniu nie widać, gdzie jest naddatek materiału, a tak, to powinno być dobrze.Po wyszlifowaniu, kolektor:
(https://images92.fotosik.pl/713/fd941413716bad88.jpg)
Dwururka
(https://images91.fotosik.pl/712/5946c5b817189d65.jpg)
Całość, ale jeszcze bez końcówki
(https://images91.fotosik.pl/712/cc8ecd34dc3f6ea7.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/713/f8a86f26df15f6ab.jpg)
Tak to siedzi na aucie. Ładnie mija poduszkę itd. i można bez problemu odkręcić i wyjąć samą dwururkę.
(http://[https://images90.fotosik.pl/712/4d8aa2685cb4a9ba.jpg/img][img]https://images89.fotosik.pl/713/9d33fb725ed1d2dc.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/712/cd20963bdfaf2a93.jpg)
Tu kolektor bez dwururki. Nic nigdzie nie wadzi, bez problemu się ją wyjmuje. Ale raczej nie będę tego robił, bo w razie czego, wychodzi cały.
(https://images91.fotosik.pl/712/8476cfe80796a891.jpg)
Lepiej mieć składane z części, niż wszystko w całości, bo nigdy nie wiadomo, co może wypaść. Mógłbym oczywiście dalej pospawać już całą rurę do samego pierwszego tłumika/kata i rozkręcać to na łączeniu dwururki z kolektorem,a le lepiej mieć dzielone w kilku miejscach. To łączenie przydaje się teraz przy przymiarkach, bo kilka razy musiałem to wyjmować, bo wspawałem już na końcu kawałek rury z gniazdem sondy itd. Musiałem jeszcze skrócić ją do samego zejścia obu rur. Wbrew pozorom, na aucie wcale tak dobrze się tego nie przymierza i nie łapie spawem, bo i tak trzeba wyjmować i w rękach to jeszcze poprawiać i przymierzać ponownie, a na gotowo i tak trzeba spawać na zewnątrz.
Kupa dobrej i nikomu (oprócz mnie) niepotrzebnej roboty, ale jestem zadowolony. Jutro jeszcze zrobić przejście na prawo, pospawać do kupy i mogę się brać za ten silnik. Trzeba też naprawić pęknięcie podłużnicy w miejscu przekładni, więc bez silnika będzie dostęp.
-
Dobra robota, może się przydać na przyszłość. Jakiego frezu użyłeś do obróbki ?
-
Wiesz co, nie wiem, co to dokładnie było, dosyć "gruboziarnisty" ale robotę robi zajebistą, bo te flansze roverowskie strasznie twarde były, że przewiercić było ciężko, a to szło jak w plastiku. W sklepie, gdzie to kupowałem, mają cały komplet tego, o rożnych kształtach i średnicach i sprzedają na sztuki. Takie wypasione pudełko nawet zamykane na kluczyk. Najdroższe z kompletu są za ponad 120 pln, ja dałem 55. Na paragonie stoi jako "pilnik obrotowy 10 mm A". Mogę się dowiedzieć dokładnie, jak tam będę.
Wygląda to tak
(https://images90.fotosik.pl/712/cab4481c70bb814f.jpg)
Mogę ci jutro zrobić lepsze zdjęcie w świetle dziennym. Ale to ma dosyć spore i ostre te ząbki. To jest typowy walec z płaskim końcem, a były jeszcze takie z zaokrąglonymi końcami, ale taki mi wystarczy. Po zeskrobaniu tym, przeleciałem jeszcze po tym ściernicą listkową, ale nie chce mi się aż tyle bawić, żeby to wygładzić, bez przesady. I tak jest o wiele lepiej, niż było. Otwory wejściowe w kolektorze są powiększone o jakieś 3,4 mm, albo i lepiej, biorąc pod uwagę naddatek spawu w środku. Sam wylot z kolektora, również jest powiększony w stosunku do fabrycznego, bo tam również jest spore ograniczenie na obwodzie, przez spaw i same otwory nie są zbyt duże, bo zejście 4 w 2, jest już sporo zmniejszone na średnicy. Wyszlifowałem to na tyle, by otwory pokrywały się dookoła ze ściankami kolektora, a że jest obspawane po zewnątrz, to można śmiało zdzierać na bogato. Zdecydowałem się na taki patent, bo ciężko mi było spasować dwururkę z wyjściem z kolektora, bo nie tak łatwo to równo dociąć, a trzeba przymierzać na aucie itd, więc w takim rozwiązaniu nie musi być idealnie, bo potem można sobie doszlifować. Od spodu naprawdę jest dobre dojście do śrub i przy dobrych wiatrach, można i tam rozkręcać, ale jak pisałem, kolektor wychodzi w całości, a będzie łączenie z rurą przy skrzyni.
-
Całkiem fajnie Ci to wyszło. Ja planowałem zrobić taką rzeźbę, ale z dwururką z borewicza + górą z GSi.
Mam taki sam frez, wyważałem nim korbowody, tłoki, darłem żeliwo, i jeszcze się nie stępił :).
-
Ja planowałem zrobić taką rzeźbę, ale z dwururką z borewicza + górą z GSi
I to też jest chyba całkiem dobry pomysł.
Mam taki sam frez, wyważałem nim korbowody, tłoki, darłem żeliwo, i jeszcze się nie stępił
Miejmy nadzieję, że i ten posłuży, bo mało nie kosztował, jak na tak małe wymiary. Ale patrząc na to, jak dawał sobie radę ze spawem z migomatu, który jest twardszy od tej flanszy, to powinien posłużyć.
Bez tego, to gówno bym tu zdziałał, a zależało mi, by tym razem zrobić to po bożemu, a nie jak zwykle drutować.
-
Ja planowałem zrobić taką rzeźbę, ale z dwururką z borewicza + górą z GSi
I to też jest chyba całkiem dobry pomysł.
Mam taki sam frez, wyważałem nim korbowody, tłoki, darłem żeliwo, i jeszcze się nie stępił
Miejmy nadzieję, że i ten posłuży, bo mało nie kosztował, jak na tak małe wymiary. Ale patrząc na to, jak dawał sobie radę ze spawem z migomatu, który jest twardszy od tej flanszy, to powinien posłużyć.
Bez tego, to gówno bym tu zdziałał, a zależało mi, by tym razem zrobić to po bożemu, a nie jak zwykle drutować.
A mam pytanie, czy tym frezem da rade powiększyć otwór w ścianie grodziowej w 125p w celu założenia przekładni jkc/czy raczej szlifierka i jedziemy?
-
Spokojnie da
-
wstępnie przepolerowałem przód
(https://i.ibb.co/LYtDzRs/20240329-155458.jpg) (https://ibb.co/9cTm9gd)
(https://i.ibb.co/1R6X3NC/20240329-155511.jpg) (https://ibb.co/BTN6mJh)
czas na reszte
-
Nie konkretnie dziś, ale w ciągu minionego tygodnia - odebrałem od tapicera podłokietnik od Poloneza, wyszedł mega fajnie :)
Kolega z Danii przyjechał na Wielkanoc, zapytał, czy nie pożyczył bym mu Imprezy na kilka dni, bo ma ochotę pojeździć Subaru. Zgodziłem się :) w zamian ja na kilka dni dostałem jego Caro 1.6 GLi żebym miał czym jeździć ;) ( Poloneza trzyma w Polsce i jeździ nim w czasie wizyt w ojczyźnie ). Przyznam, że raz na jakiś czas to ciekawe doświadczenie, zrobiłem około 180-200km z uśmiechem na twarzy :) Ale jednak nie chciałbym już jeździć Polonezem na co dzień, nie chciałbym też żeby był to mój jedyny samochód. Jednak człowiek przywyknął do pewnego stopnia nowoczesności w dupowozie. Co ciekawe, spalanie LPG w obydwu autach oscyluje wokół 13-14 litrów LPG.
-
w czwartek wracalem do domu, przed jazda odcialem doplyw plynu do zacisku w przednim prawym kole, zeby nie blokowal sie na trasie, bo po co mi prolemy z grzejaca sie tarcza,
i tak jade sobie spokojnie stowka, bo ciagne pusta przyczepke, jakis tir zamulal ~80 to zredukowalem na IV i wyprzedzielem,
wrzucam V i silnik wyje - wskoczyla III, ok zdarza sie, gadam z kumplem to moze nie wcelowalem,
poprawiam i znowu III, a drazek lata na boki bez oporu, wiec wrzucam IV i jade dalej,
200km do domu, trudno i na IV dojade, ale zastanawiam sie co z reszta biegow, w sensie I i II, wszak skok jest wystarczajacy, do przejechania Łomża, wiec przydalaby sie I do ruszania,
moja ciekawosc zostala zaspokojona jeszcze na trasie, bo powstal korek po spotkaniu pierwszego stopnia miedzy dwoma tirami,
podjezdzam sobie na polsprzegle (czy raczej cwiersprzegle), wiec chyba I jest,
zostawiam wiekszy dystans i zaczyna sie wznios drogi - nie qrwa, to nie I tylko III,
w Łomży ruszanie spod swiatel zaladowanym autem z przyczepka (dobrze ze pusta) z III to swietne doswiadczenie, ogranicznikiem jest smrod sprzegla,
i jeszcze jebitnie duzy korek na wylocie - przynajmniej wiem, ze sprzeglo jest mocne,
wqrwil mnie ten rupiec, jeszcze takiego przypadku nie mialem, zeby normalnie dzialajaca dzwignia stracila wodzik, bo prawdopodobnie to wlasnie sie stalo,
nie mam ochoty tego naprawiac, musi swoje odstac, bo szlag mnie trafi
-
przed jazda odcialem doplyw plynu do zacisku w przednim prawym kole
Myślałem, że takie rzeczy skończyły się w 2000 roku.
-
ciężko pochwalić ale rozumiem ze sytuacja tego wymagała
-
wqrwil mnie ten rupiec
Czyli co dokładnie? Bo chyba nie polonez, który jest w częściach, jak sam wielokrotnie pisałeś.
ciężko pochwalić ale rozumiem ze sytuacja tego wymagała
Chyba nie robił tego dla zabawy? Niebezpieczna praktyka, ale jak "bieda" zmusi, to co zrobić?
A wracając na ziemię, skończyłem te wydech. Zrobiłem na razie tak, żeby go złączyć z fabrycznym tylnym układem, czyli do tłumika środkowego. Chodziło mi głownie o kolektor + dwururkę i przespawania go na prawą stronę. Zawsze to może będzie się trochę mniej dyndał, niż wcześniej, a przynajmniej przejście na prawo, jest trochę wyżej, niż to fabryczne pod podłużnicami, bo patrząc z przodu, to nawet chowa się częściowo za drążkiem środkowym. Musiałem dać lekko po skosie, bo podłużnica jest z drugiej strony i musiało być niżej. No i nie dało się inaczej, bo musiałaby iść jednolita rura od samego kolektora, bez dwururki, to wtedy można by było już wcześniej odbić, zaraz pod dzwonem, ale też rozrusznik musi jakoś wychodzić itd. nie jest źle. Jeden uchwyt gumowego wieszaka wypada ładnie na fabrycznym otworze,a drugi trzeba będzie wywiercić. To wszystko będzie jeszcze poprawione, jak zrobię wydech 55 mm do samego końca, czyli zamiast tłumika środkowego z ohv, pójdzie początkowy z rovera i wszystko na rurze 55 mm. Wtedy się to trochę inaczej wyprofiluje. Wszystko i tak wyjdzie w praniu.
Dwururka z wspawana końcówką na sondę i flanszą. Flanszę dałem w poziomie, nie w pionie, jak niektórzy robią.
(https://images91.fotosik.pl/713/212001a45c8c3356gen.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/713/75bce90fd11d0fa2gen.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/713/46a46828fa00798c.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/713/73af4f2980dcc31f.jpg)
Flansza domowej roboty, wykonana według oryginału. Jako że nie mam plazmy itp, to spawarka na full napięcie i wypalamy otwór dookoła. Najpierw to wyciąłem po zewnątrz według oryginału, nawierciłem otwory, skręciłem do kupy i dopiero wypaliłem otwór na rurę. Środek oczywiście wykończony ładnie frezem. Zrobiłem na razie takie dwie. U góry fabryka, na dole home made.
(https://images89.fotosik.pl/714/cefe612e60b031df.jpg)
Druga poszła do rury pod skrzynią.
(https://images92.fotosik.pl/714/37f8d3f1dbf2c246gen.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/714/91aa95337081d69f.jpg)
Tak ta rura wygląda w całości. Spawy trochę oszlifowałem, żeby tak nie straszyło, a migomatem mi słabo idzie, bo dopiero się nim uczę. Całe życie elektrodą jechałem. Spawać umiem, tylko problem mam z ustawieniem tego.
(https://images90.fotosik.pl/713/0185b8b6db4b36b0gen.jpg)
Tak idzie pod skrzynią. Jak pisałem, inaczej się nie dało, bo dwururka, bo tak, to by dużo wcześniej odbił i cała rura schowałaby się za drążkiem środkowym i belką, ale i tak nie jest źle.
(https://images89.fotosik.pl/714/98ac66948af67249.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/713/098c1dc565e8f7fb.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/714/95eaab434b0bf24e.jpg)
Rozrusznik bez problemu wychodzi.
(http://htthttps://images90.fotosik.pl/713/e106b6f78cd0a6ff.jpgps://images89.fotosik.pl/714/1658d165fd792b40gen.jpg)
A tak to wygląda w całości na wierzchu.
(https://images90.fotosik.pl/713/e106b6f78cd0a6ff.jpg)
Silnik wyjąłem, ściągnę głowice i zobaczę, co tam słychać.
(https://images89.fotosik.pl/714/11e27663495a0eb4.jpg)
-
Dobra robota Buźka <spoko>
Miejmy nadzieję, że i ten posłuży
Najważniejsze aby nie przedobrzyć z obrotami żeby go nie spalić. Ja używam tych frezów ze szlifierką prostą z regulacją obrotów:
(https://spawanie.com/wp-content/uploads/2021/04/szlifierka-prosta-makita-gd0600-bok.jpg)
Myślałem też nad wykonaniem nowych łap i zastosowaniu poduszki od jakiegoś marca, bmw albo innego RWD. Przynajmniej dostępność i trwałość części byłaby lepsza.
Zamontowałem tą poduchę poliuretanową po regeneracji w Olkuszu, pojeździłem na niej trochę przez weekend i mogę polecić - trzyma skrzynię sztywno ale nie przenosi wibracji na nadwozie, powiedziałbym że w połączeniu z poduszkami silnika z E30 jest ideolo.
(https://i.postimg.cc/QMv1G436/20240326-205148.jpg) (https://postimg.cc/sB9v5J1S) (https://i.postimg.cc/NFkHXQrV/20240326-212020.jpg) (https://postimg.cc/5Qjyddgq)
poprawiam i znowu III, a drazek lata na boki bez oporu, wiec wrzucam IV i jade dalej,
Hehe, identyczną sytuację miała moja siostra w sobotę - rozleciał się przegub przy skrzyni podpięty do wybieraka odpowiedzialnego za przechodzenie "poziome" w skrzyni biegów. Na szczęście miała tylko 20 km do domu i też się jakoś doturlała mając tylko III i IV bieg. Ale naprawa tego była szybka :p
-
Dobra robota Buźka <spoko>
Dzięki. Z twoich ust, to naprawdę pochwała.Chyba jesteś jednym z nielicznych, którzy kiedykolwiek mnie tu chwalili. Pamiętam, jak pokazałem moje standardy, które sam sobie obszyłem, a także te drugie, zniszczone, z ubytkami gąbki, które też obszyłem i jeżdżą mi w Żuku, to jako jedyny byłeś naprawdę pod wrażeniem. Uważam się za człowieka w miarę ogarniętego i mając ograniczone zasoby, potrafię zrobić to i owo i fajnie, że ktoś to docenia.
Najważniejsze aby nie przedobrzyć z obrotami żeby go nie spalić. Ja używam tych frezów ze szlifierką prostą z regulacją obrotów:
Ja używam wiertarki z regulacją, tylko problem w tym, że nie wiem tak naprawdę, jakie te obroty powinny być, ale z tego co widzę, to nawet na maksymalnych, nic złego się z nim nie dzieje. Długo myślałem czy to kupić, ale w końcu zacisnąłem zęby, bo czym bym to wszystko obrobił? Pilnikiem?
Mam jeszcze drugiego rurowca z rovera, tego, który mi jeździł na silniku. Strasznie jest ulepiony, bo zrobiłem z niego takie "biedne" 4 w 1, z trójkątną flanszą z 1,4, ale teraz to można poodcinać, odpiłować spawy, dospawać z powrotem tą uciętą końcówkę z zejściem w dwa i zrobić kopię tego, co zrobiłem. Tylko jeszcze dwururkę z ohv trzeba dorwać. Teraz mam silnik na wierzchu, to mogę umocować rurę z dwururką, żeby się nie ruszyła i spokojnie sobie dorobić do tego kolektor, żeby wyszła idealna kopia. Jutro mam sobie zrobić taki wózek na silnik, żeby go można było spiąć ze skrzynią i np odpalić. Będzie miejsce na chłodnicę itd i dzięki temu, mogę się pobawić np z dorobieniem takiego kolektora. Zrobię to na kółkach, to np będzie można wyjechać i sobie cały silnik umyć, czy cokolwiek. Dawno już o tym myślałem i w końcu przyszła pora. Zrobię odkręcane mocowania, żeby można było posadzić na tym również ohv.
Zapomniałem jeszcze dodać, ze zamiast oryginalnych uszczelek, do flanszy wydechu, które można chyba tylko kupić na allegro, stosuję uszczelki od kolektora wydechowego od ciągnika C-360. Dokładnie takie.
https://allegro.pl/oferta/uszczelka-kolana-tlumika-c360-c-360-5051403-5424144006
Trzeba tylko nieco powiększyć otwór i zrobić nacięcia po obu stronach otworów na śruby, żeby ustawić równo uszczelkę, bo rozstaw jest nieco za mały. Jeżdżę już od dłuższego czasu na nich. Są metalowo "papierowe'' i są dosyć szczelne. Oczywiście powierzchnie styku muszą być w miarę dobre, bez większych ubytków materiału. Ja sobie je doszlifowałem na wymiar otworów we flanszach i zostaje jeszcze całkiem sporo materiału po bokach. Jutro wrzucę zdjęcie, jak to wygląda na flanszy. to taka ciekawostka, jakby ktoś chciał ''awaryjnie" skorzystać, bo to groszowe sprawy i do kupienia w każdym sklepie z częściami rolniczymi. Uwaga! To jest uszczelka kolanka tłumika, pomiędzy kolektorem, a kolankiem wychodzącym na zewnątrz. Uszczelki między kolektorem, a głowicami, są takie same, ale są o wiele za małe.
Ciekawostka nr. 2, o której już chyba kiedyś wspominałem, to uszczelki do rur wydechu do ohv (pomiędzy tłumikiem przednim i rurą i pomiędzy środkowym i tylnym, idealnie pasują od ciągnika C-330 od końcówki tłumika, przykręcanej do kolektora (między kolektorem a głowicą są inne, innego kształtu!). Nie trzeba nic przycinać, mają ten sam wymiar i rozstaw otworów. Są tak samo metalowo papierowe. Sam stosowałem i jest git.
https://allegro.pl/oferta/uszczelka-koncowki-tlumika-do-c-330-50005360-13740826579
-
Nie mogę już edytować, więc nowy post. Dla wszystkich zainteresowanych tym frezem, daję zdjęcie tego "magicznego pudełka" i jego zawartości, bo byłem dzisiaj w tym moim sklepie.
(https://images90.fotosik.pl/713/21524918f0f120e8.jpg)
Zajrzałem na stronę tego producenta. Różne różności i rzeczywiście to jest podpisane jako pilniki obrotowe.
https://exactpolska.pl/
Tak lekko licząc, to w tej skrzyneczce jest co najmniej 1000 pln, albo lepiej. Te największe frezy są po 120 pln, małe po 50 parę.
-
Nie w moim, ale kolegi, Lublinie 3, naprawiłem oświetlenie wnętrza (i paki). Nieźle za czasów dajewo robili wiązki, - przewód plusowy, zasilający oświetlenie paki, 4xP21W, czyli w sumie 84W (7 amper), ma przekrój taki, jak przewody głośnikowe w caro - może 0,75mm, lub cieńszy. A biegnie przez całe auto :D. Nie dziwi mnie więc, że się upalił... pociągnąłem nowy, tym razem od plusa lampki oświetlenia wnętrza (oryginalny zakręca gdzieś przy jednym ze słupków i leci pod podłogą - w tamtym miejscu był upalony). No i Lublina rozświetliło, fajnie, że mamy ledy - od razu obciążenie tego przewodu i akumulatora spadło, a to istotne - lampka jest często używany, bo Lublin pełni formę campera :P.
Alternator w trójce dali już całkiem fajny, 70A jak w plusie, szkoda tylko, że przewód główny prądowy ma może z 4mm2 tak na oko... Po drodze do akumulatora "gubi" jakieś 0,3V.
-
Nie dziw się niczemu. Lublin 3, to już koreański "lifting" więc oszczędności jak w Polonezach plusach. W plusach też te kabelki za bardzo grube nie są. Najlepsze instalacje miały stare Polonezy, a później już coraz gorzej. W Lublinach to samo.
-
W końcu wyprowadziłem czerwone 125p po zimie 88 rok tzw przejściówka pomiędzy starymi a nowymi zegarami.
Miło się jechało, hamulce nie złapały, silnik zagrał równo 4 garami. Jednak rok temu wymyłem trochę silnik kwasem i obudowa rozrusznika itp zrobiły się takie hmmmm nijakie. Czym to poprawić? Pasta tempo i jechanie? Jednak kwas spowodował że aluminium się utlenia i sczerniało.
-
Reanimuję powoli GSI. Ściągnąłem wreszcie z niego głowicę. Uszczelka poszła na czwartym garze, i kompresja szła w jeden z tylnych kanałów wodnych i trochę płynu zaczynało iść na tłoka, że aż mu wymyło do czysta całe denko. Po dwóch latach stania, lekko złapało nalot rdzy na cylindrze, ale to się dotrze. Pewnie trochę płynu tam się dostało na pierścienie i stąd taki efekt, ale to tylko z jednej strony. na pierwszym garze również już powoli zaczęło ją brać, bo pierścień ogniowy od dołu już taki prawie przepalony. Zawory na 100% do roboty, bo na pierwszym garze są wypalone, bo nawet puszczało wodę, jak karcherem pchałem przez kanały wyjściowe/wejściowe. Na pozostałych garach niby dobrze, ale wiadomo, że inną metodą by pokazało. Przy okazji zrobiłem sobie wózek na silnik, tzn żeby postawić na nim silnik wraz ze skrzynią i np odpalić. Zrobiony tak, że pasuje i do ohv i do K16. Jutro jadę z tą głowicą gdzieś i będzie się to składać. Silnik jest jak nowy w środku, na gładziach jeszcze ślady honowania.
-
https://www.125p.eu/k/moje-pojazdy/
Ktoś robił taką modyfikację ? Bo wczoraj urwałem klamkę, chwilę po tym jak zmieniłem sprężynę ...
To auto mnie wykończy.
-
Powinno zadzialac ale prawdopodobnie klamka minimalnie nie bedzie sie licowac w pozycji zamknietej z reszta obudowy - na pewno tak sie dzieje jak sie wstawi same sruby ze zwyklym lbem.
-
skończyłem walkę z czerwoną zarazą
(https://i.ibb.co/yqQj1Jz/20240404-184832.jpg) (https://ibb.co/M7C04Lz)
(https://i.ibb.co/jRH1d9g/20240404-184841.jpg) (https://ibb.co/Vm3Pd02)
(https://i.ibb.co/xM55Ycp/20240404-184851.jpg) (https://ibb.co/mHzz0YL)
(https://i.ibb.co/K9T9RTv/20240404-184900.jpg) (https://ibb.co/FBRBNRT)
-
Powinno zadzialac ale prawdopodobnie klamka minimalnie nie bedzie sie licowac w pozycji zamknietej z reszta obudowy - na pewno tak sie dzieje jak sie wstawi same sruby ze zwyklym lbem.
Jeżeli grubość blachy lub łba śruby, nie przekroczy 1mm to odstawanie chwytnej części klamki będzie praktycznie niezauważalne.
ps. profilaktycznie polecam solidnie przesmarować wszystkie zamki drzwi i współpracujące z nimi elementy, moim zdaniem to zdecydowanie przedłuża życie klamek.
-
Wczoraj dość spontanicznie wziąłem się za Atu. Wymieniłem elektrozawór w butli, wlew i przewód. Mogłem to zrobić przy wymianie butli wcześniej ale po co ruszać jak jest dobre - no i dobre nie było. Po zatankowaniu okazało się że gaz spieprza wlewem, ani kulka go nie zatrzymała ani wielozawór - wsyzstko musiał trafić szlag, bo kilka lat to auta nie wąchało lpg. Po tej niespodziance postawiłem auto na końcu placu żeby gaz sobie uciekł spokojnie do samego końca i tak postał chyba 2 miesiace.
Teraz można bezpiecznie zatankować i z tyłu wszystko fajnie. Ale przy próbie strojenia komp od gazu pokazywał czasy tylko 2 i 3 cyl
Było sutawione w półsekwencje więc spodziewałem się dwóch czasów zamiast 4, ale raczej coś w stylu cyl 1 i cyl 2 lub cyl 1 i cyl 3 - na początku pomysłałem że pomyliłem kabelki w sensie pomieszałem kolejności wtryskiwaczy, no ale dogrzebałem sie do wiązki (cały gaz wpinałem w okolicy sterownika czyli pod fotelem pasażera) jak się groclina składanego złoży i przesunie do przodu to jest całkiem spoko dostęp.
Okazało się że nie pomyliłem kolejności wtrysków a przewody wyglądały bardzo solidnie pod kątem połączeń lutowanych.
Ale mnie tknęło jak spojrzałem na kostkę sterownika i zobaczyłem dwa kabelki niebieskie w okolicy różowego. Różowy i niebieski to kolory sterowań wtryskiwaczy. Wtedy mnie tknęło, ze może pomyliłem niebeiski przewód i faktycznie tak było! Wpiąłem się w jakiś losowy niebieski przewód bo akurat był obok różowego. Ten właściwy niebieski też jest obok we wtyczce ale dwa piny dalej. Na swoja obrone mam to, że oba dzwoniły na przejście z wtyczką wtryskiwacza 1 cyl. Zapewne to w co się wpiąłem to jakiś plus po stacyjce i przez cewkę wtrysku 4 zamykało obwód. Jeszcze jak się okazało rozcięcie tego nieprawidłowego kabla niebieskiego nie spowodowało problemu z odpaleniem czy pracą silnika - nie wiem co to jest, kośc nr 1 pin nr 7
Poprawiłem ten bajzej i zaczął pracować na wszystkie wtryski gazowe, ale adaptacja nieudana. Za duża korekta na wolnych. Tak prawdę mówiąc to na wolnych ledwo chodził, prawie zawsze gaśnie. Agis m210 nakazuje wymienić wtryski na większe (o zgrozo tak je upchałem pod kolektor że będę go musiał zdejmować znowu)
Założyłem tam barracudy 120 i dysze rozwiercone na 1,8mm , tak nam z obliczeń wyszło - czyzby faktycznie za mało? Ciśnienie gazu podkręcałem do 2 bar ale bez efektu.
Jeszcze dziś jak wróce do domu to pogrzebie w kompie, podłączyłem wszystkie 4 przewody od wtrysków może mu ustawić pełną sekwencje w sterowniku, może na pół sekwencji jakoś dubluje czasy.... nie wiem.
Reasumując, tak jak pisałem wcześniej w październiku.
Przez weekend montowałem sobie sekwencje LPG w GSI, albo już jestem stary i powolny, albo te gsi takie upierdliwe ale jakoś liczyłem że skończe w 2 dni ale dziś będzie dogrywka.
Już się nie łudzę wiarą w jakieś 2 dni, teraz to już dla mnie kwesita miesięcy :P
-
nie wiem co to jest, kośc nr 1 pin nr 7
Schemat podpowiada, że masa (jedna z czterech) :p
Założyłem tam barracudy 120 i dysze rozwiercone na 1,8mm
U Brata w Kombi przy Barracudach 115 rozwiercaliśmy dysze na 2 mm.
może mu ustawić pełną sekwencje w sterowniku, może na pół sekwencji jakoś dubluje czasy....
Coś jest na rzeczy bo też mieliśmy z tym problem w Diego G3 i na którymś ustawieniu strasznie kulawo to chodziło. Ale jak w końcu to ustawiliśmy nie pamiętam - musiałbym podłączyć kompa i sprawdzić.
Już się nie łudzę wiarą w jakieś 2 dni, teraz to już dla mnie kwesita miesięcy :P
Miałem kiedyś akcję z kolegą który robił sobie rzeźbę w postaci 125p z GSI only LPG na sekwencji - przyjechał do mnie któregoś popołudnia z chęcią składania tych puzzli do kupy. Oczywiście był bardzo optymistycznie nastawiony no bo tył instalacji już jest :p. Ja mu mówię, że umawiamy się na kiedy indziej bo na pewno tego nie skończymy tego dnia i niech rezerwuje sobie ze dwa-trzy dni na dogranie tego. I dobrze wyczułem sytuację bo jak zaczęliśmy to montować to auto zaczęło jeździć dopiero po tygodniu - oczywiście w międzyczasie wyskoczyło milion innych problemów.
-
Ja kiedyś też wierzyłem, że takie rzeczy da się zrobić w jeden-dwa dni. Owszem, da się, ale zawsze trzeba pójść na masę kompromisów (czytaj - zrobić na odwal się). 2 generację tak, żeby ładnie poprowadzić wiązki, robiłem w fiacie jakieś 3 dni.
-
przed jazda odcialem doplyw plynu do zacisku w przednim prawym kole
Myślałem, że takie rzeczy skończyły się w 2000 roku.
nie skonczyly sie, na popmie ABS jest nawet wygodniej,
po prostu zestarzales sie wczesniej niz inni - ale to normalny cykl zycia, w roku 2000 to niektorzy dopiero prawo jazdy robili
Czyli co dokładnie? Bo chyba nie polonez, który jest w częściach, jak sam wielokrotnie pisałeś.
no gdzie Polonez taki numer by odstawil
to amerykanin z korei jest takim gruzem - zaczynam sie bac o te rektory jadrowe produkcji koreanskiej na licencji z macdonalda
Hehe, identyczną sytuację miała moja siostra w sobotę - rozleciał się przegub przy skrzyni podpięty do wybieraka odpowiedzialnego za przechodzenie "poziome" w skrzyni biegów. Na szczęście miała tylko 20 km do domu i też się jakoś doturlała mając tylko III i IV bieg. Ale naprawa tego była szybka :p
czyli to byl wielki tydzien wybierakow, swiety Krzysztof zalal pale i nie upilnowal?
w jednym to bedzie szybka robota, a w innym ...ujowa robota,
jeszcze nie zagladalem, bo w sumie nawet nie mam jak (kanal zajety), ale cos czuje w kosciach, ze bez zdejmowania rur wydechowych i oslon termicznych sie nie obedzie, wiec w ..uj nikomu nie potrzebnej goownianej roboty,
i jeszcze wyjdzie, ze na najazadach bede musial to robic,
pozniej grzebanie sie z hamulcami to bedzie odpoczynek,
wiec wole najpierw silnik od motoru naprawic
może mu ustawić pełną sekwencje w sterowniku, może na pół sekwencji jakoś dubluje czasy.... nie wiem.
agis nie dubluje czasow, algorytmy tam stosowane nie pozwalaja na to ...
tzn. tworcy agisa tak twierdza, ale to polprawda, bo da sie to osiagnac, ale wyszli z zalozenia, ze ich sterownik bedzie dzialal sekwencyjnie,
dlatego opoznia on czas wtrysku o 1 do 2ms wzgledem sygnalu benzyny i czeka na sygnal zamkniecia benzyny by od tego punktu wiedziec kiedy zamknie rowniez gaz,
jak widac pozwala to na skrocenie czasu gazu nie wiecej niz ta 1 lub 2ms, bo fizycznie po prostu nie da sie tego zrobic bardziej,
a wydluzyc da sie dowolnie nawet do maks dlugosci cyklu,
gdy sami objasnili jak dziala ich algorytm i jakie ma ograniczenia, to wybuchla mala goownoburza, bo wyszlo, ze pozostale sterowniki nie dzialaja sekwencyjnie, chodzilo oczywiscie o hegemonow polskiego gazownictwa czyli KME i AC,
diego i stag pozwalaja praktycznie dowolnie skrocic czas wtrysku gazu, wiec najprawdopodobniej licza na czasie z poprzedniego cyklu, a wiec zostaly tymi gorszymi,
w praktyce korzystanie z poprzedniego cyklu ma marginalne znaczenie, chociaz umowmy sie ze jest niekoszerne,
tylko to przeciez dwa kolosy rynku, nie przyznaja sie do tego ze w czyms sa gorsi, wiec zaczelo sie takie metne tlumaczenie (nie pamietam czy o diego, czy stagu), ze oni tez korzystaja z aktulnego cyklu przy wydluzonych czasach, tylko przy tym skracaniu czasow maja specjalny algorytm posilkujacy sie poprzednimi,
ponad dekade temu malo kto mial latwy dostep do oscyloskopow, wiec nikt tych rewelacji nie sprawdzil, ale osobiscie watpie w specjalne algorytmy liczace cos rownolegle, bo takie rzeczy to raczej nie na procesory siedzace w tych sterownikach i nie ma to tez sensu technicznego,
diego i stag najpewniej dzialaja na poprzednim cyklu i dlatego bardzo latwo jest im wydluzac i skracac, a takze sumowac czasy 2x czy nawet 4x (wiem ze zapisalem mnozenie, ale szkoda czasu, zeby to dokladnie rozpisywac),
opcje takie jak polsekwencja i fullgroup oznaczaja w nich wlasnie 2x i 4x,
w agisie te opcje oznaczaja uklad wtryskiwaczy (z tego co pamietam) i to widac na tej "kostce rubika", gdzie nawet recznie mozna przydzielic sygnal sterujacy do wtryskiwaczy gazowych,
mozna tam troche pomieszac, co przydaje sie glownie w diagnostyce
-
Zapytam tutaj, może ktoś będzie miał rozeznanie co i jak. Ostatnio trafił do mnie do naprawy Ursus C-330. Sytuacja ma się tak, że chłop zagotował silnik i to tak na bogato, że z głowicy wypchało broki/zaślepki kanałów wodnych. Z tego co czytałem tuleje cylindra w trzydziestce są osadzone na oringach. Teraz pytanie do osób, które już to przerabiały. Czy po takim przegrzaniu rozbierać wszystko w mak i wymieniać uszczelnienia tulei czy wystarczy zrobić samą głowicę i będzie banglać?
-
Cóż, dzień wolny więc upiększamy, picujemy. Ale z innej beczki. Czy ktoś miał do czynienia z ładą 2106? i z czym to się je?
-
Kumpel się na taką przesiadł ze 125p można powiedzieć,a co chcesz wiedzieć? Ja mam fabrycznie silnik 2106 w moskwiczu aleko.
-
Zapytam tutaj, może ktoś będzie miał rozeznanie co i jak. Ostatnio trafił do mnie do naprawy Ursus C-330. Sytuacja ma się tak, że chłop zagotował silnik i to tak na bogato, że z głowicy wypchało broki/zaślepki kanałów wodnych. Z tego co czytałem tuleje cylindra w trzydziestce są osadzone na oringach. Teraz pytanie do osób, które już to przerabiały. Czy po takim przegrzaniu rozbierać wszystko w mak i wymieniać uszczelnienia tulei czy wystarczy zrobić samą głowicę i będzie banglać?
Podpisać umowę z flotą na tysiące wymian klocków i powiedzieć małpie żeby sama sobie to naprawiała jak nie umie czytać wskaźnika temperatury.
-
Odebrałem sprężarke klimatyzacji z regeneracji.
(https://scontent.fwaw8-1.fna.fbcdn.net/v/t1.15752-9/438069747_358981983763225_6203626403581156194_n.jpg?_nc_cat=100&ccb=1-7&_nc_sid=5f2048&_nc_ohc=IqExIZEFhPMAb4zUCkT&_nc_ht=scontent.fwaw8-1.fna&oh=03_AdVPihF1Eny2CDvyZ7InW-jwj1hNPAHNReTEhDHCCDvq1Q&oe=66408747)
-
ciekawe co zrobili.
-
Zapytam tutaj, może ktoś będzie miał rozeznanie co i jak. Ostatnio trafił do mnie do naprawy Ursus C-330. Sytuacja ma się tak, że chłop zagotował silnik i to tak na bogato, że z głowicy wypchało broki/zaślepki kanałów wodnych. Z tego co czytałem tuleje cylindra w trzydziestce są osadzone na oringach. Teraz pytanie do osób, które już to przerabiały. Czy po takim przegrzaniu rozbierać wszystko w mak i wymieniać uszczelnienia tulei czy wystarczy zrobić samą głowicę i będzie banglać?
Na oringach? Gumowych, poważnie? :O No fakt, wpisałem w google i wyskoczyło coś takiego...
Nie robiłem nigdy C330, ale tak patrząc na opis usterki... osobiście wymieniłbym, zależy jeszcze jaką zamontował wcześniej - jak znam życie, poszedł do sklepu z oringami i kupił nowe, piękne, czarne - najtańsze, z NBRu. W takim wypadku po zagotowaniu mógł go szlag trafić, nie mówiąc o tym, że olej powoduje ich twardnienie po jakimś czasie. Są do wyboru silikonowe, i takie bym wsadził.
https://hurtowniarolnicza.pl/andoria/uszczelki/oring-100-5x4-5-tulei-silikon-ursus-------c-360-70-80-sh-a-andoria-(-sprzedawany-po-10-szt-).html
-
No, kiedyś, zanim pojawiły się silikonowe odpowiedniki, to były zwykłe, czarne gumowe oringi i dawały radę przez lata. Wyciągnąć te tuleje, to nie powinien być problem, jeśli nie było wody zamiast płynu chłodniczego, bo wtedy lubi to tak zakamienieć, że trzeba się trochę namęczyć.
-
Wyciągnąć te tuleje, to nie powinien być problem, jeśli nie było wody zamiast płynu chłodniczego, bo wtedy lubi to tak zakamienieć, że trzeba się trochę namęczyć.
Oczywiście, że była. Przecież obecni 70-parolatkowie nie uznają czegoś takiego jak płyn chłodniczy. To z resztą była przyczyna tej awarii. Termostat tak się zawalił kamieniem, że przepływ przez niego praktycznie nie występował...
No cóż nie bardzo mi się chce z tym pitolić, żeby to wszystko rozbierać, ale z drugiej strony 2 razy też mi się nie chce robić, więc chcąc niechcąc będę musiał to zrobić.
-
No, kiedyś, zanim pojawiły się silikonowe odpowiedniki, to były zwykłe, czarne gumowe oringi i dawały radę przez lata. Wyciągnąć te tuleje, to nie powinien być problem, jeśli nie było wody zamiast płynu chłodniczego, bo wtedy lubi to tak zakamienieć, że trzeba się trochę namęczyć.
Tylko, że ta PRLowska produkcja była zupełnie innej jakości, i robiona wg. innych norm, niż aktualna. No i sam skład materiałowy, wygląd, oznakowanie, było lepszej jakości, niż dzisiejsza, najtańsza np. oring olejoodporny od nieolejoodpornego nie różnił się niczym, oprócz np. nacechowania na etykiecie, no ewentualnie powierzchnia gumy była bardziej połyskliwa. Teraz nie raz kupując oringi w sklepie, spotkałem się z tym, że zaczęły się rozpuszczać od oleju ;). Natomiast czerwone silikonowe i brązowe z vitonu zawsze trzymają się latami (i są zdecydowanie lepsze też od PRLowskiej produkcji). To trochę temat rzeka, produkcja sprzed lat, a współczesna, i jej oznakowanie, cechowanie itd itp.
-
Odebrałem sprężarke klimatyzacji z regeneracji.
Wszedłem na ich stronkę, ale nie widze zakresu regeneracji.
Wiesz coś więcej na ten temat?
Moja sprężarka ma wyciek na łączeniu i gaz ucieka w 3-4miesięcy.
Masz jakieś zdjęcie odpakowanej?
Wyglancowana?
-
skończyłem walkę z czerwoną zarazą
Jakie to są felgi? Widzę że chyba Dezent. Ale jakie mają wymiary?
-
Wszedłem na ich stronkę, ale nie widze zakresu regeneracji.
Wiesz coś więcej na ten temat?
No na papierze jest napisane kompleksowa regeneracja, jak zapytałem co to znaczy to mi powiedzieli ze wszystkie uszczelnienia i elektrosprzęgło. Oczywiście jest wymyta żeby wyglądała na nową. Domyślam sie że pewnie nie jest jak nowa i wiekszość części zostało starych. Z tego co pytalem to nie przyjmują takiej która się nie obraca, czyli jakieś łozyska w środku zostają stare.. Nie rozbierałem i nie wiem co tam siedzi w środku. Zamontuje niedługo i przetestuje czy to działa w ogóle.
Wybrałem ta firmę bo zasłyszałem, że podejmą się sprężarki poloneza.
-
Zamontuje niedługo i przetestuje czy to działa w ogóle.
To dawaj znak jak najszybciej.
A oleju ile wlewasz? instalacje jakoś płuczesz? ja myślę o porządnym przedmuchaniu azotem.
-
Jeszcze nie zamontowałem. Co do oleju to w sumie nie przemyślałem tego jeszcze. Myślałem o jakiejś pompce żeby zrobić podciśnienie i wyssać powietrze z układu. Nie wiem jeszcze wszystkiego na razie nabije czynnikiem z jakimś uszczelniaczem i olejem
https://allegro.pl/oferta/3-w-1-olej-uszczelniacz-gaz-r134a-13918853121
-
Jeszcze nie zamontowałem. Co do oleju to w sumie nie przemyślałem tego jeszcze. Myślałem o jakiejś pompce żeby zrobić podciśnienie i wyssać powietrze z układu. Nie wiem jeszcze wszystkiego na razie nabije czynnikiem z jakimś uszczelniaczem i olejem
https://allegro.pl/oferta/3-w-1-olej-uszczelniacz-gaz-r134a-13918853121
Najpierw sobie obejrzyj to:
https://www.youtube.com/watch?v=Y2QxnHM4YD0
https://www.youtube.com/watch?v=5FUziQOvcH8
-
nakupiłem trochę szpeju do wymiany w poldku przed wyjazdem na Zlot Poloneza w Warszawie.
Nie ma ktoś czasem na zbyciu gotowego do montażu mocniejszego zamiennika (z Opla?) alternatora jako zamiennik do K16 1,4 ?
-
Nie ma ktoś czasem na zbyciu gotowego do montażu mocniejszego zamiennika (z Opla?) alternatora jako zamiennik do K16 1,4 ?
w oryginalne mocowania imho najbardziej bez bólu wchodzi ten z Sierry 2.0 - Bosch 0 123 320 014
cytując siebie sprzed kilku lat:
W mocowania oryginalne pn rovera wchodzi Bosch 0 123 320 014 montowany w fordach sierra/scorpio 2.0. 90A, przewody mocowane na gwint+nakrętkę zamiast wsuwek, dostępne całkiem niezłe regulatory Hella.
Jedyne, co trzeba zrobić to podpiłować zakres naciągu na nieco większy, pasek wchodzi 750 (taki sam jak oryginalny do wspomagania), włożyć w górne mocowanie tulejkę, by zmniejszyć jej średnicę o bodajże 1 lub 2 mm.
-
Jakie to są felgi? Widzę że chyba Dezent. Ale jakie mają wymiary?
Dezent F wymiary identyczne jak felga TRCKa
-
Moskwicz aleko dostał cały nowy wydech. Na szczęście polmostrów robi wszystko oprócz dwururki, i musiała przyjechać z Ukrainy, ale resztę dostałem na miejscu, no i nie ma porównania :). Cichutko teraz jest, wcześniej był przedmuch na dwururce, i końcowy tłumik był już przegnity od góry.
Przeszedł też przegląd. Hamulce na pompie i serwie dwukomorowym z subaru forester (pomysł z forum moskwicza, popularna przeróbka) świetnie się zgrały z fabrycznym, ładowskim układem, diagnosta określił je mianem "wzorowych" :). Siła wymagana do naciśnięcia pedału jest bardzo mała, można wciskać go palcem :D Cieszę się,bo jeszcze rok temu w aucie było masę rzeczy do poprawy, a w tym roku nie miał się do czego przyczepić :) Jest postęp.
Polonez też zyskał nowy wydech, zamontowany w 2017 roku nowy polmostrów kompletnie się posypał na początku tego roku. W sumie, i tak niezły wynik, 7 lat.
-
Moje Polmo jest z 2018 i też powoli zaczyna się poddawać. Najgorzej wygląda kołnierz rury przy katalizatorze.
-
U mnie przegniły spawy. Niestety, im nowsza produkcja, tym gorzej: wtedy, w 2017 roku jeszcze malowali spawy na wyjściach tłumika. Teraz musiałem je zabezpieczać sam, bo wysłali mi z gołymi, niezabezpieczonymi niczym spawami. Tylko na co wtedy aluminiowany tłumik, jak pierwsza dziura będzie na spawach :D.
-
Jak byłem wtedy po tłumik w lokalnym magazynie wydechów to dwa tłumiki były tak wyspawane, że były wypalone dziury w rurze. Pracownik powiedział, że muszę je dokładnie oglądać bo 50% leci na złom.
-
Niestety, im nowsza produkcja, tym gorzej: wtedy, w 2017 roku jeszcze malowali spawy na wyjściach tłumika.
ciekawe, bo ponad 15lat temu kupowalem tlumiki, w ktorych spawy nie byly pomalowane, jak tez takie, w ktorych byly pomalowane,
roznica w trwalosci zadna, bo farba odchodzi pod wplywem ciepla, dostaje sie tam woda, ktora z kolei farba skutecznie utrzymuje,
to mnie oduczylo malowania tych nie pomalowanych spawow,
trzeba by je czyms galwanizowac, a w domowych warunkach to wiesz... czas posiasc tajemna wiedze z poradnika malego majsterkowicza ;>
-
a w domowych warunkach to wiesz...
Wystarczy, zastosować alucynk w spraju. Po ponad dwóch latach na tak zabezpieczonym spawie nie ma ani śladu rdzy.
-
alucynk w spraju
Dzięki za radę.
Po ponad dwóch latach na tak zabezpieczonym spawie nie ma ani śladu rdzy
A teraz pytanie. Jak mam miejsca spawane oszlifowane na gładko, to też można to zastosować? No bo spaw, to wiadomo, spawamy i tak zostawiamy, a tu to oszlifowałem żeby nie straszyło. Jakbym czymś takim popsikał, to spełni swoją funkcję?
Tłumik przedni do 1,4 mam kupiony, to też spawy surowe, niczym nie zabezpieczone i tak naprawdę, niewiele ładniejsze, niż te moje, a ja się dopiero uczę miga.
-
Moje smarki oszlifowane lub nie, pomalowane alucynkiem (oczywiście oczyszczone i odtłuszczone przed malowaniem), ponad dwa lata temu wyglądały tak.
(https://i.postimg.cc/zH18Jz59/P1040173.jpg) (https://postimg.cc/zH18Jz59) (https://i.postimg.cc/K1tV2P4v/P1040174.jpg) (https://postimg.cc/K1tV2P4v) (https://i.postimg.cc/B8szQj15/P1040175.jpg) (https://postimg.cc/B8szQj15)
Alucynk jest f-my Forch, teoretycznie można go stosować, jako pierwszą warstwę na gołą blachę pod lakier, oczywiście po uprzednim nałożeniu podkładu itp, do uzupełniania wypalonej na skutek spawania warstwy cynku na blachach. Tyle teoria, ja tego w ten sposób nie stosowałem, więc nic na ten temat nie mam do powiedzenia.
-
W ostatnim czasie:
1. Założyłem letnie kapcie do Atu.
2. Założyłem letnie opony w Lalunie.
3. Założyłem antykunę z lidla do laluny, gdyż ponieważ zwierzątko to rozbestwiło się już konkretnie pod maską... Póki co wygląda, że nawet działa :)
4. Umyłem i odkurzyłem lalunę i kombi.
5. Dziś po raz pierwszy od dłuższego czasu złapałem chwilę i mogłem przejechać się kadetem. Zrobiłem jakieś 15 km. Nie ma co, dawniej życie toczyło się wolniej bo po prostu musiało <lol>
-
A ja dziś po ponad roku przestawiłem wąskiego z wiaty na świeże powietrze. Wiata tymczasowo będzie robić za lakiernię do blach z Cordoby. Przy okazji przestawienia auta, umyłem je z ponad rocznego kurzu. Dystans jaki PN pokonał kwiecień2023-kwiecień2024 to ok 30 metrów.
-
Odpaliłem po półrocznej przerwie 125p l-47. Jestem zadowolony, przezimował kolejny raz w blaszaku.
Zabieram się za montaż starego kaseciaka Blaupunkta i już dylemat lub problem, gdzie założyć antenę. Wcześniej miałem na obciachowym wsporniku, który rysował blachę, w okolicy podszybia. Nie jestem zwolennikiem tak jak było akcesoryjnie otwór w podszybiu lecz może coś innego. Jakiś wspornik z aluminium?
-
Może antena na szybę jak w "zmiennikach"
(https://cdn.galleries.smcloud.net/t/galleries/gf-MoqY-C3sX-Gdii_zmiennicy-664x442-nocrop.JPG)
albo na wsporniku pod zderzakiem jak tu https://youtu.be/HbT9eSUeRR0?feature=shared&t=214
-
Szukając części do Akwarium ze zdziwieniem odkryłem że są dostępne do Bendixa tarcze i klocki Brembo, a także sworznie A.B.S.- niby ABS to budżetowa marka ale jakościowo w innych autach dobra.
-
Dostępne są też sworznie TRW.
-
Do Bedixa można kupić także tarcze i klocki textar, trw. Aż jestem ciekaw jak by hamował polonez z bendixdem na dobrych jakosciowo komponentach. Mój na fomarach hamował tragicznie i to mnie skłoniło do całkowitej modyfikacji hamulców. Z bendixa nie mam już nic.
Przy okazji zapytam czy wasze polonezy też mają tendencję do sporego "nurkowania" przy hamowaniu?
-
Dostępne są też sworznie TRW.
Tylko dolne. Górne niedostępne.
-
Bron boze sworznie do poloneza z abs, guma to pielina gorsza niz w badziewiu z mototechniki.
Do układu hamulcowego bendix, jest dostepne wszystko od markowych producentów, tarcze, klocki, korektory hamowania, pompy hamulcowe, zabezpieczenia/sprezynki klocków, przewody hamulcowe tez chyba widziałem.
-
Aż jestem ciekaw jak by hamował polonez z bendixdem na dobrych jakosciowo komponentach.
W swoim borku zrobiłem 4x tarcze brembo, klocki trwa, zaciski zregenerowalem na nowo, i hamowanie bez szału
-
Przy okazji zapytam czy wasze polonezy też mają tendencję do sporego "nurkowania" przy hamowaniu?
Nurkowanie wynika z bardzo miękkich sprężyn, amortyzatorów i długiego skoku. Tak po prostu kiedyś projektowano samochody.
Chcesz żeby nie nurkował bez straty na przyczepności przy hamowaniu, to potrzebujesz zamówić progresywne spręzyny o grubości zwoja koło 15mm i mocniejsze amortyzatory.
Co do tarcz, to są bardzo fajne ATM Mikoda, nacinane, lub nawiercane, lub nawiercane i nacinane, robią wedle zamówienia.
-
Aż jestem ciekaw jak by hamował polonez z bendixdem na dobrych jakosciowo komponentach.
Dokładnie tak samo ch... jak wcześniej.
-
Aż jestem ciekaw jak by hamował polonez z bendixdem na dobrych jakosciowo komponentach.
W swoim borku zrobiłem 4x tarcze brembo, klocki trwa, zaciski zregenerowalem na nowo, i hamowanie bez szału
A pompa? Ona często gra tutaj pierwsze skrzypce, a to co jest na rynku w większości nie nadaje się do niczego. LPR, Metelli, magnetti niedziałajelli, delphi i cała reszta tego dziadostwa po 40zł jest po jednych pieniądzach.
Inna sprawa, że te hamulce miały robić "wow" w latach 60 i 70, kiedy jeszcze sporo aut miało bębny na 4 kołach, i wspomaganie było czymś nieoczywistym, wystarczy zobaczyć, co miała na pokładzie dacia 1300, 1310, wartburg, nawet 1.3. Tymi autami dopiero się źle hamuje.
Kiedyś bym spróbował jeszcze wrzucić dwukomorowe serwo, siła potrzebna do mocniejszego hamowania jest wtedy mniejsza, co sprawi wrażenie mocniejszych hamulców. Do tego pompa TRW PMF 182, która też w mojej opinii poprawiła hamowanie mojego 125p, pewnie dzięki temu, że po prostu działa poprawnie, po przerobieniu dwóch niedziałających pomp z chińczyków z twarzami pomalowanymi na zielono-biało-czerwono.
W moskwiczu to zdało egzamin na piątkę, ładowskie hamulce polubiły się z fabrycznym,dwukomorowym serwem i pompą z subaru forester. Inna sprawa, że w moskwiczu są trochę mądrzejsze zaciski:
(https://static.baza.drom.ru/drom/1629142968412_bulletin)
W bendixach serwo jest malutkie, to też jak przesiadam się do fiata, mam wrażenie, że trzeba deptać z całej siły, żeby to coś hamowało. W moim caro z lucasami (serwo większe niż w bendixie, ale jednokomorowe) też mam przez chwilę podobny efekt, ale znacznie mniejszy, niż w fiacie z bendixami. Zaskoczenia doznałem w wołdze 31029 - hamulce jak brzytwa, pedał hamulca można naciskać palcem, a na kołach 4 bębny, żadnych tarcz (fakt, że są to duże bębny). Serwo? Dwukomorowe, mimo, że to 1992 rok.
-
U mnie pompa była chyba jeszcze oryginalna zamontowana faktycznie w 94 roku. No chyba że ktoś tam coś mieszał gdy jeszcze niezdawalem sobie z tego sprawy (Polonez wcześniej należał do mojej mamy).
Tak czy siak po modyfikacji na serwo, pompę Lucas + plus na kołach mix: palio, stilo, alfa 147, Polonez hamuje poprawnie, aczkolwiek chętnie ograniczyłbym nurkowanie przy mocnieszym wciśnięciu pedału.
Spróbuję, w formie testu, na chwilę ominąć korektor, żeby sprawdzić co się będzie działo gdy tył zahamowałby z pełną mocą.
-
Stanie się to, co musi się stać gdy do odciążonych kół tylnych przyłożysz taką samą siłę jak do dociążonych przednich. Przednie się będą jeszcze kręcić kiedy tylne się zablokują i auto postawi bokiem.
Możesz zobaczyć na tym filmiku jak zachowuje się Polonez na Bendixie bez korektora w sygnaturze 3:20 (link już z sygnaturą).
https://youtu.be/9LsFCHum9nA?si=qf10NgE1mrVZIxEG&t=200
Akurat znam to auto bo to nagranie z mojego miasta. Gość sobie z tym radził bo miał zamontowaną szybką przekładnię kierowniczą, podobno Made in USA.
-
Chodzi mi o hamowanie na suchej nawierzchni. Tak mocno aby zahawmowac z pełną mocą ale nie aż tak mocno aby zblokować koła. W nowszych autach pilnuje tego ABS. W normalniej jeździe, nawet hamując dość mocno na suchej nawierzchni nie włącza się ABS, a mimo to auto nie nurkuje.
-
Cóż, rozebrałem GSI w drobny mak, bo jak już robię, to lubię mieć wszystko czyste. Chciałem zajrzeć do wałka rozrządu, bo przypomniałem sobie, że to cudo techniki, które niektórzy tak wychwalają, ma taką głupią wadę. W misce było centymetr mazi olejopodobnej (pewnie się po prostu ustało przez te dwa lata), oraz ślady płynu chłodniczego, który dostał się przez pierścienie na czwartym tłoku. Przyłapało pierścienie na gładzi, ale wszystko jest już wymyte, wyczyszczone itd i nic się tam złego nie stało, dotrze się. Progów oczywiście niema, a na gładziach ślady fabrycznego honowania, jak w roverach. Poza syfem w misce, to silnik w miarę czysty, jedynie żółtawo brązowy nalot od oleju, ale to już wszystko jest wymyte do czysta. Rozebrałem pompę oleju i tez wszystko wymyłem, w środku wszystko ok. nawet popychacze rozebrałem i wymyłem, skoro są rozbieralne, to czemu nie? Półpierścienie oporowe od strony zamachu są trochę wytarte, ale luz mieści się w dopuszczalnych granicach, więc po prostu zamówiłem nowe i je włożę i powinno być ok. Panewki ok, lekkie ryski, nic szczególnego, ale nie wybite ani nic. Wał również ok. Wymienię od razu łożysko wałka sprzęgłowego. Zamówiłem tez przednie uszczelniacze, bo już coś tam się lekko pociło, a jak już rozebrane wszystko, to trzeba zmienić. Głowica zrobiona, tylko muszę to porządnie domyć, bo "specjalistom" się najwyraźniej nie chciało, ale chociaż zrobili wszystko. Na pierwszym garze był zawory wypalone, reszta niby ok. ale wszystko jest porobione i nowe uszczelniacze. Sam silnik jest ok, ale ten zasrany wałek rozrządu, niedługo chyba stwierdzi, że "pierdolę, nie robię" ale ile do tego czasu wytrzyma, to tylko sam Bóg raczy wiedzieć. To jest jedyna wada tych silników, a przynajmniej większości, bo trafiają się wyjątki, jakie sam znam. Mój silnik ma przejechane 107 000 z groszami, a to już statystycznie powoli pora na wałek. Na dole wrzucę parę zdjęć ładnie wymytego wałka. Złoże to oczywiście do kupy i będzie jeździł aż się wytrze, albo dopóki nie znajdę sobie dobrego k16 większej pojemności. Powoli wszystkim się te wałki powycierają, a nowych jak widać niema.
Wszystkie cztery tłoki, maja małe ślady przytarcie, dosłownie wielkości znaczka pocztowego, od strony rozrządu.
Przy okazji odświeżyłem blok (bo zaczynał już gdzieniegdzie rdzewieć), miskę olejową, pompę wspomagania, osłony zamachu góra dół, a resztę bibelotów dopiero pomaluję. Zawsze to będzie ładniejsze i bez rdzy.
Dorobiłem "osłony" z grubego papieru w kształcie uszczelek, żeby osłonić miejsca, gdzie są przykręcane pokrywy przednie i tylne, oraz pompa wody i podstawa filtra oleju. Po skręceniu wszystkiego do kupy, będzie estetycznie. Wszystkie gwinty powyczyszczałem narzynkami itd. tak samo śruby, w szczególności od głowicy.
(https://images91.fotosik.pl/717/e08ca71adac1873c.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/717/93b569912914a02f.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/719/7df8d9664a9cc648.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/717/e64e4d282fb1157b.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/718/0094b5ec2c6761a5.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/718/9aa709295fb8480d.jpg)
(http://[https://images89.fotosik.pl/718/825942f5d5c537a7.jpg/img][img]https://images89.fotosik.pl/718/094651804f0c8126.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/719/b15ed831a6f2b817.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/718/a09bec37c30d2949.jpg)
(https://images89.fotosik.pl/718/d4e30338802ac758gen.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/717/a67aefaf2875373f.jpg)
(https://images91.fotosik.pl/717/c231d97dcea5cd83gen.jpg)
(https://images90.fotosik.pl/717/4d5e836b72a581a6gen.jpg)
(https://images92.fotosik.pl/719/8c570d8c8967315fgen.jpg)
-
na zdjeciach to goowno widac w kwesti zuzycia krzywek - wygladaja na w pelni sprawne,
zmierz je to sie dowiesz, czy cokolwiec ubylo
-
Ja wczoraj po 4 latach chciałem się zabrać za zrobienie układu hamulcowego. Nowa pompa hamulcowa jest, trzeba tylko zamontować i odpowietrzyć układ. Jednak Polonez powiedział nie zablokowanym zaworem ssącym na 3 cylindrze. Miały być robione hamulce, będzie silnik, tylko jak od stania najprawdopodobniej skrzywił się zawór i tłok w niego wali jak oszalały to tego nie jestem w stanie pojąć. Dziś zrzucam klawiaturę i spróbuję młotkiem go rozruszać. Jak nic to nie da czapka do góry i podmianką na zapasową, tylko muszę jeszcze uszczeklę kupić.
-
na zdjeciach to goowno widac w kwesti zuzycia krzywek - wygladaja na w pelni sprawne,
zmierz je to sie dowiesz, czy cokolwiec ubylo
Mierzyłem je, ale jako całość, a nie same wzniosy. Wszędzie po 40 mm, a na dwóch było 39,7-39,8. Na jednej widać ślad zużycia, bo od strony tylnego czopa, ma już taki lekki zadziorek. Porównywaliśmy ten wałek z innym wałkiem, który był już zużyty i na którym silnik klepał, bo brakło już regulacji na hydro i mój jest zdecydowanie w lepszym stanie, ale co z tego, skoro już zaczyna go brać. Padło stwierdzenie, że albo go ogoli np za miesiąc, albo pojeździ jeszcze kolejne 100 000. Ja wiem, że na zdjęciach gówno widać, dlatego byłem z nim specjalnie u chłopaków w Tarnowie i porównywaliśmy to że zużytym wałkiem z innego silnika.
Plan jest taki, żeby to jeszcze wytrzymało jakiś czas, a muszę poszukać innego "odkurzacza" tylko od razu większej pojemności, bo z 1,4 szkoda kosztów robić.
-
Tak jak myślałem zawór jest zablokowany, ten po uderzenia młotkiem otwiera się i w takiej pozycji zostaje, kolejne puknięcie leniwie wraca do pozycji zamkniętej. Laska popychacza z tego zawodu ma obecnie kształt jak banan. Tak na szybko policzyłem wszelkie części plus zrobienie układu hamulcowego plus przegląd plus legalizacja butli LPG. To robi się spora kwota, za ok 2 miesiące kończy się OC. Tyle daję sobie na naprawę jak nie to złomowanie.
-
Jak buda trzyma się kupy to 1500 mogę dać i podjeżdżam w każdej chwili po niego lawetą <spoko>
-
Nie przy pierdolonezach, a przy jednośladach.
W WUSCE poprawiłem uszczelkę na pokrywie sprzęgła. I byłoby fajnie, bo już nie cieknie, niestety pojawił się problem polegający na tym, że nowy oring który "na oko" był taki sam, okazał się jednak nie być taki sam i wałek startera pracuje z oporem - nie wraca. Drugi problem jest taki, że współczesny wałek startera, który wymieniłem przy okazji naprawy sprzęgła, jest zrobiony z gównolitu i już ma spore ubytki we wpustach... Więc chyba zainwestuję w kolejny wałek+nowa uszczelka+właściwy oring i powinno być ok. Po wszystkim, powalczyłem z pozimowym zastojem i wyruszyłem na przejażdżkę. Pomyślnie dokręciłem kilkanaście km.
W końcu, po pół roku grzebania się w g... złożyłem i odpaliłem Charta na zapłonie CDI mojego pomysłu. Jak na prototyp nie wyszło najgorzej. Natomiast jest kilka drobiazgów które będę musiał poprawić w wersji finalnej. A ogólnie, to w porównaniu do serynego zapłonu, to jest przepaść. Odpala z ćwierć obrotu, ładowanie ma takie, że "kur*" mać. Generalnie 3 fazowe ładowanie wyszło na prawdę zacnie, nawet chyba trochę za zacnie, bo spaliło żarówki 12V które do tej pory miałem w nim zamontowane <lol> Mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się okiełznać problemy wieku dzieciencego i przejść do testów drogowych :)
-
Chciałem odtworzyć pasek widoczny na Polonezach Caro prezentowanych na prospektach. Wyszło mniej więcej tak - jestem zadowolony.
Zdjęcie pierwowzoru:
(https://images89.fotosik.pl/719/fb728341fde5733cmed.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/fb728341fde5733c)
Zdjęcie mojego samochodu:
(https://images91.fotosik.pl/718/6bd6e8312227931bmed.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/6bd6e8312227931b)
-
Już wiele lat temu uznałem że silnik 1,4 mam skończony i tylko wymieniać.
Jakieś 6-7 lat nie zmieniałem oleju tylko dolewki a to ciągle jeździ. Regularnie upalany i kręcony do odciny i chodzi. Już strasznie kopcił, szczególnie przy zimnym odpalaniu - masarka. W garażu nie odpalałem tylko wypychałem bo było biało.
Ale postanowiłem jechać na III Rajd Poloneza do stolicy, no to mówię - damy mu świeży olej. Do starego oleju wlałem butelke nafty zamiast płukanki za kilkadziesiąt zeta. Pochodził 20 minut, zlałem, skapało wszystko przez noc. Dostał Motula, odpalenie i ... prawie nie ma dymu. Objechałem rajd, 740 km w tym 2 godziny w kolumnie przez Warszawę w upale 30 stopni, wentylator prawie cały czas i nadal bez zmian. Z rury prawie nie ma dymu. Trochę w to nie wierzyłem a jednak :-) Jedynie czasem przy odpaleniu dłużej słychać zawory, ale mowa o 3-4 sekundach.
Szanuj rovera swego, nie katuj go zimnego ;-)
-
Chciałem odtworzyć pasek widoczny na Polonezach Caro prezentowanych na prospektach. Wyszło mniej więcej tak - jestem zadowolony.
Zdjęcie pierwowzoru:
(https://images89.fotosik.pl/719/fb728341fde5733cmed.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/fb728341fde5733c)
Zdjęcie mojego samochodu:
(https://images91.fotosik.pl/718/6bd6e8312227931bmed.jpg) (https://www.fotosik.pl/zdjecie/6bd6e8312227931b)
Fajnie to wygląda. Pasek zrobiony na ploterze? Drogo Cię to wyszło?
-
Wyszedł mnie tylko materiał, bo projekt i wykonanie to dzieło koleżanki. Nie wyszło dużo.
Efekt jest świetny, wygląda tak jak w oryginale.
-
Pół dnia razem z bratem, we dwie osoby walczyliśmy z jedną śrubą z głowicy poloneza. Wszystkie pozostałe odkręciły się bez problemu, ale jedna nie. Kluczu udarowy 325 Nm się poddał, dopiero klucz do kół z prawie metrową rurą i ciągnięty przez dwie osoby pozwolił ruszyć śrubę o 1 mm i na tym koniec. To jazda w druga stronę czyli powrót i tak w kółko 1 mm odkręcony i ponownie zakręcony. Tak odkręcaliśmy śrubę prawie pół popołudnia, udało się. W głowie ciągle jednak była obawa, czy skubana się nie ukręci, albo nie pęknie. Ale widok po jej odkręceniu wyjawił prawdę dlaczego tak ciężko szła. Pierwszy raz widzę śrubę z głowicy z PN w takim stanie, a przerobiłem już trochę tych silników.
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-05-08/318767.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-05-08/318766.jpeg)
-
Strasznie styrana. Wygląda, jakby woda się tam dostała. U mnie w bloku też tam na gwintach delikatnie rdzy było, ale śruby ładne są. Oczyściłem śruby, przeleciałem gwinty gwintownikiem itd i jest ok. U mnie silnik nieruszany od fabryki, a tu może już ktoś grzebał i czegoś nie dopatrzył?
-
dziwne,ze nie ukreciles tej sruby, bo ja kiedys na takiej rurze ukrecilem srube dokrecajac
-
Noo. Masz farta. Ale metodę przyjałeś dobrą.
-
Być może kiedyś komuś wywaliło uszczelkę, przy zdejmowaniu głowicy trochę płynów spłynęło do gwintów i tak je zakręcili. Nie jest to trudne, przy zdejmowaniu głowicy często się coś porozlewa po silniku. Przeczyśćcie dobrze ten gwint, śrubę bym wywalił na śmietnik po takiej akcji pewnie już jest mocno zużyta materiałowo.
-
I kolejny zonk, przy zdejmowaniu starych uszczelniaczy uwaliła się prowadnica zaworu, kolejna część do wymiany. Musze sobie tylko uspawać narzędzie do wyjęcia prowadnicy, bo przy zestawie szpilki i dwóch nakrętek, już wysunęła się o 1 cm. Ciekawe czy osadzenie nowej będzie problematyczne?
-
Prowadnice się wybija młotkiem najlepiej pneumatycznym,tak żeśmy robili w robocie tylko co Ci da osadzenie nowej prowadnicy skoro trzeba ją po montażu rozwiercić pod zawór <spoko> Gdyby to było takie proste to zakłady zajmujące się głowicami nie używały by do obróbki sprzętu za grube pieniądze tylko młotek i kawałek papieru na szybie do planowania
-
Ja tam bardziej jestem ciekawy, co robiliście z tymi uszczelniaczami, że uszkodziliście prowadnicę? Młotem było walone, czy jak?
Gdyby to było takie proste to zakłady zajmujące się głowicami nie używały by do obróbki sprzętu za grube pieniądze tylko młotek i kawałek papieru na szybie do planowania
No cóż, tak między Bogiem, a prawdą, to sporo rzeczy idzie zrobić samemu, nawet bardzo dużo, ale szlifowanie głowicy, obróbka gniazd itd, to już nie taka prosta sprawa, bez odpowiednich narzędzi i odrobiny wiedzy.
-
Ktoś przed nami najprawdopodobniej na siłę osadził tam uszczelniacze i przy próbie zdjęcia, uszczelniacz zszedł z kawałkiem prowadnicy. Wg Morawskiego nowe prowadnice nie wymagają szlifowania bo są już fabrycznie obrobione.
-
Ktoś przed nami najprawdopodobniej na siłę osadził tam uszczelniacze i przy próbie zdjęcia, uszczelniacz zszedł z kawałkiem prowadnicy
Czyli nasi tam byli. Jakiś kowal się do tego dorwał.
Wg Morawskiego nowe prowadnice nie wymagają szlifowania bo są już fabrycznie obrobione.
Dobrze by było, gdyby tak było. Ja pamiętam, że już kupę lat temu, jeden mój sąsiad ze wsi, zajął się sam wymianą prowadnic w silniku Perkins Ad3 152 (popularny 3P) i zrobił to tak, że rozwiercał najpierw trochę prowadnice, a potem dotoczył sobie pobijak, który ładnie wchodził w ten otwór jak i po zewnątrz w otwór w głowicy i tak je powybijał. Nowe zmroził w zamrażarce i wbijał je identycznym pobijakiem, ale znów dotoczonym pod wymiar zewnętrzny prowadnicy, bo wbijamy przecież od drugiej strony. Niestety, ale nie pamiętam, czy po tej operacji robił coś z tą głowica, w sensie, zawoził gdzieś, żeby ktoś to obrobił itp. czy jednak zawory normalnie pasowały. Nowe prowadnice chyba nie powinny się "ścieśniać" po wbiciu, żeby trzeba je było obrabiać pod wymiar nominalny? Nie jestem specjalistą od głowic, więc nie poradzę.
-
Trochę mi płyn solidnie zaczął uciekać zaworem nagrzewnicy. Rozumiem że to najlepszy wybór : https://allegro.pl/oferta/zawor-nagrzewnicy-lublin-polonez-caro-13750572897 ?
-
W sumie, zawór możesz zamontować jaki chcesz, od vw są po 15 zł a wygladaja bardzo podobnie :p
Napewno zmiana na plus, ten zawor ma duzo wiekszy przepływ niż oryginalny
-
I dupa, prowadnica stoi na amen. Śruba 10.9 i nakrętka nie dają rady ruszyć prowadnicy. Muszę wymyślić jak zdziałać jakąś praskę. Jak to nic nie da, to muszę wybrać się do zakładu specjalizującego się w tego typu operacjach.
-
Z śrubki praske to se możesz zrobić do orzechów,do prowadnicy trzeba przyłożyć kawał żelaza na wymiar prowadnicy najlepiej zatoczony pod średnicę zaworu by nie uciekał i jebać młotkiem zza głowy po dobrym jedzeniu koniecznie w kierunku grzybka zaworu a nie się pieprzyć śrubką i nakrętką <spoko>
-
No to przecież pisałem, jak gościu u mnie to robił i raczej nie pierdolił się tak z nadmiaru wolnego czasu, tylko dlatego, że inaczej nie dało rady. Tym bardziej w aluminiowym odlewie, może być ciężej. Jak to jest tam wprasowywane, to nie wybije się tego ot tak i na pewno nie żadnymi praskami ze śrubek.
-
Prowadnica wyjęta, udało się jednak za pomocą śruby, która działała jak prasa, potrzebna była tylko większa grzechotka. Wystarczył jeden szlag i później już prowadnica szła jak po maśle. Nowe dwie szt zamówione, druga w razie w jakby się pierwsza przy montażu uszkodziła, poza tym wymyłem głowicę, jutro czyszczę blok i głowicę z resztek starej uszczelki, nie było HGF, więc nie daje głowicy do planowania.
-
Głowica i bez uszkodzenia uszczelki się wygina, choćby przy odkręcaniu.
-
Blok też :)
-
Dlatego najlepiej by było odkręcać i dokręcać etapami, jak w roverze. Ja teraz jestem na etapie skręcania góry silnika i sobie właśnie podzielę moment dokręcania na trzy razy.
I znów wraca temat "regulacji" tych zaworów. Najlepiej by było skręcić i nie ruszać, żeby się samo wszystko ustawiło, jak w roverze. Głowica jest splanowana i nic więcej nie ruszałem, poza rozebraniem i wyczyszczeniem popychaczy z oleju itd. Każdy pisze inaczej, co do tych zaworów, nawet w temacie który założyłem.
http://forum.fsoptk.pl/index.php?topic=52140.0
Skany z książki Trzeciaka niby podają, że reguluje się to tylko w przypadku wymiany popychacza, lub elementów regulacyjnych w dżwigienkach itp. I bądź tu mądry. Mam całkowicie osuszone hydroregulatory, nie ruszałem regulacji na śrubkach itd. Ponoć mam to zrobić jak w trzeciaku, ale dla wszystkich zaworów.
-
wyciskasz hydro i składasz jak było bez żadnej regulacji.
-
a czemu się tak boisz tej regulacji ? to banalna sprawa.
-
I znów wraca temat "regulacji" tych zaworów. Najlepiej by było skręcić i nie ruszać, żeby się samo wszystko ustawiło, jak w roverze.
1. jezeli nie potrafisz, to nie raguluj - wtedy nie zaszkodzisz
2. jezeli potrafisz, to reguluj,
3. jezeli pytasz, to znaczy ze nie potrafisz - patrz p.1
Dlatego najlepiej by było odkręcać i dokręcać etapami, jak w roverze. Ja teraz jestem na etapie skręcania góry silnika i sobie właśnie podzielę moment dokręcania na trzy razy.
nie musisz sobie dzielic, Morpak zrobil to za ciebie: 30, 70, 110 Nm
nie ma za co <cwaniak2>
-
Wczoraj kupiłem akumulator do ATU i miała być przejażdżka. Kręcił jak głupi ale nie chciał zagadać. Myślałem że to jakiś lewy lokator bo pod maską gniazdo ze szmat a pod samochodem kawał wyschniętego szczura. Garaż mały, ciasny i zagracony. Po chwilowej analizie padło na pompę paliwa. Prąd dochodzi ale sama pompa na krótko nie idzie. No nic, auto delikatnie na lewarek, wczołgałem się pod spód, opuściłem bak (za każdym razem dziękując najwyższemu że śrubki ładnie się poddają). Pompa na stół i po ponownej próbie na ostro, pomijając wtyczkę nagle ożyła. Przejście przez kołnierz było mocno sfatygowane i tam się tracił prąd. Swoją drogą można taką wtyczkę samemu dorobić, przeroić lub kupić czy jedynie cały koszyk z pompką wchodzi w grę?
-
wyciskasz hydro i składasz jak było bez żadnej regulacji.
Hydro mam osuszone. Tak myśląłem zrobić, bo tak wydaje się najlogiczniej, bo przecież hydro z zasady jest po to, żeby skasować powstający luz, oczywiście w granicach tolerancji wynikającej z zakresu pracy tłoczka.
a czemu się tak boisz tej regulacji ? to banalna sprawa.
Nie boję się regulacji, tylko każdy pisze co innego. Jedni każą "ustawiać wstępnie" dźwigienki w stosunku do zaworów, a drudzy każą nie ruszać. U mnie obecnie wygląda to tak, że zawory, ktore aktualnie nie są wcićnięte, bo akurat nie pracują, mają dżwigienki dopchnięte do zaworów, ale oczywiście, jako że hydropopychacze są puste, to można je nacisnąć w dół. Była tylko splanowana głowica, nie ruszałem dżwigienek, hydro osuszone i powkładane na swoje miejsce, czyli jedyna różnica wynika z wyskokości głowicy, ugięcia i grubość uszczelki itp.
nie musisz sobie dzielic, Morpak zrobil to za ciebie: 30, 70, 110 Nm
Morawski podaje max 98, ja dałem a 100. Klucz mam od zakresu 42 Nm, więc dałem 45, 70, 100.
A poza tym...
1. jezeli nie potrafisz, to nie raguluj - wtedy nie zaszkodzisz
2. jezeli potrafisz, to reguluj,
3. jezeli pytasz, to znaczy ze nie potrafisz - patrz p.1
Fajne te twoje rady, w twoim unikalnym stylu. Pytanie dotyczyło bardziej tego, czy "regulować" to w jakikolwiek sposób, czy jednak nie, bo każdy pisze inaczej.
-
Swoją drogą można taką wtyczkę samemu dorobić, przeroić lub kupić czy jedynie cały koszyk z pompką wchodzi w grę?
Jeśli masz na myśli duży kosz to da się wyskrobać żywicę od góry i dostaniesz się do przejść. Z tego co pamiętam da radę też zmienić przewód i zalać na nowo. Robiłem to z 10 lat temu. Ze starości pęka żywica i dostaje się tam woda, a elektroliza zjada przewody.
Zrobienie przepustu jest ciężkie bo musi być szczelna . nie da się użyć ani przewodów ani kabli, bo przez nie będzie przenikać paliwo. Przepust zazwyczaj wykonany jest z tworzywa z zalanymi metalowymi kontaktami. Można szukać złącz kątowych z jakimś wysokim IP.
Same przepusty są dostępne w USA, ale jakoś w PL z nimi ciężko.
https://pl.aliexpress.com/item/32819525051.html?
-
Buźka jak czytam o Twoich perypetiach i ewentualnych dylematach związanych ze wstawieniem tego GSI pod maskę, to moim zdaniem najlepszym remedium na to wszystko byłoby... zrezygnowanie z GSI i wstawienie tam jakiegokolwiek Rovera 1.6 ;) Trochę nie rozumiem, dlaczego nie zrobiłeś tego od razu, mając tam 1.4. Nawet jeżeli w nowym nabytku trzeba by zrobić uszczelkę, to byś zrobił i wiele lat przejeździł w świętym spokoju, nawet nie myśląc o hydro czy wałku czy jakikolwiek podobnym problemie. A i parametry silnika przyjemniejsze
W temacie, wyjeździłem do zapalania się rezerwy w Subaru. Ostatnio tankowałem benzynę, nie pamietam kiedy, ale było jeszcze bardzo zimno, nie pamiętam czy leżał śnieg czy już nie :P dziś zalałem 20 litrów Vpower Racing na Shellu. Przewiduję, że długo wystarczy ;)
Polonez stoi mi na podwórku, musze w wolnej chwili odstawić go na garaż, jak stoi, to niech stoi pod dachem ;)
-
Jak znajdę dobry silnik, to wstawię. Na razie musiałem zrobić tego, bo nie opłaca się wkładać kasę w 1.4. Jakby rover nie wywalił hgf, to dalej by jeździł, a do gsi pewnie bym się nawet nie dotknął, ale wyszło jak wyszło. Z zaworami już sobie poradziłem. Zadzwoniłem do kogoś, kto mi wytłumaczył jak to zrobić najlepiej.Tem silnik ma wytrzymać do czasu znalezienia dobrego rovera w normalnej cenie. Poprzegrzewane zajeżdżone złomy mi niepotrzebne.
-
Swoją drogą można taką wtyczkę samemu dorobić, przeroić lub kupić czy jedynie cały koszyk z pompką wchodzi w grę?
mozesz zastosowac dowolna pare wtyczka-gniazdo, ktore przeniesie ny prad, a najlepiej wyprowadzic przewod poza koszyk, by wygodnie operowac kablami,
mozna tez dac kostke (skecana) laczaca przewody i odizolowac ja od otoczenia tasma izolacyjna,
to polaczenie ma dzialac i byc ygodne, a nie wygladac
Morawski podaje max 98, ja dałem a 100. Klucz mam od zakresu 42 Nm, więc dałem 45, 70, 100.
dziwny klucz, ale moga byc i takie wartosci
bo każdy pisze inaczej.
ja swoje zdanie wyrazilem i jest niezmienne od zawsze,
wiem jak to dziala i reguluje, gdy uznam to za sluszne dzialanie,
a zdjecie glowicy kwalifikuje jako okazje do regulacji
-
Jak znajdę dobry silnik, to wstawię.
Oooo...to tak jak ja. Graty na swap na Rovera zbieram od 4 lat. W miedzy czasie postawilem dom, wiec na poloneza czasu brak. I tak kulam się tym rozregulowanym 1.6GLE no bo po co regulować skoro "zaraz" zmieniam silnik. 🙂
-
Przyszła dziś zamówiona prowadnica do zaworu wydechowego, jest tak jak napisano w bibli autorstwa Morawskiego, nic nie trzeba rozwiercać. Zawór wchodzi w prowadnicę jak w masło nie mając przy tym luzu. Pozostało tylko osadzić prowadnicę w głowicy i można wszystko skręcać.
Tales wyreguluj silnik i cały osprzęt wokół niego. Będziesz pozytywnie zaskoczony jak fajnie potrafi pracować ohv.
-
Tales wyreguluj silnik i cały osprzęt wokół niego. Będziesz pozytywnie zaskoczony jak fajnie potrafi pracować ohv.
Być może, ale nie byłaby to operacja bez kosztowa. Klawiatura "gra". Kiedyś planowałem kupić nową. Aparat ma luzy, gaźnik na osiach przepustnic pewnie też. Dodatkowo silnik zaczął pluć olejem w filtr powietrza. Więc szkoda "prądu". :-)
-
dziwny klucz, ale moga byc i takie wartosci
No. Też się trochę zdziwiłem, jak przyszło mi dokręcać głowicę w C-330 kolegi, gdzie moment jest podany bodajże na 220-230 Nm, a mój klucz kończy się na 210. kupiłem to kupę lat temu, to z Yato jest. Jak nieraz przeglądałem allegro, to te klucze są różne, ale przeważnie mają maksymalne wartości o wiele wyżej. na moje potrzeby niby wystarcza,a le jak przyjdzie coś dokręcić poza górnymi wartościami klucza, to jest problem. najbardziej ubolewam, że dolny zakres momentów, zaczyna się tak wysoko. Muszę sobie kupić inny klucz, taki na mniejsze momenty do 50 Nm, bo czasem taki jest potrzebny.
ja swoje zdanie wyrazilem i jest niezmienne od zawsze,
wiem jak to dziala i reguluje, gdy uznam to za sluszne dzialanie,
a zdjecie glowicy kwalifikuje jako okazje do regulacji
Wybacz ciągłe pytania o to, ale ja pierwszy raz robię przy GSI, więc chciałem się upewnić, a czytam tu wzajemnie wykluczające się teorie. Poradzono mi ustawić koniki na dotyk z zaworami i do tego jeszcze 2,5 obrotu wkręcić i tak zostawić. Z tego co widziałem, śruby regulacyjne są w takim położeniu wykręcone o jakieś dwa zwoje w stosunku do tego, co było przed regulacją, co jest w miarę zrozumiałe, bo niby głowica była zebrana, a ile dokładnie, to nie wiem. Naciskając dźwigienki w dół, na max ugięcie sprężyny popychacza, wydaje się, że jest to mniej więcej ustawione w połowie skoku tłoczka, czyli ma on plus minus równy zapas w jedną, jak i w drugą stronę. Jak się napełnią, to wszystko niby powinno być ok. Jak się nie rozleci, to już będzie dobrze. Dlatego właśnie wolę rovera, bo tam mamy wałki i popychacze w głowicy i właściwie, jest to niezależne od planowania głowicy, bo wymiary pomiędzy tymi podzespołami się nie zmieniają. GSI musi polatać, dopóki nie znajdę jakiegoś rovera o większej pojemności. W ostateczności, będę reanimował 1.4, bo to i tak pewniejsze, niż GSI z tykającą bombą w postaci wałka rozrządu.
-
Poradzono mi ustawić koniki na dotyk z zaworami i do tego jeszcze 2,5 obrotu wkręcić i tak zostawić.
takie jest ustawienie fabryczne, Morawski (chyba) o tym pisze,
wynika to z tego, ze skok tloczka w popychaczu to ~5mm, a skok gwintu dzwigienki 1mm, wiec ustawienie wychodzi na srodku zakresu pracy popychacza,
masz ponad 2mm zapasu w kazda strone i spokojnie wystarczy to na planowanie glowicy czy tolerancje grubosci uszczelki - robisz pierwszy raz UPG to mozesz olac regulacje, bo sie zmiescisz,
tylko jedno ale... skad wiesz, ze to pierwszy raz, ze nikt wczesniej tam nie grzebal ;>
-
W przypadku silników na hydro ilość jeżdżących ze względu na wałek rozrządu jest coraz bardziej malejąca więc za niedługo problem sam się rozwiąże bo ich nie będzie a spektakularny sukcesów na poprawę jakości puki co nie widać <spoko>
-
Wyciągnąłem Atu z okazji udziału w rajdzie nawigacyjnym. Oczywiscie klimy nie zdązyłem ogarnąć więc pojechał - tak jak jest. Nawet spoko jeździ, prosto silnik pracuje przyjemnie. Jak się mocno rozgrzał to podczas ruszania strasznie telepie zespołem napędowym, na zimnym tego nie zauważyłem, ma ktoś pomysł o co chodzi? Linka się kleszczy od ciepła? Czy samo sprzęgło jakoś nierówno łapie - nie wiem.
Zadowolony z tego wojażu wymyśliłem, że może ten rok będzie odpowiedni żeby uderzyć na zlot na węgrzech. Oby tylko klima działała to będzie bardziej komfortowo jechać te 900km.
Aha no i rajd wygraliśmy - udało się odpowiednio trafic w odpowiedź na pytanie: "w jakich latach z taśm FSO zjeżdzały samochody tutaj produkowane?"
-
robisz pierwszy raz UPG to mozesz olac regulacje, bo sie zmiescisz
Może tak, może nie, chyba lepiej ne ryzykować, a chodzi tez o ten nieszczęsny wałek.
tylko jedno ale... skad wiesz, ze to pierwszy raz, ze nikt wczesniej tam nie grzebal
Tego nie wiem, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nikt tam nie grzebał. Auto było kupione od pierwszego właściciela przy przebiegu jakichś 70k, a kolega dobił do 89, resztę (107) zrobiłem ja. Raczej nic nie wskazuje, żeby ktoś tam grzebał. Ale oczywiście, tego się nigdy nie wie. Wałek porównaliśmy z innym, na którym już zgoliło krzywkę od zaworu wydechowego i auto klekotało i mój jest w o wiele lepszym stanie, co nie znaczy, że jest idealny, bo powolutku go bierze.
W przypadku silników na hydro ilość jeżdżących ze względu na wałek rozrządu jest coraz bardziej malejąca więc za niedługo problem sam się rozwiąże bo ich nie będzie a spektakularny sukcesów na poprawę jakości puki co nie widać
Nie widać i nie będzie widać. Ilość dobrych używanych silników na rynku, jest już chyba znikoma, a te, które są, to też nie mamy pewności, że maja dobre wałki. Nowych fabrycznych brak, nikt nie robi dobrych, więc powoli to będzie wymierało i wtedy swap na zwykły silnik bez hydro (w którym chociaż odchodzą problemy z wałkiem), ewentualnie na rovera, albo coś innego.
A te śladowe ilości abimexów na hydro, o których nieraz tu pisaliście, to miały dokładnie ten sam system, co w plusach? Jaka trwałość tego? To było jakieś lepsze?
W ogóle, to istnieją polonezy z przebiegami 300+, w których ponoś wałki były niedotykane i nic im nie jest. Jak to zwykle w FSO, jak się trafił bubel, to i tak pchali na produkcję, bo co, wyrzucić mieli? I ta fabryka miała przetrwać z takim podejściem?
Tak się zastanawiam, czy gdyby te wałki zaczęły masowo padać przy bardzo małych przebiegach, powiedzmy 50k, to czy fabryka (gdy jeszcze istniała) zorganizowałaby jakąś "akcję serwisową"? Wymieniliby pewnie wałki na nowe, o tak samo podłej jakości.
-
ie widać i nie będzie widać. Ilość dobrych używanych silników na rynku, jest już chyba znikoma, a te, które są, to też nie mamy pewności, że maja dobre wałki. Nowych fabrycznych brak, nikt nie robi dobrych, więc powoli to będzie wymierało i wtedy swap na zwykły silnik bez hydro (w którym chociaż odchodzą problemy z wałkiem), ewentualnie na rovera, albo coś innego.
A te śladowe ilości abimexów na hydro, o których nieraz tu pisaliście, to miały dokładnie ten sam system, co w plusach? Jaka trwałość tego? To było jakieś lepsze?
W ogóle, to istnieją polonezy z przebiegami 300+, w których ponoś wałki były niedotykane i nic im nie jest. Jak to zwykle w FSO, jak się trafił bubel, to i tak pchali na produkcję, bo co, wyrzucić mieli? I ta fabryka miała przetrwać z takim podejściem?
Tak się zastanawiam, czy gdyby te wałki zaczęły masowo padać przy bardzo małych przebiegach, powiedzmy 50k, to czy fabryka (gdy jeszcze istniała) zorganizowałaby jakąś "akcję serwisową"? Wymieniliby pewnie wałki na nowe, o tak samo podłej jakości.
Wykonanie wałka rozrządu, nawet lepszego niż fabrycznego to nie jest lot na księżyc. Rusz rozczochraną, poświeć trochę czasu, zadzwoń tu i tam, i będziesz wiedział ile taki wałek będzie kosztował.
Oczywiście zrobisz to tylko dla siebie, bo nikt do Poloneza wałka za 1000zł nie kupi, bo Polonez to nie Mercedes i wałek powinien kosztować max 100zł. Taką ludzie mają mentalność i tak koło się zamyka. Nie ma dobrych części bo nikt nie chce ich kupić, bo za dobre trzeba odpowiednio zapłacić.
-
1000 zł za wałek rozrządu kto do czegoś tak niepopularnego to i tak podejrzanie mało,obecnie jestem na etapie kompletowania gratów do robienia tego samego w a4 B7 na pompkach i tam zestaw z INY wałek plus popychacze to koszt około 1500 zł po zniżkach a silnik można rzecz popularny na całym świecie <spoko>
-
A ja z kolei słyszałem opinie, że zrobienie walka nie jest problemem, ani odpowiednie utwardzenie go, tylko znów popychacze trzeba dobrać odpowiednie. Tyle już mitów narosło wokół tego walka, że głowa mała. Ja docelowo i tak wrócę do odkurzacza i nie będę myślał, czy i kiedy wałek się wytrze do końca.
-
1000 zł za wałek rozrządu kto do czegoś tak niepopularnego to i tak podejrzanie mało,
Podałem tylko przykładową cenę. Zdaję sobie sprawę że może to kosztować nawet 3000.
A ja z kolei słyszałem opinie, że zrobienie walka nie jest problemem, ani odpowiednie utwardzenie go, tylko znów popychacze trzeba dobrać odpowiednie. Tyle już mitów narosło wokół tego walka, że głowa mała. Ja docelowo i tak wrócę do odkurzacza i nie będę myślał, czy i kiedy wałek się wytrze do końca.
Ta pozycja rozwieje Twoje wątpliwości:
https://komputeks.pl/tlokowe-silniki-spalinowe-srednio-szybkoobrotowe-wydanie-p-515.html
-
@diodalodz, @KGB dzięki za podpowiedzi, właśnie myślałem coś na wzór co pisze KBG, żeby kable wyciągnąć po za kołnierz, jakoś to uszczelnić i wtyczkę na wewnątrz wyciągnąć.
Mam też drugi problem, jak jest wlew paliwa i za nim jest pochłaniacz to całe mi się to poluzowało, paliwo sobie przecieka podczas tankowania przez to łącznie. Jak to połączę to odczepia się końcówka przy wlewie, jak przy wlewie poprawie to zaś tam na dole się rozwala. Może to pokleić albo coś? Chciałem to zdemontować i tam obok wystaje taki króciec z wężykiem (w stronę przodu samochodu) i wyciągając ten wężyk urwałem ten króciec. Nie wiem czy to przez to ale od tego incydentu wskaźnik paliwa żyje własnym życiem, raz pokazuje stan raz nie co jest irytujące. Tak sobie myślę, miałem 40 letniego kanta, zwykła rura do baku bez tych udziwnień i wskaźnik ładnie pokazywał stan.
-
nie bardzo rozumiem
-
A ja sobie wsiadam rano do polda żeby jechać do pracy, odpalił ale coś wyje, gaszę i nadal wyje. Chyba się zawiesił rozrusznik, tzn odpuścił od koła zamachowego bo go nie zmieliło ale się ciągle kręci. Odpiąłem aku i czeka aż wrócę z pracy.
21 lat z Polonezami jeszcze takiego przypadku nie miałem :-) co tam się mogło wysypać i jak to szybko ogarnąć ? roverek 1,4
-
21 lat z Polonezami jeszcze takiego przypadku nie miałem co tam się mogło wysypać i jak to szybko ogarnąć ? roverek 1,4
Chyba zwora w automacie zgrzala sie ze stykami.
-
Chyba zwora w automacie zgrzala sie ze stykami.
Z pewnością to jest przyczyna. Raz tak miałem. To się tam przygrzewa strasznie ze sobą. Nieraz to rozbierałem czyściłem i pomaga na chwilę. Najlepiej pewnie kupić nowy elektromagnes.
A ja wreszcie odpaliłem ten silnik, na razie na wózku, który zrobiłem. Oczywiście, na początku nie chciał zapalić, łapał na jeden, czy dwa gary, bo pewnie to hydo się musiało napompować. Jak zapalił, to zgasiłem i znów spróbowałem, no to już było dobrze. Trzeba mu podpiąć wydech, bo straszny huk z samego kolektora, zalać wodą i niech sobie pochodzi, nagrzeje się do normalnej temperatury i się zobaczy, jak to się zachowuje. Ciśnienie oleju na wolnych około 4,5 bar, ale silnik zimny, wiadomo.
Myślę, czy sobie gdzieś nie zamontować wskaźnika ciśnienia oleju. W plusach niema, a by się przydał, bo sam czujnik, to mówi tyle, że jakieś tam ciśnienie niby jest, albo go niema i nic więcej. Mogę sobie zrobić wskaźnik w okrągłej obudowie, wykorzystując wskaźnik z zegarów caro, do tego czujnik. mam ten trójnik, jaki był montowany w caro, z wyjściem na czujnik do kontrolki i na wskaźnik, więc można to wykorzystać,a le czujnik chyba by trzeba było dać od łady, jak Daniel zrobił. Mam chyba kilka polonezowskich, ale one się raczej d niczego nie nadają, bo na nich zawsze głupoty wskazywało.
-
Ja osobiście odpaliłem swoje akwarium ostatnio. Odpalił idealnie, mimo ze ostatnio był jeżdżony przed nowym rokiem...
Ale mnie zaskoczył taka ciekawostką: otóż po odpaleniu chcę wrzucić bieg, a tu ni chu.... chu... Jakby sprzęgła nie było. Niby je wciskam, niby wszystko jak należy, opór na pedale jest normalny, a biegów brak. Po wyłączeniu silnika biegi wchodzą idealnie, a po odpaleniu tylko zgrzyty i nic.
Co się okazało; przyłapało tarczę do docisku. Chyba się przykleiła bo to było powodem braku sprzęgła. Więc szybkie uruchomienie pracy mózgiem, i taki pomysł: wrzuć człowieku wyższy bieg, np IV, lub V na wyłączonym silniku, a potem na siłę zakręć rozrusznikiem. Pomogło. Potężny głuchy strzał z okolic skrzyni i wszytko zaczęło działać.
Martwiłem się że się tarcza rozsypie, ale się udało. Tarcza ocalała....
-
Mam też drugi problem, jak jest wlew paliwa i za nim jest pochłaniacz to całe mi się to poluzowało, paliwo sobie przecieka podczas tankowania przez to łącznie. Jak to połączę to odczepia się końcówka przy wlewie, jak przy wlewie poprawie to zaś tam na dole się rozwala. Może to pokleić albo coś? Chciałem to zdemontować i tam obok wystaje taki króciec z wężykiem (w stronę przodu samochodu) i wyciągając ten wężyk urwałem ten króciec. Nie wiem czy to przez to ale od tego incydentu wskaźnik paliwa żyje własnym życiem, raz pokazuje stan raz nie co jest irytujące. Tak sobie myślę, miałem 40 letniego kanta, zwykła rura do baku bez tych udziwnień i wskaźnik ładnie pokazywał stan.
To ten urwany króciec z którego wychodzi gumowy wężyk:
(https://i.ibb.co/cL0fhN8/rurka-pochlaniacz.jpg) (https://ibb.co/cL0fhN8)
Tutaj te łączenie pochłaniacza przez które sączy się paliwo przy tankowaniu i które jest całe luźne:
(https://i.ibb.co/D74hDxs/pochlaniacz-laczenie.jpg) (https://ibb.co/D74hDxs)
Jak połącze elementy pochłaniacza wtedy odczepia się ta szyjka co wychodzi od wlewu:
(https://i.ibb.co/Vqk30pt/szyjka-wlewu.jpg) (https://ibb.co/Vqk30pt)
Czy tak rozklekotany pochłaniacz ma wpływ na kontrolkę poziomu paliwa? kontrolka działa przez pierwsze 10 minut jazdy, później leży w pozycji "0" ale lampka rezerwy się nie zapala.
-
Czy tak rozklekotany pochłaniacz ma wpływ na kontrolkę poziomu paliwa?
Nie.
kontrolka działa przez pierwsze 10 minut jazdy, później leży w pozycji "0"
Może ustrój magnetoelektryczny we wskaźniku się grzeje i po chwili zdycha?
-
W końcu pobawiłem się z pokrywą zaworów w 125p z silnikiem poloneza. Walczyłem z drżącym pedałem gazu. Po bliższych weryfikacjach, konsultacjach okazało się że pokrywę zaworów którą posiadam, ma wyższy odlew na tzw sierżancie . A wcześniejsza pokrywa ( złachana, pęknięta z napisem 1500) ma odlew niższy ( cały czas mowa o polonezowskim silniku) Wniosek, taki że cięgno ocierało mi o wąż odmy oraz o drugie cięgno sterowania przepustnicą w gaźniku. Podszlifowałem owy nadlew , jest lepiej.
A może ktoś poratuje pokrywą zaworów od 125p z silnikiem poloneza z napisem fso i niskim odlewem na tzw sierżancie ( 1989-1991)?
-
Udało mi się wytargać nagrzewnice bez ruszania części z parownikiem. Jest to wykonalne, tylko trzeba się trochę pobawić. Trzeba odkręcić pedal gazu, odkręcić całkowicie blaszane mocowanie obudowy nagrzewnicy na tunelu środkowym i dopiero jako tako idzie to wyjąć. Oczywiście nie bez przeszkód bo przeszkadza górne mocowanie na belce, obok obudowy parownika. Ale już to opanowałem i idzie to z powrotem włożyć na miejsce. Płukalem cały układ jakimś tam specyfikiem do czyszczenia układów chłodzenia i podpiąłem też pod silnik nagrzewnicę, to może coś jej pomoże, bo strasznie słabo grzała w zimie. Przepływ wody jest, to nie wiem, co za cholera. Spróbuję jeszcze wyjąć sam grzejnik i wygotować w occie. Sprawdzę też klapy, czy wszystko się otwiera i zamyka bez problemu. Te uszczelnienia z gąbki, to też bardzo mądry pomysł. Może by coś innego zastosować?
-
Zamówiłem sobie ten zaworek z Lublina, żeby odciąć zasilanie nagrzewnicy i do niego podepnę siłownik od centralnego, jak pisałem i ma działać.
Cały układ chłodzenia porządnie wymyłem, przy okazji rozebrania silnika, jak również samą nagrzewnicę. Dodatkowo zastosowałem jakiś tam specyfik do "odkamieniania" chłodnic i jeszcze samą nagrzewnice dodatkowo wygotowałem w occie. Zobaczymy w zimniejszych porach, czy to coś pomogło, bo ogrzewanie miałem dosyć słabe, jak na plusa.
Przy okazji, jak już rozebrałem nagrzewnicę, to pouszczelniam porządnie klapy, za pomocą samoprzylepnych uszczelek do okien, bo ta gąbka już się gdzieniegdzie zaczynała rozpadać. Filtr kabinowy mam zamiar wsadzić w tunel zimnego powietrza z podszybia, w miejscu gdzie wchodzi do obudowy wentylatora. raz na rok ściągnąć deskę, to dla mnie żaden problem. Filtr kupiłem jakiś taki długi, to po docięciu starczy mi na cztery wymiany. Mam już dosyć tego kurzu w środku.
-
W Kombi małe święto:
(https://i.postimg.cc/VvV8sr6N/20240502-160807.jpg) (https://postimg.cc/5QLGnt8c)
Z tej okazji wymiana paska rozrządu + filtry i olej.
W Turbołośku niestety małe kuku - po spotkaniu z sarną lewy błotnik do wymiany :/
A Caro Turbo od majówki nie ruszane, może coś w tym tygodniu przy nim podłubię - mosty wypiaskowany i zabezpieczony R-Stopem czeka na właściwy podkład, a później na montaż szpery.
Dodatkowo zastosowałem jakiś tam specyfik do "odkamieniania" chłodnic i jeszcze samą nagrzewnice dodatkowo wygotowałem w occie.
Kiedyś robiliśmy płukankę układu chłodzenia w ww. Kombi tabletkami do zmywarki i przyznam, że efekty były nadspodziewanie zadowalające :P
-
W Kombi małe święto:
Na oryginalnym walku takie cuda? Jak tak, to gratuluję.
Kiedyś robiliśmy płukankę układu chłodzenia w ww. Kombi tabletkami do zmywarki i przyznam, że efekty były nadspodziewanie zadowalające
Bo te tabletki, to chyba całkiem mocne są. Nie pomyślałem nawet o tym, a wiem o takim patencie. Tyle tam to myłem, że puściło ile miało puścić, trochę może po tym specyfiku rdzy odpuściło i przelałem to od razu czystą wodą pod ciśnieniem. Wąż do wyjścia na głowicy i kran na full, żeby wypływało otworem, spustowym i przez pompę. Może coś to dało.
Byłbym zapomniał. Zamówiłem sobie jeszcze też taki krótki łącznik elastyczny (plecionkę) do wydechu.
https://allegro.pl/oferta/zlacze-elastyczne-lacznik-elastyczny-wydechu-tlumik-drgan-45x100-4835106871
Wstawię to zamiast tego śmiesznego kołnierza z tym śmiesznym uszczelnieniem. Flansze mam już zrobione, pospawa się do kupy, a przy samym tłumiku zrobię "na zakładkę" czyli rura w rurę i obejma. Mam jeszcze drugą dwururkę od ohvki i myślałem nawet, żeby zrobić patent, o jakim tu zdaje sie daniel wspominał, czyli kolektor GSI połączony z tą dwururką. Poprzymierzałem to i nawet by pasowało, ale jakoś mi się nie chce. Przyjdzie to złącze, to pomyślę, ale i tak trzeba na aucie przymierzać. Tu będzie mniej roboty, niż z kolektorem w roverze, bo tylko obciąć kolektor przed zejściem 2 w 1 i dospawać to, a na końcu odciąć i wspawać flansze, tak jak planowałem tu.
Zobaczę, ale jak zrobię, to się pochwalę efektem.
-
a te tabletki nie są przeciwskazane w kontakcie z aluminium / miedzią?
Też mam układ do wypłukania, podobno dobrze sobie radzą leki na kamienie nerkowe <co> dziwna teoria nie weryfikowałem
-
Przetestuj na jakimś złomie, co się stanie po jednorazomym użyciu kwasku cytrynowego. Działa równie dobrze, a przynajmniej jest tani.
Ja wszystko w domu czyszczę octem lub kwasem cytrynowym. Na samochodzie jeszcze nie próbowałem.
Ogólnie te przeciwskazania to trochę jak z promieniowaniem. To nie jest problem przyjąć dawkę do pewnego limitu. Problem się pojawia, jakbyś w takim promieniowaniu miał mieszkać.
-
A na wsztatkie bolączki Poloneza Apap albo Ibuprom nie pomoże?
Myślę że z Apapem trzeba by ostrożnie bo jest na paracetamolu, ale ibupromu podobno nie da się przedawkować bo jest na ibuprofenie. Tylko gdzie to dać, do oleju czy paliwa? Na pewno trzeba by jeździć i obserwować.
-
Zamówiłem sobie ten zaworek z Lublina, żeby odciąć zasilanie nagrzewnicy i do niego podepnę siłownik od centralnego, jak pisałem i ma działać.
pokaż jaki, bo też planuję w roverku zmieniać, bo cieknie i nie zamyka ogólnie, a chce kupić taki plug&play i działający :)
Zrobiła się pogoda więc samochody stoją a ja pedałuję do pracy. Acha a coupeta jak rurą przywaliłem z góry w rozrusznik to się stycznik rozkleił, rozrusznik odwiesił i póki co kilkanaście testowych odpaleń poszło normalnie.
-
Dokładnie ten, z tej aukcji. Plastikowy.
https://allegro.pl/oferta/zawor-nagrzewnicy-lublin-ii-iii-honker-c4h-14830455275
-
a te tabletki nie są przeciwskazane w kontakcie z aluminium / miedzią?
Też z początku mieliśmy takie obawy ale ani nagrzewnica nie zaczęła ciec, ani przy wymianie termostatu na aluminiowym korpusie nie było widać żadnych wżerów.
-
podobno dobrze sobie radzą leki na kamienie nerkowe <co> dziwna teoria nie weryfikowałem
to musial wymyslic totalny idiota - przynajmniej od razu wiesz, z kim masz do czynienia, a to juz wartosc dodana,
co tam jeszcze gadal, moze ze tabletki na cis. krwi dodane do oleju reguluja jego przeply, a UPG leczy tabletkami na bol glowy ?
-
Ten zawór nagrzewnicy z Lublina mi przyszedł. Widzę, że to niby APE produkuje, więc pewnie stąd ta cena. Wydaje się być bardzo delikatny, ale może będzie trwały. Te oryginalne z poloneza, to nieporozumienie, bo to bardzo ciężko chodzi. Ten chodzi leciutko, bez żadnego oporu. Siłownik centralnego, będzie to bezproblemowo otwierał i zamykał, bo w plusie może działać 0-1, bo regulację temperatury ustala się klapami w obudowie nagrzewnicy, chociaż w caro miałem też tak podłączone, bo ja albo nie grzałem wcale, albo grzałem, normalnie. nie ustawiałem nigdy jakichś pośrednich wartości temperatury.
Bawiłem się dzisiaj w uszczelnianie klap nagrzewnicy. Tzn, wczoraj to niby zrobiłem, ale jak to bywa, za pierwszym razem nie zawsze wychodzi. Kupiłem nieodpowiednie uszczelki, bo takie w kształcie litery D, nie za bardzo się nadają, więc poodklejałem to wszystko w pizdu i kupiłem dzisiaj uszczelkę, która bardziej odpowiada kształtem i wymiarami tej oryginalej gąbce, która tam była. Okazuje się tez, że te klapki mają tendencję do wykrzywiania się z jednej strony, temperatura i czas robią swoje, a poza tym, nacisk nie rozkłada się równomiernie na całek powierzchni, tylko największa siła jest przy samym ramieniu sterującym otwarciem. Ja podkleiłem dodatkowe uszczelki w miejscach, gdzie klapy są odkształcone. Odkształcają się tylko te cienkie, bo grubszym nic nie jest. Zobaczymy, czy to przyniesie jakiekolwiek efekty. Przy okazji zauważyłem, że wykorbienie sterujące wychyleniem ramion klap, ma tendencję do wyskakiwania z prowadnic, co na samochodzie nigdy mi się nie stało, ale dzisiaj, podczas próby działania, kilka razy wyskoczyło. Więc postanowiłem poprawić fabrykę i przy okazji uniknąć ewentualnych problemów, bo pewnie wyskoczyło by już na samochodzie. Przerobiłem to tak, ze nawierciłem otworki we tych "sworzniach" wykorbień, które chodzą w prowadnicach ramion i które właśnie stamtąd wyskakują, później odciąłem je na równo i zastosowałem takie tulejki, które oryginalnie pochodzą z prędkościomierza z poloneza. są one osadzone w tej gumowej przelotce-uszczelce pomiędzy korpusem licznika, a obudowę zegarów i wkręca się w nie śruby. To spasowało tam idealnie, jakby stamtąd było. Wsadziłem tym szerokim łbem do dołu i przez całość dałem małą śrubkę, tez łebkiem do dołu, a u góry nakrętka idealnie wcisnęła się w ten otworek w plastiku. Po dokręceniu, ściąłem na równo wystającą część śruby, żeby nie wadziło, bo to musi być równe, bo raniona klap się mijają. Wszystko chodzi bardzo ładnie, nie jest na sztywno, a szeroki łeb tej tulejki, nie pozwoli mechanizmowi się rozpiąć.
Gaść fotek.
(https://zapodaj.net/images/3075cddc444e6.jpg)
(https://zapodaj.net/images/cc995dbe5c5fb.jpg)
(https://zapodaj.net/images/c0369d0f0655e.jpg)
(https://zapodaj.net/images/a13ef92487fc0.jpg)
Takie pytanie przy okazji: od czego jest ta klapka? Nie jest niczym sterowana, więc po co to?
(https://zapodaj.net/images/d9ea957aa0cda.jpg)
A tu już przeróbka mechanizmu sterowania klapami.
(https://zapodaj.net/upload)
(https://zapodaj.net/images/23f93ddf7e02b.jpg)
(https://zapodaj.net/images/61e831e507600.jpg)
(https://zapodaj.net/images/ddbce12521a38.jpg)
A tu przy okazji, jak miałem rozebrany silnik, to postanowiłem zrobić sobie kopię obu mocowań do klimy, czyli to przy głowicy i to przy obudowie rozrządu. Zostało tylko wywiercić większy otwór i dorobić tulejkę pod rolkę napinacza. Nie jest mi to do niczego potrzebne, ale jak miałem to na wierzchu, to grzech było nie skorzystać z okazji.
U góry oryginał, na dole home made.
(https://zapodaj.net/images/48ec95beae1ac.jpg)
Flansze, które zrobiłem, metoda ta sama, czyli szlifierka, spawarka i frez.
(https://zapodaj.net/images/8f19d828010a5.jpg)
Plecionka mi przyszła i widzę, że ładnie wszystko spasuje. Kwestia tylko tego, czy przerobię przy okazji kolektor wspawując dwururkę, czy nie. Zależy, czy mi się zachce.
Złącze to, z tej aukcji, pasuje idealnie w miejsce tego śmiesznego złącza fabrycznego, bo ma tylko 10 cm długości.
https://allegro.pl/oferta/zlacze-elastyczne-lacznik-elastyczny-wydechu-tlumik-drgan-45x100-4835106871
Silnik na wózku, który stworzyłem. Podpięta chłodnica itd i odpalałem go na tym normalnie.
(https://zapodaj.net/images/53e041504e7a2.jpg)
Zrobiłem dwa komplety mocowań pod rovera i pod ohv, więc oba silniki siadają zamiennie. Te mocowania pod ohv przykręcane są do tych od rovera.
(https://zapodaj.net/images/3fb7c673aa03f.jpg)
-
Flansze, które zrobiłem, metoda ta sama, czyli szlifierka, spawarka i frez.
Takie rzeczy robi się na laserze. Koszt znikomy, dokładność o niebo lepsza.
-
Flansze, które zrobiłem, metoda ta sama, czyli szlifierka, spawarka i frez.
Takie rzeczy robi się na laserze. Koszt znikomy, dokładność o niebo lepsza.
Są na allegro gotowe uniwersalne cięte laserkiem za kilka złotych ale jak ktoś ma za dużo czasu w życiu to się pieprzy w jakieś stojaczki zamiast odpalić żelazo w budzie czy przekładki silników po 10 razy <spoko>
https://allegro.pl/oferta/flansza-pierscien-rury-wydechu-tlumika-54-56-mm-12429868289?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_mtrzcj_vehicle-parts_moto-acc_pla_pmax&ev_campaign_id=20976694995&gad_source=1&gclid=Cj0KCQjw0ruyBhDuARIsANSZ3wqbndOd48ZxC35XEA4ByQ-cwTg6IVer0AOHqmb8keNbC60aeJaScT8aAtGmEALw_wcB[/list]
-
Plecionka mi przyszła i widzę, że ładnie wszystko spasuje. Kwestia tylko tego, czy przerobię przy okazji kolektor wspawując dwururkę, czy nie. Zależy, czy mi się zachce.
a wez juz nie odpierdalaj maniany - rurowca szybciej sie demontuje niz dwururke odkreca od zeliwniaka
-
Takie rzeczy robi się na laserze. Koszt znikomy, dokładność o niebo lepsza.
Słuchaj, ja wszystko wiem, że wszystko można dzisiaj zrobić, ale po co mam gdzieś jeździć i szukać, skoro mogę sobie zrobić sam? Jestem z takiego pokolenia, że wolę samemu pomyśleć, nawet zmarnować trochę czasu, ale zrobić. A co do dokładności, to jakiej dokładności oczekujesz od zwykłego złącza rury wydechowej? Wszystkie wymiary są zachowane, otwory pasują itd, więc w czym rzecz? Zrobiłem jak umiałem, dostępnymi metodami i narzędziami. Jakbym miał plazmę, to bym sobie wypalił i by było jeszcze szybciej, ale to jest prosty kształt, więc wystarczy wyciąć i obrobić. Ja mam z tego satysfakcję i lubię przy tym robić.
Są na allegro gotowe uniwersalne cięte laserkiem za kilka złotych
A czego na allegro niema? Najlepiej wszystko kupić gotowe. Nie wszystko kręci się wokół pieniędzy. Nie zrobiłem tego z biedy, że mnie nie stać na kupno gotowych flanszy, tylko dlatego, że po prostu chciałem.
jak ktoś ma za dużo czasu w życiu to się pieprzy w jakieś stojaczki zamiast odpalić żelazo w budzie czy przekładki silników po 10 razy
Jak wyżej, zrobiłem tak, bo tak chciałem. Wózek mi jest potrzebny, żebym nie musiał silnika przestawiać po garażu, tylko sobie przejadę jak i gdzie mi pasuje. Podjadę sobie pod samochód i go tylko zaczepię na podnośnik, a tak, to trzeba było przesuwać itd. A silnik odpaliłem, bo tak chciałem. Był cały rozbierany itd i wolałem go sobie odpalić poza samochodem. Nie wiem, z czym masz problem? Mój zmarnowany czas, a nie twój. Ale po co ja się tłumaczę ze swoich decyzji? Nie wszystko musi się wszystkim podobać i na tym poprzestańmy. Więcej już nie będę tu pisał w podobnych tematach, tylko zachowam to dla siebie i będzie najlepiej. Dla wszystkich.
a wez juz nie odpierdalaj maniany - rurowca szybciej sie demontuje niz dwururke odkreca od zeliwniaka
Tzn, miałem na myśli taki pomysł, jaki rzucił tu raz zdaje się chyba Daniel, żeby wspawać dwururkę do kolektora rurowego z GSI. To nie mój pomysł, ja to tylko głośno powtórzyłem. Czep się jego. W domyśle miało to wyglądać tak, żeby obciąć rurkę od momentu zejścia 2w1 i wspawać tam dwururkę, żeby zejście w dwa przedłużyć dalej i dopiero zejście w jeden. Że niby miało by to mu dodać mocy, momentu czy czegokolwiek? Pewnie i tak nie będę tego robił, bo to nie rover, a plecionkę kupiłem, bo chcę się pozbyć tego złącza FSOwskiego, bo to kłopotliwe w rozkręcaniu i uszczelnieniu. Zrobię jak w roverze i będzie najlepiej. Przedmuchy tam tylko się robią i nic więcej. Ja wiem, że są dostępne nowe pierścienie do uszczelnienia tego połączenia, ale wolę się tego pozbyć i już.
-
Niewiem jak u Ciebie ale u mnie jedna roboczogodzina roboty przy aucie klienta to gdzieś około 80-100 zł,zrobienie flanszy takimi prymitywnymi metodami wartej 18 zł to myślę będzie około pół godziny,czyli reasumując ja za moją godzinę mogę kupić 5 takich.Poprostu niema co robić w niektórych sytuacjach kurwy z logiki i korzystać z gotowców bo niema to żadnej opłacalności tym bardziej w czasach internetu i obecnej technologii gdzie paczki przychodzą w 48 godzin <spoko>
-
dokładnie.
Musimy stosować wysokie technologie bo inaczej zginiemy.
-
Niewiem jak u Ciebie ale u mnie jedna roboczogodzina roboty przy aucie klienta to gdzieś około 80-100 zł
Ja robię przy swoim aucie, a nie przy aucie klienta i mogę sobie robić co i ile chcę, bo nikt mi za to nie płaci. To zupełnie inna sprawa, niż praca zarobkowa. A o tych flanszach na allegro, to powiem szczerze, że nie wiedziałem, bo nigdy nie sprawdzałem. Po prostu, były mi potrzebne dwie sztuki (a nawet jedna by starczyła, bo mam tą fabryczną,z której brałem wzór) to się wziąłem i sobie zrobiłem. Chęci do roboty mi nigdy nie brakowało, a czy to jest zasadne, sensowne i ekonomicznie opłacalne, to już inna sprawa i w tych kategoriach tego nie rozpatrywałem. Może po prostu jestem za stary i tak się nauczyłem, że dużo rzeczy można sobie samemu dorobić, zamiast iść kupować gotowca. Plecionkę kupiłem (i parę innych rzeczy) więc nie jest ze mną jeszcze tak źle.
-
Niewiem jak u Ciebie ale u mnie jedna roboczogodzina roboty przy aucie klienta to gdzieś około 80-100 zł,zrobienie flanszy takimi prymitywnymi metodami wartej 18 zł to myślę będzie około pół godziny,czyli reasumując ja za moją godzinę mogę kupić 5 takich.Poprostu niema co robić w niektórych sytuacjach kurwy z logiki i korzystać z gotowców bo niema to żadnej opłacalności tym bardziej w czasach internetu i obecnej technologii gdzie paczki przychodzą w 48 godzin <spoko>
Zapomniałeś odliczyć ZUS, PIT, prąd i parę innych rzeczy. Wątpię że na rachunku wykazujesz zużyte mydło i pastę BHP.
-
Niewiem jak u Ciebie ale u mnie jedna roboczogodzina roboty przy aucie klienta to gdzieś około 80-100 zł,
Gdzie takie niskie stawki są? U mnie już 2013 roku było 70zl za godzinę.
-
W tych serwisach które nie są na tyle dobre żeby wyżyć z obsługi klientów prywatnych i podpisują umowy na obsługę flot. Co jest ze****** nie tylko ze względu na głodowe stawki (po kosztach 100zł za godzine to nie jest dużo, bo nikt im nie płaci za zmywacze i inne ciulstwa, a prąd darmowy nie jest).
Do tego jak silnik się wysypie po naprawie, to w 9/10 przypadków serwis będzie musiał oddać 10+tys. zł, bo producent części zawsze powie że winny był mechanik.
Kolejny problem to autoryzacja napraw. Wsadzasz auto na podnośnik, widzisz że hamulce są takie że sumienie Ci nie pozwala to coś wypuścić na drogę, ale musisz czekać na autoryzację z grupy PKO BP.
Nie dość że rozwala Ci to plan pracy, to jeszcze sprawa się kończy tym, że auto z roz** klockami, lejącymi amortyzatorami, i tarczami krzywymi jak szabla musisz wydać klientowi i udawać że jest sprawne, bo wd. dokumentacji tarcza jest powyżej minimalnej grubości i od rzeczywistego właściciela samochodu dostajesz prikaz żeby nic nie wymieniać i udawać że tym szrotem można bezpiecznie jeździć.
-
Poskładałem głowicę, w końcu. Wymieniłem pompę hamulcową na nową z Fiata Uno, zarobiłem dwa przewody hamulcowe. Trzeci na tył muszę przedłużyć bo okazał się za krótki. Może w sobotę poskładam wszystko w całość, czas pokarze.
Co do Buźki, dobrze że jest "samowystarczalny", też mogłem oddać głowice do warsztatu, a jednak sam wymieniłem prowadnicę. Niskie ceny roboczogodziny maja chyba warsztaty które jedyne czym mogą konkurować to właśnie ceną, bo zatrudniają partaczy i robią na odpier...ol. Dobre warsztaty mogą sobie pozwolić na większy hajs za roboczogodzinę, bo maja renomę i często klienci sami ich polecają swoim znajomym. A niekiedy lepiej zapłacić drożej i mieć zrobione dobrze zgodnie ze sztuką.
-
Czizyz, ale dysputa. Myślę, że dla 90% na tym szanownym forum Polonez jest fun-carem a nie furą do jazdy na co dzień i dłubanie przy nim jest raczej w charakterze rozrywki, a nie robienia kasy. Jak ktoś sobie lubi takie rzemieślnicze robótki i daje mu to radochę, to nie wiem w czym problem. Osobiście z braku czasu sam korzystam maksymalnie z gotowców ale zupełnie rozumiem Buźkę - jak sobie lubi tak podłubać i może dzięki temu zabija nudę to nikomu nic do tego, a już na pewno nie przeliczałbym tego na roboczogodziny.
Takie rzeczy robi się na laserze. Koszt znikomy, dokładność o niebo lepsza.
Tylko, że albo trzeba przynieść stare flansze na wzór, albo w przypadku nowej wydumki dostarczyć projekt w cadzie czy innym wektorze, a tutaj raczej Buźki nie podejrzewam o znajomość obsługi programów do robienia takich rysunków. Owszem w firmie mogą zrobić sami taki projekt ale nic za darmo.
Plecionka mi przyszła i widzę, że ładnie wszystko spasuje. Kwestia tylko tego, czy przerobię przy okazji kolektor wspawując dwururkę, czy nie. Zależy, czy mi się zachce.
a wez juz nie odpierdalaj maniany - rurowca szybciej sie demontuje niz dwururke odkreca od zeliwniaka
A z tym to prawda.
-
Nie wszystko się opłaca, ale umiejętności są nie do przecenienia. Jak przyjdzie wyrzeźbić coś nieszablonowego to i tak najlepiej wykonać prototyp samodzielnie i sprawdzać na żywca. Co do kolektora to też myślałem kiedyś o 4-2-1 do ohv, nawet znalazłem kiedyś na fb że ktoś to już wykonał, ale nie znalazłem żadnej opinii czy to coś pomogło.
(https://i.imgur.com/DmQ7C4I.jpg)
-
Cóż, ja jestem z wykształcenia mechanikiem, choć nigdy nie pracowałem w zawodzie, bo zająłem się czymś zupełnie innym, ale wybrałem taki kierunek, bo zawsze to lubiłem, odkąd mogłem cokolwiek samemu zrobić. Mój ojciec był moim zupełnym przeciwieństwem, bo jak coś mu się urwało, to po prostu rzucił to w kąt i na tym koniec, a gdy przyszło do remontu np ciągnika, to "zlecał" to obcym. Ja natomiast przesiadywałem w garażu czasem pół nocy i zawsze coś grzebałem, jeszcze przy Żuku (dawniej). Skończyłem tylko zawodówkę, a w zawodówce, jak to w zawodówce, profesorowie mieli wyjebane, więc z czasem sam się sporo nauczyłem. Tak samo jak spawania. Po prostu wziąłem spawarkę do ręki i poszło. Jestem zdania, że wszystkiego można się nauczyć, wystarczy chcieć. Ale np lakiernikiem bym nie mógł być, bo brakuje mi cierpliwości do czyszczenia szpachli, podkładów itd. Sam dla siebie zrobię, ale jakbym miał komuś robić, to nieee, za żadne pieniądze.
To, co aktualnie robię przy aucie, jest pozbawione jakiegokolwiek sensu finansowego i w ogóle, ale robię to, bo po pierwsze, tak sobie umyślałem, a po drugie, cholernie to lubię, nawet gdy przy tym narzucam "kurew".
Silnik mam złożony czeka na wjazd do budy. Odpaliłem go na tym wózku, bo chciałem żeby se pochodził i po prostu sprawdzić, co i jak. Wózek zrobiłem z myślą o przewożeniu silnika luzem, oraz o okazyjnym odpalenie, żeby się nie zastał, a mam przecież jeszcze drugi silnik, który albo również naprawię, albo poszukam innego, o większe pojemności, który też dobrze by było sobie sprawdzić poza autem, bo różnie bywa. Jest zrobione mocowanie na chłodnice itd, więc tylko odpalać. Nie wiem, czemu niektórzy mają z tym jakiś problem. To tylko i wyłącznie mój "zmarnowany czas" . Umyślałem sobie to zrobić już ze 3 lata temu, a ja lubię doprowadzać sprawy do końca. Cytując niektóre wypowiedzi tutaj, "pierdolę się tyle z tym silnikiem" właśnie dlatego, że przy okazji robiłem też inne rzeczy, jak np ten kolektor wraz z przerobionym wydechem do rovera, z czym trochę zeszło, ale mam gotowe w razie W. Teraz aktualnie poprawiam wiązkę, robię trochę porządku w niej, bo wcześniej wypruwałem z niej wiązkę do klimy i było to nieco zmasakrowane. Kupiłem parę metrów peszla i zrobi się to ładnie wszystko. Kolejna bezsensowna i nieuzasadniona finansowo robota, za którą mi nikt nie zapłaci. Wiązkę od kompa przeciągnąłem i jak wciągnę tą, to wkładam silnik. I tak w ogóle, to jak będę chciał i miał ochotę, to będę co pół roku silniki przekładał i nikomu nic do tego. Nie wiem, czemu niektórych dupa boli z tego powodu.
Nie wszystko się opłaca, ale umiejętności są nie do przecenienia. Jak przyjdzie wyrzeźbić coś nieszablonowego to i tak najlepiej wykonać prototyp samodzielnie i sprawdzać na żywca.
A no właśnie. Chociaż jeden głos rozsądku. Pewnie nie wszyscy pamiętają, ale ja pierwszy zrobiłem prototyp hamulców tarczowych lucasa na tylnym moście (dwa zaciski na jednej stronie). Temat dalej wisi w dziale hamulce, choć foty wyparowały, bo były na imageshack, a niestety, nie zostawiłem sobie kopii na przyszłość. Wtedy też zrobiłem to metodą "home made" ale nie przypominam sobie, żeby ktoś wtedy miał taki ból dupy, jak to tu czytam obecnie. Co się porobiło z ludźmi, to ja nie wiem. To, co obecnie sprzedają na m.in na fb, to nic innego, jak dopracowanie mojego patentu. Ostatnio zrobiłem sobie rovera z plusową klimą, bez przerabiania jakiegokolwiek elementu z oryginalnej instalacji, nawet na wspomie JKC (wspominałem, zdjęcia jeszcze chyba są) i co, też źle? Też rzeźba, marnowanie czasu pieniędzy i w ogóle? Życie nie polega tylko na przeliczaniu, czy coś się opłaca, czy nie, bo dla jednego się opłaca, a dla drugiego nie i zarówno jeden jak i drugi, ma prawo robić po swojemu i nikt nikomu nie będzie zaglądał do portfela. Przez takie uwagi, naprawdę odechciewa mi się tu pisać, a siedzę tu już naprawdę chwilę czasu. Najłatwiej i najszybciej iść i kupić gotowe, wiadomo, ale zrobienie czegoś samemu, daje większą radość i z pewnością satysfakcję, przynajmniej mi.
Co do kolektora to też myślałem kiedyś o 4-2-1 do ohv, nawet znalazłem kiedyś na fb że ktoś to już wykonał, ale nie znalazłem żadnej opinii czy to coś pomogło.
Właśnie o czymś takim pisałem. Czyli jednak ktoś to już zrobił i pewnie mu się to nie opłaciło, bo przyrostów pewnie żadnych, a może nawet pogorszył, ale pewnie satysfakcję miał. w przypadku ohv, zrobienie takiego kolektora, to naprawdę jest max pół godziny, bo tu jest tylko odcięte i pospawane, a nie jak ja robiłem w roverze, dzielone na dwie części. Tutaj akurat niema potrzeby tak robić.
-
To nie mój pomysł, ja to tylko głośno powtórzyłem. Czep się jego.
nie omieszkam sie tego zrobic, gdy znajde te posty ;>
Nie wiem, czemu niektórzy mają z tym jakiś problem.
ja tez... nie wiem, choć się domyślam ;-|
wozko-stojak do silnika z mozliwoscia odpalania na nim to swietna sprawa, pozwala modyfikowac i sprawdzac skutki roznych zmian,
a problem jest taki, ze jest zupelnie nieprzydatny klepaczo-wymieniaczom, bo im sie roboczogodziny nie zepną miedzy fajrantem, a bolem dupska,
gdy wygospodaruje wystarczajaco duzo miejsca pod dachem, to tez sobie uspawam takie stanowisko - warto chociazby dla kłucia innym dup tym prestiżem :d
bo tu jest tylko odcięte i pospawane, a nie jak ja robiłem w roverze, dzielone na dwie części.
widze ze cos mnie ominelo i szczerze mowiac zaczynam sie bac tych poszukiwan ;>
Zapomniałeś odliczyć ZUS, PIT, prąd i parę innych rzeczy. Wątpię że na rachunku wykazujesz zużyte mydło i pastę BHP.
a skad pewnosc istnienia tych wszystkich trzyliterowcow, czy ogolnie rachunkow - przeciez o tym nic nie pisze,
warsztaty prowadzace dzialalnosc to dzisiaj zaczynaja sie tak od 200pln/rh
-
Cytat: Tales w Dzisiaj o 12:20:26
Takie rzeczy robi się na laserze. Koszt znikomy, dokładność o niebo lepsza.
Tylko, że albo trzeba przynieść stare flansze na wzór, albo w przypadku nowej wydumki dostarczyć projekt w cadzie czy innym wektorze, a tutaj raczej Buźki nie podejrzewam o znajomość obsługi programów do robienia takich rysunków. Owszem w firmie mogą zrobić sami taki projekt ale nic za darmo.
Nie jest to do końca prawda. Czasem wystarczy odręczny szkic. Plik dxf jest mile widziany i na pewno obniża koszt zlecenia. Wystarczy wejść na fb na grupę typu: zlecenia cnc i po chwili będziesz miał kilka ofert.
-
warsztaty prowadzace dzialalnosc to dzisiaj zaczynaja sie tak od 200pln/rh
Absolutnie nieprawda bo mam listę, powiedzmy że między 500 ,a 1500 warsztatów które oscylują w okolicach 100zł netto za rbh, a wiele nawet nie dostaje 100zł.
Ile ich tak naprawdę jest ani dla kogo pracują, ze względów oczywistych nie mogę podać.
-
Ten zawór nagrzewnicy z Lublina mi przyszedł. Widzę, że to niby APE produkuje, więc pewnie stąd ta cena.
Mi osobiście w zaworze z lublina przeszkadza mała precyzja regulacji grzania przez co jest zero-jedynkowe grzanie, albo leci gorące albo zimne.
W przyszłości zaeksperymentuje z zaworem od innego auta, np z vw, który jest bardziej kompaktowy i kosztuje ułamek ceny tego z lublina. A wygląda praktycznie tak samo https://allegro.pl/oferta/zawor-nagrzewnicy-vw-golf-14226309459
-
Ceramiczny zaworek z Łady plus adapter pozwalający na zastosowanie w Polonezie podobno rozwiązuje problem szczelności, trwałości i dozowalności.
Jednak nagrzewnica to nie jedyne źródło niepotrzebnego ciepła we wnętrzu.
-
Jednak nagrzewnica to nie jedyne źródło niepotrzebnego ciepła we wnętrzu.
Czyli co jeszcze, możesz rozwinąć ?
-
Mi osobiście w zaworze z lublina przeszkadza mała precyzja regulacji grzania przez co jest zero-jedynkowe grzanie, albo leci gorące albo zimne.
Ja to do plusa zakładam, a tam temperatura jest sterowana uchyleniem klap, a nie zaworem, więc taki jest idealny. Podłączę siłownik od centralnego, przycisk i po temacie.
W sumie, to nie sprawdzałem, jak pracuje ten zawór, w sensie, czy rzeczywiście jedynie otwiera i zamyka przepływ, czy też można tylko trochę ograniczyć przepływ, jak w zaworze z poloneza. Nie wiem nawet, jak to w lublinach jest, czy oprócz zaworu jest podobne sterowanie temperatura, jak w polonezie? Tam jest chyba nagrzewnica w typie calsonica, sterowana linkami.
Tak se popatrzyłem na allegro i widzę taki cudaczny zaworek. To chyba na podciśnienie jest?
https://allegro.pl/oferta/zawor-ukladu-ogrzewania-nagrzewnicy-vw-golf-iv-4-10768904716?reco_id=2de3a162-1a16-11ef-86fa-d2247f4a35d3&sid=1147bbb04b955b96a226cab2e664258d9124ef0862320b2d7366fdd6604cf017
-
Czyli co jeszcze, możesz rozwinąć ?
Pomijając promieniowanie cieplne przenikające przez szyby, zauważalnym źródłem (przynajmniej w Plusie) jest ciepło z komory silnika, które dostaje się poprzez przegrodę czołową, przedni fragment podłogi i tunel środkowy. W moim Atu+ było to odczuwalne przy fabrycznym OHV, a po swapie na X20SED jest odczuwalne jeszcze bardziej mimo dodatkowego wygłuszenia wspomnianych elementów, ale wiadomo wygłuszenie to nie izolacja termiczna. Wydaje mi się, że to jest wina słabej fabrycznej izolacji termicznej w/w elementów karoserii (tunel w Plusie nie ma też od strony wnętrza tej osłony/wygłuszenia co była we wcześniejszych modelach), a podejrzenia moje co do tego stanu poparł bym dodatkowo doświadczeniami z eksploatacji C+ w przeszłości. Tak jak teraz daje mi się we znaki nadmiar ciepła we wnętrzu (przy dłuższej trasie przy temp.zewn pow 25st.C), tak kiedyś nie mogłem się nadziwić, że jadąc w trasie przy -20stC, sprawne ogrzewanie nie tyle nie było w stanie nagrzać wnętrza co zatrzeć wrażenia przenikania chłodu z komory silnika do środka.
A wracając do ciepła, o ile przenikania przez przegrodę czołową nie jestem w stanie namacalnie stwierdzić (poza ciepłem z nagrzewnicy bardzo skutecznie ogrzewającym panel sterowania wentylacją), tak przez tunel owszem. Po dłuższej trasie wsporniki foteli przymocowane do tunelu są może jeszcze nie gorące, ale wyraźnie ciepłe, na tyle można je podejrzewać że pełnią funkcję grzałki, a skoro one to i tunel. Wyraźne ciepło czuję też na dźwigni zmiany biegów (opel omega). Możliwe że zmiana zespołu napędowego i szczelniejsze wypełnienie komory silnika zakłóciło przepływ powietrza w jej wnętrzu, bo nie sądzę żeby X20SED wydzielał tak znaczne ilości ciepła, znacznie większe niż OHV. Przed wakacjami będę jeszcze w nim grzebał, to przy okazji zaizoluję bandażem termicznym fragment układu wydechowego znajdujący się w komorze silnika i tuż za nią. Kolektor wydechowy (żeliwny OmegaB) ze względu na kształt zaizolować się nie da. Kusi mnie też żeby zamontować ekran cieplny w tunelu (od spodu) i po rozebraniu zespołu nagrzewnicy podobnym ekranem wykleić jego wnętrze (oczywiście można odciąć zaworkiem nagrzewnicę, ale ze względu na przebieg i konstrukcję mojego układu chłodzenia oraz wpięty szeregowo parownik lpg jest to w tym momencie prawie niewykonalne).
ps. Z tego co mogę zauważyć, przenikanie ciepła przez tunel w produktach FSO nie jest tylko domeną Poloneza, w moim Polskim Fiacie też to obserwuję, co prawda w porównaniu z Polonezem w bardzo niewielkim stopniu, ale jest (temperatura wsporników fotela).
-
Tak se popatrzyłem na allegro i widzę taki cudaczny zaworek. To chyba na podciśnienie jest?
https://allegro.pl/oferta/zawor-ukladu-ogrzewania-nagrzewnicy-vw-golf-iv-4-10768904716?reco_id=2de3a162-1a16-11ef-86fa-d2247f4a35d3&sid=1147bbb04b955b96a226cab2e664258d9124ef0862320b2d7366fdd6604cf017
Ty, to całkiem fajne jest i chyba można by tym sterować tak jak siłownikiem klapki obiegu wewnętrznego w Plusie.
-
chyba można by tym sterować tak jak siłownikiem klapki obiegu wewnętrznego w Plusie
To samo właśnie pomyślałem. On też zapewne jest 0-1, no bo jak inaczej, ale do plusa w sam raz. Pobawić się trochę i jak ktoś niem klimy, to pewnie można by wstawić przycisk w zaślepione miejsce na panelu i mieć taki trochę oyginał. Albo po prostu podłączyć to zamiast obiegu wewnętrznego, jeśli ktoś nie używa.
Jak wcześniej pisałem, na allegro jest wszystko, cuda na kiju, a przecież w różnych autach są różne rozwiązania, o których niekoniecznie trzeba wiedzieć.
-
Pobawić się trochę i jak ktoś niem klimy, to pewnie można by wstawić przycisk w zaślepione miejsce na panelu i mieć taki trochę oyginał. Albo po prostu podłączyć to zamiast obiegu wewnętrznego, jeśli ktoś nie używa.
Albo zakombinować jakiś mikrostyk sterowany ruchem linki ( lub dźwignią) sterowania klap ogrzewania, zaczynasz kręcić pokrętłem od temperatury powietrza i cyk zawór się otwiera. :]
Jak wcześniej pisałem, na allegro jest wszystko, cuda na kiju, a przecież w różnych autach są różne rozwiązania, o których niekoniecznie trzeba wiedzieć.
Może nie wszystko, a dużo, problem tylko w dotarciu do tego, a to wynika po pierwsze z czasu jaki trzeba poświęcić na takie poszukiwania, a po drugie z nazewnictwa fachowego i nazewnictwa potocznego nie zawsze wynika że to czego szukasz to akurat tak się nazywa i jest tym czego szukasz.
-
zakombinować jakiś mikrostyk sterowany ruchem linki ( lub dźwignią) sterowania klap ogrzewania, zaczynasz kręcić pokrętłem od temperatury powietrza i cyk zawór się otwiera
Może trochę przesada, bo niema co komplikować prostych spraw. Równie dobrze, można by zrobić na zasadzie całkowicie mechanicznej, by zawór był sterowany linką, razem z uchylaniem klap w nagrzewnicy. Tylko musiałoby wszystko być ładnie ustawione i przede wszystkim, chodzić lekko. Wszystko da się zrobić.
problem tylko w dotarciu do tego, a to wynika po pierwsze z czasu jaki trzeba poświęcić na takie poszukiwania, a po drugie z nazewnictwa fachowego i nazewnictwa potocznego nie zawsze wynika że to czego szukasz to akurat tak się nazywa i jest tym czego szukasz
No i właśnie dlatego ja to znalazłem przez przypadek, bo wszedłem w link do tego zaworu "tańszego od lublinowskiego" a potem z niego na inny, jeszcze tańszy, bo za 16 pln, a tam już pod spodem w propozycjach był ten zawór. Tak to właśnie jest. Jest naprawdę tyle różnych rozwiązań w autach, że chyba łeb by eksplodował, gdyby to wszystko miało się wiedzieć.
-
Albo zakombinować jakiś mikrostyk sterowany ruchem linki ( lub dźwignią) sterowania klap ogrzewania, zaczynasz kręcić pokrętłem od temperatury powietrza i cyk zawór się otwiera. :]
Też od razu o takim czymś pomyślałem. I miałoby to ręce i nogi.
Może trochę przesada, bo niema co komplikować prostych spraw.
E no, nie powiedziałbym - to też bardzo prosty układ. Kwestia zamocowania mikroprzełącznika (nawet na mocną taśmę dwustronną), do tego kawałek przewodu, przekaźnik, jakiś najprostszy elektrozawór i jest full automatyka.
-
A nie prościej wykorzystać zawór z BMW i wysterować go PWM tak jak jest to zrobione fabrycznie? Zwykły sterownik z potencjometrem za kilkanaście/dziesiąt pln załatwi temat.
-
Jeśli miałoby to chodzić tylko na zasadzie włącz-wyłącz, a nie płynnie, jak zawory w minusach, to można to zrobić za pomocą nawet zwykłego stycznika od stopu, tylko ustawić to tak, żeby on zadziałał dopiero w położeniu pokrętła od temperatury na początku czerwonego pola i tyle. A czy to będzie za pomocą tego, czy jakiegoś innego przełącznika/stycznika, to już sprawa drugorzędna, bo zasada działania jest taka sama.
Ja sobie zrobię jak mówiłem, zaworek z Lublina (bo skoro już za niego przepłaciłem, to niech będzie, nie będę oddawał) i do niego siłownik centralnego. Plus tego rozwiązania jest taki, że napięcie jest tam tylko na chwilę, a minus jest z kolei taki, że trzeba pamiętać, żeby to włączyć przyciskiem, a nie robi się automatycznie, jak w przypadku w/w układu.
Ciekawe, jak trwałe są te elektrozawory? Bo np taka cewka gaszenia w Lublinach, padała nader często, ponieważ to było zrobione tak, że podczas pracy silnika, było cały czas pod napięciem i po prostu najzwyczajniej w świecie się grzało. Wystarczyło zrobić to odwrotnie, żeby podczas pracy silnika, cewka była bez napięcia, a przy gaszeniu, dawałoby na chwilę napięcie, po czym odłączało je z obwodu np po zapaleniu się kontrolki ciśnienia oleju, która dawałaby masę na przekaźnik odłączający ten obwód.
Uzmysłowiłem sobie dopiero dzisiaj, że muszę inaczej podłączyć parownik, przed zaworem, bo inaczej pozbawię go podgrzewania. Wcześniej miałem to podłączone normalnie szeregowo z wyjścia z nagrzewnicy, a teraz się nie będzie tak dało. Tak przecież chyba robili w minusach?Nie pogorszy to ogrzewania?
-
Tak z dzisiaj, to zamontowałem sobie dysze sprysków mgłowych i wrzuciłem tweetery na trojkąty od lusterek ;p
-
Ciekawe, jak trwałe są te elektrozawory?
Moje E46 jest z końca 2003 roku i ma 250k przebiegu, zawór jest fabryczny. Zdarzaja się awarie ale niezbyt często. W wielu wypadkach wystarczy go rozebrać i wyczyścić.
-
Niedawno (jakiś 1000km temu) zmieniłem olej w moście i dorzuciłem ceramizer (nigdy nie testowałem, a ciekawość wzięła górę)
W efekcie podczas trasy z Wawy do Bielska-Białej Polonez zaczął wydawać dziwne dźwięki, w okolicach 40-50 potrafił zawyć jak stary Ikarus, co wcześniej nie miało miejsca.Oczywiście nie jest to zawsze, czasem słychać, czasem nie-ciekawe, czy nowy olej z ceramizerem mu nie posmakował, czy to zbieg okoliczności i coś innego dokazuje <mysli> Momentami również w okolicach 90km/h pojawiały się wibracje-ehh, auto z duszą xD
Dziś zajrzałem pod spód, no ale wał na swoim miejscu, krzyżaki czy podpora nie wyglądają dramatycznie, no ale... Właśnie, między wałem a skrzynią jest jakieś łożysko centrujące czy coś w ten deseń?Nigdy tego nie zmieniałem, bardzo skomplikowana operacja?
-
między wałem a skrzynią jest jakieś łożysko centrujące czy coś w ten deseń?Nigdy tego nie zmieniałem, bardzo skomplikowana operacja?
Jest pierścień centrujący, na wałku głównym jest zamontowany na wcisk i zabezpieczony segerem. Mały ściągacz spokojnie daje radę.
-
Ale on się nie zużywa na tyle aby powodować wibracje. Dopiero jego brak jest odczuwalny
-
I tam jakiegoś ukrytego łożyska czy coś nie ma?
Zapobiegawczo jest to sens zmieniać, czy sprawdzić obecność i tyle?
-
Tam żadnego łożyska nie na bo wał kręci się z tą samą prędkością co wałek główny skrzyni. Jeśli już to tylko obecnośc sprawdzić
-
Ten zawór nagrzewnicy z Lublina mi przyszedł. Widzę, że to niby APE produkuje, więc pewnie stąd ta cena.
Mi osobiście w zaworze z lublina przeszkadza mała precyzja regulacji grzania przez co jest zero-jedynkowe grzanie, albo leci gorące albo zimne.
W przyszłości zaeksperymentuje z zaworem od innego auta, np z vw, który jest bardziej kompaktowy i kosztuje ułamek ceny tego z lublina. A wygląda praktycznie tak samo https://allegro.pl/oferta/zawor-nagrzewnicy-vw-golf-14226309459
Stary metalowy zaworek od Poloneza też był taki "zero-jedynkowy". Za temperaturę powietrza bardziej odpowiadały klapki przesłaniające lub odsłaniające grzejnik.
-
Dopiero co rok temu wrzuciłem 1.4, ale już korci więcej. Wczoraj wyleciał silnik z dawcy.
(https://obrazki.elektroda.pl/9279661200_1716877655_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/9279661200_1716877655.jpg)
-
Poskładałem silnik (na najtańszych uszczelkach i bez planowania głowicy), przedłużyłem przewód hamulcowy, odpaliłem. Jutro jak nic mi nie wyskoczy odpowietrzam hamulce, cos czuję że odpowietrzanie będzie po januszowemu, bo odpowietrzniki stoją na amen i trzeba będzie odpowietrzać na przewodach ( jak puszczą oczywiście).
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-05-28/319345.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-05-28/319343.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-05-28/319344.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-05-28/319346.jpeg)
-
Dopiero co rok temu wrzuciłem 1.4, ale już korci więcej. Wczoraj wyleciał silnik z dawcy.
Kawał chłopa z ciebie widzę, bo ten silnik wygląda przy tobie, jak z motocykla. Ja, dobre "parę" lat temu, też dałem radę wyjąć i włożyć rovera do nadwozia bez żadnych podnośników itd, ale dzisiaj, to bym raczej tego nie powtórzył, choć akurat "odkurzacz" nie jest aż taki ciężki, jak "prawilne żeliwo".
Poskładałem silnik (na najtańszych uszczelkach i bez planowania głowicy)
Cóż, niby ci uszczelki nie wywaliło, więc teoretycznie, może jest wszystko ok, ale tak prawilnie, to sprawdza się płaskość głowicy i wtedy wiadomo, czy trzeba zabielić, czy nie. Ale pewnie będzie żył.
Co do uszczelek z Krefta, to zamówiłem sobie tą do kolektora ssącego do GSI i muszę powiedzieć, że wygląda niewiele lepiej od tej, którą sam sobie wyciąłem z kręgielitu na podstawie starej uszczelki, która mi się częściowo uszkodziła, bo przykleiła się do głowicy. Mówię, kupię nową, to będzie chociaż na wzór do odrysowania. Niby nie jest zła, ale to już nie to samo, co fabryka. Ale nic innego nie widziałem nigdzie. Uszczelki miski olejowej, to też zajebiscie dobre się trafiają. Jedna taka, potrafiła się rozpuścić od oleju, a była dobrze dokręcona itd. Po prostu jakby naciągnęła oleju i się rozeszła. Widocznie zrobiona była ze starej dętki, a nie z olejoodpornej gumy. Nie wiem, co to za firma była. To nie w moim aucie było. ja sam u siebie, mając powyższe na uwadze, założyłem starą, bo była praktycznie dobra, nie jakoś specjalnie stwardniała i dodatkowo wspomogłem ją za pomocą reinzosila. Będzie trzymać. Lepsza stara dobra, niż nowa, niewiadomej jakości.
U mnie silnik w budzie ,nawet odpaliłem dzisiaj, wydaje się, że chodzi fajnie, cicho itd. Wydech przerobiłem i wstawiłem tą plecionkę. Wyszło nieźle. Nie zdecydowałem się na przerabianie kolektora, jak pisałem wcześniej, bo niema na to czasu, a tak było szybciej. Zostały poprawki, typu uszczelnienie przecieków płynu i trzeba poskładać środek, bo "prałem" sobie karcherem wszystkie wykładziny. Ze wszystkim schodzi, tak się widzi.
I przy okazji mała ciekawostka, że ten nieszczęsny kolektor wykręca i skręca się bez żadnego problemu, tylko trzeba się pozbyć węży od wspomagania i najlepiej zbiorniczka, bo wtedy między kolektorem a fartuchem, jest bardzo dużo miejsca. Przekonałem się o tym, jak już poskręcałem węże i wtedy nie szło tam ręki wcisnąć. Ot, cała tajemnica ciężkiego dostępu do kolektora.
Miałem ten zawór z lublina wsadzić, ale za cholerę nie mogę się połapać, jak go tam umieścić, bo w każdej pozycji będzie źle. Trzeba kombinować z wężami zakręcanymi we wszystkie strony świata, bo inaczej się tego nie wyprowadzi, a jeszcze parownik trzeba podłączyć, więc trzeba dać trójnik zaraz przy wyjściu z głowicy i to jakoś potem wszystko skierować, żeby szło przez zawór do nagrzewnicy. Dzisiaj mi się tego naprawdę nie chciało robić, więc podłączyłem jak było, żeby odpalić silnik, ale i tak musiałem płyn spuścić, bo muszę uszczelnić dwa wycieki (bo wstawiłem kraniki w bloku i w chłodnicy), to może jutro spróbuję się z tym pobawić, ze świeżą głową że tak powiem.
-
I dałem sobie na razie spokój z polonezem. Odpowietrzniki są nieodkręcalne, a przewody hamulcowe są przyspawane, klucz się rozgina a one nawet nie drgną, już jeden się trochę objechał. Ponadto problem z rozrusznikiem, się zawiesza i ciężko ma odpalić. Jak znów mnie najdzie wena to może cos pogrzebię przy poldku.
-
Kłania się dorobienie przekaźnika do elektromagnesu :P Pewnie od tego stania już całkiem zaśniedziało wszystko. Stanie samochodom nie służy...
-
I dałem sobie na razie spokój z polonezem. Odpowietrzniki są nieodkręcalne, a przewody hamulcowe są przyspawane, klucz się rozgina a one nawet nie drgną, już jeden się trochę objechał. Ponadto problem z rozrusznikiem, się zawiesza i ciężko ma odpalić. Jak znów mnie najdzie wena to może cos pogrzebię przy poldku.
Nie bądź wata, nie poddawaj się...
-
Najlepiej raz to zrobić i porządnie. Półśrodki zawsze później się mszczą... Pomyśl kiedyś - zróbcie tak jak mi w zielonym, z przodu zaciski lucasa, zapomnieć o tym badziewiu blokującym auto co chwilę. Wyjdzie taniej niż regeneracja bendixów.
-
z przodu zaciski lucasa, zapomnieć o tym badziewiu blokującym auto co chwilę. Wyjdzie taniej niż regeneracja bendixów.
Po co Lucasa. Od razu palio montować. Części w ciul do wyboru.
-
Bo lucas jest tani, już to przerobili i mają 20km od katowic składnicę złomu gdzie można zaciski lucasa z piastami kupić za grosze, wrzucać i jest gotowiec. Wszystko jest lepsze od tego zacinającego się badziewia. Palio też spoko, ale pewnie wyszłyby wielokrotnie drożej. A pewnie zauważyłeś, że auto starają się zrobić niskim nakładem kosztów., stąd np. nie planowali głowicy.
-
Tylne zaciski zdjęte z samochodu i dopiero wtedy dałem radę odkręcić przewody elastyczne, te na szczęście jeszcze są ok. Na przewodach sztywnych muszę wymienić końcówki bo stare są skorodowane i objechane kluczem. Dobrze było sobie kupić kiedyś zestaw do zarabiania końcówek przewodów, już w kilku autach się sprawdził. Jutro muszę na spokojnie obadać temat jak odkręcić odpowietrzniki, w jednym zacisku jest jeszcze cały, a w drugim ukręcony. Najlepiej rozwiercić, ale nie mam wiertarki stołowej, zwykłą trochę strach. Ogarnę tył i biorę się za przód, tam kiedyś odpowietrzniki puszczały. Lucas byłby najlepszy, ale za dużo z tym roboty.
-
Urwane odpowietrzniki to przeważnie zasługa zbyt mocnego dokręcania wcześniej, stożek się blokuje i kosi gwint.Sporo osób je dokręca na chama jak by na tym się pół auta trzymało a wystarczy je za każdym razem dociągnąć delikatnie tyle co by stożki siadły,dać profilaktycznie delikatnie smaru na gwint i choćby to 10 lat stało w krzakach idą potem w palcach <spoko> Ile razy ruszam hamulce w autach to elegancko widać objechany 6kąt jak poprzednicy dokręcali ile sił w łapach
-
Najlepiej rozwiercić, ale nie mam wiertarki stołowej
Kilka lat temu wierciłem wkrętarką na niskich obrotach, przegwintowałem na odpowietrznik z VW i jakoś trzymało.
http://forum.fsoptk.pl/index.php?topic=51383.20
-
Znalazłem coś takiego, tylko czy nie jest to jakiś nietypowy gwint, czy nie trzeba będzie do tego jakieś specjalnego gwintownika?
https://malyhd.pl/odpowietrzniki-gumki-itp/4471-zestaw-naprawczy-odpowietrznika.html
-
Mimo kilkakrotnych prób wywiercenia odpowietrznika, ta operacja mi się nigdy nie udała, zastosowałem więc taki zestaw.
https://allegro.pl/oferta/zestaw-naprawczy-gniazda-odpowietrznika-m10x1-14934207369
Gwintowniki miałem, ale jest też taki zestaw który je zawiera.
https://allegro.pl/oferta/zestaw-naprawczy-gniazda-odpowietrznika-m10x1-gwintowniki-13524456078
-
Kawał chłopa z ciebie widzę, bo ten silnik wygląda przy tobie, jak z motocykla.
To kolega, ja bym nie dał rady. Swoją drogą coś tam było kombinowane, bo nie dość że silnik z automatycznym napinaczem w budzie 1995 to wrzucona warstwowa uszczelka pod głowicą. Będę zmieniał miskę to zerknę czy też magistrala olejowa zmieniona.
Da się mniej więcej wyznaczyć rok produkcji bloku na podstawie numeru seryjnego? 16K4FK79 718600
(https://obrazki.elektroda.pl/6150426100_1717138044_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/6150426100_1717138044.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/8251906200_1717138044_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/8251906200_1717138044.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/2956181200_1717138044_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/2956181200_1717138044.jpg)
-
Najlepiej rozwiercić, ale nie mam wiertarki stołowej
Kilka lat temu wierciłem wkrętarką na niskich obrotach, przegwintowałem na odpowietrznik z VW i jakoś trzymało.
http://forum.fsoptk.pl/index.php?topic=51383.20
Tylko poco od razu takie drastyczne metody skoro nikt się nawet niechce pofatygować by wykręcić resztę starego odpowietrznika i uratować oryginalny gwint. Rozwiercić co zostało wiertłem 4, nabić porządnego torxa, zagrzać to miejsce palnikiem i niema "ch*"a musi pójść ewentualnie spawać nakrętkę.Takie cuda z reperaturkami to można se robić jak już obecny gwint nie jest do odratowania,u siebie w mz etz taki zabieg robiłem i jest to mega trudne żeby prosto wyszło i było szczelne na stożku <spoko>
-
Kliper może być tak, że blok oryginał a ktoś wrzucił głowice z jakiegoś powodu od rocznika 99
-
Kliper może być tak, że blok oryginał a ktoś wrzucił głowice z jakiegoś powodu od rocznika 99
K79 niby znaczy że już ma automatyczny napinacz według tego dokumentu (i innych forów): http://mgpassion.free.fr/pdf/K16_Engine.pdf
Wszystko wyjdzie po dalszej rozbiórce.
-
Próba odkręcenia/rozwiercenia odpowietrzników skończyła się fiaskiem. Gwinty nie ocalały, a w jednym zacisku ukręcił się torx i jest problem jak to przewiercić, wiertło się ślizga. Jakoś to ogarnę, ale bez tulejki pod nowy odpowietrznik się nie obejdzie.
-
no i nie zdazylem napisac, zeby nie pchac zadnych torxow lub innych narzedzi, bo na bank sie ukreca, a pozniej to juz o przewierceniu zapomnij
-
Kupiłem linkowane wcześniej tulejki z odpowietrznikiem, ciekawe jak to będzie wyglądać w rzeczywistości. Pytanko pod taką tulejkę przewiercać zacisk na wylot? Wydaje mi się że nie bo na czym miała by się ona oprzeć. I drugie pytanko ktoś orientuje się jakieo gwintowniki užyć do gwintu jaki jest na tej tulejce?
-
te z twojego linka czy z alledrogo ?
bo w twoim jest calowy gwint, wiec musisz miec taki gwintownik - a jak masz gwintownik, to srednice wiertla zmierz sobie suwmiarka (mi nie chce sie liczyc),
w tym z alledrogo jest gwiny M10, wiec wiertlo fi 8.5mm
glebokosc nwiertu to ~dlugosc tulejki , wiecej nie ma sensu
-
Wystarczy metoda razy 8,przykładowo gwint ma być M6 to 6x8 i wychodzi rozmiar potrzebnego otworu czyli 4.8,gwint M8 to 8x8 czyli otwór 6.4 i tak dalej więc jeśli reperaturka ma gwint m10 to wiertło 8 a nie 8.5 bo pęknie gwintownik w otworze i dopiero jazda będzie <spoko>
-
Lucas byłby najlepszy, ale za dużo z tym roboty.
Roboty? Przy tej walce, którą opisujesz z tymi zaciskami,to założenie lucasów byłoby mniej problematyczne... pomijając to, że jakbyś ich nie zrobił, musisz ich co chwilę doglądać, żeby znowu się nie zablokowały, lub przynajmniej często jeździć,a o lucasach można sobie zapomnieć na ile się chce. 125p ruszyłem po roku, i wsiadłem - pojechałem, kiedyś nie było o tym mowy, jak siedziały jeszcze heblobendixy. Podziwiam - ja bym nie wytrzymał i wywalił to, tym bardziej, że oryginalność jakoś nie jest w tym egzemplarzu tak istotna, no i tego nie widać.
-
ty juz doradziles torxa i sie zesralo,
a teraz radzisz wykonac za maly otwor i rozpychac go gwintownikiem, co moze skonczyc sie jego urwaniem,
i jeszcze na deser twierdzisz, ze gwintownik peknie przy zbyt duzym otworze, co zakrawa na metalogikę,
jak dla mnie to jest albo sabotaż, albo zwykla glupota,
P.S.
srednica wewnetrzna wierzcholkow w gwincie M10x1 to 8.3mm, wiec niech kazdy sam sobie zdecyduje, czy chce gwintowac w otworze mniejszym 8.0mm czy wiekszym 8.5mm,
na szczelnosc tego polaczenie i tak nie ma co liczyc, bez dodania tam uszczelnienia nie obejdzie sie
-
Uściślijmy cały czas mowa o zaciskach kół tylnych, gdzie aby wrzucić Lucasa, musiałbym wstawić tak mi się wydaje półosie na bębnach, a jeśli nie to jeszcze kupować nowe bębny i cylinderki. Co do przodu to jeszcze do niego nie zaglądałem, ale tam nawet jak odpowietrznik nie puści jest większe pole manewru na zastosowanie reperaturki, bo jest więcej miejsca i można zastosować cos takiego za śmieszne pieniądze https://zaciski.com/pl/p/SW-2046-Reperaturka-odpowietrznika-zacisku-ham./23 Więc naprawa całego ukł hamulcowego wyniesie mnie max 300zł (wliczając w to nowa pompę którą już mam zamontowaną, wszelkie końcówki przewodów sztywnych, płyn hamulcowy i nowe gumki do zacisków, plus zestawy naprawcze do odpowietrzników) Do lucasa na dzień dobry muszę mieć nowe zwrotnice, tarcze, klocki, zaciski, do tyłu nowe bębny i półosie cylinderki, okładziny i inny szmelc. Wyjdzie to zapewne dużo drożej, poza tym tarcze i klocki były zmieniane nie tak dawno i auto ma na nich zrobione może z 5tys km. Do repreaturki którą zakupiłem jednak potrzebuje gwintownika https://allegro.pl/oferta/gwintownik-maszynowy-unf-7-16-20z-volkel-14565993689?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_content=supercena&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_dio_przemysl_pla_pmax_sc&ev_campaign_id=17958851430&gad_source=1&gclid=Cj0KCQjwsPCyBhD4ARIsAPaaRf1ZdQg1G5KcXkzru5SlzuLXtoEgaNuCheWHUvSDUNz9XJbyDEuliQYaAibvEALw_wcB pytanko do bardziej obeznanych jakiego wiertła użyć 10, czy 10,5mm?
-
pytanko do bardziej obeznanych jakiego wiertła użyć 10, czy 10,5mm?
https://www.ebmia.pl/wiedza/porady/narzedzia-porady/jak-dobrac-wiertlo-pod-gwint/
-
https://mikromierz.pl/wymiary-gwintow-calowych-UNF-wedlug-normy-ANSI-B1-1
tam masz srednice wiertla 9.9 , czyli 10mm mozesz uzyc,
ale skoro wiercisz w aluminium, to sprobuj 9.5mm
-
My zaliczyliśmy w tym roku FORZA ITALIA,
(https://scontent.fpoz6-1.fna.fbcdn.net/v/t1.15752-9/438171709_2393154524368227_1274206634354506310_n.jpg?_nc_cat=102&ccb=1-7&_nc_sid=5f2048&_nc_ohc=InZduJstD-4Q7kNvgFb-2l0&_nc_ht=scontent.fpoz6-1.fna&oh=03_Q7cD1QGSTajU1bS9GChlZT6WuSmqn8SRcVTn1ddSBunnFfDPBg&oe=668519B4)
Ciekawy zlot na wysokim poziomie organizacji, może nawet zbyt wysokim jak na nasze standardy, sporo rzadkich pojazdów i sporo drogich cacek.
Pojechaliśmy naszą Lancia Y, po remoncie ciągnacym się od lutego w końcu zaliczyła dziewiczy rejs.
Zeby nie było kolorowo to w nocy przed zlotem zdechł akumulator i rano nie odpalił, potem ratowaliśmy się pchaniem albo pożyczkami prądu przez resztę dnia :P chyba sie poluzował przewód pomiędzy alternatorem a klemą plusową, ktoś tam już poprawiał i było luźno. Co ciekawe w samochodzie prądu nie brakowało tylko akumulator jakby się nie ładował i odpalał dopóki miał siły.
No i po przejechaniu 5km poluzowały se sruby w przednich kołach, na szczeście pracownik myjni poratował nas kluczem - ja oczywiście "nie oszczędzając" w międzyczasie kupiłem nowe śruby do kół na klucz 17 a w bagażniku został klucz 19
Dzien wcześniej trochę poćwiczyliśmy ustawianie geometrii za pomocą Auto geo test gt 1216, pomimo marnych warunków kanał bez żadnego poziomowania obrotnice ustawione wyżej itp itd to auto jedzie prosto. Niestety kiera się przestawiła pomimo, że ustawiana była na wprost poziomowana i pilnowana.
(https://scontent.fpoz6-1.fna.fbcdn.net/v/t1.15752-9/441329731_784756027132176_8126646426084180678_n.jpg?_nc_cat=104&ccb=1-7&_nc_sid=5f2048&_nc_ohc=beF0FeVPLi0Q7kNvgGrNI0z&_nc_ht=scontent.fpoz6-1.fna&oh=03_Q7cD1QGrBzw94mbRpk52kzxL_b_Tf-WW2PS7KtK5U7-GJ6_NFg&oe=66853302)
Także "do przodu!"!
-
My zaliczyliśmy w tym roku FORZA ITALIA
O, byliśmy ze znajomymi jak się okazało jedyną lybrą na forzie. Twoje atu 1.4 stało koło lasu?
-
Nie. Jak się okazuje chyba sąsiadowaliśmy ze sobą bo od pewnego momentu zlotu obok naszej czerwonej lancii Y stała srebrna Lybra :jezyk2:
-
Wczoraj dość spontanicznie wziąłem się za Atu. Wymieniłem elektrozawór w butli, wlew i przewód. Mogłem to zrobić przy wymianie butli wcześniej ale po co ruszać jak jest dobre - no i dobre nie było. Po zatankowaniu okazało się że gaz spieprza wlewem, ani kulka go nie zatrzymała ani wielozawór - wsyzstko musiał trafić szlag, bo kilka lat to auta nie wąchało lpg. Po tej niespodziance postawiłem auto na końcu placu żeby gaz sobie uciekł spokojnie do samego końca i tak postał chyba 2 miesiace.
Teraz można bezpiecznie zatankować i z tyłu wszystko fajnie. Ale przy próbie strojenia komp od gazu pokazywał czasy tylko 2 i 3 cyl
Było sutawione w półsekwencje więc spodziewałem się dwóch czasów zamiast 4, ale raczej coś w stylu cyl 1 i cyl 2 lub cyl 1 i cyl 3 - na początku pomysłałem że pomyliłem kabelki w sensie pomieszałem kolejności wtryskiwaczy, no ale dogrzebałem sie do wiązki (cały gaz wpinałem w okolicy sterownika czyli pod fotelem pasażera) jak się groclina składanego złoży i przesunie do przodu to jest całkiem spoko dostęp.
Okazało się że nie pomyliłem kolejności wtrysków a przewody wyglądały bardzo solidnie pod kątem połączeń lutowanych.
Ale mnie tknęło jak spojrzałem na kostkę sterownika i zobaczyłem dwa kabelki niebieskie w okolicy różowego. Różowy i niebieski to kolory sterowań wtryskiwaczy. Wtedy mnie tknęło, ze może pomyliłem niebeiski przewód i faktycznie tak było! Wpiąłem się w jakiś losowy niebieski przewód bo akurat był obok różowego. Ten właściwy niebieski też jest obok we wtyczce ale dwa piny dalej. Na swoja obrone mam to, że oba dzwoniły na przejście z wtyczką wtryskiwacza 1 cyl. Zapewne to w co się wpiąłem to jakiś plus po stacyjce i przez cewkę wtrysku 4 zamykało obwód. Jeszcze jak się okazało rozcięcie tego nieprawidłowego kabla niebieskiego nie spowodowało problemu z odpaleniem czy pracą silnika - nie wiem co to jest, kośc nr 1 pin nr 7
Poprawiłem ten bajzej i zaczął pracować na wszystkie wtryski gazowe, ale adaptacja nieudana. Za duża korekta na wolnych. Tak prawdę mówiąc to na wolnych ledwo chodził, prawie zawsze gaśnie. Agis m210 nakazuje wymienić wtryski na większe (o zgrozo tak je upchałem pod kolektor że będę go musiał zdejmować znowu)
Założyłem tam barracudy 120 i dysze rozwiercone na 1,8mm , tak nam z obliczeń wyszło - czyzby faktycznie za mało? Ciśnienie gazu podkręcałem do 2 bar ale bez efektu.
Jeszcze dziś jak wróce do domu to pogrzebie w kompie, podłączyłem wszystkie 4 przewody od wtrysków może mu ustawić pełną sekwencje w sterowniku, może na pół sekwencji jakoś dubluje czasy.... nie wiem.
Reasumując, tak jak pisałem wcześniej w październiku.
Przez weekend montowałem sobie sekwencje LPG w GSI, albo już jestem stary i powolny, albo te gsi takie upierdliwe ale jakoś liczyłem że skończe w 2 dni ale dziś będzie dogrywka.
Już się nie łudzę wiarą w jakieś 2 dni, teraz to już dla mnie kwesita miesięcy :P
Należy się temu tematowi aktualizacja - udało się rozwiązać problem.
W czwartek bożociałowy wpadł do mnie KGB i wzieliśmy się za robote.. Wniosek nr 1 - nie ma co pokręcać ciśnienia gazu tak bardzo, potem walczyliśmy o powrót do normalności - ciśneinie było poza skala wieć kręcenie troche na czuja tą membraną w pewnym momencie aż zdjęło wąż z reduktora z efektowym BUM.
Dwa wtryski nie chciały gadać za nic, na szczęście pierwszy i drugi więc jakoś dało się do nich dobrać. Zdjęliśmy pierwszy, podpinaliśmy jakiś inny wgs na test czy sygnał dochodzi, testy miernikiem - wydaje sie w porządku. Dopiero jak go macałem w ręku to zauważyłem, że pin we wtyczce jest wygięty. Kurtka balonik, no taka pierdoła a już były pomysły ściagać ten kolektor nieszczęsny - nieszczęsny dlatego, że na 4 cyl wkrętke tak sobie zamontowałem, że po założeniu wezyka trochę go troche odgiąc żeby założyć klucz na nakrętke mocująca kolektor do głowicy.
Jak sie okazało na drugim ta sama sytuacja - podgiety pin. Szansa na to, że akurat trafiły się takie 2 wtryski z fabryki i akurat trafiły do jednego odbiorcy i akurat były obok siebie jest zerowa, na pewno sam to zrobiłem jak wciskałem wtyczki. Wymysliłem sobie że cały makaron przewodów wraz ze sterownikiem schowam we wnetrzu za schowkiem. Wyszło super, nie trzeba kabla do sterownika ciągnąć przez okno, pod maską prawie nic nie widać, no ale te wiązki nie do końca pod to są projektowane i przewody do wtryskiwaczy gazowych z wtyczkami superseal starczyły mi na styk. Przy pierwszych przymiarkach to nawet mi brakowało, naciągałem to i pewnie wtedy pogiąłem te piny. Potem pokombinowałem z przelotem przewodów przez gródź i ugrałem kilka cm kabla do wtrysków - starczyło. A dalszą historie juz znacie.
No i na dyszach 1,8mm działa prawidłowo - KGB dobrze podpowiedział.
-
Auto poskładałem do kupy. Zrobiłem już ze 60 km, jeździ całkiem fajnie jak na ohv, ale w końcu to GSI. Na razie na benzynie, ale przy tych cenach, to trzeba by być krezusem, a ten egzemplarz zawsze sporo palił. Tłumik przedni zrobiłem w końcu na flanszach i uszczelkach, bo "rura w rurę" nie chciało zdać egzaminu, bo był spory przedmuch. Dziwię się, że od początku tak nie zrobiłem, bo tak miałem zrobić, ale to chyba lenistwo. Jest zawieszony na fabrycznym wieszaku i do tego plecionka, ale obija trochę końcowy, bo nie jest od plusa, więc wiadomo, jak to z tym jest. Tłumik przedni miałem jakiś Ferroz niby, ale przypomniałem sobie, że mam na garażu tłumik ze starego caro i on jest z Brodnicy, to postanowiłem go założyć. Chodzi na nim dziwnie, trochę jak rover, bo słychać taki nieco metaliczny dźwięk i stąd pytanie, czy one tak mają/miały, czy może jest wypalona już w nim ta wełna/wata, czy co tam jest? Na tym drugim, jak pamiętam, tego nie było. Pytanie jest raczej poglądowe, bo mi się w sumie ten dźwięk podoba, nieco jak w roverze i gdybym nie wymienił obrotomierza na fabryczny, to nawet można by zapomnieć, czym się jedzie
-
Dawno nic nie pisałem, więc dziś coś niecoś naskrobę.
Udało mi się zagotować Atu. Jak się okazało winny takiemu stanowi rzeczy był jeden z przewodów zasilających parownik w płyn. Gdyż zaczął delikatnie ciec. Zagotowanie nastąpiło całkiem konkretne - wskazówka w prawdzie nie weszła na czerwone pole, ale była ciut ciut przed nim. Nie jestem pewien, ale chyba z tego wszystkiego puściła uszczelka pod głowicą, bo w zbiorniczku pojawiły się śladowe ilości majonezu. Jutro mam nadzieję zakupić kawałek węża, podmienić i obserwować co się wydarzy. Jeśli dalej silnik będzie się gotował, to już nie będę tego robił i z bólem serca pozbywam się tego samochodu.
-
ktory to rocznik? jak przed 2000 to po co masz sie go pozbywac?
-
Rocznik 2000, więc na ewentualne przerwy w OC muszę czekać do przyszłego roku.
Ogólnie to jak już kiedyś pisałem, ta moja kolekcja lekko zaczęła mnie przerastać. A im dłużej nad tym myślę, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej jest mieć 1-2 zabytki w fajnym stanie niż 5 w kiepskim.
-
A im dłużej nad tym myślę, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej jest mieć 1-2 zabytki w fajnym stanie niż 5 w kiepskim.
W sumie racja.
-
No i na dyszach 1,8mm działa prawidłowo - KGB dobrze podpowiedział.
w sumie to teraz musisz pilnowac cis. zanim ten parownik sie ustabilizuje po tym pompowaniu na maksa z niewiadoma wartoscia (ponad 2.3bara),
podkrecaj go tk by trzymalo sie 1.2-1.3 bara,
mapa wtryskow na razie bedzie dobra, korygowac mozna referencja cis. - jak sie wtryski troche wyklepia to bedzie trzeba cos wiecej przy mapie pogrzebac,
i powinien sie turlac tzn. jak bedzie mial normalne zawieszenie ;>
Ogólnie to jak już kiedyś pisałem, ta moja kolekcja lekko zaczęła mnie przerastać. A im dłużej nad tym myślę, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej jest mieć 1-2 zabytki w fajnym stanie niż 5 w kiepskim.
po pierwsze, PN+ to nie zabytek,
po drugie, twoje zabytki to jakies skutery i motorowery, a to nie liczy sie 1:1 z samochodami,
jezeli wiec masz gdzie to trzymac (dach na gorze i beton na dole), nie potrzebujesz na gwalt (lub alimenty, łorewer) tych kilku cebulionow za ktore da sie to opchnac i nie planujesz naglej smierci,
to trzymaj na kiedys - jezeli uda sie nie ponosic kosztow, to mozesz postawic i przez np. 2 lata nawet nie spojrzec, zapomniec i efekt psychiczny bedzie taki, jakbys sie pozbyl, ale zawsze bedziesz mogl wrocic prawie bez konsekwencji (prawie, bo ruda nie zapomina)
-
W końcu coś dzisiaj zrobiłem w moim aucie. :]
W moim A+ zrobiłem odcięcie obiegu płynu chłodzącego przez nagrzewnicę, jako że traktuję to na razie jako próbę, zastosowałem mechaniczny zawór od wieśwagena. O, taki. https://allegro.pl/oferta/febi-bilstein-zawor-nagrzewnicy-15920-15327112015
Jak poczuję różnicę w ilości ciepła w kabinie, to docelowo zamienię go na zawór podciśnieniowy i wyrzeźbię jego sterowanie sprzężone z pokrętłem temperatury.
Następny krok to bandaż termiczny na kolektorze wydechowym.
-
W plusie przydatna rzecz w okresie letnim :P
-
tak patrze na to i tak sobie myślę że można by do tego dołożyć siłownik od zamka centralnego i zrobić na przycisk,
-
tak patrze na to i tak sobie myślę że można by do tego dołożyć siłownik od zamka centralnego i zrobić na przycisk,
O takim rozwiązaniu jak piszesz, wspominał chyba Buźka, że u siebie w ten sposób rozwiązał sterowane tego typu zaworem.
Ja jak wspomniałem skłaniam się ku podciśnieniu, może nie będzie bardziej niezawodne niż siłownik centralnego zamka, ale odpadnie kolejny szpej robiący tłok pod maską...
-
No, ja tak zrobiłem. Trochę było ciężko to upchać, ale się udało. Wyprowadzone dwa kabelki i do tego trzeba coś w rodzaju przełącznika od szyb i będzie działać
-
Ja kiedyś miałem taki na linkę. Tyle żę działał w jedną stronę. Na lato zamykałem zawór pod maską (jeden ruch dłonią na podniesionej masce), a jak mnie naszło żeby mieć ogrzewanie to otwierałem go z wnętrza.
Wystarczało.
Jeśli chcecie się bawic w odcinanie elektrycznie/pneumatycznie, można już pójść w pełną automatykę i wykombinować krańcówkę która odetnie zawór jak sie da pokrętło na miminum. Bo jak ma być na osobny pstryczek to dla mnie sztuka dla sztuki.
-
Jeśli chcecie się bawic w odcinanie elektrycznie/pneumatycznie, można już pójść w pełną automatykę i wykombinować krańcówkę która odetnie zawór jak sie da pokrętło na miminum. Bo jak ma być na osobny pstryczek to dla mnie sztuka dla sztuki.
Wspominałem już o takim pomyśle w innym wątku (niestety nie pamiętam w którym), krańcówka, elektrozawór od obiegu zamkniętego z Plusa i podciśnieniowy zawór nagrzewnicy.
-
Serio to taki dla was problem otworzyć maskę i przekręcić ten zawór ręcznie dwa razy do roku na wiosnę i jesień? Sam pomysł spoko ale poco ta dodatkowa technologia i pchanie dodatkowego szpeju w miejsce gdzie i tak jest wystarczająco już ciasno skoro dzień w dzień tym zaworem nie będziecie kręcić <spoko>
-
To nie jest problemem. Chodzi raczej o łatwość i szybkość sterowania tym zaworem, a nie żeby wychodzić i maskę otwierać. Ja np chciałbym mieć możliwość otwierania i zamykania tego zaworu w każdej chwil, bo np mogę poczuć, że jednak jest mi zimno i chcę sobie zagrzać. Naiwnym jest myśleć, że będzie się tego używać jedynie sezonowo, by zamknąć na lato i otworzyć jesienią. U mnie zostało przełącznik wmontować w gniazdo i podłączyć kilka kabelków. Oczywiście, rozwiązanie, jakie poddawali wyżej koledzy, z mikro stycznikiem, również jest dobre, a nawet lepsze.
-
jasna sprawa,
jedziesz sobie w srodku lipca, a tu nagle sniezyca - co tu robic, wszak masz zakrecony obieg nagrzewnicy ?
ja to bym zatrzymal sie, otworzyl maske i wlaczyl obieg nagrzewnicy, ale nie dlatego, ze mi zrobilo sie zimno, tylko przedniej szybie doskwiera chlod,
ale cos mi mowi, ze najprawdopodobniej nie zmarzlbym w srodku lipca ;]
-
Ty, to chociaż potrafisz wykpić każde zagadnienie. Czyli jednak mam za każdym razem stawać, podnosić maskę
i otwierać ten zawór ręcznie? Ciekawe.
-
A jednak ten zawór powinien być sprzęgnięty z pokrętłem regulacji temperatury w co najmniej jednym przypadku, a mianowicie w przypadku posiadania klimatyzacji. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale ciepło z nagrzewnicy potrzebne jest do regulacji temperatury chłodzenia. Bez możliwości dodania do schłodzonego poprzez parownik powietrza, powietrza o wyższej temperaturze, nie ma możliwości regulacji temperatury schłodzonego powietrza.
-
Tylko poco skoro w plusie jak i w większości samochodów regulacja temperatury odbywa się klapami ciepło/zimno. Oni odstawiają rzeźbę z zaworkiem poto by w okresie letnim odciąć nagrzewnicę i wykluczyć gorący element z kabiny zapominając że każdy taki niefabryczny zaworek w układzie to dodatkowa zwężka przepływu ciepłego płynu więc za kilka miesięcy w zimie będzie post o dołożeniu dodatkowej nagrzewnicy elektrycznej bo auto gorzej grzeje. W audi mam coś podobnego ale fabrycznie sterowane podciśnieniem i w momencie ustawienia klimatyzacji na najniższą temperaturę zawór zamyka dopływ chłodziwa do nagrzewnicy <spoko>
-
zapominając że każdy taki niefabryczny zaworek w układzie to dodatkowa zwężka przepływu ciepłego płynu
Przesadziłeś
-
Czyli jednak mam za każdym razem stawać, podnosić maskę
i otwierać ten zawór ręcznie?
wlasciwie to nie - nie musisz stawac, bo jak sam pisales praktycznie nie jezdzisz,
gdy zaczniesz jezdzic, to moze sie tak zdazyc, aczkolwiek, anizeli, jednakze z duzym prawdopodobienstwem da sie przewidziec takie manewry i zmiana polozenia kurka zamknie sie w porywach dwoch na kwartal i to liczac srednia z roku,
to duzo rzadziej niz zdejmowanie/zakladanie klemy z akumulatora przy okazjonalnej eksploatacji auta czy sprawdzanie poziomu oleju przy dowolnej eksploatacji,
a do tych czynnosci w PN jeszcze trzeba otworzyc maske,
niezaprzeczalna zaleta recznej obslugi zaworu, ktorego konstruktor nie przewidzial, a wiec uznal go za zbedny w dzialaniu tego ukladu, jest to, ze takie sterowanie bedzie najbardziej niezawodne ze wszystkich dostepnych systemow,
ja realna potrzebe odciecia ogrzwania widze, gdy temp. powietrza przekracza 30*C, a to wystepuje w porywach do dwoch miesiecy w roku,
zmarzlaki nie powinni nigdy odcinac nagrzewnicy, bo przeciez straca cenne kilkanascie sekund zanim nagrzewinica stanie sie ciepla ;>
generalnie to Zapewne wielu z was zmarźnie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów.
-
Miałem 125p z zaworem pod maską, beznadziejna sprawa.
Pewnie, że się da podnieść maskę ale samochód to nie traktor gdzieś na pustkowiu, gdzie zeskok z kabiny jest atrakcją przy robocie.
Obfitość rozwiązań, podaż przeróżnych zaworów i to w niskich cenach, przekreślają sens montowania zaworu - wajchy pod maską.
-
Skompletowałem wszystko do regeneracji odpowietrzników zacisków kół tylnych. Mam zestaw naprawczy czyli tulejka i odpowietrznik który już wcześniej linkowałem, jako że to tajle z Harleya to gwinty są calowe. Zakupiłem więc gwintowniki jeden zgrubny jeden wykańczający, oraz klej do gwintów czerwony. Jak znajdę chwilkę czasu zaczynam wiercenie i gwintowanie, oby się udało.
-
Hmm. Żuk miał odpowietrzniki M10x1. Nie prościej?
-
Za mało miejsca,w tylnych bendiksach przewód elastyczny jest zaraz obok odpowietrznikia. Gdybym chciał użyć czegoś większego to wierzchołek sześcikątu zawadzałby o sześciokąt z przewodu hamulcowego, nie dałbym rady wkręcić nic większego, stąd takie kombinacje.
-
Skompletowałem wszystko do regeneracji odpowietrzników zacisków kół tylnych. Mam zestaw naprawczy czyli tulejka i odpowietrznik który już wcześniej linkowałem, jako że to tajle z Harleya to gwinty są calowe. Zakupiłem więc gwintowniki jeden zgrubny jeden wykańczający, oraz klej do gwintów czerwony. Jak znajdę chwilkę czasu zaczynam wiercenie i gwintowanie, oby się udało.
Jest gdzieś temat tych odpowietrzników?
-
Jak ogarnę te tylne zaciski i zda to egzamin to opisze wszystko co i jak i będzie można przypiąć do sekcji artykułów
A zestawy naprawcze kupiłem takie, link już wklejałem, ale wkleję jeszcze raz https://malyhd.pl/odpowietrzniki-gumki-itp/4471-zestaw-naprawczy-odpowietrznika.html
-
Wymieniłem w Laulnie uszkodzony, tylny zacisk + klocki + płyn hamulcowy w tylnej części układu. Chyba coś poszło nie tak, bo pedal sprawia wrażenie zdecydowanie zbyt miękkiego, choć hamuje prawidłowo. No nic muszę poprosić jakiegoś huopa o pomoc w odpowietrzaniu. Może jak ktoś mocniej naciśnie na hebel, to się jakiś pęcherzyk powietrza ujawni.
Przepaliłem kombi i przestawiłem kilkanaście cm coby opon nie odkształcić. Klima jest już na granicy włączani się, także znów trzeba będzie rozbijać skarbonkę <uoee>
Ostatnio dorobiłem sobie płytę montażową pod kufer centralny do motocykla. Niby u majfrenda dedykowana kosztowała ~350 zł, a mnie solidniejsza w sumie wyszła mniej niż 100 zł :)
-
wsadziłem ostatnio fotele z AR147 (narazie tylko przód), uszczelniłem misę, zdjąłem górną skrzynkę i diagnozowałem popychacze, wleciał nowy pasek - przy okazji okazało się że klin był ściśnięty na jednym z wałków - koło rozrządu miało luz i nie ma opcji żeby to nie wpływało na pracę góry silnika! Poldon w ciągłej eksploatacji, odkąd wleciała skrzynia z mazdy znęcam się nad nim niesamowicie. Następny pewnie poleci most, aż szkoda wsadzać niskoprzebiegowy szeroki 4.1
Wczoraj zakupiłem turbo, intercooler i kolektor wydechowy przerobiony pod PN, będzie fajnie ;)
-
Wymieniłem w Laulnie uszkodzony, tylny zacisk + klocki + płyn hamulcowy w tylnej części układu. Chyba coś poszło nie tak, bo pedal sprawia wrażenie zdecydowanie zbyt miękkiego, choć hamuje prawidłowo.
a tam nie było przypadkiem elektrycznego ręcznego?
-
Wymieniłem w Laulnie uszkodzony, tylny zacisk + klocki + płyn hamulcowy w tylnej części układu. Chyba coś poszło nie tak, bo pedal sprawia wrażenie zdecydowanie zbyt miękkiego, choć hamuje prawidłowo.
a tam nie było przypadkiem elektrycznego ręcznego?
Był, ale w poliftowej. Ja mam przedliftową, czyli teoretycznie tą najbardziej awaryjną i najbardziej problemową. W praktyce nic szczególnego się z nią nie dzieje.
-
To raczej kwestia wersji wyposażenia, a nie rocznika-można było mieć Lagunę 3 ze zwykłym ręcznym :) Odpowietrz całość, przód i tył i dopiero mędrkuj ;p W dwóch Iveco miałem taki przypadek, że po wymianie zacisków tylnych trzeba było odpowietrzać również przód, a najwięcej powietrza było w lewym przodzie-z resztą, ileż to roboty 2 odpowietrzniki więcej?
-
To raczej kwestia wersji wyposażenia, a nie rocznika-można było mieć Lagunę 3 ze zwykłym ręcznym
dokladnie tak, siedzialem w kilku w salonie na premiere i rodzaj recznego zalezal od wyposazenia
-
Laguna 3 gen tak miała, ale 2ka przed liftem miała tylko dźwignię.rano popatrzyłem na tarczę i paradoksalnie problem nie jest pobtej stronie, gdzie się go spodziewałem. Nie wykluczam, że podczas montażu klocków spadła mib z tłoczka sprężynka ustalająca klocek i przez swoje prężenie robi jakieś problemy.
-
Przywróciłem Fiestę po roku postoju. Co dziwne straciła hamulce. Działały tylko przy samej podłodze.
Płyn jest na max, idealnie czysty... Okazało się, że odpowietrzenie zacisków załatwiło temat. Widać zachodzą tam procesy chemiczne generujące gaz.
Człowiek się uczy całe życie.
-
Tylne zaciski już po rozwiercaniu na reperaturki odpowietrzników. Zestaw naprawczy który idealnie wejdzie w miejsce starego odpowietrznika wygląda następująco"
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320130.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320131.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320132.jpeg)
Potrzebny będzie do tego jeszcze gwintownik , oraz wiertło 9,5 mm. Wiercimy na głębokość 13mm
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320133.jpeg)
Po wierceniu i gwintowaniu otwór wygląda mniej więcej tak i tak wchodzi do niego tulejka pod nowy odpowietrznik
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320134.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320135.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320136.jpeg)
Tak wygląda efekt finalny
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320141.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320137.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320138.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320139.jpeg)
Tulejki obsadziłem na kleju do gwintów tym najmocniejszym czerwonym
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-06-23/320140.jpeg)
Chciałem już dziś to poskładać, ale ku mojemu zaskoczeniu tylne przewody hamulcowe elastyczne, są zatkane, próba przedmuchu kompresorem nic nie dała, próbowałem je też przetkać i nie da rady, muszę kupić nowe.
-
Bardzo ładnie to wygląda i chyba przy okazji może zniknąć problem zapiekania się tego odpowietrznika, bo mamy chyba ten sam materiał na tulejce i odpowietrzniku?
Chciałem już dziś to poskładać, ale ku mojemu zaskoczeniu tylne przewody hamulcowe elastyczne, są zatkane, próba przedmuchu kompresorem nic nie dała, próbowałem je też przetkać i nie da rady, muszę kupić nowe.
Pewnie się rozwarstwiły w środku i zatkały przepływ, czy coś, bo o ile się nie mylę, to one ogólnie mają bardzo mały przepływ w środku, bo w końcu, płyn hamulcowy jest tłoczony pod tak dużym ciśnieniem, że i tak przejdzie, oczywiście do czasu.
Chyba bym się nie chciał tyle jebać z tymi hamulcami starego typu i już bym się wolał pobawić z lucasami. Bębnów nienawidzę, ale gwintowanie urwanych odpowietrzników itp, zdecydowanie przegrywa z okresową regulacją mechanizmu w bębnach, który jeśli jest ok, to i tak powinien działać prawidłowo.
Myślałem kiedyś o zastosowaniu tych spowalniaczy tylko do ręcznego, działających "na sucho" (bez płynu hamulcowego, tylko na lince) i do nich dodać przedniego lucasa jako nożny i po temacie, tylko zwyczajnie mi się nie chce przy tym grzebać.
Wymieniłem ostatnio linkę od ręcznego, jak już miałem auto rozgrzebane, bo się zapiekła nad resorem (przetarty pancerz) i teraz z ręcznym nie powinno być problemów. Te samoregulatory strasznie opornie działają, a wszystko wydaje się ok.
To, co miałem dawniej zrobione z tyłu na lucasie (ręczny i nożny na dwóch zaciskach) działało zajebiście, ale to tak trochę średnio ten ręczny hydrauliczny i chyba bałbym się na tym zostawiać auto na dłużej. No i nożnym hamulcem na mokrej nawierzchni, trzeba było się naprawdę delikatnie obsługiwać, bo zdarzyło mi się raz, że dupę zarzuciło, bo jednak to nie gówniane bębny, tylko duże tarcze i korektor siły hamowania, widocznie nie dał rady tego zniwelować. Na suchym było ok. Chyba nie na darmo przeważnie widziałem w autach z tyłu mniejsze tarcze, a ja miałem założone z lucasów, choć początkowo miałem te ze spowalniaczy, ale nie pamiętam,czy to robiło różnicę.
Trzeba by przechodzić na felgi 14" i wtedy można zrobić tak, jak tu Tales zdaje się ma, te zaciski z alfy, czy tam czego.
-
Dobra robota, to tył masz już gotowy do dalszych kroków. <spoko>
Chciałem już dziś to poskładać, ale ku mojemu zaskoczeniu tylne przewody hamulcowe elastyczne, są zatkane, próba przedmuchu kompresorem nic nie dała, próbowałem je też przetkać i nie da rady, muszę kupić nowe.
Jeżeli tylne przewody są w takim stanie to w jakim są pozostałe? Ze względów bezpieczeństwa proponowałbym też wymienić pozostałe, korektor hamowania również, bo zapewne stoi na dębowo.
-
zdarzyło mi się raz, że dupę zarzuciło, bo jednak to nie gówniane bębny, tylko duże tarcze i korektor siły hamowania, widocznie nie dał rady tego zniwelować.
Korektor nie jest do regulacji skuteczności hamulców, tylko ciśnienia w układzie hamulcowym, a co za tym idzie siły hamowania w danych warunkach. Siła hamowania na poszczególnych osiach jest dobrana konstrukcyjnie z pomocą tarcz i zacisków o odpowiedniej średnicy i sile nacisku. Jeżeli zakłócisz ten układ, dobrze nie będzie.
-
Korektor to kaganiec tylnych hamulców. Ma zmierzyć ciśnienie w układnie w zależności od tego jak kierowca mocno zahamuje. Inaczej mówiąc im bardziej kierowca naciska padał tym bardziej spada ciśnienie w układzie z tyłu. Nie ma żadnego powiązania z przyczepnością kól. Korektor nie wie czy koła już prawie się blokują i zależy zmnieszyć ciśnienie i czy do zblokowania jest jeszcze daleko i mozna w pełni wykorzystać skuteczność tylnych hamulców.
-
Ę? Przecież korektor reguluje (zwiększa) siłę hamowania w zależności od obciążenia tylnej osi - na pusto zmniejsza ciśnienie, a przy załadowanym aucie z racji lepszego docisku i przyczepności tylnej osi zwiększa siłę hamowania. Ot takie proste zabezpieczenie, żeby tył nie blokował szybciej od przodu (bo mało który kierownik to ogranie) i żeby w miarę zmaksymalizować skuteczność hamulca w zależności od obciążenia i balansu auta.Przy jakichś stanach nieustalonych (np. ostre hamowanie z pedałem w podłodze i jednoczesne dobicie tylnego zawieszenia np. na wyboju) to mogą tam się dziać różne rzeczy. W starszych był zwykły korektor połączony dźwignią z mostem, później ten mocowany w tunelu/na lewym fartuchu z kulką w środku i w pewnym zakresie można regulować jego charakterystykę poprzez zmianę jego pochylenia wzdłuż osi auta.
-
Ja już nie pamiętam, czy ja wtedy ostro zahamowałem, czy w miarę normalnie, ale mnie ładnie z tyłu zebrało. Na suchym nigdy się tak nie stało, ale po deszczu wtedy, jak najbardziej i od tej pory uważałem. Ja wiem, że korektor zmniejsza ciśnienie, dlatego napisałem, że coś musiało nie zadziałać jak trzeba. Ten hamulec z tyłu na tych lucasowskich tarczach, naprawdę był dosyć mocny. Na bębnach, to zawsze jest jakiś tam margines, że samoregulatory nie podstawią tego na tyle, ile powinny i jak jest większy luz pomiędzy szczękami a bębnami, to jednak hamowanie nie jest aż tak skuteczne, a na tarczach, to raczej wszystko działa skuteczniej, bo luz roboczy jest minimalny i praktycznie zawsze prawidłowy. Gdyby nie to, że przód jeszcze hamował, to mogło mnie całkiem bokiem postawić, jakbym samym ręcznym zahamował. Z przodu już wtedy miałem mikody, a tył na standardowych lucasach. Po prostu na stanardowym układzie tarczowo-bębnowym, te siły rozkładały się inaczej, bo przód przy mocnym hamowaniu wiecznie nurkwal i blokował, a tył, to tak sobie, takie rzekłbym, dohamowywanie, a tu, jak na tarczach złapało, to i efekt był lepszy, a na mokrym, to nawet nie musiało mocno zablokować.
Teraz chyba sporo ludzi jeździ na tym patencie, w sensie, podwójny zacisk lucasa na tyle, bo widziałem na fejsie, że ktoś robi te komplety i sprzedaje. Ciekawe, jak to się zachowuje na mokrym, bo to raczej żadnych zmian tam niema, w stosunku do mojego prototypu?
-
Przecież korektor reguluje (zwiększa) siłę hamowania w zależności od obciążenia tylnej osi
stary korektor (dzwignia na moscie) reguluje posrednio w zaleznosci od obciazenia tylnej osi, ale bezposrednio od polozenia karoserii wzgledem mostu,
ale nowszy jest bezwladnosciowy i reguluje wzgledem opoznienia podczas hamowania,
dwie zupelnie rozne koncepcje - w Trucku z lucasem zostawili korektor starego typu, bo przy duzej ladownosci ta koncepcja jest lepsza
-
Ę? Przecież korektor reguluje (zwiększa) siłę hamowania w zależności od obciążenia tylnej osi - na pusto zmniejsza ciśnienie, a przy załadowanym aucie z racji lepszego docisku i przyczepności tylnej osi zwiększa siłę hamowania.
A jak ten korektor reguluje wpływ przyczepności kół do jezdni w zależności czy droga jest sucha czy pokryta śniegiem? Ano w żaden. Więc układ dobrany jest w taki sposób aby w najgorszych warunkach czyli na lodzie tył się nie zblokował, czyli na suchym mógłby jeszcze spokojnie dwać duże ciśnienie na tylne hamulce i skuteczność hamowania byłyby lepsza.
-
Po prostu na stanardowym układzie tarczowo-bębnowym, te siły rozkładały się inaczej, bo przód przy mocnym hamowaniu wiecznie nurkwal i blokował, a tył, to tak sobie, takie rzekłbym, dohamowywanie,
Zawsze tak będzie jeżeli w układzie jest korektor. Zależy to oczywiście od danego samochodu. W Polonezie jest to nad wyraz odczuwalne gdyż polonez ma wysoko środek ciężkości.
W swoim egzemplarzu przeprowadziłem eksperyment. W formie testu zrobiłem obejście korektora (lucasowego). Wyjechałem na suchy asfalt i problem nurkowania zniknął. Oczywiście na mokrym asfalcie bym tego nie testował.
-
W formie testu zrobiłem obejście korektora (lucasowego). Wyjechałem na suchy asfalt i problem nurkowania zniknął.
No bo ciśnienie poszło równo w cały układ a nie, powiedzmy, 70-30 (przód - tył).
Oczywiście na mokrym asfalcie bym tego nie testował.
Wystarczy, że ja wtedy "przetestowałem" i już wiem, że to niefajne było. Zapewne tarcze, nawet przy działającym korektorze, w warunkach mniejszej przyczepności, działają bardziej agresywnie, niż bębny.
-
Tylne zaciski już po rozwiercaniu na reperaturki odpowietrzników. Zestaw naprawczy który idealnie wejdzie w miejsce starego odpowietrznika wygląda następująco"
Piękna sprawa!
A może byś to samo napisał w oddzielnym pojedynczym, nowym watku w dziale http://forum.fsoptk.pl/index.php?board=51.0 (http://forum.fsoptk.pl/index.php?board=51.0)
Tutaj zniknie a to jest tutorial wielkiej wagi!
-
Pozwolę sobie tu zaofftopowac, co sądzicie o instalacjach lpg firmy zenit? <mysli>
-
teraz juz chyba nie ma slabych sterownikow, wszystkie "firmowe" sa na zblizonym poziomie, a nonamy to zazwyczaj klony tych pierwszych,
moze sa jakies wieksze roznice przy funkcjach OBD i najnowszych silnikach z powalonym sterowaniem, ale tego nie bylo mi dane sprawdzac,
czyli generalnie to zalezy do czego chcesz montowac
-
Zarobiłem końcówkę tylnego przewodu sztywnego, wkręciłem tłoczki do zacisków, oraz przedmuchałem kompresorem tylną sekcję hamulca. Wszystko okazało się drążne, więc zastanawiające jest czemu tylne elastyczne przewody spuchły i się zatkały, a przewód elastyczny do trójnika jest jest ok (dla mnie lepiej nie muszę wymieniać, ale jakby jednak to mam dwa w zapasie). Jutro zarabiam drugą końcówkę i zakładam zaciski, jak czas pozwoli spróbuję ruszyć przednie odpowietrzniki, jak ruszą to wyczyszczenie zacisków i można odpowietrzać, jak nie to wiertarka w dłoń i wiercenie pod reperaturkę odpowietrznikia.
-
Spuchły i się zatkały bo zapewne pękły w środku i pod wpływem płynu zatykają się. Nic nowego. Polecam poszukać coś na wymiar w oplocie. Pewność w szczelności i pedał hamulca twardszy co przekłada się na reakcję hamowania
-
Spuchły i się zatkały bo zapewne pękły w środku i pod wpływem płynu zatykają się. Nic nowego. Polecam poszukać coś na wymiar w oplocie. Pewność w szczelności i pedał hamulca twardszy co przekłada się na reakcję hamowania
To, miałem to samo w moskwiczu z 20-letnimi przewodami.
-
Poskładałem tylne hamulce, zaaplikowałem wd40 na przednie odpowietrzniki, jutro jak się to wszystko przegryzie próba odkręcenia.
-
Stuknięcie w odpowietrznik młotkiem od góry czasami działa cuda.
-
A ja położyłem w 125p nowe przewody hamulcowe wszystkie, nowe paliwowe (zasilanie+powrotny) i nówkę Faro do gaziuchy.
Jutro składamy dalej, do zlotu na Węgrzech w sierpniu muszę się wyrobić
-
Stuknięcie w odpowietrznik młotkiem od góry czasami działa cuda.
Masz absolutną rację. Czasem. Jak będzie konkretnie zaspawane w środku, to sobie można stukać cały dzień. Odkręcanie odpowietrzników jest o tle do dupy, że to praktycznie jest rurka i ma tendencję do ukręcania się, bo wiadomo, pełny materiał zachowuje się inaczej, choć śruby również się ukręcają. Stukanie czasem pomaga, najczęściej, gdy odpowietrznik jest po prostu zbyt mocno dokręcony, a nie zapieczony. W aluminium tym bardziej się to lubi zaspawać, bo dwa różne materiały. Kolega wyżej sobie to bardzo fajnie zrobił i teraz powinno mu to zaprocentować na przyszłość, bo w tej tulejce nie powinno już tego tak zaspawać.
-
Pierwsze i jedyne co bym zrobił z zaciskami Bendixa to sprzedał je ortodoksom i za tą kasę kupił normalne zaciski z osłoniętymi prowadnicami.
-
Pierwsze i jedyne co bym zrobił z zaciskami Bendixa to sprzedał je ortodoksom i za tą kasę kupił normalne zaciski z osłoniętymi prowadnicami.
Wyjątkowo się z Tobą zgodzę. :)
A ja położyłem w 125p nowe przewody hamulcowe wszystkie, nowe paliwowe (zasilanie+powrotny) i nówkę Faro do gaziuchy.
Jutro składamy dalej, do zlotu na Węgrzech w sierpniu muszę się wyrobić
Przypomnij kiedy jest, może i ja w tym roku w końcu pojadę, w 125p musiałbym tylko wymienić łożysko wałka sprzęgłowego, i pojechać wyważyć wał + ustawić zawory. Na szczęście mojego zagazowałem w 2020 przed dziadostwem inflacyjnym, bo dzisiaj bym już sobie nie mógł pozwolić na wszystko na nowych częściach i tak długi urlop dla samochodu :)
Edit: sprawdziłem, 15-18 sierpnia 2024
-
Jak się uda zapisać to też jedziemy na węgry.
-
Z racji że późno wróciłem z pracy do domu, zdążyłem tylko zdjąć przednie zaciski z samochodu, sprawdzić czy przewody elastyczne nie są zatkane i odkręcić odpowietrzniki. Dziwnym trafem te z przednich hamulców poddały się bez walki, co mnie niezmiernie cieszy. Jutro próba wyczyszczenia zacisków i może być przy tym trochę zabawy bo tłoczki stoją dęba.
-
W końcu odpaliłem po zimie Poloneza. Zmiana paska rozrządu oraz oleju. Jednak 125p lepiej mi się jakoś jeździ mimo niskiego przebiegu w plusie.
Cały czas poszukuję magicznej naklejki Heko na przednią szybę.
-
Hello. Wracam po dłuższej nieobecności. Polonez truck jezdzi i ma się dobrze. Zmienilem gaznik na prawidlowy, czyli z gardzielami od 1.6 i w sumie nic to nie dało 😆 mocy ma tak samo malo jak miał (na lpg, ba benzynie nie wiem bo nie mam uruchomionej).
Jedna rzecz mnie wkurza, czyli przycinajacy sie podal sprzęgła. Warto zmieniać na tą z teflonem?
-
Oczywiście, że warto. Zupełnie inna praca sprzęgła bedzie
-
Dzięki. To zamawiam 😁
-
Pewnie, że się zmieni. Linka bez teflonu powoduje pracę sprzęgła jak w jakimś zamęczonym na śmierć ursusie :P. Wstyd, że w ogóle taki bubel wciskają ludziom.
Co do braku mocy, co mu zrobiłeś, żeby był odmulony? Kompresję ma?
-
Kompresje ma ponad 10.5
Myslalem że to wina zapłonu, bo byl za mocno cofnięty, aż z rury wydechowej na wolnych obrotach powietrze waliło jak z kompresora, ale nic to nie zmieniło.
Moze to wina za szerokich opon 😆 w koncu z tyłu 225 a z przodu 205. Dodatkowo chyba trochę ciezki jest bo coś ponad 1300kg waży. Jak ktoś pake odbudowywał to zrobił z grubych profili. Jak będę go remontował to przeroboe pake, bo i tak nie będę woził ciężkich rzeczy. Max 400-500kg mysle, bo do większej wagi szkoda mi go i nie jest kupiony po to żeby pracowal tylko dla funu 😀
-
Dodam że jak walilo kompresje w wydech, to zaplon byl ustawiony prawidłowo na lampę. Teraz jest jakoś grubo poza zakresem, ustawiony na sluch i silnik sobie ładnie pyrka w wydech na wolnych.
Silnik dobrze złożony bo sprawdzałem sto razy.
Juz mi się nie chce za bardzo z nim bawić. W zimę wleci chyba coś innego zamiast ohv :d
-
Walka z zaciskiem już trwa 3 dzień, rezultaty brak. Tłoczek tak się zapiekł że nie dam go rady wyjąć z zacisku. Próbowałem spreżonym powietrzem z kompresora, próbowałem go obkręcić kluczem do rury, bez rezultatu. Jutro spawam do niego dużą nakrętkę i spróbuję go ruszyć kluczem udarowym, jak to nic nie da to liczę na wasze rady, jak one nie pomogą zacisk na złom poleci.
-
Podepnij go do układu i pedalem wyjdzie
-
Spróbuj kilka razy rozgrzać palnikiem i schłodzić powietrzem z kompresora, mnie się tak kiedyś udało ruszyć zapieczony tłoczek. Przed tą operacją warto wlać nieco płynu hamulcowego na uprzednio wyczyszczony styk tłoczka i korpusu po usunięciu kurzochronki i poczekać parę dni, aż spenetruje dostępne fragmenty styku tłoczka i korpusu.
-
owiń zacisk w szmatę i rąbnij od deskę stroną zewnętrzną zacisku (od strony felgi). Tak jak byś walił kamieniem . kilka razy i może puści. to stary sposób serwisów fso
-
Może po prostu go wypierdol.
-
Ma ktoś może rysunek techniczny ściągacza sworzni FIAT ? Taki na 2 klucze płaskie.
https://thumbs.img-sprzedajemy.pl/1000x901c/27/32/cc/sciagacz-sworzni-kulistych-f125p-fso-polonez-491045061.jpg
Chcę wyprodukować kilka sztuk i szukam wykonawcy.
-
tkowo chyba trochę ciezki jest bo coś ponad 1300kg waży. Jak ktoś pake odbudowywał to zrobił z grubych profili. Jak będę go remontował to przeroboe pake, bo i tak nie będę woził ciężkich rzeczy. Max 400-500kg mysle, bo
Aaaa, to się wcale nie dziwię. Jakbym swojego załadował na full krawężnikami, to i krótszy most by nie pomógł :D
Może po prostu go wypierdol.
To. Dawaj umówimy się, podjedziemy do Zabrza po prostu, znajdziemy sensowne zaciski i tyle...
-
i mnie dopadla klatwa zatkanego przewody elastycznego - ten zacisk w Evandzie (w marcu) blokowal sie przez przewod elastyczny, z duza sila dalo sie przepchnac plyn do zacisku, lecz w druga strone juz za malo sily bylo ;)
oczywiscie myslalem, ze to tloczek jest zablokowany i wycisnalem do konca ukladem - po 5mm juz wiedzialem ze cos jest nie halo, bo niezbyt mozliwe,zeby na calej dlugosci stawial identyczny opor,
ale pompowalem do konca, noga bolala, tloczek wyszedl, a opor ciagle taki sam,
to na poczatek sprawdzilem pompe ABS, a pozniej odkrecilem przewod elastyczny od sztywnego i wszystko sie wyjasnilo,
juz wczesniej kupilem uszczelki do zacisku, ale okazalo sie, ze tloczek ma wzery, wiec szkoda mi nowej uszczelki dawac, oslony oczywiscie tez, stara mocno porwana i tak nie bedzie potrzebna,
wyczyscilem wszystko i na razie zmontuje, bo ciezko o nowe tloczki - stary nie potrzebuje oslony, bo stal sie jednorazowy, bedzie jedynie wychodzil z zacisku, a przy wymianie klockow zacisk dostanie nowe uszczelki i tloczek,
znalazlem jedna aukcje z tloczkami, kosztuja ~50pln i niby sa do tego zacisku, ale kto tam wie - ori tloczek to fi57mm i wysokosc 48mm, a wszystki o tej srednicy sa wyzsze,
moze dobiore cos z jakiegos japonca, widzialem jakies wysokosci 52mm, wiec ma szanse sie zmiescic i kosztuja ~20pln,
przewody na alledrogo o dziwo dostepne, bo sa nietypowe ~60cm dlugosci, a wszystkie podobne oplowskie to ~40cm,
jak mi google wyniki w sklepach moto zwrocilo w cenie 120pln i 30dni czekania to sie troche zbiedzilem, ale szukajac bezposrednio na alledrogo 40pln od reki to inna bajka,
korzystajac z okazji, ze auto i tak stoi bez kola, postanowilem w koncu obnizyc zawieszenie,
moj wybor padl na sprezyny Diakstechnik Z05 z czym fabryczny amor powinien sobie poradzic, tylko w tym modelu jest troche babrania sie z montazem,
jezeli bedzie za wysoko to zaloze model Z10, ktory teraz wszedlby ladnie, a po Z05 bedzie to samo babranie sie, ale nie bede ryzykowal szorowaniem miska po asfalcie czy zgnieceniem odbojow, ktore teraz sa jak nowe, bo chyba nigdy nie widzialy obudowy amora,
jednak ewentualne nastepne obnizanie, to i tak bedzie bajka, gdy przykrece sruby normalnie, bo teraz to mi klucz udarowy nie ruszyl nakretek,
nie wiem kto to dokrecal i czym, ale masakra - dopiero dlugi klucz i "strzal" nakretek pozwolil udarowi na dokonczenie roboty,
sruby to drobnozwojne M12, a opor jakbym ponad 200Nm odkrecal, juz sie boje co bedzie z drugiej strony,
dokrecanie tego wiecej niz 110Nm nie ba sensu, chyba ze o czyms nie wiem, ale nie zyje od wczoraj, a GM technologia kosmiczna nie dysponuje
-
Ma ktoś może rysunek techniczny ściągacza sworzni FIAT ? Taki na 2 klucze płaskie.
https://thumbs.img-sprzedajemy.pl/1000x901c/27/32/cc/sciagacz-sworzni-kulistych-f125p-fso-polonez-491045061.jpg
Chcę wyprodukować kilka sztuk i szukam wykonawcy.
Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby to założyć na samochodzie trzeba by wykręcić wąsy zwrotnicy bo przeszkadzają. Przy wymianie sworzni próbowałem zrobić coś na szybko w tym stylu, ale nie ma za bardzo podejścia żeby weszło idealnie w środek. Skończyło się na grzaniu opalarką i ściągaczu w formie łyżki. Po kilku uderzeniach dopiero poszło
(https://i.imgur.com/TKYuZYO.jpg)(https://i.imgur.com/wTarQmB.jpg)
(https://i.imgur.com/ZAYqyw8.jpg)
-
To gówno tak mocno siedzi? Kiedyś, dawno temu to ściągałem w polonezie, którego rozbierałem na złom i rozbierałem też całe zawieszenie. Te sworznie chyba nawet mi leżą rozebrane, ale za cholerę nie pamiętam, co ja z tym robiłem. Czy czasem nie rozkręcałem wszystkiego, a później dopiero nie wybijałem w imadle, czy coś? Nie pamiętam. Na samochodzie, to cięższa sprawa. Taki wihajster nie dałby rady? Kupiłem go do końcówek drążków i jakoś dało radę, ale coś mi się widzi, że tu potrzeba większej siły.
https://www.mojenarzedzia.pl/sciagacz-do-koncowek-drazkow-kierowniczych-p-14733.html
Jak ściągałem, to dokręciłem śrubę dosyć na twardo i dopiero za chwilę nastąpiło potężne JEB i sworzeń wyskoczył, także nie jest to tak do końca super. Niby na stożku, ale rdza i docisk robią swoje. Przy składaniu, to posmarowałem to smarem grafitowym. Zobaczymy, czy zrobi jakąś różnicę. Ostatnim razem, przy wymianie na rovera, nie posmarowałem i teraz nie było za lekko. A ile się namęczyłem ze śrubą łącznika stabilizatora, to moje. Kręciła się w tulei, a wyjść nie chciała. Dopiero to w męczarniach wypchnąłem za pomocą tego ściągacza. Teraz wszystko posmarowałem. Kto smaruje, ten jedzie.
Pojeździłem wreszcie trochę poldkiem, bo do tej pory nie było jak, bo cały czerwiec dochodziłem do siebie po szpitalu. Myknąłem sobie jednorazową trasę 70 km w jedną stronę, w tym upale. Z mikserem w dolocie, to już nie to, co na samej benzynie, ale nawet daje radę. Oczywiście, brakuje mu tego jadu i przy wyprzedzaniu, trzeba się dobrze zastanowić i obowiązkowo redukcja i but, żeby się wkręcił wyżej. Ale coś za coś. Gaz u mnie 2,54 więc grzech nie skorzystać, bo zaraz ma być ponoć drożej. Auto ogólnie chodzi, pali, trzyma obroty itd, wszystko w porządku. Niemniej, u mnie dzisiaj było 36 stopni i w trasie bywały momenty, że włączał się wentylator, bo temperatura mi rosła lekko ponad 90. Upał to jedno, ale jednak mam w nim założony termostat "zimowy" on tam ma 87 czy 88 stopni no i chyba to cały myk, ale założyłem go jednej zimy, bo mi nie trzymał temperatury jak trzeba i nie chciało mi się zmieniać,a mam taki na 82. Ale w sumie, jak na taki upał, to temperatura i tak jest ok, bo wyjdzie na te 92-93 max i potem to zbije na 90. Drugi wentylator się nie włącza, więc jest dobrze. Powietrze na zewnątrz nagrzane, to też różnica. Miałem sobie jeszcze podłączyć przełącznik do ręcznego włączania wentylatora/wentylatorów, tak dla bezpieczeństwa, bo to 10 minut roboty i trzy kabelki. Zamknąłem dzisiaj obieg płynu tym zaworem i jakaś tam różnica jest, choć nie macałem obudowy, czy ciepła.
Muszą spróbować nabić klimę, bo się okazało, że czynnik wziął i sobie uciekł, choć nigdzie żadnej nieszczelności niema. Sprawdziłem (już po skończeniu auta) czy jest gaz w układzie, a tu dupa. Jeszcze w ubiegłym roku działała, a nieszczelności nigdzie nie widać. Głupio wyszło, bo gdybym to wcześniej sprawdził, to bym się nie pierdolił z targaniem tej nagrzewnicy od dupy strony, tylko bym po ludzku to rozkręcił i wyjął. Teraz sobie mogę wyjąć moduł wentylatora i go wyczyścić (parownik też) i muszę poprawić klapkę od obiegu wewnętrznego, bo mi się nie domyka i ciągnie lewe powietrze ze środka. Filtr kabinowy wcisnąłem tak na szybko w tę "szyję" w obudowie wentylatora, gdzie nakładany jest tunel od podszybia. Działać działa, ale to będzie chyba za mała powierzchnia filtrująca i może z czasem robić większy opór, który i tak już teraz jest, bo czuć to po sile nawiewu. Jak się otworzy całkiem nawiew ze środka, to dmucha lepiej. Ale spróbuję pomyśleć jeszcze, czy nie upchnie się tego gdzieś koło parownika, jeśli tam w ogóle jest miejsce a jeśli nie, to zostanie tak. W każdym razie, uszczelnienie klap dało bardzo dużo, bo na otwartym zaworze płynu i klapach ustawionych na zimne, z nawiewów wiało dosyć chłodne powietrze, pomimo temperatury na zewnątrz. Te gąbki fabryczne, to jednak gówno jest. Główna klapa ciepłe-zimne jest tak szczelna, ze na 3 i 4 biegu wentylatora, ma problemy z opadaniem, dopiero pomaga zmniejszenie predkosci na drugi bieg. Po prostu powietrze nigdzie nie ucieka bokiem, więc dopycha klapę ku górze. Teraz jeszcze tylko zimowy test temperatury ogrzewania i okaże się, czy te zabawy pomogły.
-
Taki wihajster nie dałby rady? Kupiłem go do końcówek drążków i jakoś dało radę, ale coś mi się widzi, że tu potrzeba większej siły.
https://www.mojenarzedzia.pl/sciagacz-do-koncowek-drazkow-kierowniczych-p-14733.html
Mam taki, do końcówek jest dobry, na sworzniach zwrotnicy poległ.
-
Czyli potrzeba zajebistej siły. I przede wszystkim czegoś, co niema tendencji do "sprężynowania" czy odkształcania. Zawsze najlepiej działa młot i solidne pierdolniecie, ale niestety, nie na aucie. I tak powinniśmy docenić prostotę tego zawieszenia, bo jak widzę, jak się ci jutubowi mechanicy bawią z tymi zawieszeniami w innych wynalazkach, to ręce opadają. Grzanie byle jakich śrub, jest na porządku dziennym, nie wspominając o czymś innym. Raz widziałem, jak jeden szarpał się z zapieczoną tarczą w jakimś ducacie, czy tam czym. W końcu się oberwała dookoła z wielkim hukiem, a podstawa dalej siedziała na piaście, aż staropolskim sposobem, w końcu ją naciął z obu stron. Robota przy zawieszeniu, nie należy niestety do najprzyjemniejszych, ze względu na wszechobecną korozję i ciasne pasowanie niektórych elementów.
Dlatego przy montażu czyścić do białości i smarować czym tylko się da, bo zawsze to może później będzie lżej. Przynajmniej ja się staram tak robić. W fabryce to wiadomo,wszystko nowe, czyściutkie, to kto tam będzie się paprał i smarował. Zresztą, śrub sie ponoć nie smaruje, bo zaburza to jakość połączenia i siły dokręcania polegające na tarciu, czy jakoś tak. Powtarzam za Łysym z M4K, żeby nie było. Na szczęście ja to mam w dupie i staram się smarować co się da.
-
Nie wiem czy to dobry pomysł, żeby to założyć na samochodzie trzeba by wykręcić wąsy zwrotnicy bo przeszkadzają.
ten sciagacz sluzy do rozpierania sworzni po odkreceniu wasa - zrobilem kiedys imitacje z rurki i sruby z nakretka,
nie krecilem na chama do wypchniecia sworznia, tylko po naprezeniu uderzylem dwoma mlotkami i elegancko puscil,
to bylo juz akcie desperacji, bo nagonanie lomami 1.5m i inne "klasyczne" cudowanie nic nie dawalo
https://www.mojenarzedzia.pl/sciagacz-do-koncowek-drazkow-kierowniczych-p-14733.html
do sworzni wahacza osobiscie nie uzywalem (do kierowniczych tak, tylko ostatnio nie moglem go znalezc), ale bylem swiadkiem, gdy pod takim sciagaczem sworzen wahacza puscil, niestety sciagacz rowniez w tym samym "strzale" polegl,
ale to dlatego, ze byl krecony na maksa do konca, mimo ze mowilem ,zeby wiecej nie krecic, tylko uderzyc zwrotnice dwoma mlotkami
-
Udało mi się wyjąć tłoczek z zacisku, walka była z nim ogromna, dopiero na spawana nakrętka na tłoczek i klucz udarowy jakoś pozwoliły na obrót tłoczka w zacisku. Jak to już się udało, to w ruch poszedł kompresor i jakoś milimetr po milimetrze tłoczek wylazł. W między czasie zamówiłem nowe tłoczki i wszelkie gumki plus odpowietrzniki, po czym wyczyściłem i zregenerowałem zaciski.
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-07-11/320424.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-07-11/320425.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-07-11/320426.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-07-11/320427.jpeg)
-
Operacja całkowicie bez sensu. Spawanie generuje ogromny wzrost temperatury. Ciekawe czy aluminiowy korpus nie uległ odkształceniu. Jeżeli nie to ok, a jeżeli tak to następny post będzie: "Tłoczek nowy, gumki nowe a mimo go cieknie. Co może być przyczyną?" I może wówczas w końcu kupisz to: https://allegro.pl/oferta/zacisk-hamulcowy-alfa-romeo-147-lewy-tyl-14735410097
-
Operacja całkowicie bez sensu. Spawanie generuje ogromny wzrost temperatury. Ciekawe czy aluminiowy korpus nie uległ odkształceniu.
oczywiscie, ze ulegl, bo na tym polega rozlaczanie zapieczonych elemetow w takiej konfiguracji - aluminium rozszerza sie cieplnie bardziej niz stal i tworzy sie luz,
a po wystygnieciu elementy wracaja do pierwotnego ksztaltu
I może wówczas w końcu kupisz to: https://allegro.pl/oferta/zacisk-hamulcowy-alfa-romeo-147-lewy-tyl-14735410097
no i co, tylny zacisk zamontuje sobie z przodu ;>
bo na zdjeciach widze przednie zaciski bandix,
tylko fakt, ze szkoda sie meczyc, bo z przodu mozna wrzucic inne zaciski i przy okazji wieksze tarcze - tylko lepiej jakies przednie zaciski, a nie tylne,
no i nie przednie od cytryny C5, bo mozna sie zdziwic
-
Aaaaa.... coś mi się ubzdurało że chodzi o tylne.
Z przodu jest jeszcze większy wybór. P&P palio weekend, a w zasadzie to można wrzucić wsztstko. U siebie będę robił tarcze kotwiczne pod zaciski że stilo pod tarcze fi280.
-
Z przodu jest jeszcze większy wybór. P&P palio weekend
do bendixa nic nie jest p&p, bo ma wyjatkowo szeroki rozstaw otworow, 14.5cm jezeli mnie pamiec nie myli, wiec zmiana to rzezba,
co do zaciskow Stilo, to sa takie same jak wentylowane w AR 156/147 i to nie siada tak gladko na plyty kotwiczne lucasa Trucka, bo tarcze sa 284mm i tych pojedynczych milimetrow brakuje - podobno, to sa relacje ludzi, bo sam osobicie jeszcze tego nie sprawdzalem - troche dziwne, bo od kilku lat mam i tarcze kotwiczne Trucka i dwie Alfy na podworku,
ale widocznie to malo ciekawy temat :p
-
A co to za problem wykonać tarczę kotwiczną?
-
A co to za problem wykonać tarczę kotwiczną?
w czym problem z dorobieniem tarczy kotwicznej o konstrukcji takiej jak w lucasie?
musisz doprecyzowac, czy to ma byc wykonane samodzielne, czy zlecenie wykonania, to wtedy bede mogl odpowiedziec w czym problem
-
Byłem u kumpla i oglądałem w wołdze efekt montażu tego wentylatora:
https://allegro.pl/oferta/wentylator-uniwersalny-plaski-14-35cm-ssacy-14694093954
Muszę przyznać, że fajnie sobie radzi, mógłby tylko mieć trochę większe obroty według mnie - ale jak na tą cenę super, wąski, można wsadzić rękę między pompę wody a wentylator w gazie 31029, pracuje bardzo cicho - praktycznie go nie słychać na odpalonym silniku, cichutko sobie tam szumi po wyłączeniu silnika. Zastąpił wiatrak na pompie (nie było to fabryczne akurat w tym aucie, poprzedni właściciel taki zamontował). Raczej można polecić, w dodatku w tej cenie - chyba takie zamontuję w polonezie, 2 sztuki, zamiast fabrycznych :).
-
w czym problem z dorobieniem tarczy kotwicznej o konstrukcji takiej jak w lucasie?
musisz doprecyzowac, czy to ma byc wykonane samodzielne, czy zlecenie wykonania, to wtedy bede mogl odpowiedziec w czym problem
Po do dorabiać tarcze takie jak w Lucasie skoro można je kupić?
Mowa o zaprojektowaniu i zleceniu wykonania. No chyba że masz wycinarkę laserową i frezarkę... A i później przydałoby się to ocynkować żeby nie było rude po pierwszym deszczu.
-
Poco zlecać wykonanie na plaźmie czy frezarce jak można se zrobić pilniczkiem i wiertarką w własnym zakresie i zaoszczędzić ze sto złotych o satysfakcji z wykonanej bardzo dobrej roboty nie wspominając.Motoryzacja to pasja a nie kupowanie gotowców <spoko>
-
Poco zlecać wykonanie na plaźmie czy frezarce jak można se zrobić pilniczkiem i wiertarką w własnym zakresie i zaoszczędzić ze sto złotych o satysfakcji z wykonanej bardzo dobrej roboty nie wspominając.Motoryzacja to pasja a nie kupowanie gotowców <spoko>
Czemu mam wrażenie, że jednak ironizujesz, a zdanie dodane a koniec, jest dla niepoznaki? Powoli zaczynam już się gubić na tym forum, bo jeszcze niedawno zarzucano mi, że zamiast kupić gotowe flansze wydechu za parę groszy, to ja się bawię w dorabianie we własnym zakresie. Ja również uważam, że większa satysfakcja jest, gdy się samemu coś zrobi, a zwłaszcza, że potrafię i mnie to cieszy. Dzisiaj już mało kto cokolwiek robi sam, tylko każdy kupuje gotowe, bo tak jest szybciej i łatwiej. To jak z żarciem, już kupa ludzi zamawia gotowe, z dostawą pod dom i do tej pory nie wiem, czy to z lenistwa, wygody, czy braku umiejętności.
Ja sobie zrobiłem dawno temu te płyty na most, do podwójnych zacisków lucasa. Może nie było to jakoś bardzo estetyczne, ale było w miarę symetryczne i działało prawidłowo. Spawarka, szlifierka, wiertarka i śmigało parę lat bezproblemowo, aż w końcu poszło na złom razem z polonezem. Nikt wtedy czegoś takiego nie robił, a ja byłem "za cienki w uszach" żeby robić jakieś projekty itp i komuś to zlecać. Trzeba by było kupę przymiarek itd. Po latach, ktoś się tym zajął profesjonalnie i dobrze, choć dziś już bym na takim patencie nie jeździł, bo jak ręczny, to tylko mechaniczny. Ale działać działało i ręczny obracał poldka o 180* bezproblemowo, co nieraz testowałem, nie wspominając o bardzo mocnym nożnym.
I tak patrząc na perypetie kolegi wyżej, z tymi hamulcami, to na jego miejscu bym wolał przeszczepić lucasa, czy coś innego, niż bawić się z tym gównem, które pewnie za jakiś czas, znów odmówi posłuszeństwa.
-
woli zaczynam już się gubić na tym forum, bo jeszcze niedawno zarzucano mi, że zamiast kupić gotowe flansze wydechu za parę groszy, to ja się bawię w dorabianie we własnym zakresie. Ja również uważam, że większa satysfakcja jest, gdy się samemu coś zrobi, a zwłaszcza, że potrafię i mnie to cieszy. Dzisiaj już mało kto cokolwiek robi sam, tylko każdy kupuje gotowe, bo tak jest szybciej i łatwiej.
Tyle tylko że jak chcesz zrobić coś z blachy to blachę i tak musisz kupić. A po co rzeźbić szlifierką i wiertarką skoro ktoś może już na laserze wyciąć detal o docelowym obrysie z otworami itp... Usługi cięcia laserowego CNC są tak tanie że najzwyczajniej nie opłaca się robić tego samemu. Zwłaszcza jak dostarczysz dxf.
-
Dostarczysz... co? A jak się ma dwie lewe ręce do programów graficznych, i pójdzie z częścią w ręce, to pewnie koszty zeżrą sam sens wykonania tego?
Już słyszałem o próbach podejścia do tego, i niestety jak nie zamówisz dorobienia tych części w tysiącach, to odsyłają do pilniczka i brzeszczota. Choć są wyjątki, bo 300km od domu mam świetnego tokarza, który dorobił mi nawet przejściówkę obiektywu, i oczka do miksera LPG o różnych średnicach - gdzie wszędzie indziej byłem spławiany, bo nie chciałem zamówić pełnego wagonu, tylko parę sztuk :P
Postęp postępem, ale w mojej opinii dorobienie czegokolwiek w małej ilości jest znacznie trudniejsze, niż 15-20 lat temu. Chyba, że się mieszka w małym mieście, wtedy szansa jest większa.
I tak patrząc na perypetie kolegi wyżej, z tymi hamulcami, to na jego miejscu bym wolał przeszczepić lucasa, czy coś innego, niż bawić się z tym gównem, które pewnie za jakiś czas, znów odmówi posłuszeństwa.
Też bym zrobił to samo... co jak co, ale to jest część poloneza, której lepiej się pozbyć, ile mi ten szmelc nerwów napsuł, w życiu bym nie wrócił do hebli. I to jeszcze zazwyczaj podczas jazdy, spalanie 20 litrów i jazda z zablokowanym kołem, sprawdzając, żeby się nie przegrzało co chwilę. Tak sobie liczę, że od kupna poloneza byłby unieruchomiony przez zaciski bendixa co najmniej 10-14 razy, podczas, gdy w lucasach zmieniłem klocki i tyle. Tym bardziej, że auto mało jeździ, więc blokada za najdalej parę miesięcy gwarantowana.
-
Dostarczysz... co? A jak się ma dwie lewe ręce do programów graficznych, i pójdzie z częścią w ręce, to pewnie koszty zeżrą sam sens wykonania tego?
Już słyszałem o próbach podejścia do tego, i niestety jak nie zamówisz dorobienia tych części w tysiącach, to odsyłają do pilniczka i brzeszczota. Choć są wyjątki, bo 300km od domu mam świetnego tokarza, który dorobił mi nawet przejściówkę obiektywu, i oczka do miksera LPG o różnych średnicach - gdzie wszędzie indziej byłem spławiany, bo nie chciałem zamówić pełnego wagonu, tylko parę sztuk
Postęp postępem, ale w mojej opinii dorobienie czegokolwiek w małej ilości jest znacznie trudniejsze, niż 15-20 lat temu. Chyba, że się mieszka w małym mieście, wtedy szansa jest większa.
Nieprawda. Myślałem nawet nad tym aby dorobić kilkadziesiąt kompletów różnych tarcz kotwicznych aby pasowały do poloneza tanie normalne zaciski pod fiatowskie tarcze fi 260 lub fi 280, z tyłu 250, ale czytając niektóre wypowiedzi na tym forum a także na Facebooku w polonezowskich grupach doszedłem do wniosku że to nie ma sensu. Ludzie mają takie podejście że jak cos jest do poloneza to ma być tanie. Nikt za komplet tarcz kotwicznych na jedną oś nie da 200-300zł. Jak coś jest do poloneza to ma kosztować 30zł.
-
Inflacja i pauperyzacja ludności Polski to raz, a dwa - zajrzyj kiedyś do środowiska trabanciarzy, to są dopiero "dziady". ;) Reanimacja zużytej linki sprzęgła to był hicior.
-
Po do dorabiać tarcze takie jak w Lucasie skoro można je kupić?
zarowno do lucasa jak i bendixa, zeby zalozyc zaciski z innego auta, musisz dorobic tarcze kotwiczne na wzor lucasa, czyli ze tak powiem majace trzeci wymiar (nie sama grubosc),
samo 10mm grubosci nie wystarczy, chyba ze dobierzesz jakies bardzo nietypowe tarcze o wysokosci ~60mm - a dobrze wiemy, ze takich nie zalozysz, bo wiekszosc powszechnie wystepujacych tarczy fiatowskich to wysokosc ~40mm,
podkladka pod jarzmo to moze miec maks. 3mm wysokosci w porywach do 5mm gdy zrobisz tulejke, a nie powyzej 10mm,
czyli samo wyciecie laserem, woda czy plazma z blachy 10mm nie wystarczy - potrzebna jest jeszcze jakas metoda zespajania i nie obedzie sie bez frezarki CNC,
wykonanie pojedynczych egzemplarzy takiej tarczy szacuje na kilka stow za sztuke,
to duzo jak za fanaberie powieszenia na piascie ciezkiej wentylowanej tarczy, bo przeciez wentylowane 284mm masz na mysli,
to nie ma sensu technicznego w stosunku do nawet 260mm, ktore posadzisz na fabrycznym lucasie z zaciskami takimi samymi, czyli fi54 - a roznica w cenie przez same tarcze kotwiczne kolosalna, bo zwieksza koszt o 2-3x,
sam mam tarcze 276mm i przyszykowany zestaw na 281mm, ktore juz sa ciezkie, mimo ze sa lite, czyli i tak lzejsze od wentylowanych
Mowa o zaprojektowaniu i zleceniu wykonania. No chyba że masz wycinarkę laserową i frezarkę...A i później przydałoby się to ocynkować żeby nie było rude po pierwszym deszczu.
no wlasnie o to mi chodzilo, ze samemu to trzeba posiadac sprzet za kilkaset tysiecy do kilku milionow, albo bardzo duzo czasu i samozaparcia ;>
Też bym zrobił to samo... co jak co, ale to jest część poloneza, której lepiej się pozbyć, ile mi ten szmelc nerwów napsuł,
mi lucas napsul znacznie wiecej nerwow, z bendixem wiekszych problemow nie mialem,
jezeli chodzi o przod, to jedyna wada jest aluminiowy korpus, a wiec zapiekanie sie tloczka w zacisku, ktorego wypchniecie ukldem jest trywialne w stosunku do zapiekajacych sie prowadnic lucasa, na ktore marnujesz duzo sily/energii, jeszcze wiecej czasu, w myslisz ze w ostatecznosci podchodzisz palnikiem, ale okazuje sie ze w ruch jeszcze idzie wiertarka, ale prawdziwa ostatecznoscia naprawy jest kupno nowego jarzma,
wtedy bendixa klasyfikujesz jako produkt bezproblemowy :d
-
czyli samo wyciecie laserem, woda czy plazma z blachy 10mm nie wystarczy - potrzebna jest jeszcze jakas metoda zespajania i nie obedzie sie bez frezarki CNC,
wykonanie pojedynczych egzemplarzy takiej tarczy szacuje na kilka stow za sztuke,
to duzo jak za fanaberie powieszenia na piascie ciezkiej wentylowanej tarczy, bo przeciez wentylowane 284mm masz na mysli,
to nie ma sensu technicznego w stosunku do nawet 260mm, ktore posadzisz na fabrycznym lucasie z zaciskami takimi samymi, czyli fi54 - a roznica w cenie przez same tarcze kotwiczne kolosalna, bo zwieksza koszt o 2-3x,
W świetle technologii budowy maszyn jest kilka metod wykonania tego elementu w zależności czy ma to być produkcja jednostkowa, niskoseryjna czy wielkoseryjna.
Po co od razu frezarka cnc? Na ręcznej maszynie u Pana Wiesia tego nie wykonam? Oj chyba nie uważało się na tbm-ach, a może wcale ich nie było? ;>
-
KGB: No widzisz, doświadczenia są różne, ja miałem z heblami w dużym fiacie i kilku polonezach ciężkie przeboje, a z lucasem nigdy żadnych problemów. I nie chce mi sie wierzyć, że było inaczej, bo kogo znam, a jeździ na heblach, to skończył na ich remoncie co chwilę :D.
Tak, można tłoczek wypchnąć, wszystko można, tylko, że to jest je...anina, i potrafi wkurwić, jak nagle w 30 stopniowy upał znowu masz koło zahamowanie, i co byś nie robił, to musisz do niego zajrzeć. A naprawa najczęściej wystarczyła na pół roku, lub do zimy - po zimie i postoju dłuższym niż tydzień albo miałem zablokowane, albo zaczynały się zacinać. Żeby w lucasach cokolwiek mi zablokowało - nie zdarzyło się. I trochę tych osób od FSO wokół siebie mam, i opinie są podobne. Zresztą, w starych "motorach" to samo, ludzie się regularnie na ten badziew skarżyli. Dla mnie te hamulce może i mają wady (mogłyby być mocniejsze, i tarcze na tył), ale bendixy po prostu się nie nadają do naszego klimatu.
I to nie dotyczy tylko FSO, w fiacie 127 po kupnie też miałem oczywiście zablokowane koła, no i kumpel w starym uno też ma te same zaciski...
-
To ja mam chyba jakieś magiczne zaciski bendixa u siebie na tyle. 2 lata auto stało w trawie na zaciągniętym ręcznym z uszkodzonymi pancerzami na linkach a łącznie będzie 6 rok jak je mam i tylko raz klocki zmieniałem, ale co tu wymagać od klocka o grubości powierzchni ciernej kilka mm jak dosyć często hamowałem z prędkości między 140-200 km/h
-
A naprawa najczęściej wystarczyła na pół roku, lub do zimy - po zimie i postoju dłuższym niż tydzień albo miałem zablokowane, albo zaczynały się zacinać. Żeby w lucasach cokolwiek mi zablokowało - nie zdarzyło się. I trochę tych osób od FSO wokół siebie mam, i opinie są podobne. Zresztą, w starych "motorach" to samo, ludzie się regularnie na ten badziew skarżyli. Dla mnie te hamulce może i mają wady (mogłyby być mocniejsze, i tarcze na tył), ale bendixy po prostu się nie nadają do naszego klimatu.
Mam takie same doświadczenia. Dłuższy postój = serwis hamulców.
Co do lucasa to zmieniając z tyłu bębny na tarcze nie poprawisz znacząco hamowania. Powodem jest korektor hamowania który działa jak kaganiec i auto mocno nurkuje przy hamowaniu szczególnie jeżeli z przodu jest coś większego niż seria. Rozwiązanie to montaz prostego ABS lub jesli jesteś hartkorem, demontaz korektora.
No chyba że chcesz tylko poprawić sobie dostępność do części dobrej jakości. Tarcze do stilo i klocki do alfy kupisz bez problemu. TRW, Textar dostępne od reki. Nie wiem jak wygląda dostępność bębnów, szczęk i innych detali na lucasowy tył.
-
Panowie, szybkie pytanie. Jakiej firmy brać mechanizm podnoszenia szyb? Do SKV mam awersję.
-
Swego czasu BLIC był dość mocno rozchwytywany. Dostępny był głównie w InterCarsie i w necie. Ja z kolei kupuje chińczyka Wertteile czy jakoś tak to się pisze, i nie słyszałem o problemach z tą firmą. Pytanie jeszcze do jakiego to auta?
-
Do Laguny 2. Wczoraj mi się mechanizm rozwalił i zastanawiam się co kupić.
-
iebie na tyle. 2 lata auto stało w trawie na zaciągniętym ręcznym z uszkodzonymi pancerzami
Same ekstremalne przypadki, pompa hamulcowa z gówna i liści Ci działa bezbłędnie, zaciski które się wszystkim których znam, i mi blokowały po pół roku stania w garażu działają mimo wrastania w trawie...
Zdradź technologię montażu chińskich pomp i naprawy bendixów, dział artykułów pusty ostatnio, przyda się może dawka wiedzy jak z dziadostwa zrobić w pełni użyteczną rzecz :D Chociaż szybciej wrzucić 30zł droższą TRW PMF 182 i zmienić końcówki zacisków, a bendixy posłać w kosmos, no ale może się przyda np. Łukaszowi190, który usilnie chce zostać przy oryginale i się w kółko z tymi zaciskami męczy (jak polonez jeszcze jeździł, w kółko się im te zaciski blokowały, np. jak jechali na spot).
Magiczną pastę do tłoczków stosowałem jeszcze jak byłem zmuszony się z tym użerać w 2015 roku, ale niewiele pomagała, a gumki zawsze dawałem nowe.
Jeszcze jedno świadczy o cudowności bendixów. Czasem dziadki przynosiły mi różne graty w gratisie ze swoich garaży. Co najczęściej przynosili do FSO? Klocki hamulcowe "żółty" fomar + zestaw gumek do regeneracji bendixów. Miałem tych zestawów do regeneracji całą szufladę, chyba każdy miał to w zapasie ;>
Co do lucasa to zmieniając z tyłu bębny na tarcze nie poprawisz znacząco hamowania.
W moim zielonym wąskim caro nie chodziło o poprawę hamowania, w sumie mnie to niewiele interesowało. Najważniejsze było wyrzucenie psujących się non stop tylko przednich zacisków, bo parę razy istotnie zepsuły mi wyjazd, i np. kończył się postojem na autostradzie na "chłodzenie" felgi, i walenie młotkiem w zacisk + zaciskanie małego imadełka na przewodzie elastycznym, powrót z hamowaniem na 3 kołach byleby tylko nie "chwyciło" znowu, no i spalanie jakbym ciągnął przyczepę od stara w gratisie :P. Po którymś razie nie wytrzymałem po prostu z nimi. Później byłem w siódmym niebie tylko z tego powodu, że wsiadam do auta po tygodniowym postoju , czy deszcz, czy śnieg, i ono się po prostu toczy na luzie, zamiast hamować :D.
Pamiętam tą radość, jak się dotaczałem na światłach na luzie i sprawdzałem, czy po zatrzymaniu się, polonez jeszcze się stoczy trochę do tyłu do dziury w jezdni, i czy "chwycą" i znowu stanie w miejscu. No i to się nigdy nie stało, więc kiedy zmieniałem poloneza na kolejnego, był warunek: ma mieć lucasy i wtrysk.
Aktualnym z lucasami fabrycznymi jeżdżę od 2017 roku, dobijam do 100 tysięcy przebiegu zrobionych tym autem, i jedyne co robiłem przy hamulcach to zmiany okładzin w tylnych bębnach zaraz po kupnie + nowe tarcze i klocki (miał przejechane 74kkm). I żadnego zacinania się. Jak tak sobie liczę, to jeżdżąc na heblach, biorąc pod uwagę, ile razy je rocznie naprawiałem w swoich poprzednich autach, czy to fiat czy polonez, 127 nie biorę pod uwagę, to do tej pory naprawiałbym czy "regenerował" je przez te 7 lat minimum 14 razy. :D
Co jest ciekawe: moskwicz ma dwutłoczkowe zaciski z łady, i od kupna auta nie były one regenerowane, a nigdy się nie zacięły, nawet podczas dłuższego postoju. A zdaje się, że te hamulce rocznikowo są z tych samych lat, co "bendixy".
-
Dawno nic nie pisałem ale Polonez dalej żyje. Na chwilę obecną ma zrobiony przegląd zmieniłem opony na rozmiar 195 50 15. Auto przeszło przegląd techniczny.
Przed chwilą odebrałem auto z regeneracji gaźnika.
Jeździ dużo płynniej bo równie pracuje nie ma szarpań podczas przyspieszania zdolnych obrotów.
Mam zrobić 500 km i podjechać na kontrolę.
-
Umyłem kombi i zrobiłem przegląd przez 12 miesięcy przejechałem nim 132km
-
Kupiłem pasek antistatic, zamontuję do poloneza i będę miał jak w dziadkowym dużym fiacie machający ogon z tyłu :P.
-
No i w pizdu i wylądował :(
(https://i.imgur.com/Xy4eooy.jpg)(https://i.imgur.com/BtFqOMY.jpg)
-
odkręciłem drążki reakcyjne, stabilizator wraz z łącznikami, belkę zawieszenia z wahaczami.
odkręciłem górne wahacze i wyjąłem sprężyny. sprężyny pójdą do piaskowania, reszta zostanie wymieniona na części nowe.
-
No i w pizdu i wylądował :(
Wyrazy współczucia. Szkoda maszyny, ale najważniejsze, że nic się nikomu (nie stało?) To nie wygląda aż tak źle i nie takie rozbitki robili, ale znając życie, to pewnie już na części? Niedobrze, bo to kolejny polonez, którego już nie zastąpimy nowym, plus ludzie, którzy kupują ładne sztuki i rozbierają na części. Za chwilę naprawdę strach będzie jeździć, żeby się nie daj Boże nic nie stało, bo nie będzie co kupić.
-
Najgorzej że to moja wina, jechałem z bratem mieliśmy dachowanie. Na szczęście my obaj cali nic nam się nie stało. Zdarzyło się w ostatnią sobotę dzisiaj udało się go ściągnąć do domu. Po wstępnej weryfikacji, zgięły się słupki a i przesunęły na bok słupki b, lewy błotnik do wymiany. Dół wygląda na cały, ale muszę jeszcze podemontować wszystkie plastiki osłony, błotniki itd. Zobaczy się czy ucierpiało coś jeszcze, wtedy podejmę decyzję czy odbudowa czy już tylko na części.
-
Ja bym brał lewar, wyciągi na boki do słupków i prostował. Gorzej nie będzie. Najwyżej znajdź dawcę płatu dachowego.
-
Ten rusek na jutubie nie takie egzemplarze robi. W porównaniu do tamtych, to to jest ledwo "obcierka". Słupki przejęły trochę siły, nic dziwnego, że się zgięły.Spróbować ratować warto, najwyżej będzie dobra baza do zrobienia kabrioleta, akurat ciepło jest.
-
Ja bym brał lewar, wyciągi na boki do słupków i prostował. Gorzej nie będzie. Najwyżej znajdź dawcę płatu dachowego.
I przy kolejnym takim strzale złoży się jak gówno zamykając pasażerów w środku,zajebisty pomysł z naciąganiem dachu <spoko>.Klepać to se możesz mało istotny błotnik albo drzwi,takie elementy jak dach to się wymienia i to z głową
-
Nowy dach i przednie słupki pewnie będą potrzebne. W sobotę będę go oceniał na chłodno, może jeszcze coś z niego będzie.
-
No i w pizdu i wylądował :(
Wyrazy współczucia. Szkoda maszyny, ale najważniejsze, że nic się nikomu (nie stało?)
Bo ja wiem? Mówiąc cynicznie, więcej ludzi będzie, a więcej Polonezów już nie będzie.
Ja bym tu dla bezpieczeństwa wymieniał wszystko co było jednym elementem. O ile pamiętam to słupek A w Polonezie to poza wierzchnim poszyciem są dwa gięte elementy idące przez całe nadwozie aż do zgrzewu przy progu. Prostować nie ma co, bo będzie tak jak narkoman mówi. Zmęczenie materiału zbyt duże żeby to spełniło swoją funkcję.
-
Nowy dach i przednie słupki pewnie będą potrzebne.
Chyba gdzieś mi lezy dach po Atu plus. Auto poszło na złom, ale dach był bardzo zdrowy.
Ostatnie 2 dni śmigałem sobie lancia y mojej żony. Sprytne autko, dopiero teraz do mnie dotarło jaką krótką to ma skrzynie, a raczej przełożenie główne w skrzyni. na Vb 3000obr/min to licznikowe 90km/h, dawniej śmigałem puntami II 1.2 60KM i nie miało aż tak krótkich biegów. Ale do miasta w sam raz, można sobie szybko zmieniać biegi na wyższe, jechać 60km/h na Vb i silnikowi to nie przeszkadza.
-
W fiacie uno 900 też były takie denerwująco krótkie przełożenia, jedziesz 90km/h i silnik wyje, ona obrotomierzu (jeśli by był) koło 3000-3500. To auto do miasta, ale jak ze znajomym uparcie przemierzaliśmy nim polskę (bo w trasie spali 6 do 7L gazu), to wkurzało niemiłosiernie. Stąd z puli aut którymi jedziemy w parę osób na dalsze wyjazdy, zawsze wybór pada albo na favoritkę, albo FSO, cokolwiek, co ma dłuższą skrzynię i można pruć minimum te 130-140 :P
-
W poprzednią sobotę zabrałałem rodzinkę na wycieczkę Polonezem.
Skoczyliśmy do Nidzicy na zamek i z powrotem.
Zrobione 350km i nic nie padło <lol>
-
Zrobione 350km i nic nie padło
A to coś w tym dziwnego? Czasem tak piszecie, jakby Polonez był kupą złomu na kółkach. Mój wujas robił regularne kursy Caro Plusem do Włoch, bo tam pracował sezonowo i też objeżdżał bezproblemowo i był bardzo zadowolony. To jest samochód jak każdy inny, a jak dbasz, tak masz. Jak wszystko jest sprawne, zadbane, to ma działać, a i w nowym BWW też coś się może nagle wysrać na trasie. Człowiek niby zdrowy, młody, a w każdej chwili może na coś zachorować. Życie.
-
Zrobione 350km i nic nie padło
A to coś w tym dziwnego? Czasem tak piszecie, jakby Polonez był kupą złomu na kółkach.
na ile znam Czarka, to mysle, ze byl to sarkazm w strone tych, co sie boja jezdzic Polonezem
W fiacie uno 900 też były takie denerwująco krótkie przełożenia, jedziesz 90km/h i silnik wyje, ona obrotomierzu (jeśli by był) koło 3000-3500.
ale widzisz co napisales? masz 0.9L i uno z tym silnikiem wiecej niz 150km/h nie pojedzie, wiec niby ile mialoby miec przy 90km/h, 2000rpm?
to nie sa krotkie przelozenia na taki silnik, popatrz ze w PN 1.6 masz 2500rpm przy 90km/h na V, a PN ma raczej dlugie przelozenia jak na swoje czasy, a krotkie to ma np. AR156 1.8, gdzie masz ~2600rpm przy 90, co daje 4000rpm przy licznikowych 140,
uno 0.9 (40KM) to nie jest auto, ktore nadaje sie do ciaglej jazdy 140 - do takiej eksploatacji bardziej uno 1.4 (70KM),
a Lancia o ktorej pisze Tomek ma silnik 1.2 16v 80KM i biegi ma dopasowane normalnie, czyli bez nadbiegu
-
Przeciągnęła mi się robota z czymś innym więc w polonezie zdjąłem tylko podsufitkę. Jutro kontynuacja jeśli nie będzie padać.
Chyba gdzieś mi lezy dach po Atu plus. Auto poszło na złom, ale dach był bardzo zdrowy.
Obawiam się że z atu do caro dach nie podejdzie, tu nie chodzi o samo poszycie, tylko będą potrzebne wszystkie wzmocnienia aż po mocowania tylnej klapy bo też się zgięły. Klapa teraz leży krzywo i nie za bardzo chce się zamykać :(
-
Jak tył dachu też uszkodzony to dach z atu się nie sprawdzi :jezyk2:
Chodzi mi o to, że te fiaty i pochodne mają krótkie przełożenia główne żeby były dynamiczne - a co ciekawe to w seicento to VAN miał dluższą skrzynie niż osobowy, zupełnie odwortnie niż w przypadku Poloneza. Ale pewnie założyli z góry, że to głównie do dostawy małych paczek i nikt tam nie bedzie wkładał palety kostki brukowej :jezyk2:
-
Po 11 latach od kupna, nabiłem wreszcie klimę w polonezie. Pisze "nabiłem" bo czynnika już nie było. Jakbym sprawdził wcześniej, to nie musiałbym się tak bawić z wyciąganiem nagrzewnicy, tylko bym wszystko rozebrał jak człowiek, po kolei a tak, to nie chciałem wypuszczać czynnika w atmosferę. Mój błąd, bo było sprawdzić. Dwa lata temu, jeszcze czynnik był i klima się uruchamiała. Wydaje się, że wszystko się włącza prawidłowo. Jak to jest z tymi wentylatorami, jak szybko po uruchomieniu one powinny się włączyć? Bo pochodziło chwilę, zaczęły się nagrzewać przewody i włączył się jeden z wentylatorów. Będę to testował dopiero, jak się zrobi jakiś upał. Od zakupu auta, to chyba użyłem tego "w trasie" ze dwa razy a tak, to tylko od czasu do czasu włączyłem, żeby zobaczyć, czy jeszcze działa. Jak miałem rovera, to nie używałem, bo nie było podłączone do kompa i tek zeszło, aż wysrał uszczelkę. Tutaj postanowiłem to wreszcie uruchomić, zwłaszcza, że jest dobry dostęp do zaworów, bo w roverze, to chyba jednak by było ciężko. Po nabiciu, coś syczało w okolicach osuszacza,a le "wycieku" nie było widać. Uruchomiłem to ustrojstwo, pochodziło chwilę i cudownym sposobem, syczenie ustąpiło. Teraz nie wiem, co myśleć, bo maszyna nie wykryła nieszczelności, ale takich drobnych ponoć nie wykryje, a czynnik i tak uleci przez nie. Zobaczymy za kilka dni. Jest tam niby dodany ten "znacznik/barwnik" więc niby powinno być coś widać.
Z innych spraw, to podłączyłem sobie ostatnio przełącznik do siłownika zaworu nagrzewnicy. Wykorzystałem tradycyjny fsowski przełącznik klawiszowy, który dawno temu przerobiłem na trójpozycyjny 1-0-1 z wykorzystaniem małych sprężynek, by odbijało go z obu pozycjo do zera. Wszystko działa pięknie, ale siłownik ma za mały sok i trzeba będzie nieco skrócić ramię przy zaworze, co powinno spowodować pełne jego zamknięcie. na razie mam ustawiony tak, by otwierał się całkowicie, a zamykał na tyle, na ile pozwala skok siłownika, tak więc nagrzewnica nie jest całkiem odcięta, ale na szczęście, te wszystkie zabawy w uszczelnianie klap spowodowały, ze nawet na pełnym przepływie gorącego płynu przez nagrzewnicę, powietrze n kratek leci na tyle schłodzone, ana ile pozwala temperatura na zewnątrz, czego wcześniej nie było, bo jednak te gąbki uszczelniające klapy, nie były aż tak szczelne. Zostawiłem tylko przy klapce od obiegu wewnętrznego, bo były w bardzo ładnym stanie i dolegały na szczelnie.Filtr kabinowy, który wpakowałem w miejscy wejścia powietrza do obudowy wentylatora, pozostawiłem na miejscu. Nieco ogranicza przepustowość powietrza, bo czuć różnicę w sile nawiewu, gdy przełączy się na obieg wewnętrzny, ale coś za coś. Albo nieco mniejsza siła nadmuchu z zewnątrz, albo kurz w kanałach, w samej nagrzewnicy i syf przed parownikiem, co u mnie maiło miejsce, bo wywaliłem stamtąd trochę jakichś liści, czy też kwiatów z drzew. Póki miałem pusty układ, to wytargałem tez cały moduł z silnikiem i parownikiem, rozebrałem, wyczyściłem, wymyłem i od razu poprawiłam klapę od obiegu wewnętrznego, bo się nie domykała. Może zrzucanie deski za każdym razem, gdy trzeba wymienić ten filtr, jest "nieco" kłopotliwe, ale w plusach z klimatyzacją, naprawdę niema miejsca nigdzie indziej, by sensownie go umieścić, bo jest parownik. Tutaj akurat tak fajnie się wpasował, że po docięciu, wypuściłem z dwóch stron po jednym "listku" filtra i jest on dociśnięty przez tunel idący z podszybia, bo inaczej wciągnąłby go wentylator. Filtr dopasowałem "na oko" w sklepie i siadł całkiem fajnie. Jest długi i wąski, wyjdzie z niego cztery takie małe filtry do poloneza, więc jest dosyć ekonomicznie. Zobaczymy, jak to się spisze, ale na pewno syfu ciągnąć tyle nie będzie. Pola do popisu zbyt dużego tu nie mamy. Nie w wersji z klimą.
-
Cóż i mnie przypadła nieszczęsność klamki plusowskiej. Pękła mi od środka, tam gdzie taka wajcha naciska na zamek, miałem na zapas to zrobiłem z dwóch jedną. Niestety podczas dokręcania śruby mocujące powiedziały pierdol.... nie robię i wyrwały się z plastiku mocującego. Klej epoxydowy dwuskładnikowy itp cudowanie kombinowanie-pomogło, ale śruby z płaskim łbem na krzyżak i wyjście z sytuacji będzie. Inaczej to wymysł k.. i szatana, tak samo jak korek na podkładkę dmuchaną w misce olejowej. Przebieg na te chwilę około 61tyś km od nowego.
-
W Polo z podobnego czasu kruszy się wszystko co jest z tworzyw sztucznych. rozpadły się całe tapicerki drzwi, poręcze , mocowania dżojstików od lusterek. Masakra z tymi tworzywami.
-
W Polo z podobnego czasu kruszy się wszystko co jest z tworzyw sztucznych. rozpadły się całe tapicerki drzwi, poręcze , mocowania dżojstików od lusterek. Masakra z tymi tworzywami.
Patrząc na trwałość klamek z wczesnych plusów to jest niebo a ziemia. Tu plastik jest byle jaki, akurat to koreańcom się nie udało bo z dobrego elementu zrobili syf. Patrząc na ceny klamek ( oczywiście wszystko jest drogie) 250-300zł , likuję na tym co pozostało w zapasach wziętych ze złomu, szrotów itp. Innego wyjścia nie ma plus jeszcze malowanie elementu u fachowca to koszt robi się ponad 600zł. Niestety takie są realia usług aby utrzymać się na rynku i zwyczajnie przetrwać.
-
Klamki zostały źle zaprojektowane. Natomiast tworzywo użyte jest niby spoko.
-
Trwałość tylnych plusowych klamek, zdecydowanie podnosi uczciwe smarowanie zamka drzwi (no i oczywiście prawidłowa regulacja rygli zamków). Smar zmniejsza opory jakie muszą pokonać elementy klamek, podnosząc tym samym ich żywotność. W moim A+ nadal są oryginalne klamki mimo 230tys. km. przebiegu.
-
Klamki zostały źle zaprojektowane. Natomiast tworzywo użyte jest niby spoko.
No niestety zauważyłem że u mnie się ukruszył plastik w centralnej części klamki, a zamki wszystko lekko działa i nic nie pręży.
Dobra szybkie pytanie- jaką uszczelkę zastosować aby nie kapało z korka spustu w misce? Korek ala śruba w środku ( klucz 22) otwór na imbus czyli drugi typ
-
jaką uszczelkę zastosować aby nie kapało z korka spustu w misce? Korek ala śruba w środku ( klucz 22) otwór na imbus czyli drugi typ
Na przestrzeni lat eksploatacji Plusów, jako uszczelki korka stosowałem co popadło, czyli uszczelki z miedzi (z obróbką cieplną i bez), z amelinium, te "dmuchane" a nawet fibrowe, o dziwo wszystkie spełniały swoją rolę...
-
miedziana puchata 14mm z tego co pamiętam.
z reszty mi się zawsze nieco pociło. Klucz 21 ten sam co do świec.
-
miedziana puchata 14mm z tego co pamiętam.
z reszty mi się zawsze nieco pociło. Klucz 21 ten sam co do świec.
Dzięki musze jutro coś pokombinować bo kapie i mi się to nie podoba.
Niestety klamka powiedziała żegnam. Ech okazało sie że pękła nie dość że na mocowaniu które polikowałem to na tym wypuście co jest puszczona ośka.
A więc szukam klamki prawy tył 74E, możę się komus ostała , może być walnięte mocowania to coś pokombinuję. Mi zostały tylko przody z zapasu.
-
Dokonałem oględzin zniszczeń, no cóż nie będzie łatwo, ale spróbuję go naprawić.
Przednie słupki oberwały, ale poniżej się trzyma.
(https://i.imgur.com/BEALgvo.jpg)(https://i.imgur.com/dOfP6Sh.jpg)
(https://i.imgur.com/nt1oHIS.jpg)(https://i.imgur.com/uGE461B.jpg)
(https://i.imgur.com/iZMnzRP.jpg)(https://i.imgur.com/xW7XChZ.jpg)
(https://i.imgur.com/kiOmbSU.jpg)(https://i.imgur.com/BWcK1Gz.jpg)
Po starej szybie widać jak mocno dach się przekosił
(https://i.imgur.com/Rri9S1J.jpg)(https://i.imgur.com/OFs7W7L.jpg)
(https://i.imgur.com/IKMsnIq.jpg)(https://i.imgur.com/MTqsC8T.jpg)
Słupek środkowy z prawej strony wszedł trochę do środka, widać jak zmieniły się szpary
(https://i.imgur.com/a7kuieQ.jpg)(https://i.imgur.com/vg6KndJ.jpg)
(https://i.imgur.com/7v8MWsd.jpg)(https://i.imgur.com/hJThOW6.jpg)
(https://i.imgur.com/1RjxGX2.jpg)
Lewy środkowy słupek jest wypchnięty na zewnątrz i niestety trochę przekoszony, lewa strona dachu ujechała minimalnie w tył
(https://i.imgur.com/ZuQXC6w.jpg)(https://i.imgur.com/aSFtrIx.jpg)
Zgięło drążek kierowniczy
(https://i.imgur.com/onsuBZY.jpg)
Widać z tej strony naprężenia, prawa strona jest ok. W tym miejscu skrobałem rdzę i spawałem kiedyś łatkę więc metal był osłabiony
(https://i.imgur.com/3hBhsKS.jpg)(https://i.imgur.com/YMIXq7z.jpg)
Przez to tylna klapa jest teraz krzywo
(https://i.imgur.com/z89FoVV.jpg)(https://i.imgur.com/quYJh3k.jpg)
(https://i.imgur.com/AQCrKo3.jpg)(https://i.imgur.com/F1EQ5tc.jpg)
Dla porównania prawa strona
(https://i.imgur.com/NFGzrBA.jpg)
No i sam dach
(https://i.imgur.com/7M7g7es.jpg)(https://i.imgur.com/dZqFLqO.jpg)
(https://i.imgur.com/qoxS3fQ.jpg)(https://i.imgur.com/nIUIpyd.jpg)
(https://i.imgur.com/Z8zdaw2.jpg)(https://i.imgur.com/pUD3QBW.jpg)
-
Naprawdę nie zazdroszczę. Będzie ciężko, ale próbuj. No i weź też pod uwagę, że na prawym słupku A, jest nabity VIN, żeby później nie było jaj.
-
Osobiście nie bawił bym się w cudowanie i prostowanie. Poszukał bym drugiej budy i zrobił z dwóch jednego. Konstrukcja dachu ruszona, słupki, widać naprężenia na progach ,podczas kolejnego wypadku złoży się jak zamek z kart. Nie próbował bym reanimować tego w warunkach domowych.
W temacie ogarnąłem klamkę, jest dobrze, udało się pospawać plastik i wszystko trzyma. Korek spustowy z uszczelką znalazłem nowy.
Teraz jest sucho i nie ma kapię. Sobota udana w naprawy.
-
Ciapate nie takie nadwozia prostują jak tu https://www.youtube.com/watch?v=1a9XqhRKuys , lub tutaj https://www.youtube.com/shorts/7STy0H1QNZ0, także głowa do góry będzie dobrze.
-
No i weź też pod uwagę, że na prawym słupku A, jest nabity VIN, żeby później nie było jaj.
Myślę że nikt oprócz mnie nie będzie tam zaglądał :)
Prostować będę tylko wstępnie żeby słupki wróciły na swoje miejsce tak żebym miał punkt wyjścia do odcięcia dachu. Mniej więcej chcę to zrobić tak jak tu https://youtu.be/MAl5V2_jji0?feature=shared&t=616
Osobiście nie bawił bym się w cudowanie i prostowanie. Poszukał bym drugiej budy i zrobił z dwóch jednego
To jest plan awaryjny jeśli coś pójdzie nie tak.
-
Ciapate nie takie nadwozia prostują jak tu https://www.youtube.com/watch?v=1a9XqhRKuys , lub tutaj https://www.youtube.com/shorts/7STy0H1QNZ0, także głowa do góry będzie dobrze.
W Afryce i Pakistan style jest inna kultura techniczna, wiec tam takie rzeźby są na porządku dziennym.
-
wiec tam takie rzeźby są na porządku dziennym.
Bez przesady, u nas też ostro kroją auta i to za gruby hajs:
https://www.youtube.com/watch?v=X5JiPSCnvbc
Myślę że nikt oprócz mnie nie będzie tam zaglądał :)
Myślę, że poza naszym naczelnym forumowym diagnostą, 99,9% innych nie będzie wiedziało o istnieniu tego numeru. BTW. jak mnie pamięć nie myli tam jest tylko nr skorupy, a nie cały VIN.
Roboty jest ale myślę, że do zrobienia. Najpierw go ponaciągaj, żeby zlikwidować przekoszenie i jako tako przekątne się zgadzały. Dopiero później rozwiercaj i tnij.
Mniej więcej chcę to zrobić tak jak tu https://youtu.be/MAl5V2_jji0?feature=shared&t=616
Nie podoba mi się to cięcie słupków w pól, sugerowałbym lecenie po zgrzewach i wyjmowanie większych elementów (płat dachu, później jego rama i dalej w dół) - będziesz miał później pewniejsze połączenie szczególnie, że słupek składa się z kilku warstw których nijak nie pospawasz.
Roboty dużo, ale trzymam kciuki ;)
-
Bez przesady, u nas też ostro kroją auta i to za gruby hajs:
https://www.youtube.com/watch?v=X5JiPSCnvbc
Fakt zapomniałem o tym gościu, magik jak też taki rusek co tez ostro rzeźbił zachodnie sprzęty.
-
Swego czasu takie akcje to dla mnie chleb powszedni. Ja bym się jednak na spokojnie zastanowił czy to naprawdę jest sens naprawiać tego PNa. Nie to żebym zniechęcał ale wpierw zrób sobie cyrkiel blacharski i sprawdź czy podłużnice się nie ruszyly
-
Bez przesady, u nas też ostro kroją auta i to za gruby hajs:
https://www.youtube.com/watch?v=X5JiPSCnvbc
Słowo klucz: za gruby hajs. Takie drogie samochody opłaca się robić, bo jest na tym dobre przebicie.
Ostatnio znany i lubiany przez wszystkich Łysy z M4K, nagrał film w jakieś tam firmie zajmującej się blacharką, lakiernictwem, naprawami powypadkowymi itp i tam gość dość szczegółowo tłumaczył technologię naprawy różnych uszkodzeń, z punktu widzenia przywrócenia fabrycznej wytrzymałości danego elementu, by jak tu piszecie, auto przy następnym dzwonie nie złożyło się jak harmonijka, tylko by przeniosło siły tak samo, jak w fabrycznie nowym aucie. Ogólnie gadał, że da się zrobić wszystko, ale nie wszystko się opłaca.
https://www.youtube.com/watch?v=9PbgrsoT3pA
Problem z polonezem jest taki, że nowego nie kupimy, inny sprawny, jeszcze możemy, ale za chwilę będzie tak, że trzeba będzie ratować co jest. W tym konkretnym przypadku, sam miałbym dylemat, co robić i pewnie gdybym nie miał możliwości kupna innego, sprawnego, to pewnie skończyłoby się na kupieniu całkiem innego, bardziej współczesnego auta.
BTW. jak mnie pamięć nie myli tam jest tylko nr skorupy, a nie cały VIN.
Aż chyba jutro sprawdzę, bo odkręcić nakładkę słupka, to jest dwie minuty roboty. Nie przyglądałem się temu dokładnie, ale numer jakiś jest.
Nie podoba mi się to cięcie słupków w pól, sugerowałbym lecenie po zgrzewach i wyjmowanie większych elementów (płat dachu, później jego rama i dalej w dół) - będziesz miał później pewniejsze połączenie szczególnie, że słupek składa się z kilku warstw których nijak nie pospawasz.
No to w dzisiejszych furach, to dopiero jest problem. ten gość tam na filmie opowiadał o tym, że auta potrafią być składane z kilku rożnych rodzajów stali itp, i nie da się tego łączyć ze sobą metodą spawania, bo to jakieś spawy laserowe, czy tam coś. Polonez kolegi, to pikuś. Również trzymam kciuki, żeby go jakoś odratował, bo szkoda go.
jak też taki rusek co tez ostro rzeźbił zachodnie sprzęty.
Pewnie o nim mówisz? Nadal wrzuca filmy, więc nadal działa w temacie. https://www.youtube.com/@tussik01/videos
Ale to też, biorąc pod uwagę to, co gada ten gość z filmu Łysego, to nieco patologia, takie prostowanie, naciąganie itd. jeśli nie spełni to już odpowiednich funkcji pochłaniania energii podczas wypadku itd. Kiedyś tak naprawiali masowo szroty z Niemiec itp, a teraz ponoć te amerykańskie rozbitki. Ma być tanio, ładnie dla oka i byle zysk był.
-
Aż chyba jutro sprawdzę, bo odkręcić nakładkę słupka, to jest dwie minuty roboty. Nie przyglądałem się temu dokładnie, ale numer jakiś jest.
Sprawdziłem, jest tylko końcówka vinu, w moim przypadki -WW131897, chociaż nie wiem co to zmienia. Skończyłem czyścić wnętrze z piachu i odłamków szkła. Wyjąłem fotele i zacząłem go trochę prostować.
-
Niedawno spostrzegłem się, że w lalunie pękła mi jedna tylna sprężyna. Dziś wymieniłem komplet. Wziąłem najtańsze jakie tylko były w sklepie, ciekawe jak długo wytrzymają. Poprzednie dały radę 6 lat.
-
W poldku wymieniłem oleje w skrzyni i moście. Tym razem wziąłem oleje sprawdzone na testach, czyli specol hipospec 75W90 GL-5 i takiż sam tylko 75W140 do mostu + sam dodałem sobie MOS2 do nich. Kupiłem ten sproszkowany z allegro, fajnie się wymieszał z docelowym olejem.
Co mnie cieszy, że tyle lat temu uszczelniany most, a po 50kkm zlałem tyle oleju z mostu co powinno w nim być, i żadnych wycieków. No i kilometry lecą, a most i skrzynia zdrowe i ciche :)
-
Wczoraj co prawda ale opłaciłem kolejny haracz za to że, mnie stać na Poloneza, w postaci 351zł, nie zmiennie od 3 lat ta sama kwota. Nawet Mafia ubezpieczeniowa zaczyna pobierać regularne kwoty a nie to co te szmaty na stacjach ;) co obiekt to inne ceny.
Do tego podpiąłem prąd pod maską i zrobiłem mała rundę po pobliskim kwadratowym rejonie tak aby tarcze się trochę z rdzy oczyscily
-
W kombi umarł (co najmniej) jeden cylinder. Strzela w wydech jak porypany, pewnie wałek nierządu powiedział nara. Także kusi mnie swap na 1,8 z Atu :) Ale póki Atu wisi w ogłoszeniach, to się wstrzymam.
Wczoraj w Lalunie poprawiłem mocowanie ogranicznika otwarcia drzwi. Od kiedy kupiłem ten samochód to drzwi kierowcy otwierały się w akompaniamencie "strzału" sprężyny ogranicznika. Teraz dziwnie się czuję jak otwieram drzwi i jest cisza :)
A kilka dni temu przez zupełny przypadek kupiłem sobie CEE'Da 1 z 2009 r. w kombi z LPG. Mankament taki, że z padniętym silnikiem. Na moje to prawdopodonie padła pompa oleju. Teraz dylemat życia, rzeźbić w kupie z nadzieją, że będzie ok. Czy jednak zainwestować w nowy-używany silnik + części podwyższonego ryzyka (rozrząd+pompa oleju)? <mysli>
Jakby ktoś potrzebował pewnego wozidła, to Laluna na dniach też idzie na handel.
-
rozebrać i zobaczyć co i jak
-
wczoraj skończyłem montaż przedniego zawieszenia. nowe wahacze górne i dolne, nowa belka, nowe drążki reakcyjne + gumy, nowe tulejki i łączniki stabilizatora, wszystkie sworznie nowe. śruby 10.9 i nakrętki też nowe. sprężyny wypiaskowane i pomalowane. amortyzatory Kayaba. dziś z synem odkręciliśmy silnik i skrzynię biegów, jutro montaż "kwadrata" wraz ze skrzynią z Fiata 132. wcześniej z wielką pomocą żony wsadziłem most napędowy z fiata 132 przerobiony pod resory. weszły amortyzatory gazowe MM. kilka dni temu kupiłem nową grzechotkę firmy Jonnesway z teleskopową rękojeścią bo stara rosyjska grzechotka po 50 latach pracy w trakcie której dostała setki razy młotkiem, wyzionęła ducha. ciekawostką jest że w Polonezie 1996 r były jeszcze w górnych wahaczach nitowane sworznie bez luzów. wahacze przerdzewiały na wskroś, belka także. śruby dolnych wahaczy przecinałem szlifierką bo scaliły się z tulejami silentbloków. wszystkie prace wykonane na glebie.
-
Kupa roboty Włodku! Oby bez przeszkód do końca prac <spoko>
Ja z Marcaro walczymy z głowicą w lancii. Zawór się zgiął (sam! przysięgam!) i trzeba było zdjąć czapke.
(http://blob:https://www.facebook.com/f787217e-83af-4dea-91d0-f99459feebe7)
(http://blob:https://www.facebook.com/4b65f9f1-1e78-45fa-8918-734adbd6ee94)
Kupione nowe dwa, ale przy okazji robimy wymianę uszczelniaczy zaworowych i docieranie wszystkich.
Był pomysł zakładać głowice jak jest bez oddawnia do liźniecia ale w jednym miejscu jest podejrzany wyciek boryga jakby. Samochód się nie gotował ani żadnych objawów nie miał, oprócz tego zę za pompą wspomy było mokro. Ale tam jest rura wodna do chłodnicy, metalowa włożona na wcisk w pompę wody i jak ją wyjąłem to nie wygląda zbyt szczelnie więc niby namierzony wyciek, ale może warto ją liznąc tak czy siak.
-
Panowie spotkał się ktoś kiedyś z rozrzadami MV Parts? Domyślam się, że chinol, ale czy jakosc tez chinol czy cos lepiej?
-
Był pomysł zakładać głowice jak jest bez oddawnia do liźniecia ale w jednym miejscu jest podejrzany wyciek boryga jakby. Samochód się nie gotował ani żadnych objawów nie miał, oprócz tego zę za pompą wspomy było mokro. Ale tam jest rura wodna do chłodnicy, metalowa włożona na wcisk w pompę wody i jak ją wyjąłem to nie wygląda zbyt szczelnie więc niby namierzony wyciek, ale może warto ją liznąc tak czy siak.
Odebrałem do szlifierza i faktycznie nie było kolorowo, lekki banan był i zdjął 0,23 więc sporo więcej niż normalne pięć setek.
Pytanie czy nie dopręże tego silnika zbytnio fabryczne CR to 10.2 wg
https://www.auto-data.net/en/lancia-y-840-1.2-16v-86hp-4976
-
Przy sprawnym układzie zapłonowym uważam, że problemów nie będzie. Zawory szczelne?
-
Podocierane wszystkie w tym dwa nowe. Na oględzinach nie były wypalone z wżerami czy innymi uszkodzeniami. Jeszcze test szczelności dzis zrobimy.
-
Myślę, że śmiało bez obaw można montować te glowice
-
Był pomysł zakładać głowice jak jest bez oddawnia do liźniecia ale w jednym miejscu jest podejrzany wyciek boryga jakby. Samochód się nie gotował ani żadnych objawów nie miał, oprócz tego zę za pompą wspomy było mokro. Ale tam jest rura wodna do chłodnicy, metalowa włożona na wcisk w pompę wody i jak ją wyjąłem to nie wygląda zbyt szczelnie więc niby namierzony wyciek, ale może warto ją liznąc tak czy siak.
Odebrałem do szlifierza i faktycznie nie było kolorowo, lekki banan był i zdjął 0,23 więc sporo więcej niż normalne pięć setek.
Pytanie czy nie dopręże tego silnika zbytnio fabryczne CR to 10.2 wg
https://www.auto-data.net/en/lancia-y-840-1.2-16v-86hp-4976
nie martw sie o to czy doprezysz, tylko o to, zeby zawory nie dotykaly tlokow!!
jak byla zalozona uszczelka, blacha ?
-
Ee nawet jak rozrząd był przestawiony o 90st to się nie spotykały przy kręceniu kluczem. Spotkały się dopiero po odpaleniu.
Zrobilismy test i nie są szczelne - po wlaniu benzynki do kanały były wycieki zaworami, ssace to tak połowa (same stare nowe szczelne), a wydechowy praktycznie kazdy coś cieknie.
Teraz pytanie co złego robimy docierając zawory?
Używałem takiej ręcznej przyssawki do zaworu z patykiem i pocierałem jak przy rozpalaniu ogniska. Kilka razy ta prodecura i na przylgni zaworu robił się widoczny matowy pasek. I tak został zrobiny kazdy zawór. Ale cieknie.
Teraz patrzyłem na jakieś tutoriale
https://www.youtube.com/watch?v=FfqSWYUqngk
tutaj gość robi home edition wkrętarka
Nie wiem czy to dobrze - może coś podpowiecie. Intuicja mówi żeby kręcić raz w prawo raz w lewo czego akurat w tym filmiku nie było powiedziane.
-
Używałem takiej ręcznej przyssawki do zaworu z patykiem i pocierałem jak przy rozpalaniu ogniska.
Z tym sobie daj spokój bo będziesz dwa tygodnie siedział nad tym i Ci łapy odpadną :p Patent z wiertarką i wężykiem gumowym spoko, też stosowałem kilka razy i się sprawdza. Oczywiście obroty prawo-lewo na zmianę. Pasek po docieraniu jaki szeroki wyszedł? - przy dużej szerokości jest problem z uszczelnieniem.
-
Też robiłem wiertarką i zawsze było dobrze. Jakiej pasty użyłeś ? Ja używałem takiej w tubce w 3 gradacjach https://motor-x.pl/pasta-zaworowa-012-zestaw-3-szt,p.html
-
Drugi tydzień urlopu został strawiony nad Kijanką. Wygląda na to, że chłop od którego ją odkupiłem musiał serwisować ten samochód u jakiegoś wyjątkowego dyletanta.
Wbrew informacją z ogłoszenia, silnik w tym samochodzie jest w całkiem znośnej kondycji - jak na samochód importowany z Włoch. Natomiast padnięty okazał się rozrząd, wytrzymał ponad 180k km, dodatkowo padła jedna cewka zapłonowa. A najpewniejszą przyczyną padnięcia cewki było to, że świece zapłonowe miały +/- 4 mm przerwy między elektrodami. Jakby tego było mało w zawiasie na nierównościach pojawiają się dość mocne stuki. Widać, że ktoś szukał przyczyny takiego stanu rzeczy, ale bez skutecznie. Śmiem tak twierdzić, gdyż wymienione są wszystkie łączniki stabów, a nawet przekładnia kierownicza. Moim zdaniem na 99% winne są wahacze, którymi reguluje się zbieżność osi tylnej - też mają przeguby kulowe.
Na ten moment, silnik złożony na tak chińskim rozrządzie, że nawet chinol nie chciał się na nim podpisać <lol> Ciekawe, ile wytrzyma <mysli> Jutro zamawiam cewkę + wahacze i myślę, że od strony technicznej wstępne odgruzowanie można będzie uznać za zakończone.
-
Pasek po docieraniu jaki szeroki wyszedł?
No właśnie jest dość szeroki tak 1-2mm i wychodzi równomiernie matowy szary.
Co zrobić żeby go zwęzyć? kręcić aż do skutku? Nie rozwale w ten sposób gniazd?
Wczoraj testy z inną pastą, na 8 wydechowych w 6 pomogło, ale nie jest idealnie ale 2 to się lały ciurkiem wręcz, chyba gorzej niż wcześniej.
-
jak chcesz zmniejszyć przylgnie to musisz dać gniazda do zabielenia.
ale bez szlifowania albo wymiany zaworów to nie ma sensu. Dawno tego nie robiłem, ale przy dzisiejszej cenie robocizny mogą być tańsze zawory od szlifowania ich.
-
Czasem się zdarzy że jakiś paproch wpadnie na przylgnie i też będzie nieszczelność
-
Kijanka prawie ogarnięta.
Wymieniłem jeszcze płyn hamulcowy i w wysprzęgliku. Zmieniłem też wahacze, o których pisałem w poprzednim poście. Tak jak podejrzewałem, to one były przeczyną stuków, jednak nie tak jak przypuszczałem tj. przeguby kulowe w stanie jakby wczoraj wyjechały z fabryki. Natomiast stukał lewy wahacz, gdyż z jakiegoś powodu tuleja metalowo gumowa przesuwała się względem śruby ustalającej zbieżność koła, przez co powstał luz i stuki właśnie. Także jeszcze muszę dokupić 2 śruby do regulacji zbieżności + ustawić zbieżność i wtedy będzie git. Zostanie jeszcze ogarnięcie wnętrza, gdyż syf nieziemski, a do tego smród fajek...
-
Jak się taki 15 letni Cee'd pod względem korozji prezentuje?
-
Jeżeli chodzi o zakup auta w wieku 15+ to rozważam tylko francuzy. Oczywiście tylko z silnikami benzynowymi.
Pod względem odporności odporności na korozję wszystkie Ople, Fiaty, Fordy, VW nie dorastają im do pięt.
Tak wiem, zaraz odezwie się ktoś z tekstem że znajomy miał 12 letniego Peugeota albo Renault i był cały przegnity. Ale to odosobniony przypadek. Na pewno w przypadku aut francuskich skala problemów z korozją jest dużo mniejsza niż wśród samochodów z innych krajów.
-
Jak się taki 15 letni Cee'd pod względem korozji prezentuje?
Auto z Włoch, także blacha bdb. Myślę, że jak to przed zimą zakonserwuję, a są takie szanse, to spokojnie pojeżdżę co najmniej 5 lat nie myśląc o blasze.
Brat ostatnio kupił ceeda z 2016 r. od początku PL i od spodu całkiem spoko choć delikatne naloty rudej tu i tam zaczęła się pojawiać.
Jeżeli chodzi o zakup auta w wieku 15+ to rozważam tylko francuzy.
Dokładnie tak, bardzo niedoceniane samochody a jeżdżą i wyglądają dużo fajniej niż np. Bmki/VAGi, którymi podnieca się większość społeczeństwa.
-
Pytam, ponieważ 18letnia Mazda zaczyna chyba wygrywać ze mną, a właściwie rdza wygrywa-nie żeby mnie to dziwiło, ale wolałbym jeszcze poczekać trochę <rotfl2> Wstępnie jako następne rozważałem właśnie coś z Francji, niemniej ciekawi mnie blacharkach w koreańcach-właśnie takich typu Ceed czy i30 1 generacji.Chociaż znając życie zanim zmienię, to jeszcze sporo czasu minie xD
-
dzisiaj robiłem ceeda 2011 i już miał nalot rdzy na progach. O dziwo wyglądało jak by weszła z zewnątrz.
Robiłem w niej też opaski zbiornika
A w I30 2012 szaleje korozja na wszystkim co jest malowane na czarno. Wózki, wahacze.
Niestety
-
Pytam, ponieważ 18letnia Mazda zaczyna chyba wygrywać ze mną, a właściwie rdza wygrywa-nie żeby mnie to dziwiło, ale wolałbym jeszcze poczekać trochę
Jak ci wytrzymało 18 lat, to chyba jest bardzo dobry wynik, jak na tę markę, bo ponoć nowe po trzech latach potrafią mieć sito, zamiast podłogi, nie wspominając o innych rzeczach. To chyba to auto było konserwowane ile się da, skoro tyle wytrzymało. A może kiedyś były trochę lepsze?
dzisiaj robiłem ceeda 2011 i już miał nalot rdzy na progach. O dziwo wyglądało jak by weszła z zewnątrz.
Robiłem w niej też opaski zbiornika
A w I30 2012 szaleje korozja na wszystkim co jest malowane na czarno. Wózki, wahacze.
Niestety
Czyli jednak im nowsze te skośnookie, tym gorsze. I pomyśleć, że kiedyś na polonezy narzekano, ale też się nie dziwię, bo widywałem prawie nowe plusy z purchlami pod lakierem. Ewidentne ktoś coś spierdolił, bo to jest nie do pomyślenia. W tych żółtkach chyba się dzieje podobnie. To są nawet niebrzydkie auta, szczególnie te nowe mazdy takie całkiem fajne, nie gorzej od niemców wyglądają, ale ta rdza...
To jest w ogóle kwestia gównianej powłoki lakierniczej, przygotowania podłoża, czy jakości materiałów? Konserwacja takiego auta prosto z salonu pomaga, czy może jednak rdza wyłazi sama z siebie spod spodu?
-
Jeżeli chodzi o zakup auta w wieku 15+ to rozważam tylko francuzy. Oczywiście tylko z silnikami benzynowymi.
Pod względem odporności odporności na korozję wszystkie Ople, Fiaty, Fordy, VW nie dorastają im do pięt.
Akurat Fiat z roczników +2008 to i tak duży przeskok jakościowy na plus jeżeli chodzi o antykorozję względem wcześniejszych modeli z przełomu wieków, trzeba im to oddać :p
Ja akurat z tych roczników to najbardziej lubię pod względem antykorozji to lubię Volva. Wiadomo każda jaskółka swój ogon chwali ale trochę tych aut pooglądałem i nie wiem jak oni to zrobili ale jak auto nie było wcześniej przystankiem autobusowym albo utopione w jakiejś powodzi to tam problem korozji nie istnieje. Mój gruzik ma 23 lata, a z tematów korozyjnych to tylko jedno nieistotne ognisko na łączeniu blach tylnego błotnika. Od spodu jakby wczoraj wyjechał z fabryki. Ostatnio na złomie widziałem rozbitą 850. Z ciekawości zajrzałem pod spód, a tam podłoga jak dzwon, można by spokojnie jeździć jeszcze 20 lat.
Szkoda tylko, że później zostali przejęci i poszła unifikacja, już mechanicznie jest o wiele gorzej na jakości.
-
To jest w ogóle kwestia gównianej powłoki lakierniczej, przygotowania podłoża, czy jakości materiałów? Konserwacja takiego auta prosto z salonu pomaga, czy może jednak rdza wyłazi sama z siebie spod spodu?
Okolice 2000 roku to był dopiero dramat w korei. Po 2004 już było widać znacznie lepszą jakość. Niestety ta jakość zakończyła się na możliwościach japonii.
Mam też Sorento 2006 . Było kupione w Holandii i albo właściciel albo ASO pokryło ramę i podłogę czymś miękkim, ropopochodnym i czarnym. Z całego auta zjadło tylko jedno nadkole i wszystkie osłony i wsporniki zderzaków. Z czego osłona chłodnicy była tak zjedzona, że nie mogłem się nadziwić. A podłoga i rama jak dzwon, gdzie wszystkie inne równolatki też maja zjedzone progi , mosty itd.
Mam też Opirusa z 2004 ale już kupionego w Niemczech. Ja po sprowadzeniu do PL 8 lat temu całego zabezpieczyłem. Mimo to poleciały mi właśnie końcówki progów w miejscu podnoszenia na lewarku. A stosowałem Mike Sander i miało być mega...
-
a ja niechcący do stajni dokupiłem od kolegi Punto II 1,3jtd żeby mieć taczkę do jazdy zimą.
A Coupeta za to robi ostanio obciach i mocno przymula, kiedyś taki objaw dały zapchane wtryski więc zmieniłem filtr, wymontowałem wtryski a tu wszystko ok. Więc czas na kable i świece bo zmieniane nie pamiętam ile lat temu, ale daaawno :-) Co aktualnie warto kupić do zwykłego roverka 1,4 ? Mówię o świece+kopułka+kable
-
Palec EPS 1.428.029R
Kopułka EPS 1.328.093
Świece NGK BKR6E (Bez dopisku -11, bo maja złą przerwe)
Przewody zapłonowe np. NGK Rc-RV413
-
A ja ostatnio spotkałem pod marketem w mojej mieścinie Caro Plusa GSI z 2000 roku, kolor błękit nieba w stanie idealnym blacharsko. Pogadałem z gostkiem co robił, a on mówi, że nic , auto ma 130 tyś km, bo tylko ze 5 tyś rocznie robi, oleje na czas , do silnika 5W40 chyba Valoline, nie zauważyłem żadnej rudej na karoserii , ani purchelka, a nie był malowany, tak twierdził właściciel, bo ma go od nowości z salonu. A tylko obudowa termostatu się rozszczelniła i wymienił uszczelkę i termostat. A i niedługo będzie widoczny w Warszawie, bo zięć ma go przejąć. Także nasze wyroby dbane , też potrafią się dobrze trzymać.
-
Zakończyłem walke z Lancią, docieranie na wkrętarce przyniosło oczekiwane efekty i testy szczelności były zadowalające, tzn albo zupełnie sucho albo lekko się sączyło.
Okazało się, że jeszcze jeden zawór na cyl 2 był minimalnie krzywy - dopiero we wkrętarce ujawnił swoją wadę.
Samochód złożony i odpalony, na razie małe testy czy wszystko ok ale tfu tfu nie ujawniają się żadne niedoróbki. Niech to już jeździ spokojnie :jezyk2:
Teraz czas się wziąć za Atu i inne auta żeby coś pchnąć do zimy do przodu.
-
Oddałem kijankę na pranie wnętrza. Myślę, że efekt adekwatny do ceny. Czyli nie śmierdzi już fajkami + patrzenie na fotele nie przyprawia o odruch wymiotny, ale nic poza tym. Chyba mi chłop odkleił podsufitkę, choć szczerze mówiąc nie pamiętem czy już wisiała, czy nie.
Założyłem Kijance hak. Zmieniłem też śruby regulacyjne tylnego zawieszenia.
WSKą objechałem na przegląd. ~160 km w rok z czego 12 km na przegląd :)
W kombi dorobiłem nowy przewód podciśnienia do sterowania nawiewami, ale nie poprawiło to pracy silnika :/
Dalej szukam kupca na lalunę...
-
Koledzy - czy po awarii forum możecie wgrywać zdjęcia? Chciałem dać załącznik do posta i wywala komunikat o błędzie zapisywania załącznika.
-
Załączniki to już chyba od roku nie działają...
-
Załączniki to już chyba od roku nie działają...
To one kiedyś działały ?!
-
OK, to chyba mnie zmyliło, bo jakimś świeżym temacie widziałem zdjęcia, ale to może było linkowane z zewn. serwera.
-
Dwa razy wkładałem i wyciągałem rozrusznik, ten na aucie się zawieszał a zapasowy nie za każdym razem zazębiał się z kołem zamachowym. Na szczęście miałem jeszcze jeden który działa dobrze, ale rzęzi. Jutro rozbieram i czyszczę ten zawieszający i zobaczę co będzie. Pytanie co wąskim caro odpowiada za mruganie kontrolki ręcznego? Bo ani nie świeci ani nie mruga a świeci się jak odkręcę korki od zbiorniczka płynu hamulcowego? Jutro teź wymieniam przerywacz od kierunków bo jak wrzucę prawy kierunek kontrolka na desce rozdzielczej mignie raz i to tyle a kierunkowskazy normalnie działają, natomiast jak wrzucę lewy kierunek kontrolka na desce mruga razem z kierunkowskazami.
-
Koledzy - czy po awarii forum możecie wgrywać zdjęcia? Chciałem dać załącznik do posta i wywala komunikat o błędzie zapisywania załącznika.
postimage.org, zapodaj.net - tutaj możesz wrzucać zdjęcia. Na forum się je wstawia tak: (http://tutaj adres zdjęcia)
-
Na forum się je wstawia tak:
No i nie pokazałeś mu jak :-)
Wystarczy napisać, że otwieramy pełną tabelę odpowiedzi, z ikonkami itd, klikamy na ikonkę Mona Lisy, pojawia się odnośnik img img w nawiasach [ ] [ ] i w środku pomiędzy jednym i drugim, wklejamy bezpośredni link do zdjęcia. Potem pojawia nam się w poście tak
(https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQKnRRY6fc09k3aE4BAzT3ALzZk8Pdqeq9GpQ&s)
-
Po wrzuceniu zdjęć na Imgur masz od razu wygenerowane linki, wystarczy wkleić (BBCode) w posta i się wyświetli.
-
Odpowietrzyłem hamulce, naprawiłem kierunkowskazy, winnym okazał się przerywacz. Nadal nie rozkminiłem dlaczego nie działa kontrolka ręcznego, nie wiecie może gdzie w wąskich caro i wcześniejszych pn znajduje się przerywacz owej kontrolki?
-
Tam jest krańcówka podobna, albo taka sama jak w słupkach do włączania lampki oświetlenia. Jest gdzieś w środkowej części pod dźwignią ręcznego. Zdemontuj osłonę, powinno być ją widać.
-
Krańcówka to nie jest, bo nawet zwieranie samym przewodem do masy nie powoduje mrugania kontrolki.
-
Ona widoczna jest bez rozbierania. Krancowka taka sama jak od drzwi
-
nie wiecie może gdzie w wąskich caro i wcześniejszych pn znajduje się przerywacz owej kontrolki?
Powinien być dostępny od spodu deski rozdzielczej w okolicach miejsca gdzie w późniejszych modelach jest skrzynka bezpieczników i przekaźników.
-
no ale czy za sterowanie tą kontrolką "recznego" nie odpowiada również czujnik poziomu płynu hamulcowego?
-
Też ale jak dobrze pamiętam to to chyba na jednym kablu jest. Który kolwiek zewrze do masy zaświeca się lampka
-
Odpowietrzyłem hamulce, naprawiłem kierunkowskazy, winnym okazał się przerywacz. Nadal nie rozkminiłem dlaczego nie działa kontrolka ręcznego, nie wiecie może gdzie w wąskich caro i wcześniejszych pn znajduje się przerywacz owej kontrolki?
POwinny wizieć gdzieś pod deską z lewej strony. ALuminiowe puszki - coś jak przerywacz kierunków 126p, tylko niższe.
-
I kontrolka naprawiona, winnym okazał się sam przerywacz. Wyrarczyło go rozebrać i wyczyścić styk i wszystko działa tak jak powinno. Już myślałem że trzeba będzie zaglądać do wiązki przewodów, ale tym razem się udało. Teraz pozostaje mi podmiana całości wtrysku czyli i przepustnica i wtryskiwacz bo coś źle odpala, a że mam trzy kompletne wtryski to mogę się bawić. Jak już to ogarnę będę miał pytanko do speca od LPG, więc KGB mam nadzieję że udzielisz mi rady ale wszystko w swoim czasie.
-
Ja wczoraj zdiagnozowałem uszkodzone łożyska kół tylnych (chyba, bo cóż innego), oba koła mają luz, gdy złapiemy górę i dół i poruszamy, na boki nie wyczuwam, ale lewe ma większy luz-teraz mam dylemat, czy wymieniać je przed sprzedażą auta czy powiedzieć potencjalnemu nabywcy i obniżyć cenę <mysli>
Znalazłem jeszcze sworzeń do wymiany, ale to ogarnę przed próbą sprzedaży.W sumie ciekawe jakie będą propozycje za poldka :)
-
Jak klient przyjedzie z mechanikiem, i odkryją luzy to będą próbować obniżyć cenę ile się da ,że łożyska , że koszt wymiany jest też , jak sam wymienisz to nie będą mieli pretekstu do obniżki.
-
Z góry tak czy tak uprzedzę o niedomaganiach, nie chcę nikogo w balona robić.W zeszłym roku 2 auta kupowałem (jedno dla brata) i sprzedawcy bardzo uczciwie podchodzili do tematu, nic nie ukrywali, ja również nie zamierzam.Akurat łożysk tylnych nigdy nie zmieniałem i nie chciałbym wpaść w opcję pt "dobieranie części i łożysk z kilku różnych źródeł żeby złożyć komplet" co może zająć trochę czasu.
Niespodziewanie do garażu trafiła astra j braciaka, nie przeszła przeglądu przez nierówno działający hamulec ręczny-następna robótka ;/
Do poprawy jest również ustawienie prawej lampy-czy tego nie powinien zrobić diagnosta? (albo chociaż zaproponować odpłatnie?)
-
Walczę z wtryskiem, jak jest zimny za nic nie będę działał na paliwie. Podmieniałem wtryski silniczki krokowe i raz lepiej raz gorzej, co ciekawe jak się rozgrzeje to na Pb działa stabilnie. Odpinanlem czujnik temperatury wody w kolektorze ssącym i zaraz wywala błąd. Jutro podmieniał jeszcze raz cały wtrysk i muszę poszukać bo gdzieś mi leżą czujniki temperatury i też dla świętego spokoju podmienię. A i pierwszy raz się przejechałem po kilku latach, kurcze idzie jak dzik. Jednak zapieczone hamulce jak jeszcze działały skutecznie osłabiały auto, a teraz toczy się leciutko nic nie trzyma i hamuje jako tako, muszę jeszcze raz odpowietrzyć układ, a jak to nic nie da podciągnąć nakrętkę na serwie.
-
Z góry tak czy tak uprzedzę o niedomaganiach, nie chcę nikogo w balona robić.
Wpisz to do umowy żeby mieć dowód na piśmie.
-
Takie wpisywanie to tylko dodatkowe problemy
-
Dalej walczę z wtryskiem. Podmieniałem przepustnice, silnik krokowy, wtryskiwacze, efekt taki że nawet normalnie odpala na benzynie. Ale ma dziurę w obrotach i nie jedzie na benzynie, na gazie też średnio odpala, ale nie ma dziury i jedzie normalnie. Co byście obstawiali pada pompa w baku, przeskoczył rozrząd, zawory podparte? Nie chcę rozbierać wszystkiego więc liczę na jakiś trop. Nagrałem małe video jak pracuje silnik na PB j LPG.
https://youtu.be/4rsw6cTdt5E?si=bdQE5hK_iX3jvQTw
https://youtu.be/fgAduTNGZvg?si=XYUE10BwroDQD5oX
-
Dziś byłem u kumpla mechanika i pojawił się gość z podobnym problemem, czyli na gazie pracowało auto w miarę stabilnie i miało moc, ale na pb brak siły, ciężkie odpalanie i nierówna praca. Po zakręceniu zaworu na butli lpg w bagażniku, auto odzyskało moc i stabilną pracę na pb. Prawdopodobnie przepuszczają elektrozawory lpg i po przejściu na pb dostaje też lpg i jest zalewany silnik.
-
Atu odbyło swoją ostatnią podróż.
W kijance zmieniłem pękniętą osłonę słupka A. I się wkur... gdyż chciałem dołożyć brakującą matę wygłuszającą nad nogami kierowcy. W tym celu zakupiłem dolną osłonę deski rozdzielczej wraz z wygłuszeniem (co zaznaczone było w ofercie), natomiast do mnie dotarł nic nie warty plastik bez skrawka materiału wygłuszającego, nawet wesołek wykręcił uchyt na przełącznik regulacji wysokości świateł... Poirytowany zrobiłem zwrot, którego wysłanie wyszło drożej niż zakupiony przedmiot (nie, niebyło smarta)- nie ma co, zawsze miałem łeb do interesów <lol2>
Powoli klecę swapa do kombi. Odgazowałem wiązkę silnika, poprawiłem jej izolację i umyłem silnik.
-
Laguna zmieniła właściciela?
Ja dziś wstawiłem Poldka do garażu i zamówiłem sworzeń oraz zbiorniczek płynu chłodzącego, tyle mogę zrobić przed sprzedażą ;) Zacząłem oglądać ceny Polonezów i jakby potaniały, albo to tak widzę, bo chcę swojego pogonić <lol>
-
Niestety nadal nie.
-
Forum ożyło!!! :D Miło ;)
-
Wow, faktycznie działa :)
-
Pytanie pół żartem, pół serio. :]
Nada się ten olej do ohv? Została mi cała banka po poprzednimi samochodzie. Samochodu już nie mam a olej został.
Do poloneza dotychczas lałem lotos 5w40. Nie wiąże z tym silnikiem przyszłości a poza tym chyba lepiej wlać ten castrol niż jeździć na 2-3 letnim syfie? <co> <spoko>
https://allegro.pl/oferta/castrol-edge-olej-silnikowy-5w-30-ll-4l-14415516158
-
O forum wróciło. Przez czas usterki forum trochę się działo, po zatankowaniu ok 20l paliwa węże przy pompie w baku sobie strzeliły i była fontanna Pb 98 pod autem. Zrzuciłem bak i jego kondycja zewnętrzna była poniźej krytyki, rdza i tylko rdza. Wylałem paliwo odkręciłem pompę i pływak ( oczywiście kilka szpilek się ukręciło). To co zobaczyłem w środku to armagedon, osad jaki zostawiło paliwo wręcz wysypywał się z baku. W ruch poszła myjka ciśnieniowa i na ile dałem radę lancą zlać go od wewnątrz, na tyle go wyczyšciłem. Potem mozolne szlifowanie baku, w pewnym momencie stwierdziłem że się przy tym zajadę i w ruch poszła kontówka i papier ścierny, nic nie wybuchło. Na wyczyszczony bak poszedł lakier Cynkal i mam nadzieję że zda egzamin. Jutro maluję drugą warstwą i będę się brał za czyszczenie pompy paliwa.
-
O forum wróciło.
Nareszcie.
To co zobaczyłem w środku to armagedon, osad jaki zostawiło paliwo wręcz wysypywał się z baku.
Ale ten osad jest skutkiem zwykłego "nagromadzenia się" go przez lata, czy to efekt nowego paliwa? Ale piszesz, że jeździsz na 98, więc chyba nie? Na dobrą sprawę, to już chwilę mamy to paliwo w obiegu i czy ktoś zwrócił uwagę na to słynne "wytrącanie się" z niego różnego syfu?
-
Paliwo miało ok 4 lat i w tym roku dolałem świeżego 98, wcześniej było 95 E5. Dolełm ok 12 litrów, zlałem ok 20l.
-
No to długo magazynujesz. Od czasu do czasu dobrze go przepalić na benzynie, żeby wypalił chociaż połowę zawartości i po prostu dolać świeżego. Gdyby nie awaria, to może następne 4 lata by jeździło? Swoją drogą, ładnie ci ten bak zgnił. Nie zaglądasz tak w ogóle?
-
Świetnie, że forum znów działa :)
-
Nareszcie
-
Bak po malowaniu Cynkalem, a tak wygląda pompa paliwa, widać wyraźnie jak wysoko paliwo sięgało pompy i jaki osad zostawiło, a to tylko kilkuletnie E5, ciekawe jak wyglądać będzie E10?
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-10-20/321228.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-10-20/321229.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-10-20/321230.jpeg)
(http://fotki.lighting-gallery.pl/images/galad/2024-10-20/321231.jpeg)
-
Wyczyściłem pompę paliwa, zamówiłem nowe sitko do niej i sprawdziłem jakie ma ciśnienie, co prawda test na wodzie, ale wyszło mi na manometrze od pompowania kół (podłączyłem sié za pomocą kawałka wentylu ze starej dętki) i wyszło okolice 2 bar, nie za dużo to trochę jak na abimexa?
-
to cis. masz przy braku przeplywu, a regulator przy wtryskiwaczu utzymuje je na poziomie 0.7bara w abimexie
-
Ciśnienie zaraz na wyjściu z pompy po przedłużeniu ok 1 metrowym przewodem. Pompa podłaczona do prostownika. Więc ok pompa może zostać. Jutro muszę wkleić jakoś urwane szpilki od mocowania pływaka i jedną od kołnierza pompy i teoretycznie bak będzię do montażu.
-
Dach wylądował.
(https://i.imgur.com/phGI0iB.jpg)
Podziękowania dla Daniela za pomoc. Komplikacje z wysyłką sprawiły że jednak pojechałem do Zabrza osobiście. Dach niestety z minusa, ten który miał być okazał się zgnity przy słupkach a i same słupki też takie sobie. No nic będziemy rzeźbić w tym co jest.
(https://i.imgur.com/9cda9TE.jpeg)(https://i.imgur.com/XEvUxYM.jpeg)
-
I po raz kolejny wyszło na to, że co tanie to drogie...
Zauważyłem kilka dni temu, że w Kijance, w oleju pojawił się brokat. Teraz się zastanawiam, czy już zjadło podejrzanie tani rozrząd/"się dotarł", czy po prostu silnik już dogorywa?
Powolutku klecę swapa do Kombi.
W między czasie była lekka poprawka blacharska. Na ten moment zmieniłem miejsce półki na akumulator, położyłem właściwe przewody paliwowe.
Mam tęgie rozkminy dotyczące montażu sprężarki, generalnie jak się nie obrócić dupa zawsze będzie z tyłu i rzeźba jest nie unikniona. Myślałem o rozwiązaniu rodem z OBRSO, ale mam wątpliwości, czy koło pasowe na wale korbowym będzie dostatecznie dobrze opasane. No i wyczaiłem, że ECU rovera może sobie samo włączać wentylator chłodnicy, więc chyba sobie podaruję seryjne włączniki, a przerobię wiązkę pod to rozwiązanie.
Przydałyby się zdjęcia fioletowego "limiteda" na blachach WWL. Tam było to wszystko fajnie pokazane. Niestety zdjęcie na dysku google wygasły. Może ktoś to sobie zapisał i zechciałby się podzielić?
Ps. Szukam, szukam i nie mogę znaleźć, które piny (kolory przewodów) odpowiadają za sterowanie sprężarką AC w wiązce poldorovera?
-
W złączu 13 krotnym jest to niebiesko czarny i niebiesko czerwony. Zdaje się, że niebiesko czerwony to wejście +12V z presostatu, a niebiesko czarny to masa do sterowania przekaźnikiem.
Tak, MEMS 1.9 może sterować przekaźnikiem wentylatora.
-
Przydałyby się zdjęcia fioletowego "limiteda" na blachach WWL
(https://i.imgur.com/yuGQ2Q6.jpeg)(https://i.imgur.com/ccxaQmf.jpeg)
(https://i.imgur.com/pDtQ7lB.jpeg)(https://i.imgur.com/XtPKHsW.jpeg)
(https://i.imgur.com/rUyk4Yw.jpeg)(https://i.imgur.com/pClNaMT.jpeg)
(https://i.imgur.com/KsJJURF.jpeg)
-
Ooo dzięki Ci Panie :)
-
Na przestrzeni tych 12 lat (robiłem je na rocznicy w 2012 roku) trochę się pozmieniało z galeriami googla, album jest cały czas dostępny tylko pod innym adresem. Swoją drogą ile to już lat zleciało jak człowiek się w te gruzy bawi :]
Wszystkie zdjęcia nadal są dostępne tutaj: https://photos.app.goo.gl/vTPWowJ6zmkgdAwTA
-
Powitać.
Dziś dzień z 2x 125p. Akumulatory wyjęte, wloty pozasłaniane. W polonezie już padł całkiem, więc na wiosnę szykuje się wydatek. Sezon zimowy czas rozpocząć.
Poza tym poszukuje dwóch kluczy 36 i 38mm do odkręcania śruby koła pasowego. Moi domorośli fachmani, dawno wywalili na złom, a częstują zwykła nasadką ech.
Może ktoś poratuje, z chęcią odkupię bo wstyd się przyznać ale przez tyle lat nie dorobiłem się tego cacka heh.
-
Poza tym poszukuje dwóch kluczy 36 i 38mm do odkręcania śruby koła pasowego.
https://allegro.pl/oferta/nasadka-3-4-38-mm-klucz-nasadowy-nasadki-6katna-7146990624?bi_s=ads&bi_m=productlisting:desktop:query&bi_c=MDM2Y2NiYWEtZTFjNC00Y2I5LTkwMzQtZDg0MmFiMzU5ZGNjAA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=effcf2a4-3aee-4288-883b-2536ea29750b
-
Poza tym poszukuje dwóch kluczy 36 i 38mm do odkręcania śruby koła pasowego.
https://allegro.pl/oferta/nasadka-3-4-38-mm-klucz-nasadowy-nasadki-6katna-7146990624?bi_s=ads&bi_m=productlisting:desktop:query&bi_c=MDM2Y2NiYWEtZTFjNC00Y2I5LTkwMzQtZDg0MmFiMzU5ZGNjAA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=effcf2a4-3aee-4288-883b-2536ea29750b
Misiu złoto kolorowo tęczowy.... nasadkę-nie jedną posiadam. W polonezie jest miejsce ale w 125p 1.5 ME miejsca brak i trzeba chłodnice wyciągać.
To ma być polmozbyt co Edzio zajumał z warsztatu. Kiedyś taki fajny był płasko oczkowy wygięty.
http://ikm.wz.cz/index.php?module=articles&action=show_article&id=0000000261
-
Na przestrzeni tych 12 lat (robiłem je na rocznicy w 2012 roku) trochę się pozmieniało z galeriami googla, album jest cały czas dostępny tylko pod innym adresem. Swoją drogą ile to już lat zleciało jak człowiek się w te gruzy bawi :]
Wszystkie zdjęcia nadal są dostępne tutaj: https://photos.app.goo.gl/vTPWowJ6zmkgdAwTA
To jest to auto o którym kiedyś ktoś pisał że właściciel jest mocno niesympatyczny. Ma świadomość że posiada unikat i go niesprzeda za względnie normalne pieniądze?
Może mylę z białym atu z lampami od caro...
-
Na przestrzeni tych 12 lat (robiłem je na rocznicy w 2012 roku) trochę się pozmieniało z galeriami googla, album jest cały czas dostępny tylko pod innym adresem. Swoją drogą ile to już lat zleciało jak człowiek się w te gruzy bawi :]
Wszystkie zdjęcia nadal są dostępne tutaj: https://photos.app.goo.gl/vTPWowJ6zmkgdAwTA
To jest to auto o którym kiedyś ktoś pisał że właściciel jest mocno niesympatyczny. Ma świadomość że posiada unikat i go niesprzeda za względnie normalne pieniądze?
Może mylę z białym atu z lampami od caro...
Ja się zastanawiam czy ten samochód jeszcze w ogóle istnieje.
Kiedyś nudząc się w akademiku widziałem na olxie taki sam pas przedni, obudowę filtra powietrza i jeszcze kilka pierdół. Oczywiście jak to ja fotek nie raczej nie zapisałem, więc nie mam nic na potwierdzenie swojej tezy.
Niemniej, już na fotkach z 2012 nie wyglądał ten samochód zbyt optymistycznie, a po 12 latach mogło go zjeść na amen.
Maćko, dzięki za ponowne udostępnienie <spoko>
-
Swoją drogą ile to już lat zleciało jak człowiek się w te gruzy bawi
Oj tak byczq +1 :P
-
Panowie, spotkał się ktoś kiedyś z czymś takim?
Olej barwy jakby ktoś dodał do niego MoS2. W filtrze oleju, na dnie jakies pojedyncze opiłki się pojawiły, ale przede wszystkim czarne, nagarowe grudki między lamelami filtra. To co można było zobaczyć po zdjęciu pokrywy rozrządu nie wskazuje na wypracowanie się łożysk wałków. Zęby na kołach rozrządu też jak nowe.
Gdzie może być przyczyna czegoś takiego?
Żeby nie offtopować.
Po odprawieniu dziadow, sprawdziłem sobie luzy zaworowe w kijance.
Generalnie wszystko w normie, 2 zawory w górnym dopuszczalnym limicie.
Chyba mi resztka katalizatora wypadła wydechem, ponieważ przez ostatnie kilka dni coś się w wydechu tłukło.
Do kombi dorobilem główny przewód zasilania kabiny 25 mm2 + 2 przekaźniki. Dokupiłem też przewód 10 mm2, żeby zastąpić ten śmieszny czarny kabelek doprowadzający prąd do skrzynki bezpieczników (max. 6 mm2), niestety wg schematu gdzieś we wiązce się rozgałęzia i nie wiem czy chce mi się kopać aż tak głęboko. Ale chyba się o to pokuszę, skoro i tak wiązkę mam na wierzchu. Dodatkowo świeżym kabelkiem podciąnę zasilanie kąkutera silnika.
Wgl FSO to zajebiste jest... ~2000 roku przeniesili złączkę ECU-kabina za zegary i zero informacji na schemacie... Wydanie Morawskiego chyba 2003 r. Znikło też złącze grzenych foteli... Tak trzeba żyć...
-
Wrzuciłem te wszystkie bzdury o wyprodukowaniu klucza w cenie napompowanego bochenka chleba z auchana do zsypu.
-
Gomulsky a Ty nie rzeźbiłeś uszkodzonego silnika ostatnio w tej Kijance?Co tam było zmieniane?
Może nagara się wypłukuje hehe <lol> Ja bym chyba się pokusił o zrzut miski, czy te motory nie miały jakichś problemów z panewkami?
-
Ten uszkodzony silnik to był rozciągnięty do granic przyzwoitości łańcuszek rozrządu + poprawienie gównoroboty jakiegoś papracza.
Ogólnie te motory miały problem ze wszystkim i nie cieszą się zbyt dobrą opinią. Niby zaprojektowane były pod przebieg 300k km, a padają gdzieś w połowie, a często nawet w 1/3.
Przed chwilą gdzieś wyczytałem, że potrafiły w nich padać katalizatory w tak perfidny sposób, że część ceramiki była wciagana do cylindrów i działała jak papier ścierny na ścianki cylindra i tłoki...
Już jakiś czas temu sobie postanowiłem, że czekam, aż ten silnik wysra się na amen i robię kapitalkę z wstawieniem żeliwnych tulei, zamiast gówno wartych powłok z amelinium. Przy moich obecnych przebiegach to i tak będzie kilka ładnych miesięcy zanim ten szajs padnie. Chyba, że wpierw klepanie tego silnika będzie mnie już tak wku***o, że nie wytrzymie.
Słowem nie jedzie, pali nie mało, ale za to pi*li się jak nastolatki...
-
Do kombi dorobilem główny przewód zasilania kabiny 25 mm2 + 2 przekaźniki. Dokupiłem też przewód 10 mm2, żeby zastąpić ten śmieszny czarny kabelek doprowadzający prąd do skrzynki bezpieczników (max. 6 mm2), niestety wg schematu gdzieś we wiązce się rozgałęzia i nie wiem czy chce mi się kopać aż tak głęboko. Ale chyba się o to pokuszę, skoro i tak wiązkę mam na wierzchu. Dodatkowo świeżym kabelkiem podciąnę zasilanie kąkutera silnika.
Wgl FSO to zajebiste jest... ~2000 roku przeniesili złączkę ECU-kabina za zegary i zero informacji na schemacie... Wydanie Morawskiego chyba 2003 r. Znikło też złącze grzenych foteli... Tak trzeba żyć...
W Kombi nie przewidziano opcji grzanych foteli, nie ma tego na schemacie wiązki Kombi, jak również w opisie urządzeń deski rozdzielczej w instrukcji obsługi.
Złącze wiązki silnika jest we wnętrzu za zegarami od bodaj drugiej połowy 1999r.
Rozgałęzienie "czarnego kabelka" występuje we wiązce pod deską rozdzielczą i jest na wysokości osi samochodu.
-
Do kombi dorobilem główny przewód zasilania kabiny 25 mm2 + 2 przekaźniki. Dokupiłem też przewód 10 mm2, żeby zastąpić ten śmieszny czarny kabelek doprowadzający prąd do skrzynki bezpieczników (max. 6 mm2), niestety wg schematu gdzieś we wiązce się rozgałęzia i nie wiem czy chce mi się kopać aż tak głęboko. Ale chyba się o to pokuszę, skoro i tak wiązkę mam na wierzchu. Dodatkowo świeżym kabelkiem podciąnę zasilanie kąkutera silnika.
Wgl FSO to zajebiste jest... ~2000 roku przeniesili złączkę ECU-kabina za zegary i zero informacji na schemacie... Wydanie Morawskiego chyba 2003 r. Znikło też złącze grzenych foteli... Tak trzeba żyć...
W Kombi nie przewidziano opcji grzanych foteli, nie ma tego na schemacie wiązki Kombi, jak również w opisie urządzeń deski rozdzielczej w instrukcji obsługi.
Złącze wiązki silnika jest we wnętrzu za zegarami od bodaj drugiej połowy 1999r.
Rozgałęzienie "czarnego kabelka" występuje we wiązce pod deską rozdzielczą i jest na wysokości osi samochodu.
Rozgałęzienie głównego zasilania jest w zasadzie za zegarami, może lekko w prawo.
-
Multec był bliżej prawdy. Rozgałęzienie są za zegarami, z tym, że bardziej po lewej, zaraz przy wyjściu przewodów do kostki stacyjki.
Największe XD było w tym, że łączna powierzchnia poprzeczna przewodów, z którymi łączył się czarny przewodów ze stacyjki była +/- 2x większa niż on sam... Także to musiało działać dobrze <spoko>
Ceva, mógłbyś podesłać schemat wiązki w kombi?
-
Ceva, mógłbyś podesłać schemat wiązki w kombi?
Mógłbym gdyby nie mały szczegół, schemat jest na dużym formacie (mniej więcej jak schemat z książki Morawskiego), zeskanować nie mam możliwości co najwyżej mogę spróbować zrobić zdjęcie, ale jakość tego nie będzie najlepsza...
-
~2000 roku przeniesili złączkę ECU-kabina za zegary i zero informacji na schemacie
Cykniesz mi fotkę złącza? O ile masz na wierzchu :)
-
Co do złącza kombi, czerwcowe pomiary, może się komuś przyda. Nie gwarantuje, że potem nic nie zmieniałem ani braku błędów tutaj. Nie znalazłem jej opisu na forum.
szaro-czarny - kontrolka ciśnienia oleju
zielono-biały - wskaźnik temperatury
biało-brązowy masa cewki/obrotomierz
niebieski - pompa paliwa
czerwono-czarny 12V po zapłonie
czerwono-zielony 12V stałe
zółto-czarny sterowanie przekaźnika pompy paliwa (nie wiem czy plus czy masa)
(https://obrazki.elektroda.pl/4070332000_1730802669_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/4070332000_1730802669.jpg)
-
padać katalizatory w tak perfidny sposób, że część ceramiki była wciagana do cylindrów
Robiłem taką Vengę w benzynie. Aso wypuściło to auto z niedziałającą kontrolką ciśnienia oleju. do tego połamany i zatkany kat zamordował cały silnik. Zrobiłem rozrząd, wywaliłem kata, auto odżyło i zaczęło wciągać litry oleju. Klient się poddał finansowo. Przebieg przed 200 tyś km
-
Zdaje się, że niebiesko czerwony to wejście +12V z presostatu, a niebiesko czarny to masa do sterowania przekaźnikiem.
Czyli jak GSi i nawe się w miarę kolorystyka pokrywa :)
Studiuje jeszcze schematy wiązki el. z mgfa, ale za "ch*"a nie mogę dość, czy to angielskie guano ma opcje kontrolki CHECK, czy konstruktor nie przewidział? Jeśli tak, to w której wtyczce i pod którym pinem.
A do czego jest gruby, brązowo-różowy przewod w złączy 13 pinowym?
zeskanować nie mam możliwości co najwyżej mogę spróbować zrobić zdjęcie, ale jakość tego nie będzie najlepsza...
Jeśli będzie się dało coś z tego odczytać to czemu nie. Pewnie przyda się nie tylko mi.
padać katalizatory w tak perfidny sposób, że część ceramiki była wciagana do cylindrów
Robiłem taką Vengę w benzynie. Aso wypuściło to auto z niedziałającą kontrolką ciśnienia oleju. do tego połamany i zatkany kat zamordował cały silnik. Zrobiłem rozrząd, wywaliłem kata, auto odżyło i zaczęło wciągać litry oleju. Klient się poddał finansowo. Przebieg przed 200 tyś km
No cóż, jak mawiają łykopki "natura"...
W sumie to ciekawe ile może wynieść remont takiego silnika <mysli> wiadomo, że robiąc samemu dużo taniej niż przez warsztat, ale tak czy tak kilka ładnych kulek trzeba będzie zubilić...
Nawiasem mówiąc, ciekawe czy następną generację silników (gammę) pod względem trwałości poprawil, czy będzie to samo dziadostwo?
-
Co do złącza kombi, czerwcowe pomiary, może się komuś przyda. Nie gwarantuje, że potem nic nie zmieniałem ani braku błędów tutaj. Nie znalazłem jej opisu na forum.
szaro-czarny - kontrolka ciśnienia oleju
zielono-biały - wskaźnik temperatury
biało-brązowy masa cewki/obrotomierz
niebieski - pompa paliwa
czerwono-czarny 12V po zapłonie
czerwono-zielony 12V stałe
zółto-czarny sterowanie przekaźnika pompy paliwa (nie wiem czy plus czy masa)
(https://obrazki.elektroda.pl/4070332000_1730802669_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/4070332000_1730802669.jpg)
Masa. Plus na cewkę przekaźnika pompy jest załączany stacyjką.
Niebieski przewód to nie tyle pompa paliwa co zasilanie wtryskiwaczy, które idzie z tego samego przekaźnika co pompa.
Zdaje się, że niebiesko czerwony to wejście +12V z presostatu, a niebiesko czarny to masa do sterowania przekaźnikiem.
Czyli jak GSi i nawe się w miarę kolorystyka pokrywa :)
Studiuje jeszcze schematy wiązki el. z mgfa, ale za "ch*"a nie mogę dość, czy to angielskie guano ma opcje kontrolki CHECK, czy konstruktor nie przewidział? Jeśli tak, to w której wtyczce i pod którym pinem.
A do czego jest gruby, brązowo-różowy przewod w złączy 13 pinowym?
To jest wyjście z przekaźnika głównego, a zatem jest tam plus po zapłonie. Przypuszczam, że według Rovera miało to być zasilanie cewki zapłonowej, ale FSO zrobiło je oddzielnie "po swojemu" ze stacyjki przez skrzynkę.
MEMS 1.9 nie ma wyjścia kontrolki check engine, dopiero MEMS 3 ma taki ficzer.
-
Ehhh... To skąd oni wiedzieli, że w silniku coś nie domaga? A w sumie nie ważne.
Niemniej wydaje mi się, że jak kiedyś wyciągałem silnik z 416 To miał kontrolkę check, ale może mi się tylko wydaje.
To chyba już ostatnie pytanko. Z którego pinu we wtyczce ECU wychodzi sterowanie wentylatora? 5,6, 26 czy jakiś inny? I wgl od której strony się te piny liczy, opisów ma wtyczce nie mogę się doszukać, a w necie info dość sprzeczne.
-
Niebieski przewód to nie tyle pompa paliwa co zasilanie wtryskiwaczy, które idzie z tego samego przekaźnika co pompa.
Dzięki za wyjaśnienie, w sumie robiłem to już z odłączoną instalacją silnika.
Swoją drogą mam na wierzchu wiązkę budy (1.4 atu plus) i wiązkę silnika - jest sens poprawiać w czymś fabrykę? Przez zimę będę się bawił w nowe peszle i czyszczenie wszystkich styków.
-
Wywal kostkę przy plusowej klemie akumulatora, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. W dwóch różnych instalacjach miałem z tym problemy. Po prostu styki się grzały i wypalały. Potrafił mi zgadnąć na środku skrzyżowania. Odciąć i podłączyć bezpośrednio do klemy.
-
To skąd oni wiedzieli, że w silniku coś nie domaga?
A co tam może więcej niedomagać. Jak nie wyszedł majonez na korek to znaczy że Rover sprawny :)
-
Ehhh... To skąd oni wiedzieli, że w silniku coś nie domaga? A w sumie nie ważne.
Niemniej wydaje mi się, że jak kiedyś wyciągałem silnik z 416 To miał kontrolkę check, ale może mi się tylko wydaje.
To chyba już ostatnie pytanko. Z którego pinu we wtyczce ECU wychodzi sterowanie wentylatora? 5,6, 26 czy jakiś inny? I wgl od której strony się te piny liczy, opisów ma wtyczce nie mogę się doszukać, a w necie info dość sprzeczne.
Ehhh... To skąd oni wiedzieli, że w silniku coś nie domaga? A w sumie nie ważne.
Niemniej wydaje mi się, że jak kiedyś wyciągałem silnik z 416 To miał kontrolkę check, ale może mi się tylko wydaje.
To chyba już ostatnie pytanko. Z którego pinu we wtyczce ECU wychodzi sterowanie wentylatora? 5,6, 26 czy jakiś inny? I wgl od której strony się te piny liczy, opisów ma wtyczce nie mogę się doszukać, a w necie info dość sprzeczne.
Na 99,9% nie ma.
Według mnie 6. Pin 5 to request od strony panelu klimatyzacji albo presostatu żeby włączyć wentylator. 26 dotyczy MGFa i wentylatora komory silnika.
Swoją drogą mam na wierzchu wiązkę budy (1.4 atu plus) i wiązkę silnika - jest sens poprawiać w czymś fabrykę? Przez zimę będę się bawił w nowe peszle i czyszczenie wszystkich styków.
Dołóż grubszy przewód zasilający do rozejścia za zegarami. I polecam dołożyc dodatkowe zasilanie po stacyjce do zegarów, mniej wtedy mrugają na stopie/kierunkach. I ogólnie przegląd końcówek, szczególnie masowych.
Wywal kostkę przy plusowej klemie akumulatora, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. W dwóch różnych instalacjach miałem z tym problemy. Po prostu styki się grzały i wypalały. Potrafił mi zgadnąć na środku skrzyżowania. Odciąć i podłączyć bezpośrednio do klemy.
Dotyczy w zasadzie tylko Caro, wydaje mi się że do 1996 włącznie, bo później zmienili to na złącze MTA Power 800 z porządnymi konektorami i znacznie wyższymi możliwościami jeśli chodzi o możliwy amperaż. Z tym, że nie jest to niestety złącze hermetyczne więc dopóki nie zgniło to warto zabezpieczyć przed wilgocią.
-
Dotyczy w zasadzie tylko Caro, wydaje mi się że do 1996 włącznie, bo później zmienili to na złącze MTA Power 800 z porządnymi konektorami i znacznie wyższymi możliwościami jeśli chodzi o możliwy amperaż. Z tym, że nie jest to niestety złącze hermetyczne więc dopóki nie zgniło to warto zabezpieczyć przed wilgocią.
No niestety, ale to samo miałem w plusowej wiązce. Konektory może i są większe, ale mało to zmieniło. Jeden się wypalił, po prostu cały skorodował. W caro, to racja, to są zwykłe konektory, z kostką jak do grzania dup pod fotelami i to jest słabe. To w plusach jest podobne, tylko większe, ale niestety, gdzieś nie będzie może zbyt dobry styk i zaczyna się grzać. Nie widzę sensu występowania tam takiego połączenia, skoro można to skręcić bezpośrednio do klemy i jest spokój. A trochę tam poboru jest, zwłaszcza jak ktoś ma np. szyby elektryczne, które trochę oporu robią itd.
Co do grubości przewodów w wiązkach plusowych, to fakt, cieniutkie to jest bardzo. Ostatnio jak przekładałem silnik, zanim wiązkę wciągnąłem w budę, to sobie to wszystko rozplątałem i powkładałem ładnie w peszle, żeby trochę to porozdzielać obwodami w miarę osobno, zamiast wszystko razem. Tam się te niektóre kabelki aż proszą o wymianę na grubsze, szczególnie główne zasilanie. Nie na darmo w plusach (i chyba nie tylko) napięcie na aku bywa wyższe, niż to w kabinie. Sam sprawdzałem i tak było. Do szyb puściłem sobie osobne zasilanie z aku przez bezpiecznik, bo chodziły tak sobie i czasem nie było jak zamknąć po otwarciu. Najgrubsze kable miały stare polonezy (poniżej 93) wszystko grube i w środku miedzi sporo, a nie jak dzisiaj, połowa przekroju, to otulina.
-
Dzisiejsze wiązki są jeszcze gorsze, niż w plusie...
Caro MR91, akwarium, borewicze miało najlepsze przekroje, i takie, jakie powinny być. Tylko tam brakowało przekaźników np. do wycieraczek, ale sama instalacja jest nieśmiertelna. W plusie niestety np. takie upalenie masy może się zdarzyć.
Choć to samo dotyczy wielu aut z lat 90 (i współczesnych), jakiś czas temu znajomemu upaliło masę do lamp we fieście. Te żyłki co szły do nich były żałosne.
-
borewicze miało najlepsze przekroje
Noo. Tam do zwykłej kontrolki 1,2W szedł przekrój rzędu 1,5mm2 :)
-
Noo. Tam do zwykłej kontrolki 1,2W szedł przekrój rzędu 1,5mm2
Nie było planów, że PRL wyprodukuje diodę led.
-
Taki przewód znacznie ciężej złamać, niż żyłkę 0,5mm2. I musi naprawdę solidnie zaśniedzieć, żeby nie łączyć :) No i dlatego upalona masa czy stopiony przewód od tylnych lamp to w 125p wybitna egzotyka, a aktualnie - norma.
Jedyne, co warto zmieniać przy elektryce w 125p to klemy, przewody prądowe no i można pomyśleć o złączkach hermetycznych w miejscu standardowych, ale rzadko które są na takie przekroje, prędzej właśnie na "żyłki"... Przynajmniej te występujące np. w caro i plusach.
-
borewicze miało najlepsze przekroje
Noo. Tam do zwykłej kontrolki 1,2W szedł przekrój rzędu 1,5mm2 :)
Otóż to. To, że przekroje są większe, a w zasadzie przewymiarowane to wcale nie znaczy, że są lepsze.
Noo. Tam do zwykłej kontrolki 1,2W szedł przekrój rzędu 1,5mm2
Nie było planów, że PRL wyprodukuje diodę led.
Ale prawo Ohma chyba znali... :P
-
W końcu forum wróciło.
I w końcu moge potwierdzić, ze wymiana linki sprzęgła na tą powlekaną to jest coś pięknego. Roznica kolosalna. Chodzi teraz lzej niz hydraulika w civicu moim 😀
-
podrzuć źródło linki . Założyłem oryginał SID i szału nie ma.
-
https://allegro.pl/oferta/linex-linka-sprzegla-11-10-11-13130149737
-
I jak oni to wyszczególniają w ogłoszeniach? Jak znaleźć powlekaną względem tej niepowlekanej?
Chodzi o to, że w końcu się nauczyli po 30 latach wpuszcząć stalową linkę w teflon, jak fabryka w PRLu?
-
Najlepiej to po numerze szukać. Linex 11.10.11. Ale czasem piszą, że powlekana.
A czy to jest naprawdę teflon czy po prostu jakiś plastikowy "kondonek" nalany na stalowej lince to juz w sumie ciężko powiedzieć.
-
I jak oni to wyszczególniają w ogłoszeniach? Jak znaleźć powlekaną względem tej niepowlekanej?
To jest też dobre, bo zamiast napisać "Linka sprzęgła polonez rover lucas powlekana" to ci jakieś numery podają. Ale skoro:
w końcu się nauczyli po 30 latach wpuszcząć stalową linkę w teflon, jak fabryka w PRLu?
To może za kolejne 30, nauczą się opisywać sprzedawany towar po ludzku?
Apropo linek, to ostatnio mi pękła w Żuku. Ja jej jeszcze nie wymieniałem, a fabryczna chyba nie była, bo niby Linex. Auto z 96 więc albo Linex już robił na pierwszy montaż dla DMP/FS Lublin, albo ktoś wymienił. W każdym razie, była powlekana i to naprawdę teflonem, a nie plastikiem, jak piszecie. Sprzęgło zawsze działało lekko, bez zacięć itd. Tym bardziej się dziwię, że strzeliła, ale jeśli pamięta fabrykę, to niema się co dziwić. Te wszystkie nasze sprzęty i tak jeżdżą dłużej, niż ich konstruktorzy zakładali.
To jak z kombajnami. Jeden z konstruktorów mówił, że Bizony były projektowane w perspektywie użytkowania ich przez (zdaje się) 10, lub 15 lat, a ile już pracują, to każdy widzi. Tak patrząc, co teraz ludzie złomują, to albo my mamy coś z głową, albo oni. Polonez (lub inne polskie auto) na złomie, to dzisiaj święto, choć ostatnio widziałem dwa ogłoszenia z plusami.
Taki troszkę offtop, ale muszę się przyznać, że moja Yariska poszła w piątek na szrot. Siostrzenica miała wypadek (na szczęście oprócz siniaków, nic się nikomu nie stało. Gość wyprzedzał na zakazie, a ona już wcześniej zaczęła skręcać itd. Dopiero po dzwonie okazało się, jak już to zaczęło ładnie gnić. Max 5 lat i już chyba sama z siebie by się rozleciała, a przynajmniej tak to wyglądało. Elementy konstrukcyjne typu wszelakie mocowania wahaczy itd jeszcze nie były złe, ale zima robi swoje. Auta mechanicznie trwałe (przynajmniej te starsze) ale gniją strasznie. W każdym razie, wyjąłem z tego kompletną instalację gazową. Sterownik Stag 200 Go Fast, wtryskiwacze Barracuda 115, reduktor AC R02. Wtryskiwacze nie były na listwie, tylko podłączone pojedynczo na wężykach do takiej wspólnej magistrali. Instalka ma ledwo 5 lat (szósty rok leci). W tamtym aucie działała bez zarzutu. Da się to pożenić z GSI? Albo przynajmniej z Brytyjczykiem 1.4? Przeglądam tu stary temat o sekwencji w GSI, ale temat jest stary, choć taka instalka się tam przewinęła jako "gówniana i przestarzała". Szkoda było to zostawić, bo tam mi za to nie zapłacą, a 2200 w plecy. Miałem możliwość sobie to zabrać, to zabrałem.
-
I jak oni to wyszczególniają w ogłoszeniach? Jak znaleźć powlekaną względem tej niepowlekanej?
Chodzi o to, że w końcu się nauczyli po 30 latach wpuszcząć stalową linkę w teflon, jak fabryka w PRLu?
Linex od zawsze robił powlekane i niepowlekane linki, to wina pojebanych katalogów i sklepów, że nigdzie tego niema opisane, drugorzędną sprawą natomiast jest jakość tej powłoki. Powlekaną linke w przypadku poloneza oznaczają enigmatyczne ostatnie cyfry, które nigdzie nie są objaśnione.
Podam na przykładzie linki ręcznego do bendixa, linka o numerze 11.01.14 oznacza linke zwykłą niepowlekaną, linka 11.01.13 to już linka w powłoce. Analogicznie jest z innymi linkami, ostatnia cyfra niższa o jeden oznacza linke w powłoce. ;) Nawet na stronie producenta nie jest to opisane
-
podrzuć źródło linki . Założyłem oryginał SID i szału nie ma.
Sid zabrze bedzie lepszy jest duzo elastyczniejszy, linexów teflonowych to ja ze 3 wykończyłem, jak jeździłem na codzień plusem gsi, Zawsze przecierał się teflon o pancerz w okolicach skrzyni biegów
-
Linka sprzęgła polonez rover lucas powlekana
Się ciesz, bo już byłby rarytas obr bambino z ceną 3x tyle.
Da się to pożenić z GSI?
Jak najbardziej. A że za friko to wgl nie ma co się zastanawiać.
-
Szkoda było to zostawić, bo tam mi za to nie zapłacą, a 2200 w plecy. Miałem możliwość sobie to zabrać, to zabrałem.
ambit odlicza 50pln od ceny szrota, gdy wyciagniesz z niego instalacje LPG - czyli mozna powiedziec, ze cala instalacje kupiles za 50pln (albo siostrzenica ci kupila),
jeszcze butle trzeba bylo zabrac, legalnie jej zamontowac nie mozesz, ale wykorzystac wielozawor owszem, a nowy 150pln kosztuje
-
Się ciesz, bo już byłby rarytas obr bambino z ceną 3x tyle.
Aaa, to możliwe. Widziałem na allegro nową belkę pod rovera za niecałe 900 pln. Jakiś gość sprzedaje wyłącznie nowe rzeczy, np boczek plusowy za 500 sztuka. Takie tam "rarytasy".
Jak najbardziej. A że za friko to wgl nie ma co się zastanawiać.
Nie do końca za friko, bo wcześniej trzeba było za to zapłacić, ale że kuzyn pracuje na tym złomie (zawsze do niego dzwonię w sprawie złomowania) to dało się to wyjąć, bo tak, to niby powinno być. Za budę dostanę 7 stów, a instalka kosztowała 2200, więc chociaż częściowo odzyskam koszty.
Te wtryskiwacze nie będą za małe? Bo przeszperałem ten temat z sekwencją do GSI i pisano tam zdaje się o barracudach 120 chyba. To się w ogóle podłącza pod sondę lambdę, czy coś jeszcze? Bo w toyocie było tylko podłączone do wtrysków i stały plus i masa z aku. I tyle. Schemat pokazuje takie podłączenie, ale też takie do lambdy, lub cewki zapłonowej, niby może być tak, lub tak. Pobrałem sobie schematy ze strony Staga.
jeszcze butle trzeba bylo zabrac, legalnie jej zamontowac nie mozesz, ale wykorzystac wielozawor owszem, a nowy 150pln kosztuje
Butle też wziąłem. Całą kompletną instalację, nawet przewody. Zostały tylko wkrętki w kolektorze, ale tego już mi się nie chciało wykręcać,a dostęp marny. Zresztą, to groszowe sprawy. Te wielozawory są wszystkie takie same? Tzn, w tych większych butlach i w mniejszych? Bo ta jest 26 litrów, w polonezie mam 45, ale tam jest zbiornik stako, a zawór chyba elpigaz. W każdym razie, ten tutaj ma już ten wskaźnik nowego typu, który pokazuje na przełączniku poziom gazu za pomocą diód. Oczywiście butla toroidalna. Gdyby przełożyć wielozawór do tej większej, to będzie to działać? Czy może nie da się, bo będą problemy z prawidłowym napełnianiem itd, bo większa pojemność itd? Zawory z zewnątrz mają niby te same wymiary, ale może w środku są różnice ze względu na wymiary i pojemność butli?
ambit odlicza 50pln od ceny szrota, gdy wyciagniesz z niego instalacje LPG - czyli mozna powiedziec, ze cala instalacje kupiles za 50pln (albo siostrzenica ci kupila),
Auto było drugiej siostry, a ostatnimi czasy, używała młoda i w końcu wyszło, jak wyszło. Niemniej, instalację wycenili mi na 400 pln. Całe auto przed szkodą na 7900, minus wrak 400. Auto kosztowało 5000, gaz 2200, części eksploatacyjnych po drodze, nie liczę. Nówki tarcze i klocki wyjąłem, włożyłem stare. Niepotrzebne mi to, ale to jest praktycznie bez śladów zużycia, bo niewiele przejechało. Można powiedzieć, że szczęście w nieszczęściu, że odzyskało się praktycznie wartość auta. Ciekawostka, że naprawę samochodu wyceniono na 46 000 pln. Ładnie. Dostałem cały kosztorys, ceny nowych części, ceny napraw, lakierowanie itd. Zajebiste stawki. Auto sprawcy ubezpieczone w TUWie. jak na tak gównianego (w obiegowej opinii) ubezpieczyciela, to uwinęli się z tym naprawdę szybko i nawet nie okradli bardzo. Sprawca przyładował Golfem 3, czy tam 4, nie pamiętam już. Jemu się tam chyba wiele nie stało, a Toyotę obróciło i wywaliło w rów z prawej strony, jeszcze uderzyła w przepust, aż odbiła do tyłu, także przód skasowany, prawa podłużnica tak wygięta, że wyrwało mocowanie silnika itd. Lewe drzwi się nie otwierały, prawe ledwo co. Z tyłu uderzenie przesunęło wnękę koła zapasowego razem z butlą do przodu, że aż musiałem brechą odginać blachę, bo butla zaklinowała się pomiędzy przednią, a tylną częścią wnęki. Jednak to są porządne zbiorniki, blacha gruba itd. Na dole śrubami 12 mm przykręcone, to wygięło blachę na dole, a butli nic. Ale przy okazji zobaczyłem, jak zajebiście wycięli otwór na komin wentylacyjny pod butlą. Nie wiem, czego użyli, ale chyba nie było zbyt ostre i pomagali sobie młotkiem. Po raz kolejny potwierdza się zasada, że samemu zrobi się najlepiej, ale niestety, durne przepisy nie pozwalają, bo warsztaty i państwo, muszą zarobić.
-
Stara zasada, chcesz mieć zrobione dobrze, zrób sam. Widocznie państwo nie chce, żeby było zrobione dobrze :P.
Michals, dzięki. Ale skoro mówisz, że 3 linki Ci pękły w taki sposób w krótkim czasie, to znaczy, że to pewnie nie jest teflon, tylko plastik. Fabryczne linki wytrzymują i po 20-30 lat... Ja założyłem lin-mota, nabite na nim jest już z 80 tysięcy kilometrów, i chodzi dalej jak nowy.
-
Te wtryskiwacze nie będą za małe?
nie
To się w ogóle podłącza pod sondę lambdę, czy coś jeszcze?
nie trzeba podlaczac sondy, ale gdy podlaczysz to masz podglad na mieszanke,
sonda nie jest brana pod uwge pod wzgledem regulacji przez sterownik gazowy
Bo w toyocie było tylko podłączone do wtrysków i stały plus i masa z aku.
moze sobie liczyc predkosc obrotowa silnika po czestotliwosci wtryskow, ale w takim rowerku to moze sie pogubic przez dotryski,
podlaczenie do cewki zaplonowej pozwala uzyskac stale i pewne zrodlo predkosci obrotowej,
z wtryskow moze tez brac sygnal zalaczenia zaplonu, wiec czasami instalka wylacza sie dluzsza chwile po wylaczeniu zaplonu (podtrzymanie na wtryskach benzynowych),
ogolnie to IVgen nie potrzebuje zbyt duzo dodatkowych sygnalow od ECU, bo najwazniejszym jest dla niej czas wtryskow benzyny, a reszte wylicza sobie posrednio,
za to potrzebuje innych sygnalow ze swojej instalacji, takich jak temp. parownika i gazu oraz cis. gazu
Te wielozawory są wszystkie takie same? Tzn, w tych większych butlach i w mniejszych?
nie, wielozawory sa rozne, ale do toroidalnych butli o tej samej wysokosci sa takie same np. do butli o wymiarach 580/200 i 650/200 idzie ten sam wielozawor przeznaczony do wysokosci 200-205 30* (taki sam dla wysokosci 200 i 205,bo takie bywaja oraz dla kata 30* w butlach wewnetrznych; dla butli zewnetrznych sa wielozawory 0* lub 180* zaleznie od wysokosci - to juz bardziej skomplikowane)
wielozaworu nie musisz zmieniac, jezeli masz sprawna butle w swoim, chyba ze chcesz koniecznie zastosowac czujnik poziomu paliwa z tamtej, a nie pasuje on do twojego wielozaworu, to tego nie przeskoczysz
-
Te wtryskiwacze nie będą za małe?
nie
Aha, ok. Czyli do GSI są dobre, to git, ale np. gdybym jednak zdecydował się na montaż do rovera, to rozumiem, że powyżej 1,6 nie obsłużą? Na razie tego nie robię, wyjąłem tylko tą instalację, bo dosłownie na ostatnią chwilę przed lawetą, dogadałem się z nim, że "jednak mogę sobie to wszystko zabrać" i targałem to na godziny przed jego przyjazdem. Ale najważniejsze, że jest.
nie trzeba podlaczac sondy, ale gdy podlaczysz to masz podglad na mieszanke,
sonda nie jest brana pod uwge pod wzgledem regulacji przez sterownik gazowy
Schematy, które pobrałem, pokazują jakby trzy opcje podłączenia. Na jednym było tak, jak w toyocie, że tylko wtryski, masa i zasilanie stałe (bez podłączania plusa po stacyjce), a na drugim było opisane jako opcja 1 do cewki, lub opcja 2, do lambdy, ale każde osobno, bez łączenia tego jednocześnie.
moze sobie liczyc predkosc obrotowa silnika po czestotliwosci wtryskow, ale w takim rowerku to moze sie pogubic przez dotryski,
podlaczenie do cewki zaplonowej pozwala uzyskac stale i pewne zrodlo predkosci obrotowej,
z wtryskow moze tez brac sygnal zalaczenia zaplonu, wiec czasami instalka wylacza sie dluzsza chwile po wylaczeniu zaplonu (podtrzymanie na wtryskach benzynowych),
ogolnie to IVgen nie potrzebuje zbyt duzo dodatkowych sygnalow od ECU, bo najwazniejszym jest dla niej czas wtryskow benzyny, a reszte wylicza sobie posrednio,
za to potrzebuje innych sygnalow ze swojej instalacji, takich jak temp. parownika i gazu oraz cis. gazu
W II gen było łączone lambda, cewka impuls, plus stały, plus po stacyjce i tps. Myślałem, że sekwencja jest bardziej "rozbudowana" a tu się okazuje, że nie. Czyli cały myk jest później w strojeniu tego, że niby bierze się pod uwagę mapy silnika na benzynie i według tego się ustawia?
Map sensor na zasilaniu szyny wtryskiwaczy, oczywiście jest, tak samo czujnik w parowniku.
A te wtryskiwacze najlepiej dawać pojedynczo, tak jak były w toyocie? No bo to w sumie mam wszystko gotowe, kwestia dokupienia kawałka wężyka od wtryskiwaczy do dysz, jeśli te by nie wystarczyły.
Naprawdę myślałem, że sekwencja jest bardziej skomplikowana do podłączenia (fizycznie) a to jest prościzna. Najwięcej zabawy jest chyba z ustawieniem.
wielozawory sa rozne, ale do toroidalnych butli o tej samej wysokosci sa takie same np. do butli o wymiarach 580/200 i 650/200 idzie ten sam wielozawor przeznaczony do wysokosci 200-205 30* (taki sam dla wysokosci 200 i 205,bo takie bywaja oraz dla kata 30* w butlach wewnetrznych; dla butli zewnetrznych sa wielozawory 0* lub 180* zaleznie od wysokosci - to juz bardziej skomplikowane)
Czyli najlepiej byłoby wyjąć oba i porównać? Ale wydaje mi się, że obie butle mają tę samą wysokość, tylko po prostu jedna jest mniejsza. 26 litrów i chyba 45 litrów.
Mój wielozawór wygląda jak ten. Tzn, chodzi mi o ten czarny plastik dookoła wskaźnika. U mnie jest wskaźnik ten starego typu, z żółtą i czerwoną skalą poziomu gazu, a w tej małej jest już trochę inny i przykręcony jest ten mały wskaźnik. Ten tu na zdjęciu, wygląda całkiem podobnie i to chyba nawet to samo, a nie wydaje mi się, żeby to u mnie spasowało, ale w sumie, nie przyglądałem się mu na tyle dokładnie. Pamiętam, że w starym żuku, jak mi zakładali gaz (Elpigaz) to butla miała właśnie taki wielozawór i w miejscu tej dużej skali poziomu gazu, przykręcony był właśnie taki mały wskaźnik. Dziwiłem się wtedy, czemu to takie dziwne, bo widziałem wszędzie tylko te starsze typy, ale nie wnikałem. nawet nie pamiętam, czy on miał jakieś wyprowadzenie na przewody (raczej musiał, do rezerwy gazu na przełączniku), czy to był tylko zwykły mechaniczny wskaźnik. Na necie te wskaźniki są różnego typu, koloru i rodzaju. Każda firma pewnie robi swoje, pod dany wielozawór. U mnie jest z zieloną skalą, coś takiego, jak na zdjęciu.
(https://ireland.apollo.olxcdn.com/v1/files/hpqsmlrvxht32-PL/image;s=1000x700)
A przy okazji, to coś mi się przypomina, że ktoś chyba pisał o czymś takim, że dało się sparować czujnik na butli z fabrycznym wskaźnikiem poziomu paliwa, który przełączał się na wskazanie poziomu gazu, po przełączeniu na LPG. To już wyższa szkoła jazdy i dobry bajer, coś takiego mieć.
Dobra, znalazłem. W toyocie było coś takiego
(https://ireland.apollo.olxcdn.com/v1/files/fm8rzsywhw2a1-PL/image;s=1000x700)
W polonezie mam coś takiego, tylko do góry wychodził kabelek do rezerwy gazu
(https://unigas24.pl/environment/cache/images/0_0_productGfx_10567/MVAT3217.jpg)
A w zuku miałem takiego mutanta, czyli połączenie starszego z nowszym, ze tak powiem.
(https://a.allegroimg.com/s580/1191f5/e584346845a384e43c4731d740b2/Wielozawor-LPG-Tomasetto-Achille-MODAT02-67R013018-Numer-katalogowy-czesci-67R013018)
Tego jest tyle typów i rodzajów, jakby nie mogli tego ustandaryzować, czy coś. Zasada działania ta sama, a każdy inny.
Przy okazji, ciekawy film odnośnie tych czujników.
https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=9wBmFny77-A
-
Podsumowanie weekendu.
Przerobiłem wiązki do rovera, do wtyczki na błotniku podciąnąłem przewód sterowania wentylatorem chłodnicy, na razie tylko jednym. Mam nadzieję, że nie pomyliłem pinów przy ECU silnika :)
Do wiązki po stronie samochodu wplotłem przewody od sterowania sprężarką AC i sygnał startu z presostatu.
Oczyściłem i pomalowałem pas przedni, podstawę akumulatora i wstawioną łatkę. Ku mojemu zaskoczeniu RAL 9006 całkiem dobrze komponuje się z 92U <lol>
Na koniec przerobiłem sterowanie przekaźnika pompy paliwa tak, żeby ząłączał ją sygnał z wiązki ECU, czyli +12V. Podłączyłem sygnał sterowania wentylatorem chłodnicy (na razie jako bajpas włącznika w chłodnicy).
Zamówiłem wygłuszenia.
-
Trzeba było połączyć wyjście sterowania przekaźnikiem pompy z ecu z przewodem, który idzie do 13 krotnego. Wtedy nic nie trzeba przerabiać.
-
Na necie te wskaźniki są różnego typu, koloru i rodzaju. Każda firma pewnie robi swoje, pod dany wielozawór.
to tak w skrocie:
na wszystkich zdjeciach masz wielozawory kompatybilne ze wskaznikami - mozesz je mieszac do woli, bo to jest jeden standard,
najprosciej mozesz sprawdzic to tak, ze jezeli srednica "szkielka" zgadza sie z gniazdem na wielozaworze, a uszy pozwalaja wkrecic srubki w otwory, to masz 90% szans, ze wskaznik zadziala z tym wielozaworem,
niezaleznie czy to wskaznik z tylko czujnikiem rezerwy, czy wskaznik pelnego wskazania droga programowa tych kropeczek na centralce LPG
A przy okazji, to coś mi się przypomina, że ktoś chyba pisał o czymś takim, że dało się sparować czujnik na butli z fabrycznym wskaźnikiem poziomu paliwa, który przełączał się na wskazanie poziomu gazu, po przełączeniu na LPG. To już wyższa szkoła jazdy i dobry bajer, coś takiego mieć.
to juz szkola wyzsza, trzeba dorobic uklad, ktory oprocz przekaznika bedzie mial jakis wzmacniacz lub przynajmniej zestaw rezystorow - zaleznie od mozliwosci sterownika LPG,
mozna tez robic rozne mutanty, grzebiac bardziej mechanicznie przy wskazniku na desce niz elektronicznie, ale to temat na odpowiedni dzial
-
najprosciej mozesz sprawdzic to tak, ze jezeli srednica "szkielka" zgadza sie z gniazdem na wielozaworze, a uszy pozwalaja wkrecic srubki w otwory, to masz 90% szans, ze wskaznik zadziala z tym wielozaworem,
niezaleznie czy to wskaznik z tylko czujnikiem rezerwy, czy wskaznik pelnego wskazania droga programowa tych kropeczek na centralce LPG
No i to jest konkretna odpowiedź, dzięki. Sprawdzę to. Myślałem, że "po drodze" w miarę rozwoju technologicznego,zmieniono coś bardziej w zewnętrznej budowie wielozaworów, by stosować takie wskaźniki, ale przecież instalacje sekwencyjne istnieją nie od dziś, a i chyba w lepszych II gen, były podobne bajery.to juz szkola wyzsza, trzeba dorobic uklad, ktory oprocz przekaznika bedzie mial jakis wzmacniacz lub przynajmniej zestaw rezystorow - zaleznie od mozliwosci sterownika LPG,
mozna tez robic rozne mutanty, grzebiac bardziej mechanicznie przy wskazniku na desce niz elektronicznie, ale to temat na odpowiedni dzial
No to już rzeczywiście czarna magia i przy okazji mokry sen każdego miłośnika LPG. Do tego, to już trzeba mieć "odrobinę" wiedzy, ale jak mówisz, wszystko idzie zrobić, bo nie takie rzeczy ludzie wymyślają. Jak mówi klasyk "ludzie ludzi robią".
-
Trzeba było połączyć wyjście sterowania przekaźnikiem pompy z ecu z przewodem, który idzie do 13 krotnego. Wtedy nic nie trzeba przerabiać.
Myślałem o tym, ale doszedłem do wniosku, że lepiej będzie nie ingerować w wiązkę silnika. Tak czy inaczej z wiązki czy poldorover czy rovera wychodzi +12V. Więc łatwiej było w skrzynce bezpieczników dorobić przewód masowy, niż za każdym razem przerabiać wiązkę silnika (chociaż nie przypuszczam aby dużo było takich przeróbek ;] )
-
Ostatnio montowałem barracudy 115 do gsi i dysze rozwiercałem na 1,8mm - działa.
-
Ostatnio montowałem barracudy 115 do gsi i dysze rozwiercałem na 1,8mm - działa.
Dzięki za info. Skoro nic nie piszesz, to rozumiem, że wtryskiwacze pojedynczo, nie na listwie?
A z innych spraw, to pogodę mamy jak widać, troszkę "chłodno" się zrobiło, a jako, że jeżdżę teraz sporo polonezem, bo wyrejestrowanie auta, wizyta na złomie itd. to pragnę nadmienić, że wszystkie moje działania skierowane w kierunku poprawy jakości ogrzewania w poldziu, przyniosły oczekiwany efekt. Silnik trochę się zagrzeje i już wieje ciepłym. Termostat trzyma temperaturę przed 90*(+/- 1-1,5 grubości wskazówki) i w aucie robi się naprawdę gorąco. Ja wiem, ze na razie, to żaden sukces, bo jeszcze jest na plusie, ale przed tym wszystkim, już był problem z temperaturą. Teraz przy 70* grzeje tak, jak wcześniej przy 90, więc poprawa jest znacząca. Załamałbym się, gdyby to nic nie dało. Silnik "zagotowany" trzy razy z płukanką w środku, wcześniej niezliczoną ilość razy myty w środku i na zewnątrz na wszelakie sposoby, nagrzewnica najpierw potraktowana płukanką (wraz z silnikiem) a później jeszcze dodatkowo wygotowana w occie. Jedyny minus, to filtr kabinowy, który umieściłem na doprowadzeniu powietrza w miejscu wejścia tunelu pod deską do silnika nagrzewnicy (klima, to niema nigdzie miejsca) powoduje znacznie większe opory w zasysaniu świeżego powietrza i znacznie zmniejsza siłę nadmuchu do wnętrza. Widać to najlepiej, gdy przełączy się na obieg wewnętrzny, to od razu daje mocniej. no ale coś za coś. Powierzchnia filtrowania jest niestety zbyt mała w stosunku do wydajności i rozmiarów wentylatora, ale inaczej się nie da. albo tak, albo kurz w środku i syf w parowniku i nagrzewnicy (co zresztą miało miejsce).
-
Michals, dzięki. Ale skoro mówisz, że 3 linki Ci pękły w taki sposób w krótkim czasie, to znaczy, że to pewnie nie jest teflon, tylko plastik. Fabryczne linki wytrzymują i po 20-30 lat... Ja założyłem lin-mota, nabite na nim jest już z 80 tysięcy kilometrów, i chodzi dalej jak nowy.
Tzn, tylko powłoka sie przecierała, a reszta działała, to było gdzieś 2016-2017 rok, wtedy sie wkurwiłem i podjechałem do linmota i wzialem od nich linke z magazynu, wytrzymała do konca auta :p
-
że wtryskiwacze pojedynczo, nie na listwie?
Jedyna opcja w GSI. Znaczy się można by założyć w listwie gdzieś z wierzchu, ale węże do wkrętek wyjdą jakiejś absurdalne długości.
(https://i.postimg.cc/94WpzqLt/IMG-20210626-102955.jpg) (https://postimg.cc/94WpzqLt)
(https://i.postimg.cc/B8MCFQyW/IMG-20210626-162503.jpg) (https://postimg.cc/B8MCFQyW)
Baracudy 115 powinny obskoczyć do 50 koni na cylinder - wydajność regulujesz ciśnieniem na reduktorze i średnicą dyszy.
-
Baracudy 115 powinny obskoczyć do 50 koni na cylinder - wydajność regulujesz ciśnieniem na reduktorze i średnicą dyszy.
No to git. Czyli obskoczą roverka w razie czego.
-
Ja zamontowałem na górze, tak równolegle do wtrysków benzynowych - sztuka dla sztuki, tam wszystko na mm wychodzi a potem kolektor to trzeba było we dwóch przykręcać :P Chyba zrobiłem to tylko po to, żeby ktoś kto zna temat po otwarciu maski wiedział, że sam montowałem instalacje - żaden zakład by się tak nie pierd... zeby wtryski zamontować hehe
PS. tak sie nie zmieściło i były poprawki, jakby kto myślał, że ma gotowca.
(https://scontent.fwaw7-1.fna.fbcdn.net/v/t1.15752-9/380382509_808877237590122_1732356228851744325_n.jpg?_nc_cat=102&ccb=1-7&_nc_sid=9f807c&_nc_ohc=teP2-w-tyU0Q7kNvgGfP2kt&_nc_zt=23&_nc_ht=scontent.fwaw7-1.fna&oh=03_Q7cD1QFNRI6St61DU-3GD2GSxyGNSB60dRZs96Sv6Uh0YMyEWw&oe=675BD8B2)
-
Jadę sobie spokojnie do pracy, a tu nagle silnik przerywa, autem trzęsie i spalanie stukowe tak głośne że w pierwszej chwili myślałem że w silniku urwał się jakiś ruchomy element. Auto traciło moc z każdą sekundą i z wielkim trudem na pierwszym biegu zjechało ze skrzyżowania. Podejrzewam że to sprawka starej E10 i jazdy na rezerwie ;-|
-
Producent deklaruje 3 miesiące trwałości, więc... :P
Na pocieszenie, nie jesteś pierwszy, ja znowu będę musiał czyścić po tym gównie wtryskiwacz w moskwiczu. W polonezie już przeszedłem na lotniczą i ta pływa w baku już któryś tam miesiąc.
-
Do Poloneza bym tego nie wlał. Mam auto przystosowane do E10, do tej pory nie było problemów. Zastanawiam się, czy jak mu wleję świeżej z jakimś dodatkiem, to da radę chociaż na V-max 80km/h dojechać do domu, bo nie widzi mi się holowanie ;-|
Co się w ogóle z tej wachy wytrąca? Tylko woda czy coś jeszcze?
-
panowie pomyliliscie dzialy - takie wynurzenia o E10 to do humoru
-
To wyjaśnij mi, dlaczego zdrowe auto podczas spokojnej jazdy zaczęło nagle pracować jakby na dwa gary, a przy mocniejszym dodaniu gazu tłuc się się jakby ktoś wrzucił do cylindra gwoździa? Dodam że mocy było mniej niż na dwóch sprawnie pracujących garach, bo auto w którym dwa z czterech cylindrów pracuje poprawnie, a dwa w ogóle, jednak jest w stanie jakoś jechać. Wypadanie zapłonu nie dałoby aż tak dramatycznych rezultatów. Rozrządu raczej też nie przestawiło, za słabo jechał, nie pierdział, nie prychał i trochę ma na to za nowy pasek. Dlatego obstawiam, że albo wszystkie wtryski są niemal totalnie zatkane, albo zaczął ciągnąć z baku wodę.
W polonezie już przeszedłem na lotniczą i ta pływa w baku już któryś tam miesiąc.
A gdzie to kupujesz? Przy moim użytkowaniu Poloneza, 100% benzyny bez biokomponentów to będzie najlepsza opcja.
-
a to auto z gaznikiem bez powrotu, ze moze zaciagnac inna frakcje? ... a nie czekaj, ma wtryski, a wiec ma tez w baku pompe paliwa ktora tloczy paliwo, ktore wrca drugim przewodem i sie miesza, albo nie ma powrotu i miesza paliwo w obudowie pompy,
i skad ta woda w baku? bak 50L to 5l spirytu w E10, spiryt 95%, wiec na caly bak to szklanka wody, ktora nie ma jak sie wytracic bo jest caly czas mieszana,
moze jednak jezdzenie na rezerwie i lapnie na zakretach oparow zamiast plynu "zapowietrzylo" wtryski, a moze od jezdzenia na rezerwie zatarles pompe
-
A gdzie to kupujesz? Przy moim użytkowaniu Poloneza, 100% benzyny bez biokomponentów to będzie najlepsza opcja.
Czeladź koło M1:
https://deltaoils-plus.pl/
Brałem ołowiową avgas 100LL i na niej auto śmiga od pół roku, wziąłem z 4L wtedy, bo do odpalania więcej nie potrzebuję. Z tym, że to pójście na łatwiznę, bo z kilku źródeł wiem, że da się to kupić taniej, tylko się odpowiednio przy tym nie zakręciłem, brakuje znajomości w lotnictwie...
https://www.klubtt.pl/showthread.php?17275-Jako%C5%9B%C4%87-paliwa-lotniczego
-
a to auto z gaznikiem bez powrotu, ze moze zaciagnac inna frakcje? ... a nie czekaj, ma wtryski, a wiec ma tez w baku pompe paliwa ktora tloczy paliwo, ktore wrca drugim przewodem i sie miesza, albo nie ma powrotu i miesza paliwo w obudowie pompy,
i skad ta woda w baku? bak 50L to 5l spirytu w E10, spiryt 95%, wiec na caly bak to szklanka wody, ktora nie ma jak sie wytracic bo jest caly czas mieszana,
moze jednak jezdzenie na rezerwie i lapnie na zakretach oparow zamiast plynu "zapowietrzylo" wtryski, a moze od jezdzenia na rezerwie zatarles pompe
W sumie masz rację, tylko człowiek, jak mu się coś złego stanie, zawsze ma nadzieję na niemożliwego farta.
Po dolewce benzyny i dodatków auto dalej w stanie w jakim było, tzn. odpala ale strasznie trzęsie, V-max z dużym wysiłkiem 50 na godzinę i przy horrendalnym spalaniu stukowym. Jeszcze zaczęły się dziwne cyrki jak pokazywanie przez chwilę prędkości 20km/h na postoju.
-
E10 od samego wprowadzenia mam wlane w plastikowozie, polonezie, motorynce, simsonie i kosiarce, wszystko chodzi i pali od strzała. <mysli>
-
Mała zajawka #OBRSO
(https://zapodaj.net/images/13c17dd9cf151.jpg)
Na razie utknąłem na montażu alternatora. 100A jakie do tej pory miałem w kombi i 70A z rovera nie pasuje w żadną stronę.
Zastanawiam się ile właściwie potrzeba amper do ogranięcia pierdoloneza z klimą. 100A gabarytem mieści się na styk, 90A pewnie będzie niewiele mniejsze. Tak czy inaczej muszę się przejechać na jakiś szrot w poszukiwaniu alternatora z odpowiednim układem uszu montażowych i gabarytem. Do tego muszę jakoś rozkminić napinacz paska.
Zostało jeszcze "tylko" przerobić wydech, układ chłodzenia, podstawkę pod kąkuter i rozkminić kilka detali. Słowem, jeszcze z miesiąc ślęczenia i można próbować odpalić :)
-
A wystarczy założyć pompę wspomagania elektrohydrauliczny z Opla i alternator od Rovera z wersji z klima i chyba problem rozwiazany
-
Widzę, że zrobiłeś jednak według mojego pomysłu? To jak chcesz sobie to ogarnąć jak należy, to zrób na wspomie JKC, jak ja miałem. Alternator na dole, w fabrycznym miejscu, a pompa nad alternatorem i napęd z drugiej bieżni koła kompresora. U mnie to działało bezproblemowo. Potrzebujesz wspornik alternatora z rovera w wersji bez klimy, a że jest ponoć ciężko dostępny, to sobie po prostu dorób i osadzisz sobie wszystko na jednej śrubie. I tak masz drugą bieżnię na kompresorze wolną, więc co ci szkodzi? Pasek dajesz normalnie 13 mm i wszystko działa, nie tnie go itd. Koło na wspomie miałem odwrócone w drugą stronę i wszystko się ładnie zgrało.
Na razie utknąłem na montażu alternatora. 100A jakie do tej pory miałem w kombi i 70A z rovera nie pasuje w żadną stronę.
Ja mam 90 A z alfy jakiś tam. Pisałem am wcześniej, co to dokładnie za model. Kupiłem go do GSI i szlifowałem nieco mocowania, by siadło ładnie na fabrycznym wsporniku, a później bezproblemowo siadł na wsporniku z rovera. Ale jak mówię, wyspawaj sobie wspornik do alternatora jaki potrzebujesz posadzić i po problemie.
-
Od jakiegoś czasu co jakiś czas nagle zaczynało lepiej działać oświetlenie we wnętrzu, went. nawiewu szybciej zaczynał kręcić, wycieraczki też żwawiej jakby pracowały, ale silnik słabł, po jakimś czasie wracało do normy i tak raz było dobrze, raz źle-obstawiam siadający regulator napięcia?
Niestety, w piątek Polonez definitywnie skończył współpracę-podczas jazdy zdechł, przełącznik od gazu przestał świecić, nie chce odpalić.Ciekawe co się spaliło, zapewne przez odwlekanie tamtych "wzrostów napięcia" ehh a jeszcze opłaty się kończą i inne wydatki i zajęcia.Trzeba będzie w tygodniu rzucić okiem.
Na pocieszenie poskładałem hamulce tylne w Jumperze i wyjechał na drogę po krótkiej przerwie ;) Robota w taką pogodę przy aucie to średni pomysł, no ale akurat ten się do garażu nie mieści ;)
-
A wystarczy założyć pompę wspomagania elektrohydrauliczny z Opla i alternator od Rovera z wersji z klima i chyba problem rozwiazany
Może tak, możę nie. Miałem to już raz i jakoś nie porwała mnie ta idea. Zwłąszcza, że działało sobie to tak sobie, z lekkim lagiem. Niemniej jeszcze nie jest zapóźno i warto rozważyć i taką opcję :) Jeno szekle, szekle, szekle...
Widzę, że zrobiłeś jednak według mojego pomysłu? To jak chcesz sobie to ogarnąć jak należy, to zrób na wspomie JKC, jak ja miałem. Alternator na dole, w fabrycznym miejscu, a pompa nad alternatorem i napęd z drugiej bieżni koła kompresora. U mnie to działało bezproblemowo. Potrzebujesz wspornik alternatora z rovera w wersji bez klimy, a że jest ponoć ciężko dostępny, to sobie po prostu dorób i osadzisz sobie wszystko na jednej śrubie. I tak masz drugą bieżnię na kompresorze wolną, więc co ci szkodzi? Pasek dajesz normalnie 13 mm i wszystko działa, nie tnie go itd. Koło na wspomie miałem odwrócone w drugą stronę i wszystko się ładnie zgrało.
Trochę tak i trochę nie. Raczej będzie to miks wszystkich dotychczasowych konfiguracji znanych z OBRSO i forum. Używania pompy JKC odpuszczę, tutaj za 25 zeta kupiłem typowe koło pasowe z BMW, o średnicy mniej więcej odpowiadającej średnicy koła na wale. Przy zastosowaniu Twojego rozwiązania, obroty pompy byłyby wyższe niż fabryczne przełożenie i nie mam pewności czy na pewno byłoby to dla niej zdrowe.
Ogółem to pierwotne założenie było takie, żeby zrobić dosłownie jak OBRSO. Z tą różnicą, że założyłbym napinacz automatyczny, a nie ręczny i cały osprzęt puścił z jednego paska. Doszedłem jednak do wniosku, że kąt opasania koła wału korboweg sumarycznie byłby dość mały (bez jakieś ekwilibrystyki, którą skutecznie ogranicza miejsce przy silniku) i w razie załączenia klimy mógłby się on zacząć ślizgać, a tego wolałem uniknąć. Do tego zmiana koła pasowego sprzężarki spowodowałaby, że musiałaby ona wejść jeszcze głębiej w komorę silnika i byłaby kolizja z króćcem termostatu. Także wydaje mi się to w miarę sensownym kompromisem.
-
Cytat: śledzik w Wczoraj o 16:17:12
A wystarczy założyć pompę wspomagania elektrohydrauliczny z Opla i alternator od Rovera z wersji z klima i chyba problem rozwiazany
Może tak, możę nie. Miałem to już raz i jakoś nie porwała mnie ta idea. Zwłąszcza, że działało sobie to tak sobie, z lekkim lagiem. Niemniej jeszcze nie jest zapóźno i warto rozważyć i taką opcję Jeno szekle, szekle, szekle...
A nie lepiej zamontować elektryczne wspomaganie z seicento? Pasuje bezproblemowo, jedynie potrzeba trochę obróbki mechanicznej by "ozenic" obydwie przykładnie.
-
Dodatkowo przekładnie bez wspomagania. A o taką ostatnio ciężko.
-
Mój kochany polonezik stoi bez przeglądu... trzeba by zadbać o pieczątkę w polu "X" i o to, żeby nie gasł na wolnych obrotach... kiedy nim jeździłem bez przerwy ani razu nie klęknął... od kiedy jest którymś tam w kolejności autem to non stop fochy strzela...
-
A moj już miesiąc temu zapadł w sen zimowy pod kocykiem w garażu. Czeka na lepszą pogodę i poprawę mojego zdrowia aby w suchy dzień go trochę przewietrzyć i zamieszać paliwko w baku. Bo to już E10 tam pływa. Ciekawe jak bedzie z jej starzeniem....
-
Bo to już E10 tam pływa. Ciekawe jak bedzie z jej starzeniem....
Warto dodać specyfik zapobiegający starzeniu biopaliwa.
https://allegro.pl/oferta/dodatek-do-benzyny-paliwa-21421-liqui-moly-e10-additive-150ml-16927054371
-
Kupiłem do poloneza felgi na które "chorowałem" od dawna. W końcu udało mi się "uciułać grosza". Parametry do poloneza idealne 15×6, 4x98, ET24.
https://ibb.co/6rh2c4d
Muszę kupić do nich opony. Jakie całoroczne opony w "polonezowskim" rozmiarze polecacie? Wstępnie zdecydowałem się na:
https://allegro.pl/oferta/4x-kleber-195-55r15-85h-quadraxer-3-caloroczne-16851241239
Ale chętnie wysucham innych propozycji.
-
Mam te Klebery na Subaru Imprezie w rozmiarze 205/55R16 i póki co jestem bardzo zadowolony. 2 lata jazdy i w każdych warunkach były git <spoko>
-
Kupiłem do poloneza felgi na które "chorowałem" od dawna
Noo, byłem przygotowany, że ujrzę na zdjęciu jakieś paskudztwo (oczywiście, co kto lubi) a tu niespodzianka. Bardzo ładne felgi, w takim nieco klasycznym wzorze, przypominającym FSOwskie Riale. Dzisiaj mało widuję takich prostych wzorów na nowych autach. Wrzuć kiedyś fotkę, jak to będzie wyglądało na aucie.
-
Kupiłem do poloneza felgi na które "chorowałem" od dawna. W końcu udało mi się "uciułać grosza". Parametry do poloneza idealne 15×6, 4x98, ET24.
https://ibb.co/6rh2c4d
Muszę kupić do nich opony. Jakie całoroczne opony w "polonezowskim" rozmiarze polecacie? Wstępnie zdecydowałem się na:
https://allegro.pl/oferta/4x-kleber-195-55r15-85h-quadraxer-3-caloroczne-16851241239
Ale chętnie wysucham innych propozycji.
wzor ladny, parametry bardzo dobre - ogolnie swietne felgi
opony moze i dobre, ale jakos kojarza mi sie z moimi michałkami krosujacymi klimat - nie moge wiec polecic,
cena zabija, a jak pomysle, ze przejezdzisz moze kilka kkm w piec lat i te opony beda wygladaly jak smietniki to na prawde szkoda kasy,
ok, to inny model, od innego producenta, ale jednak ciagle tego samego koncernu, wiec skojarzenia nie moge sie pozbyc,
radze kupic cos takiego https://allegro.pl/oferta/4x-195-55r15-goodride-all-season-elite-z401-89v-14982403939
mam dwie sztuki 195/65/15 w alfie i sprawowaly sie spoko, teraz juz dwa lata nie jezdza, w sumie maja ponad trzy lata i wygladaja bardzo dobrze - nie sparcialy ani od jezdzenia, ani od stania ;>
tylko pomysl, czy na pewno potrzebne ci wielosezony, bo takie ladne nowe drogie felgi naprawde szkoda upalac zima,
moze wrzuc na nie letnie opony np. https://allegro.pl/oferta/4x-opony-letnie-195-55r15-austone-sp802-85v-15531934631?reco_id=9f952ad5-af67-11ef-ac3a-5ae10347538a&sid=1147bbb04b955b96a226cab2e664258d9124ef0862320b2d7366fdd6604cf017
a na zime zmontuj stalowki z zimowkami,
za roznice w cenie do kleberow mozna by pewnie i ze dwa komplety zrobic
-
U mnie w moim ukochanym Poloneziku od 2020 r. kręcą się laczki Falkena całoroczne, opony są super, jak narazie brak oznak starzenia po niemalże 20000 km przebiegu.
-
Też się od miesiąca głowię jakie wielosezony założyć na 15 i mam 3 typy:
Dębica Navigator 3 - podobno trójki są w porządku,
Nexen n'blue 4 season - opinie zróżnicowane, ale ogólnie polecane,
Vredestein Quatrac - wyszły jakieś nowe zamiast Quatrac 5, które ludzie polecają i nie wiem.
Macie jakieś opinie o tych?
Też się pochwalę :P
(https://obrazki.elektroda.pl/2989612000_1733064430_thumb.jpg) (https://obrazki.elektroda.pl/2989612000_1733064430.jpg)
-
Dębica Navigator 3 - podobno trójki są w porządku
Zdecydowanie nie polecam. Jeżdżę na nich (nie polonezem) od jesieni 2022. Kupiłem oczywiście nowe. Latem piszczą, a gdy jest mokry asfalt to wystarczy tylko lekko mocniej nacisnąć hamulec a już tyrkocze ABS.
-
Nie słyszałem nigdy nic pozytywnego o Dębicach, czy to Frigo (one w szczególności mają opinię jednorazówek), czy Navigatorach. Teraz z kolei mam Barumy całoroczne założone w innym aucie i szczerze powiem, że też bym nie polecił.
-
Przyszła zamówiona nowa rura wlewu paliwa do baku, jak znajdę czas muszę to zamontować, bo fabryczna poddała się po 31 latach. Nowa miękka, elastyczna, ale jakaś taka licha, długo raczej nie wytrzyma. Czemu teraz taki badziew robią i to niezależnie od marki, czasem brak słów na to co się wyrabia gdy stery przejmują księgowi w firmach produkcyjnych.
-
Pewnie kupiłeś to gówno ze szwem za 15 zł, jak tak to weź to od razu zwróć albo wywal do pieca. Są dostępne dobrej jakości gumy wlewowe.
Taką kup i masz spokój na długo.
https://allegro.pl/oferta/przewod-zlacze-rura-wlew-paliwa-polonez-14307129509#
-
Frigo (one w szczególności mają opinię jednorazówek)
Pierwsze słyszę <lol> w każdym aucie czy to polonez czy coś współczesnego, miałem frigo i byłem zadowolony
-
Kupiłem dokładnie taką rurę. https://allegro.pl/oferta/przewod-rura-wlewu-wlew-paliwa-kolanko-polonez-st-9218457998 zobaczę jak to się będzie montować.
-
Cytat: Grzesiu w Grudzień 01, 2024, 17:48:27 pm
Frigo (one w szczególności mają opinię jednorazówek)
Pierwsze słyszę w każdym aucie czy to polonez czy coś współczesnego, miałem frigo i byłem zadowolony
Jeżdze na frigo od tegorocznej zmiany opon, faktycznie na mokrym nie jest wybitnie przyczepna (ma etykietę C) oprócz tego póki co nie mam sie do czego doczepić.
Osobiscie zawsze wybieram opony z maksymalną wartością przyczepności na mokrym i drugim parametrem jest niski hałas. Te frigo to mi flotowiec zamówił, nie omieszkałem mu to wypomnieć.
-
Kupiłem dokładnie taką rurę. https://allegro.pl/oferta/przewod-rura-wlewu-wlew-paliwa-kolanko-polonez-st-9218457998 zobaczę jak to się będzie montować.
Podtrzymuje nadal swoje zdanie, jak chcesz sobie oszczędzić roboty i z nienacka wycieku paliwa to nie bierz się za montaz tego szmelcu ;)
-
Jakbym miał wymienić gumę przy baku to bym poszukał coś z niebieskich silikonowych rur.
-
Kupiłem dokładnie taką rurę. https://allegro.pl/oferta/przewod-rura-wlewu-wlew-paliwa-kolanko-polonez-st-9218457998 zobaczę jak to się będzie montować.
Podtrzymuje nadal swoje zdanie, jak chcesz sobie oszczędzić roboty i z nienacka wycieku paliwa to nie bierz się za montaz tego szmelcu ;)
I tak to zamontuje. Nie mylę się, prawda? :P
Nie zwracając takiego badziewia do sprzedawcy sami się zgadzamy na to, żeby był produkowany chłam. Najważniejsze, że poszło, sprzedało się, nikt nie zareklamował - no to jest git, można produkować. Później machamy ręką - a, trudno, tanie było, kupię następne, nie chce mi się odsyłać itd. A później sprzedawca się dziwi: no jak to, sprzedałem tego 200 sztuk i nikt się nie skarżył, wszystkim działa, a panu nie działa? I co, że się rozlazło po pół roku, a oryginał wytrzymał 30, nie jest napisane, ile ma wytrzymać.
-
Mi oryginał w ex zielonym Plusie wytrzymał raptem 8 lat od nowości więc też bez szału.
-
u mnie zawsze wali paliwem od złączek Pagum (chyba tak sie zwą). To jedyna "seryjna" alternatywa do Plusa.
-
Osobiście jak w Plusie wymieniałem tę rurę, bo gdzieś właśnie przeciekało podczas tankowania, to dodatkowo wpakowałem do środka, od wlewu do baku taką harmonijkę plastykową, która była chyba w jakimś innym aucie. I od tego czasu jak tankuję to wpycham pistolet do tej harmonijki i nic już nie przecieka, bo lecie bezpośrednio do baku.
-
taką harmonijkę plastykową, która była chyba w jakimś innym aucie
taka harmonijka jest fabrycznie w atu nie wiem jak w Caro bo nie rozbierałem.
tylko to i tak nic praktycznie nie daje bo przy zatankowaniu do pełna paliwo i tak cofa się z baku do grubej rury która łączy wlew z bakiem,
-
Mi oryginał w ex zielonym Plusie wytrzymał raptem 8 lat od nowości więc też bez szału.
Może pod koniec produkcji zmienili dostawcę/skład gumy, bo u mnie w 1996 jeszcze się trzyma, przeżył wymianę zbiornika i jeszcze nie pęka.
-
Tak jak opisywałem w innym temacie dziś udało się przywrócić ładowanie w Trucku (niedawno kupiony, poprzedni pójdzie do chętnego za prawie darmo albo na żyletki bo nie mam czasu ani siły na niego).
Ale poza tym najpewniej będzie też normalnie monowtrysk teraz chodził. Wcześniej wszystko wskazywało na ultra bogatą mieszankę. Wpięliśmy na szybko wyrzeźbiony manometr z trójnikiem w zasilanie i pompa po zapłonie dobijała do 3 barów <lol2> Myślę sobie "no niemożliwe, zatkany powrót jak wspomina instrukcja". No i faktycznie w pewnym sensie był "zatkany".
Pominę opis dłuższej zabawy z przepinaniem węży i kolejnych odkryć i powiem od razu co musiało zajść u któregoś z poprzednich właścicieli. Otóż najwyraźniej coś ciekło przy powrocie na baku (to typ z dwoma otworami od góry) więc ktoś pomysłowy postanowił pod maską zamienić wąż od powrotu z tym od oparów z filtra węglowego. Ten ostatni kończy się nieopodal wlewu paliwa co trochę średnie może być (chociaż w praktyce niewiele by się wychlapało nawet bez korka na wlewie) ale w teorii super - rozwiązany problem z cieknącym króćcem na baku.
Tyle, że ten ktoś nie zauważył, że w przewodzie idącym do wlewu jest w środku mocna restrykcja w postaci tulejki z wewnętrzną średnicą rzędu 1,5 czy 2milimetry. W związku z tym biedny regulator nie miał szans utrzymać 0,8-1,2 bara a pompa ładowała ile wlezie. Mieszanka była 2-3 razy za bogata co nie dość że odczuwalne było w jeździe to normalnie czuć było z wydechu. Na małym obciążeniu jeszcze jakoś jechało ale z pełnym gazem dusił się jak głupi i trzeba było odczekać aż wydmucha to na niższych obrotach żeby w ogóle dalej ciągnął. No i świece od razu całe czarne, nie potrzeba szerokopasmowej sondy żeby stwierdzić, że coś tu mocno jest nie tak.
Ponieważ króciec na baku wciąż cieknie to chwilowo podpięliśmy znowu przy wlewie tyle że nowym przewodem bez restrykcji i wygląda ok. Jeszcze muszę sprawdzić w jeździe ale jestem dobrej myśli. Zupełnie inaczej brzmi też teraz pompa. Też musiała nieźle dostać w kość.
Niemniej, bak trzeba i tak cały wymienić bo przecieka. Ze 2 tygodnie temu po lekkim serwisie świec i przewodów pojechaliśmy na jazdę próbną i zatankować. Dobrze, że postanowiłem wlać tylko 20 litrów i że nie zdecydowaliśmy się na jedzenie czegoś na stacji. Wracamy do auta, zaglądamy pod maskę tak żeby zerknąć i kolega mówi: "kurde, wiem że jesteśmy na stacji ale coś wali paliwem". Sądził, że to coś pod maską ale mnie zapaliła się lampka i spojrzałem na zbiornik a tam piękna fontanna :P
Tak więc chwilo można jeździć z maksymalnie jakimiś 15 litrami heh. Myślę czy nie zmienić na taki z jednym otworem bo trochę łatwiej znaleźć razem z nowym smokiem.
-
No i dupa, dalej go dławi. Tyle, że teraz wygląda mi to bardziej na za pało paliwa niż za dużo. Wczoraj przy akcji z wężami widać było bąbelki powietrza (jak wąż mieliśmy odpięty, może jakiś igielitowy na chwilę wepnę). Możliwe że gruz przy baku powoduje zasysanie powietrza razem z paliwem. Możliwe tez że teraz ciśnienie jest za niskie - regulator raczej nie był za szczęśliwy jak mu waliło 2-3 bary non stop a manometr taki do hydrauliki super dokładny nie jest a pokazywał 0,8 albo i ciut poniżej czyli na granicy.
Bak wymienić trzeba tak czy inaczej więc chyba zobaczę po tym. Jeżeli to nie pomoże to jeszcze podmianka regulatora względnie całego bloku wtrysku (choć w drugim, który mam jest urąbany krócieć jeden od podciśnienia i jakoś trzeba by go wydłubać). Względnie drugi komputer - zmieniłem dzisiaj jakby co. Czujniki na szybko mierzone wyglądały ok. Odpiąłem lambdę jedynie bo i tak pewnie jest zgruzowana przez taką ilość sadzy jaka tam leciała.
-
Odepnij mu jeszcze aku na parę minut, żeby skasować adaptacje, po takim przelaniu na pewno są rozjechane.
-
Takie szybkie pytanie. Ktoś kiedyś próbował użyć takiego przyrządu do zarobienia na nowo przewodu paliwowego z GSI/Rovera?
https://allegro.pl/oferta/zestaw-do-zarabiania-przewodow-hamulcowych-9szt-praska-do-rurek-koncowek-15911353376?bi_s=ads&bi_m=showitem:desktop:top:active&bi_c=NTNmY2NmNzUtN2RiYy00YWQ0LTg0ZmEtNmEwOTgzMTYxNzE3AA&bi_t=ape&referrer=proxy&emission_unit_id=1f1a1b15-92af-41cb-a58d-382f21b6e725
To jest niby do przewodów hamulcowych, ale to przecież praktycznie taki sam rodzaj zakończenia, kwestia dobrania średnicy tych końcówek. U mnie w GSI jest "zaspawana" rdzą ta nakrętka na końcu długiego przewodu, który idzie do filtra (filtr przeniesiony pod maskę). Mam tam wkręconą odpowiednią końcówkę i zaciśnięty przewód giętki, ale może czas wreszcie to poprawić, żeby to miało ręce i nogi i normalnie się rozkręcało. Nie chcę przepłacać za coś, co praktycznie będzie leżało większość czasu na półce, a są też takie przyrządy za ponad 200 pln.
-
Kupiłem coś takiego w naszej okolicznej "sobotniej galerii handlowej" od sprzedawcy z piosenek BFF. I powiem tylko tyle, że się to kompletnie do niczego nie nadaje. Głównie z tego powodu, że jest to wykonane w calach, a nie mm i jakoś nie współgrało z dostępnymi w sklepie przewodami i "matrycami". Praktycznie 10/10 kończyło się uszkodzeniem matrycy. W końcu kupiłem zestaw JW i przynajmniej zaczęły mi te końcówki wychodzić "jakie takie". Przy zestawie JW też musiałem zaopatrzyć się w zapas cieńkich matryc do przewodów hamulcowych, ale przynajmniej urywa się 1/10-15 zamiast 100%. Gdybym miał kupować to dziś, dołożyłbym te kilka stówek i kupił "agregat" do końcówek zamiast bawić się w jakieś półśrodki.
Np. coś takiego https://www.vevor.pl/hydrauliczny-ekspander-rurowy-c_10333/zestaw-narzedzi-do-kielichowania-przewodow-hamulcowych-vevor-podwojne-narzedzie-do-kielichowania-45-do-rur-od-3-16-do-3-8-p_010597533708
A jak już zacząłem pisać, to napiszę.
Powoli dłubam kombi do końca. Stworzyłem fikuśną konstrukcję, na której zamocowałem pompę wspomagania, rolkę napinacza, rolkę prowadzącą i alternator 100A (z opelka borzego). Wczoraj dorobiłem sobie nowe przejście wydechu na prawą stronę samochodu i dorobiłem osłonę termiczną między wydechem, a skrzynią biegów - rura wypadła centralnie pod pokrywą, więc trochę bałem się, że przy dłuższej jeździe mógłbym ugotować olej w skrzyni.
Z poprawek, muszę jeszcze lepiej ustawić rolkę napinacza paska klimy, gdyż wypadła tak trochę średnio i przy długości paska 365 napina dopiero w 3/4 zakresu. Dla zastosowania paska 355 lub 360 pewnie byłoby trochę lepiej, niemniej wypadałoby, aby pasek był napięty maks w połowie zakresu pracy napinacza.
Z rzeczy do zrobienia:
- Wyjście z termostatu z ominięciem węży od klimy.
- Podstawka pod kąkuter.
- Podłączenie puszki od par paliwa.
- Załatać/mymienić gruchę nagrzewnicy, gdyż przypadkiem wybiłem w niej dziurkę
- Odpalić silnik i jak wszystko będzie ok - poskładać wnętrze.
CDN. :)
-
Odepnij mu jeszcze aku na parę minut, żeby skasować adaptacje, po takim przelaniu na pewno są rozjechane.
Właśnie się zastanawiałem jak to jest z zapamiętywaniem jakichś korekt. W tej chwili wrzuciłem drugi komputer więc w sumie na to samo wyszło jak bym mu odpiął zasilanie na 3 lata bo przynajmniej tyle ten nie chodził ;-)
To jest niby do przewodów hamulcowych
No właśnie, tyle że do miedzianych. Takie wielokrotnie tym i podobnym robiłem jak również do klimatyzatora. Natomiast powątpiewam, żeby to wytrzymało starcie z przewodem stalowym.
A jeszcze takie pytanie ogólne - jak w plusie najłatwiej wydłubać wyłącznik świateł? Żeby działał tył i przód trzeba losować i czasem się uda, podmiana ani czyszczenie styków tego białego przekaźnikopodobnego ustrojstwa nie pomogła. Więc chcę albo podmienić (mam drugą używkę) albo rozebrać i przeczyścić wyłącznik jeżeli się uda.
-
Gdybym miał kupować to dziś, dołożyłbym te kilka stówek i kupił "agregat" do końcówek zamiast bawić się w jakieś półśrodki.
Np. coś takiego https://www.vevor.pl/hydrauliczny-ekspander-rurowy-c_10333/zestaw-narzedzi-do-kielichowania-przewodow-hamulcowych-vevor-podwojne-narzedzie-do-kielichowania-45-do-rur-od-3-16-do-3-8-p_010597533708
No, to już porządny sprzęt, ale zdecydowanie za drogi do hobbystycznego zastosowania.
Z rzeczy do zrobienia:
- Wyjście z termostatu z ominięciem węży od klimy.
- Podstawka pod kąkuter.
- Podłączenie puszki od par paliwa.
Ja nic praktycznie nie musiałem przerabiać, za wyjątkiem przespawania w inne w miejsce króćca wychodzącego z dolnej rury do zbiornika wyrównawczego, bo przeszkadzał kompresor, oraz poszukania w swoich zbiorach innego, bardziej płasko wygiętego (90*) wężyka wchodzącego do obudowy termostatu z małego obiegu, bo również wadziło o kompresor.
Podstawka może być fabryczna, tylko trzeba jej przerobić mocowania i później komputer ustawić wtyczkami do przodu, bo inaczej przeszkadza osuszacz. Ja u siebie chamsko podgiąłem rurki osuszacza i obniżyłem go znacznie,a le drugi raz już bym tego nie zrobił.
Pochłaniacz podłączyłem ten z GSI za nadkolem. Poprzedłużałem wszystkie przewody itd, bo w fabrycznym miejscu nie było już miejsca.
Cytat: Buźka w Dzisiaj o 22:45:26
To jest niby do przewodów hamulcowych
No właśnie, tyle że do miedzianych. Takie wielokrotnie tym i podobnym robiłem jak również do klimatyzatora. Natomiast powątpiewam, żeby to wytrzymało starcie z przewodem stalowym.
Czyli stal ryzyko tym tłoczyć? Jest jeszcze opcja wymiany przewodu na miedziany z metra i wtedy zaprasowanie końcówek, skoro w miedzi daje radę. Zrobiłbym wtedy dłuższy i łączony bezpośrednio z elastycznym przewodem pompy, jak to jest w roverach. Filtr wywaliłem, a ta krótka rurka od filtra do pompy była praktycznie całkowicie skorodowana, wiec mam już kawał czasu połączone na wężu gumowym, a że głównie jeżdżę na gazie i mam zrobione odcięcie pompy, to problemów niema.
A jeszcze takie pytanie ogólne - jak w plusie najłatwiej wydłubać wyłącznik świateł? Żeby działał tył i przód trzeba losować i czasem się uda, podmiana ani czyszczenie styków tego białego przekaźnikopodobnego ustrojstwa nie pomogła. Więc chcę albo podmienić (mam drugą używkę) albo rozebrać i przeczyścić wyłącznik jeżeli się uda.
Odkręć cały panel z przełącznikami albo jak chcesz na szybko, to wsadź płaski śrubokręt miedzy klawisz a gniazdo i podwadź, a na pewno wyskoczy. Ja to nawet robiłem w drodze za pomocą kluczyka od stacyjki. u mnie też to już ze dwa razy padło. Wypalają się styki w przełączniku i przeważnie giną postojówki po przełączeniu na mijania. Myślałem od daniu przekaźnika od razu za przełącznikiem, żeby nie przenosił dużego prądu.
-
Czyli stal ryzyko tym tłoczyć?
Przynajmniej w moim odczuciu nie koniecznie ten przyrząd to wytrzyma.
Odkręć cały panel z przełącznikami
W sensie dechę całą? Bo to chyba jedyna opcja zaczynając od śruby od strony drzwi. Mam chwilowo wyjęty ten plastik od nawiewów i wokół zegarów ale to raczej nic nie wnosi.
wsadź płaski śrubokręt miedzy klawisz a gniazdo i podwadź, a na pewno wyskoczy
To jest jakaś opcja :-)
Myślałem od daniu przekaźnika od razu za przełącznikiem, żeby nie przenosił dużego prądu
Też mi to po głowie chodzi bo trochę to wkurzające. Nawrzucali jakiejś elektroniki po drodze a prąd i tak leci przez wyłącznik wychodzi na to. Nie żebym miał uraz do elektroniki, w końcu sam jestem elektronikiem hehe. Ale tu jest coś narzeźbione fabrycznie a te schematy są dramatycznie nieczytelne plus nie wiadomo co w zasadzie te dodatki od świateł tam robią.
-
W sensie dechę całą? Bo to chyba jedyna opcja zaczynając od śruby od strony drzwi. Mam chwilowo wyjęty ten plastik od nawiewów i wokół zegarów ale to raczej nic nie wnosi.
Miałem na myśli ten plastik w którym masz przełączniki. Jeden wkręt od strony drzwi, u góry, drugi na dole, po lewej od kolumny kierowniczej, trzeci za ostatnim gniazdem na przełącznik po prawej stronie obok kolumny, a na dole pod dźwignią otwierania maski, masz śrubę na krzyżak. Ale wsadź cienki płaski śrubokręt pod klawisz i wyjdzie.
Nawrzucali jakiejś elektroniki po drodze a prąd i tak leci przez wyłącznik wychodzi na to.
Tzn, tu raczej robi robotę zasilanie postojówek, bo one idą bezpośrednio i chyba przez to przełącznik się grzeje. Nie pamiętam, czy w caro miałem takie problemy.
-
Czyli stal ryzyko tym tłoczyć?
nie da rady stalowym, nawet aluminiowym i miedzianym o grubosci 1mm zapomnij,
tylko cienkoscienne miedziane maja szanse zarobic sie prawidlowo
No i dupa, dalej go dławi.
a wez mu zaloz instalacje LPG i problemy sie skoncza
-
No i dupa, dalej go dławi.
a wez mu zaloz instalacje LPG i problemy sie skoncza
Proste, acz skuteczne, a ludzie się tego boją jak diabła :D
-
Ale wsadź cienki płaski śrubokręt pod klawisz i wyjdzie
Jak mi starczy siły dzisiaj to spróbuję.
Cytat: KGB w Dzisiaj o 00:53:01
Cytat: DStage w Wczoraj o 19:43:52
No i dupa, dalej go dławi.
a wez mu zaloz instalacje LPG i problemy sie skoncza
Proste, acz skuteczne, a ludzie się tego boją jak diabła :D
Nawet ma szczątki jakiejś starej instalacji heh. Ja tam przeciwnikiem nie jestem a wręcz przeciwnie, nawet doceniam do tjuningów. Ale na razie niech się uruchomi tak jak jest, od dawna leży nieskończona głowica pomodzona i wyremontowany dół to zabawy na jakiś czas wystarczy.
Za kilka dni powinien przyjść nowy zbiornik i inne duperele to się zobaczy, Może do tego czasu zdążę jeszcze sprawdzić strzał z adaptacją/kompem i regulatorem. A strasznie mi się nie chce nurkować pod niego, mam nadzieję, że mi toto się jakoś wyważy na podnośniku nożycowym i nie znajdą mnie potem pod spadniętym truckiem :p
-
Proste, acz skuteczne, a ludzie się tego boją jak diabła :D
Kto się boi ten się boi
A potem pluje sobie w brodę, że tak późno przejrzał na oczy...
-
Wydłubałem i zamieniłem wyłącznik świateł. Jak na razie wydaje się działać poprawnie ale zobaczymy w praktyce ;-) Tym bardziej, że ten walał się gdzieś po pace i mogło na niego deczko padać itp. W wolnej chwili rozbiorę ten co wyjąłem a ostatecznie zakupię nowy.
Pogmerałem w regulatorze ciśnienia paliwa i tego chyba nie da rady tak po prostu przełożyć. Ale nic to, przynajmniej zauważyłem dlaczego spada linka od gazu - ułamany jest chyba kawałek tej krzywki na samym końcu a w drugim wtrysku jest cała więc sobie przełożę i przynajmniej jeden problem będzie z głowy.
Zrobiłem próbę podniesienia auta i się nie złamało ani nie spadło mi na łeb a to już coś <lol2> Widać, że śruby od baku są nowe więc nie będzie to straszna męka. Pompa też wygląda na nowa co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ktoś już coś kombinował. A sam bak ktoś próbował chyba malować ale średnio mu wyszło.
Jeszcze muszę wymyśleć dlaczego radyjko pajonir nie gra. Podpiąłem kostki i nic nie wybuchło, nawet się włącza ale nic nie słuchać. Jakoś teraz dopiero wpadłem, że mogłem zmierzyć rezystancję czy widać głośniki w ogóle po drugiej stronie tej sieczki z kabli heh. No nic, następną razą.
-
Wczoraj kupiłem sobie zaciski wraz z jarzmami od alfy 156 w celu zamontowania tego w Polonezie.
Chciałem kupić coś na miejscu, ale typ handlarz cześciami od alfy był taki zjebany, że szkoda gadać. Zaśpiewał jakby ze złota były, potem się czepiał że oglądamy przed zakupem - jedyny plus taki, że na miejscu i mogłem wziąc w rekę i się upewnić że to samo. Następne kupuje już przez internet.
dziś rano ogarnąłem zabielenie koła zamachowego do Lancii, będę sie brał za sprzęgło. Robiłem na skoczylasa, bardzo fajne miejsca, facet to ogarnął od ręki w 15min. Warsztacik ma swój klimat, stara kamienica, wejście z ulicy pod takim ala baldachimem https://maps.app.goo.gl/KVq5KBPASWQi3HKH6
W środku panujący półmrok, oświetlony starymi lampami jarzeniowymi, ściany szare od kurzu powstającego od obróbek tych sprzęgieł - super, od razu widać że robią to od wielu lat.
W ramach prac okołomotoryzacyjnych to też z MarCaro wymieniliśmy łańcuch w dźwigniku samochodowym SDO-2,5 , po małych perypetiach z doborem długości łańcucha i naciągu sprzęt z 1991r wrócił do pracy :)
Także same sukcesy!
-
Kto się boi ten się boi
A potem pluje sobie w brodę, że tak późno przejrzał na oczy...
No paru takich nawet znam, ale zawsze to jest droga w jedną stronę - od przeciwnika do "ajj głupi byłem" :D
Tomasz, takie zakłady są najlepsze - systematycznie z roku na rok ich coraz mniej, także ja też korzystam ile się da i kibicuję, żeby prowadzili te zakłady dalej, choć z roku na rok są coraz mniej życiowe przepisy.
-
Na Skoczylasa w Wwa robią tam już dobre 20 lat jak nie więcej i kolejki tam są czasem dosyć spore. Kilkukrotnie czekałem na obicie tarczy ok 1.5-3h
-
U mnie walka ze zbiornikiem trwa nadal. Łudziłem się, że wytargam bez ściągania wydechu ale jak to mawiał Kapitan Tytus Bomba "biednemu zawsze wiatr w oczy i ch..." <cwaniak2> Drugi dzień pójdę spać nawalony oparami benzyny a a potem kolejne podejście.
-
Otyły Pan przewidział wszystko !
-
I zrozumiał polską rzeczywistość ale przypłacił to szaleństwem. Smutne.
-
Powiedziałem mu wyłaź bo ta cięciwa zaśpiewa tango... i mam bydlaka śmierdziela.
(https://i.ibb.co/pWdDbqS/bydlak-mierdziel-1.jpg) (https://ibb.co/YDh9Pgx)
-
https://www.youtube.com/watch?v=8ywUHdF0fdA
-
Powiedziałem mu wyłaź bo ta cięciwa zaśpiewa tango... i mam bydlaka śmierdziela.
(https://i.ibb.co/pWdDbqS/bydlak-mierdziel-1.jpg) (https://ibb.co/YDh9Pgx)
Mocno dziurawy?
-
Mocno dziurawy?
Mam dobrą i złą wiadomość. Zła: dziurawy. Dobra: wytargany :D
Jeszcze obejrzę dokładniej z ciekawości tylko bo mam już nowy. Przy przechylaniu resztki paliwa wyciekały, tyle mogę na razie powiedzieć. Nowy przejadę przed montażem podkładem epoksydowym, może mu to przedłuży życie.
Teraz jeszcze muszę zakupić jakieś uszczelki do wydechu bo stare się oczywiście rozpadły. Ale o dziwo tylko jedna śruba urwana. Może dlatego, że większość była świeża za to po 4cm za długa.
-
A przy okazji, widzieliście kiedyś takie jaja? A może to normalne, że w latach 90 wsadzali plombę na linkę licznika?
(https://i.ibb.co/5LDYNVv/plomba.jpg) (https://ibb.co/SBTQhp0)
-
A może to normalne, że w latach 90 wsadzali plombę na linkę licznika?
Normalne, przynajmniej w FSO Przy skrzyni też była.
-
Nawet pod koniec produkcji nadal była. To chyba pod kontem gwarancji itd, żeby nikt nie grzebał przy przebiegu.
-
zdejmowałem plombę z 1998 caro + GSI. Zostawiłem dla potomnych w schowku.
-
U mnie też jest: akwarium z 89' nie ruszałem jej, jest i sobie czeka na następnego właściciela. Na skrzyni też mam taką plombę.... jeszcze nie ruszaną...
-
Bo to było montowane, te plomby, przed cwaniakami którzy potrafili cofnąć licznik np wiertarką łapiąc za ten drut elastyczny. A teraz przy przglądzie jest spisywany licznik i wprowadzany do systemu.
-
Dwa lata temu wymianialem "pedalnice" z bendixowej na lucasową i przy tej operacji wygodnie było zdemontować zegary i w moim Caro z 94roku również była plomba.
-
Bo to było montowane, te plomby, przed cwaniakami którzy potrafili cofnąć licznik np wiertarką łapiąc za ten drut elastyczny. A teraz przy przglądzie jest spisywany licznik i wprowadzany do systemu.
Jak szef był głupi i nie sprawdzał plomby, to nic nie dawała, ale jak wiedział o co kaman, to trzeba było mieć własną plombownicę i po każdym kręceniu przebiegu założyć nową :P Zawsze trochę utrudnienia dla cwaniaka.
Mam zegary z ZIŁ-a 131 na półce, żeby fajnie wyglądały. Co tam się działo przy liczniku przebiegu to luudzie.... ramka od tyłu zmasakrowana, i tarcza licznik od środka wyskrobana śrubokrętami, że on musiał być rozkręcany co chwilę. A później było, że te ził-y to paliły 100 na 100 :D :D :D
-
Plomba ma logo FSO więc nie tak łatwo.
-
Ty o tym wiesz, ja wiem, fabryka wiedziała, ale miecio kierownik niekoniecznie o tym wiedział. Plomba była plomba :)
-
Wszystkie polskie fabryki produkujące samochody, ciągniki itp, stosowały te plomby. W Żukach, Lublinach, Tarpanach itp. Były w Ursusach a ponadto, plombowane były również podzespoły, które były fabrycznie ustawiane według ściśle określonych parametrów i by nie grzebały tam osoby nieuprawnione, jak np. pompy wtryskowe, regulatory ciśnienia powietrza w układach hamulców pneumatycznych itp.
U mnie w plusie też jeszcze były fabryczne plomby z logo FSO na skrzyni i przy liczniku. Nikt tam przede mną nic nie robił.
Dziś, jak się oddaje np pompę wtryskową do warsztatu, to też plombują śrubę regulacyjną od dawki paliwa i pokrywę na obudowie pompy, żeby nikt nie gmerał i nie powiedział później, że źle zrobiona.
W wojsku też wszystkie auta miały plomby, ale co z tego, skoro trepy mieli co trzeba, żeby sobie spokojnie rozplombować i zaplombować ponownie, uprzednio "korygując" odpowiednio przebieg.
-
cofnąć licznik np wiertarką łapiąc za ten drut elastyczny
ta metoda jest tak nieefektywna, że szkoda gadać. Naprawdę dużo szybciej i skuteczniej rozebrać licznik i przestawiać cyferki. Wiertarką to będziesz ten przebieg cofał godzinami jak nie dniami, żeby coś sensownego cofnąć. Kiedyś miałem takie zlecenie naprawy, auto pojechało na przegląd ale wpisany został przebieg na gębę właściciela typu dopisz coś więcej niz było rok temu. To mu wpisał plus 3500km a potem ten diagnosta zniknął a przy kolejnym przeglądzie był problem bo licznik cofnięty. Samochód oczywiście nie przejechał tyle km w rok. Trzeba było cofnać do przodu i z tego co pamiętam to wiertarka nie pozwalała nawet na zamknięcie licznika - więc przebieg przybywał w tempie jakieś 180-190km/h. No to żeby te 3500km dołożyć to by trwało jakieś 18-20h.
-
Apropo cofania, to w woju podłączało się silniczek wycieraczek do linki. Miał już odpowiednio dorobioną końcówkę na linkę. Chorąży mówi "dwóch pod auto, kręcić, a jeden do kabiny, pilnować licznika". To nie były wielkości rzędu setek kilometrów, więc ten sposób był wystarczający. Cysterny z paliwem szły, a myśmy nie jeździli tymi autami, bo wiecznie nie było paliwa.
W każdym razie, najlepiej rozebrać, jak piszesz. Sam nieraz rozbierałem to na czynniki pierwsze (w ramach nauki) i pamiętam, że pierwsza sztuka poszła się jebać, bo nie umiałem prawidłowo złożyć tych kółeczek, ale że się szybko uczę, to w mig to opanowałem.
Co do zamknięcia licznika wiertarką, to nie próbowałem, ale szlifierką stołową, jak najbardziej się da. Raz spróbowałem, bo zrobiłem sobie taki pierdolnik z kawałka twardego gumowego węża, wciskanego bezpośrednio na oś wirnika i w środku kawałek linki z tą zaprasowaną w kwadrat kocówką i ogień, to aż się wskazówka oparła o bolec spoczynkowy z drugiej strony, ale raczej nie polecam tej metody, bo to najszybszy sposób na rozregulowanie licznika, bo naciąg sprężyny wskazówki wychodzi ponad normę, że tak powiem. Później będzie skakała jak w wojskowych starach.
Przy okazji, klasyka gatunku od Otyłego Pana.
https://www.youtube.com/watch?v=PVDy8QokXfA
-
Jak jeszcze nie umiałem rozbierać licznika, robiłem to w ten sposób, że podłączałem z tyłu licznika silniczek 12V (jak do magnetofonu, CD, tylko bez regulatora), z tyłu mocno oklejałem, żeby nie chciał wyskoczyć (ojj dużo srebrnej taśmy schodziło, żeby okleić tylko górę i boki i żeby nie wyskakiwał), podłączałem pod zasilacz i leciało samo. Po debilnej zmianie przepisów, musiałem za każdym razem kręcić licznikiem w WSK przy przeglądzie, bo fabryczne chodzą w chorej cenie/zawsze są zepsute, a chińskie padają po chwili (mój wytrzymał aż 1000km, więc w sumie pół sezonu). Tam było szybciej wyciągnąć, przestawić i poskładać, żeby unikać wykładów na temat jakości tych liczników i tłumaczenia, że przebieg z d... to w nich norma. Tylko sposób z kręceniem czasem jest lepszy - każda rozbiórka licznika to możliwość zarysowania niechcący tarcz, czarne śrubki trzymające tarcze się "strzępią" i to później widać, za każdym razem kalibracja bo ściągamy wskazówki itd. Czasem lepiej zrobić to czym innym.
Np. ostatnio ułatwił mi sprawę dremel ryobi, który fabrycznie ma dodaną przedłużkę w postaci kwadratowego druta, identycznego dosłownie jak nasze stare linki do liczników. Zapina się jedno do drugiego i wygląda to jak fabryczny zestaw z regulacją obrotów w dodatku <cwaniak2>
-
Hehe, ja tu jedno niewinne zdjęcie a zrobiła się dyskusja o pomysłowości w narodzie <cwaniak2>
To tak przy okazji powiem bo trochę w temacie, może komuś się przyda nie koniecznie do produktów FSO. Jakby ktoś miał jakiś licznik elektroniczny (takie z czasów przejściowych czyli nie po CANie) i mu nie pasowała prędkość bo np. robił swapa silnika/skrzyni, albo sam licznik od innego auta, albo wcześniej była linka lub impulsator w skrzyni a teraz nie ma a może np. czujnik ABSu mieć albo jakikolwiek inny sygnał prędkości w postaci impulsów łącznie z dorzeźbionymi koronkami na półosiach i innymi tego typu historiami to u mnie od lat jeździ mojego autorstwa układzik, którego łatwiej powtarzalną wariację niedawno popełniłem: https://github.com/DStageGarage/ABS2SPEED/tree/main (https://github.com/DStageGarage/ABS2SPEED/tree/main) Można tym także konwertować liczbę cylindrów dla obrotomierza, korygować różnicę prędkości od innego rozmiaru opon itp.
Projekt jest otwarty tzn. każdy może sobie skopiować albo zamówić zmontowany w Chinach, nic na tym nie zarabiam. Mogę ewentualnie pomóc w zamówieniu i kilka zostawić na zapas (bo trzeba zamówić minimum 5 płytek i minimum 2 zmontowane ale bardziej opłaca się od razu 5) i potem odsprzedać jak ktoś się znajdzie w potrzebie (jaj już się w życiu nalutowałem i mi się nie chce dlatego projektuję tak, żeby łatwo zamówić zmontowane :P)
A wracając do Trucka - chyba mamy sukces :d Wczoraj po założeniu nowego zbiornika jeździł zupełnie normalnie. Jeszcze potestuję trochę, jak wleję mu dzisiaj nowy olej to może się na Wrocław z Gratem wybiorę a to oznacza przegonienie go autostradką, chociaż na tych oponach to nie wiem czy to dobry pomysł <lol2> Jak ktoś chce pooglądać i pośmiać się jak męczę się przy poldku to zapraszam na https://www.youtube.com/@DStageGarage (https://www.youtube.com/@DStageGarage) (film z wsadzania nowego zbiornika jeszcze nie gotowy).
-
Kilkakrotnie podciągałem dzisiaj sprzęgło w lublinie; podejrzewam, że łapa znowu się wygina. Polskie sprzęty... 😜 Tylko że tym przynajmniej jeździć się da... Wypada docenić. 😌
-
Jak ktoś chce pooglądać i pośmiać się jak męczę się przy poldku to zapraszam na https://www.youtube.com/@DStageGarage
A że tak zapytam, czemu to nagrywamy po brytolsku, zamiast w ojczystym? Dziwnie tak jakoś oglądać, widząc w tle poloneza.
Kilkakrotnie podciągałem dzisiaj sprzęgło w lublinie; podejrzewam, że łapa znowu się wygina. Polskie sprzęty... 😜 Tylko że tym przynajmniej jeździć się da... Wypada docenić. 😌
Ale ty się musisz męczyć z tym Lublinem. Łapa sprzęgła w Lublinie, to praktycznie bliźniak polonezowej, tylko większa. Ma taką konstrukcję, która powinna być odporna na zginanie/pękanie, ale widocznie materiał jest gówniany Ot, zwykła blacha wytłoczona na prasie. W polonezie raz mi się zdarzyło, że pękła, ale pospawałem, wzmocniłem i problem zniknął. Wiem, że są nowe dostępne, ale kupno drugiej takiej samej, mija się z celem.
-
A wracając do Trucka - chyba mamy sukces :d Wczoraj po założeniu nowego zbiornika jeździł zupełnie normalnie. Jeszcze potestuję trochę, jak wleję mu dzisiaj nowy olej to może się na Wrocław z Gratem wybiorę a to oznacza przegonienie go autostradką, chociaż na tych oponach to nie wiem czy to dobry pomysł
Widziałem po fotkach że dotarłeś, mi się tym razem nie udało, ale mam nadzieję, że Kolega Kacper od izotermy wręczył Ci nasza dolnośląska wlepkę FSO.
-
A że tak zapytam, czemu to nagrywamy po brytolsku, zamiast w ojczystym? Dziwnie tak jakoś oglądać, widząc w tle poloneza.
Żeby szerzyć kulturę techniczną naszego kraju za granicą :D Można też w ten sposób poznać ciekawych ludzi spoza naszego podwórka. Np. ostatnio został mi podsunięty gość gustujący mocno w FSO z Finlandii i zamieniliśmy parę słów ;-)
Widziałem po fotkach że dotarłeś, mi się tym razem nie udało, ale mam nadzieję, że Kolega Kacper od izotermy wręczył Ci nasza dolnośląska wlepkę FSO.
Zgadza się, udało się dojechać i wrócić łącznie 50 parę km i poszło nawet gładko :) A Kolega był chyba za mocno zaabsorbowany wieszaniem bombki na lusterku :D Ale izoterma fajna.
-
W polonezie raz mi się zdarzyło, że pękła, ale pospawałem, wzmocniłem i problem zniknął.
U mnie tutaj było podobnie, i przez kilka lat też był spokój. Muszę sprawdzić, co poszło nie tak. Najgorzej, że tam jest sprężysta blaszka, która utrzymuje łapę na wałku sprzęgłowym, i ona również mogła pęknąć.
Wiem, że są nowe dostępne, ale kupno drugiej takiej samej, mija się z celem.
Dokładnie tak, tym bardziej że już raz była wymieniana. Jeżeli życie zmusi mnie jednak do zakupu nowej łapy, wzmocnię ją od razu przed zamontowaniem.
-
Hmm. Jedyne auto w którym pedał sprzęgła został w podłodze (urwało mi go całkowicie), to przegnity 126p. Ale nie strzeliła mi bez powodu, bo..
Łapa jest normalna i wytrzymała, ale może linka jest z linexu/stary zajazd i sprzęgło chodzi jak w ursusie, ale z przyzwyczajenia że "tu trzeba mieć męską nogę) olewacie to stąd aż pedał się wygina walcząć z linką? ;>
-
W Lublinach urwana łapa to nic nowego. Stara, spracowaną sprezyna docisku stawia większy opór niż wytrzymałość łapy. Dlatemu często jest buba
-
W sensie, że traci sprężystość stając się coraz "twardszą"?
-
Po pierwsze - stare, spracowane sprężyny, zazwyczaj stawiają mniejszy opór, niż nowe. Po drugie - w tym przypadku ona od nowości w takim razie musiała być "stara i spracowana"...
Ogólnie, skrzynia biegów nowego typu jest lekkim nieporozumieniem, mam wrażenie. W pierwszych lublinach jedynkę wrzucało się jak dwójkę, a wsteczny - jak jedynkę; ale nie było jakichś dziwnych nawracających problemów z ich wrzucaniem.
-
Łapa jest normalna i wytrzymała
Tu bym polemizował. ja też myślałem, że to się nie powinno psuć, a jednak się u mnie zepsuło. A druga sprawa...
może linka jest z linexu/stary zajazd i sprzęgło chodzi jak w ursusie, ale z przyzwyczajenia że "tu trzeba mieć męską nogę) olewacie to stąd aż pedał się wygina walcząć z linką?
U mnie jest akurat linka oryginał, fabryczna, wszystko chodzi leciutko, z e sprzęgło normalnie ręką wcisnę,a co dopiero nogą, stąd podejrzenie, że nastąpiło zmęczenie materiału w łapie. Odkąd jest pospawana i wzmocniona, jest spokój. Gdyby linka chodziła tak ciężko, jak piszesz, to by w końcu sprzęgło przestało odbijać. To już jest jakieś extremum i mam nadzieję, że nikt nie jest takim debilem, by doprowadzić do takiego stanu?
Ogólnie, skrzynia biegów nowego typu jest lekkim nieporozumieniem, mam wrażenie.
Jak masz Kia, to tak. Ponoć jest lepiej zestopniowana od TS5-21, ale w przypadku remontu, są duże koszty, bo ponoć jest tam w cholerę drogich łożysk igiełkowych. Tczewska jest chyba bardziej idiotoodporna, bo trzeba chyba jeździć bez oleju, żeby ją zarżnąć. Łożyska igiełkowe są delikatniejsze i raczej bardziej wrażliwe na gówniany olej itp. Początkowo obie były chyba oferowane równocześnie, pewnie Kia za dopłatą, czy coś, a później zostało tylko to.
W pierwszych lublinach jedynkę wrzucało się jak dwójkę, a wsteczny - jak jedynkę; ale nie było jakichś dziwnych nawracających problemów z ich wrzucaniem.
Złapię cie nieco za słowo. Akurat w pierwszych lublinach, były jeszcze skrzynie czwórki, znane z Żuków i tam jedynkę wbijało się normalnie, czyli do siebie i do przodu, a wsteczny jak w polonezie. To, o czym mówisz, to dopiero późniejsze lubliny ze skrzyniami z Tczewa.
-
Po pierwsze - stare, spracowane sprężyny, zazwyczaj stawiają mniejszy opór, niż nowe
Dziwne bo zawsze jak montuje nowe sprzęgło to pedał sprzęgła zawsze pracuje dużo lżej niż na starym sprzęgle...
-
Dziwne bo zawsze jak montuje nowe sprzęgło to pedał sprzęgła zawsze pracuje dużo lżej niż na starym sprzęgle...
U mnie tak było w moim caro 1,4. Kupiłem go z padniętym sprzęgłem, ślizgająca się tarczą, startą do nitów, docisk już mocno przegrzany, aż fioletowy i po montażu nowego kompletu (Valeo) sprzęgło chodziło bardzo lekko, a stare dużo ciężej. Za mało mam doświadczeń, by jednoznacznie powiedzieć, który z was ma rację. Pewnie jak w życiu, niema jednego utartego schematu, bo bywają rożne przypadki. Sprężyna, jako konstrukcja, też się wypracowuje. Np sprężyny w sprzęgle w ciągniku, potrafią po latach skurczyć się o dobry centymetr względem nowych, co nieraz potwierdziłem. Lata eksploatacji, ciągłe ściskanie i rozprężanie, temperatura i w końcu materiał się poddaje. No i też przecież nie są one w swoim swobodnym stanie, tylko ciągle ściśnięte nawet gdy sprzęgło nie jest wciśnięte.
-
No i też przecież nie są one w swoim swobodnym stanie, tylko ciągle ściśnięte nawet gdy sprzęgło nie jest wciśnięte
I to powoduje, że sprężyna tzw słoneczko z biegiem czasu stawia coraz większy opór.
Tak na marginesie dopisze tylko spostrzeżenia moich znajomych i moich samych doświadczeń: jesteś mechanikiem samoukiem czy też potrafisz sam naprawić swoje auto w dość znacznym stopniu, czy też masz fakultety czy inne zbędne/niezbędne studia czy
uniwerki, jeździsz jednym autem, zakładając że wyjechałeś nim z salonu, zrobiłeś ok 300kkm, jeździsz nim na codzien. Pierwszego dnia sprzęgło działa cud miód i orzeszki. Przyzwyczajasz się do niego i z biegiem czasu nawet nie zauważasz, że coś zaczyna dziwnie pracować. Nadchodzi dzień awarii a ty dziwisz się jak MP, że jak to to???!!!! Przecież wczoraj wszystko było ok. A dziś już nie??? Reanimujesz zepsuty podzespół myśląc, że to on wszystkiemu winien. Tym czasem winowajcą jest coś innego. Coś do czego się przyzwyczaiłeś ale nie czułeś tego.
Doświadczony kierowca, tudzież samozwańczy mechanik czy też ten po uniwerku czy coś, naciskając pierwszy raz na pedał sprzęgła w danym pojeździe odrazu będzie czuł "pod nogą", że coś jest nie tak z tym sprzęglem (bo taki był kontekst tej wypowiedzi).
Buzka jak sam napisałeś , coś po jakimś czasie się nazwijmy to"skurczyło" , także ta sprężyna w tym od siedmiu boleści ( przynajmniej tak opisywanym na forum Lublinie) jednak stawia większy opór niż nam się wydaje.
Od siebie dodam, że ta "łapa sprzegla" w Lublinie jest nieco większa niż ta w Polonezie ale sama sprężyna na proporcjonalnie większą siłę wyrzutu niż w Polonezie. Skoro w Polonezie te łapy potrafiły pękać po jakimś czasie to tutaj jestem w stanie uwierzyć w wadę łapy. Natomiast w Lublinie po prostu wytrzymałość łapy jest zdecydowanie za słaba w stosunku potrzebnej siły nacisku na słoneczko docisku
-
Po pierwsze - stare, spracowane sprężyny, zazwyczaj stawiają mniejszy opór, niż nowe.
No właśnie też tak zawsze kojarzyłem - sprężyny ściągające w sprzęcie grającym zazwyczaj tracą siłę "ściągania", rozprężne - tak samo. Sprężyny zaworowe - z biegiem czasu robią się bardziej miękkie.
Tak na marginesie dopisze tylko spostrzeżenia moich znajomych i moich samych doświadczeń: jesteś mechanikiem samoukiem czy też potrafisz sam naprawić swoje auto w dość znacznym stopniu, czy też masz fakultety czy inne zbędne/niezbędne studia czy
uniwerki, jeździsz jednym autem, zakładając że wyjechałeś nim z salonu, zrobiłeś ok 300kkm, jeździsz nim na codzien. Pierwszego dnia sprzęgło działa cud miód i orzeszki. Przyzwyczajasz się do niego i z biegiem czasu nawet nie zauważasz, że coś zaczyna dziwnie pracować. Nadchodzi dzień awarii a ty dziwisz się jak MP, że jak to to???!!!! Przecież wczoraj wszystko było ok. A dziś już nie??? Reanimujesz zepsuty podzespół myśląc, że to on wszystkiemu winien. Tym czasem winowajcą jest coś innego. Coś do czego się przyzwyczaiłeś ale nie czułeś tego.
To jest prawda. Wiele osób, które wsiadają do mojego PN i też jeżdżą polonezami, chcą nogą przedziurawić podłogę - "oj chyba linkę zerwałem" "nie, ono tak chodzi". Później wsiadam do poloneza znajomego (najczęściej świeżo kupionego, albo jeżdżącego nim latami) i mam wrażenie, jakbym naciskał pedał w jakimś ursusie. Ludzie się przyzwyczajają i myślą, że tak ma być...
Najlepszy był kolega górnik, który wszystko robi po "męsku" który kupił przegnitego trucka z ogromnym nalotem (z 500 tysięcy? czy coś koło tego) i kierownica mu się blokowała, i ja zrobiłem wielkie oczy, jak on tym jeździ, a on, przyzwyczajony do jeżdżenia gruzami mówi - no, muszę olej w przekładni sprawdzić. ]:-> Okazało się, że po prostu zatarte było wszystko co się dało, bo auto stało w krzakach ostatnie lata, a śruba przekładni była wkręcona o wiele za mocno. I takich przypadków znam parę, rekordzista jeździł peugeotem 205, który skręcał tylko i wyłącznie w lewo. Chwilę wcześniej kierownica u niego chodziła jak w klasycznym trupie, ale nie widział problemu.
Czasem warto się z kimś zamienić autem, bo i mi zwróci ktoś od czasu do czasu uwagę na coś, co jest nie tak, a do czego się przyzwyczaiłem. Strasznie łatwo to przychodzi.
Co do tej łapy, to chyba wspawanie pręta do środka rozwiąże sprawę, profilaktycznie mam tak zrobione w poldku, słysząc, że pękają. Myślałem, że w dostawczaku będzie odpowiednio wytrzymalsza.
To już jest jakieś extremum i mam nadzieję, że nikt nie jest takim debilem, by doprowadzić do takiego stanu?
Raz - jak wyżej, a dwa - ludzie montujący nową linkę linexu (tą zwykłą najpopularniejszą, bez teflonu), po założeniu nowej linki mieli pedał sprzęgła chodzący niesamowicie ciężko, jakby przycinający się, efekt blachy trącej o blachę - ale pedał odbijał chyba normalnie. Samo wciskanie za to wymagało krzepy traktorzysty. Jak ktoś wymieniał zatartą, starą linkę, to tylko klął i mówił "widocznie tak musi być i co innego mam zepsute". Sam tak pierwszy raz pomyślałem, jak znajomy wymienił linkę, i był taki efekt, od razu szukałem oryginału na zapas (udało się kupić tanio nowego lin-mota), bo u mnie po (wtedy) 74kkm sprzęgło chodziło dużo lepiej, niż u niego.
-
Dziś K16 pierwszy raz zagadało w kombi. Co prawda tylko na kilkanaście sekund, ale jednak. Jak na Rufera przystało zaskoczył z półobrotu :) Myślałem, że przed świętami silnik będę miał poskładany na gotowo, wraz z osprzętem i układem chłodzenia, ale niestety chciwośc mnie zgubiła i wiedziony ceną, przekonany, że kupuję rurę z INOXu zakupiłem rurę ze stali czarnej... Zamówiłem już z właściwego materiału, ale wątpię aby dotarła jeszcze przed świętami. Z resztą jestem więcej niż pewien, że do wtorku zdąrzę co najwyżej pomalować łapy pod osprzęt i założyć je na auto. Trzeba sie cieszyć nawet z tego :)
Walkę z napinaczem paska od klimy uważam za zakończoną remisem. Tzn. zostało jak było - kompromisowo. Napina, ale nie tak jak powinien. Zachciało mi się zbyt nisko montować sprężarkę klimy to teraz mam za swoje.
A no i po odpaleniu pierwsze wrażenie jest takie, że coś dudni o podwozie. Pewnie wydech. Jak złożę na gotowo będę rozkminiał dokładniej.
-
No właśnie też tak zawsze kojarzyłem - sprężyny ściągające w sprzęcie grającym zazwyczaj tracą siłę "ściągania", rozprężne - tak samo. Sprężyny zaworowe - z biegiem czasu robią się bardziej miękkie.
Pytanie, czy rzeczywiście wina jest rzekomo "twardniejącej sprężyny", czy np. przycierania się na prowadzeniu.
-
Dziwne bo zawsze jak montuje nowe sprzęgło to pedał sprzęgła zawsze pracuje dużo lżej niż na starym sprzęgle...
No właśnie też tak zawsze kojarzyłem - sprężyny ściągające w sprzęcie grającym zazwyczaj tracą siłę "ściągania", rozprężne - tak samo. Sprężyny zaworowe - z biegiem czasu robią się bardziej miękkie.
Akurat ze sprężyną talerzową docisku jest inna historia. Jak dobrze pamiętam to w miarę zużywania się docisku, tarczy sprzęgłowej i koła zamachowego zmienia się geometria układu (wszystko wyciera się i robi się coraz cieńsze, a sprężyna to niweluje jednocześnie robiąc się co raz bardziej wypukłą) co powoduje, że trzeba więcej siły do jej ugięcia. Przez to zużyte sprzęgło pracuje ciężej od nowego zestawu.
-
Dzięki, więc wszystko jasne :) W sumie u siebie w każdym aucie wymieniałem sprzęgło na nowe przy okazji jakichś większych prac, więc nie doświadczyłem jeszcze ciężko chodzącego, zużytego sprzęgła
-
Akurat ze sprężyną talerzową docisku jest inna historia. Jak dobrze pamiętam to w miarę zużywania się docisku, tarczy sprzęgłowej i koła zamachowego zmienia się geometria układu (wszystko wyciera się i robi się coraz cieńsze, a sprężyna to niweluje jednocześnie robiąc się co raz bardziej wypukłą) co powoduje, że trzeba więcej siły do jej ugięcia. Przez to zużyte sprzęgło pracuje ciężej od nowego zestawu.
Dobrze opisane
+1
-
Zamontowałem nową rurę wlewu do baku, wlałem paliwo, nic nie cieknie, sukces! Przekręcam kluczyk nie słychać pompy, bak w dół pompa na zewnątrz i sprawdzanie co jest, przywiesiła się skubana, wystarczyło trochę w nią puknąć i zaskoczyła. Próba odpalenia auta niepowodzenie, brak iskry na każdym cylindrze, podmiana modułu wraz z cewkami, taki sam objaw. Juto muszę sprawdzić czy do cewkomodułu dochodzi napięcie i czy czujnik położenia wału jest sprawny. Oczywiście bezpieczniki za schowkiem sprawne wszystkie 4 sztuki.
-
Prędzej brak prądu na kompa. Bezpieczniki mogą być ok. Ale przekazniki już nie. To że je słychać to nie znaczy że działa. Do tego jeszcze chyba w skrzynce przy sprzęgle powinien być jeden korek do zasilania silnika.
-
Więc tak, miałem przez święta nic nie robić, a przynajmniej przez ich pierwszy dzień. Ale natura była silnijesza i zamknąłem się na chwilę w garażu.
Efekt taki, że stworzyłem nowe łułki chłodzenia. Rzeźba, drut i uj wie co jeszcze, ale nawet jako tako pasują :) Kupiłem też materiał na tą małą rurkę, przykręconą do bloku. Jednak po przemyśleniu sprawy stwierdziłem, że chyba ją całkiem wyrzucę i zrobię obieg bezpośrednio przez nagrzewinicę.
Po zamontowaniu wszystkiego na gotowo okazało się, że napinacz paska od klimy dalej działa "ch*"owo. Nie chciałem tego robić, ale jednak musze zakupić drugi napinacz np. ten od 2,0 HDi i zamontować go od góry, a ten rołferowy wypier...
Na ten moment sprawy mają się jak na poniższej fotografii:
(https://zapodaj.net/images/1004145caf2d9.jpg)
Właściwie zostało rozwiercić jeden otwór we wsporniku pod altek, ponieważ musiało go ściągnąć przy spawaniu i się nieco rozjechał z blokiem. Pospinać węże, podłączyć alternator, zalać płyny.
Mam nadzieję, że jutro wszystko ogarnę i nastąpi pierwsze właściwe odpalenie <jupi>
CDN.
-
Szacun za chęci i cierpliwość.... <jupi>
-
Kup dwa trójniki aluminiowe 135stopni do LPG i tyle. Żadnej rurki nie trzeba spawać.
Ja ostatnio dokończyłem remont VVC i odświeżanie komory silnika w Borewiczu 1984. Niestety nie mój... :P
(https://z-p3-scontent-ber1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.15752-9/466789508_1362225525129776_8469895528366386990_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-7&_nc_sid=9f807c&_nc_ohc=Zofs8PBHqk0Q7kNvgHooBJO&_nc_zt=23&_nc_ht=z-p3-scontent-ber1-1.xx&oh=03_Q7cD1gEKdWVIY7QA0YKKIiDU-eJFIIipYU6DZ9-pPSdRwCztyQ&oe=679510C4)
Uchwyt akumulatora oczywiście tymczasowy na potrzeby docierania...
Do swojej "Jazdy Próbnej" cały czas zbieram części, w tym dziewicze VVC po 100tysiącach przebiegu kupione parę tygodni temu... :)
-
Kup dwa trójniki aluminiowe 135stopni do LPG i tyle. Żadnej rurki nie trzeba spawać.
No, ja niedawno zamówiłem sobie z Jacusia dwa węże Faro ze złączkami do LPG i przy okazji, również dwa te trójniki, o jakich mi kiedyś pisałeś, czyli 22 mm z odgałęzieniem na 16 mm, żeby puścić mały obieg na większych wężach i odgałęzienie na nagrzewnicę już fabrycznym rozmiarem. Nie mam chwilowo Rovera, ale może kiedyś, więc wolę być przygotowany.
Ja ostatnio dokończyłem remont VVC i odświeżanie komory silnika w Borewiczu 1984. Niestety nie mój...
Przybywa wam tam tych roverów. Można powiedzieć, że historia nieco zatacza koło, bo nie ukrywajmy, sporo fabrycznych 1,4 zostało zakatowanych i poszło na złom, jakiś procent gratów z nich, na szczęście przetrwał, a teraz życie pokazało, że coraz więcej swapów jeździ, więc można powiedzieć, że populacja Roverów w naturze, została odnowiona. Swoją drogą, ma ktoś dane, ile fabrycznych 1,4 zjechało z taśmy (wszystkich modeli)?
Uchwyt akumulatora oczywiście tymczasowy na potrzeby docierania...
Wprasuj nitonakrętki w odpowiednich miejscach, jak ja zrobiłem i się nie przejmuj. Zgrzewana podstawa akumulatora, to zło. Ile ja się z tym namęczyłem w GSI, żeby się tego pozbyć, to głowa mała. Całe szczęście, że miałem zapasową (pod ohv).
Do swojej "Jazdy Próbnej" cały czas zbieram części, w tym dziewicze VVC po 100tysiącach przebiegu kupione parę tygodni temu...
Skąd ty to wszystko bierzesz? Jednak ciągnie wilka do lasu. Polonez z Roverem, to jest to.
-
Ten akurat będzie jeździć w okolicach Pruszkowa.
Podstawa aku jest przynitowana, przez kogoś kto to robił wcześniej, ja pisałem tylko o tej ślicznej dużej podkładce, która robi za uchwyt trzymający akumulator w miejscu, bo fabryczny zaginął w akcji.
A skąd biorę części - często przeglądam wszelakie portale aukcyjne i czasem się fajne rzeczy trafiają. ;)
-
Kup dwa trójniki aluminiowe 135stopni do LPG i tyle. Żadnej rurki nie trzeba spawać.
Na razie zostawiłem rurkę tak jak była seryjnie.
Odpaliłem !! !! !! <jupi> <cwaniak2>
Jeśli chodzi o wspornik pod altek i pompę wspomy, to powichrowało go bardziej niż się spodziewałem. W każdym razie, podczas przymiarek napinacz paska osprzętu miał kilka mm luzu od koła pompy wspomagania, a po odpaleniu okazało się, że ociera... Po parunastu minutach pracy się dotarło i ucichło, ale koło wspomagania straciło jeden rant...
Oczywiście okazał się mały fuckup, do przymiarek altka nie dokręciłem najważniejszej śruby we wsporniku. A teraz po zamontowaniu alternatora okazało się, że pojawiła się kolizja z tą, brakującą śrubą i musiałem przerobić jego dolne mocowanie. Zmiana pozycji altka wymusiła lekkie zeszlifowanie napinacza paska wielorowkowego, tak żeby nie zmieniać jego pozycji pracy, a jednocześnie miał przynajmniej te 2 mm luzu z obudową alternatora. Poza tym i wspomnianym w poprzednim poście napinaczem paska od klimy jest ok :)
A no i wyjaśniło się, że to buczenie o karoserię, o którym kiedyś pisałem, to był silnik, który zsunął się z łap - po przymiarkach nowego osprzętu z jednej strony łapa silnika została tylko na 1 śrubie.
Z pewnych zaskoczeń jakich doznałem, to okazało się, że nasi zajebiści angielscy koliedzy tak zaprojektowali ECU, że włącza ono sprężarkę dopiero gdy na wejściu dostanie 0V, a wyłącza gdy pojawi się tam 12V <idiota> W GSi działało to bardziej intuicyjnie, czyli dokładnie na odwrót. Zatem muszę dorobić jeszcze jeden przekaźnik, który będzie odłączał 12V od kąkutera, gdy włączę AC.
Drugi temat dotyczący ECU rovera, przy jakiej temperaturze silnika włącza wentylator? To, że jest on prawidłowo podpięty i sterowany przez ECU potwierdziło się po załączeniu klimy, ale gdy klima była wyłączona, wentylator szybciej załączył się od termowłącznika w chłodnicy niż od sygnału z ECU (odłączenie jednego przewodu z termowłącznika powodowało wyłączenie się wentylatora).
Dodatkowo straciłem zupełnie sterowanie klapami w nagrzewnicy i "ch*" wie o co chodzi. Czy w tej czarnej kuli jest jakiś zawór jednokierunkowy, albo coś innego?
Ja ostatnio dokończyłem remont VVC i odświeżanie komory silnika w Borewiczu 1984. Niestety nie mój...
Tyle rzeźby i ktoś zostawił ten obleśny worek na mocz... <idiota>
-
Czy w tej czarnej kuli jest jakiś zawór jednokierunkowy, albo coś innego?
no raczej - inaczej przy zgaszonym silniku nie byloby podcis. do sterowania, a kilka przelaczen mozna wykonac
-
Już to ogarnąłem, króciec z "pletewką" jest wyjsciem do nagrzewnicy.
Dziękuję za nic nie wnoszący komentarz ;]
-
Z pewnych zaskoczeń jakich doznałem, to okazało się, że nasi zajebiści angielscy koliedzy tak zaprojektowali ECU, że włącza ono sprężarkę dopiero gdy na wejściu dostanie 0V, a wyłącza gdy pojawi się tam 12V W GSi działało to bardziej intuicyjnie, czyli dokładnie na odwrót. Zatem muszę dorobić jeszcze jeden przekaźnik, który będzie odłączał 12V od kąkutera, gdy włączę AC.
Małe sprostowanie. ECU rovera włącza klimę, gdy dostanie sygnał masy, a nie jak myślałem wczoraj +12V. Tak czy inaczej trzeba dorobić osobny przekaźnik, który wykonywałby tą funkcję. Oczywiście przewód wyzwalający przekaźnik (12V) jest tym samym przewodem, który w GSI szedł z presostatu do ECU. Takie podłączenie gwarantuje bezpieczeństwo dla sprężarki - brak ciśnienia = ECU nie włączy elektromagnesu.
Ugułem to wkurzało mnie, że te nieszczęsne przekaźniki od klimy obijają mi się o nogę, więc wyciąłem z jakiejś starej skrzynki bezpieczników od plusa 6 slotów na przekaźniki z opcją rozbudowy do 8. 4 wykorzystałem do AC, a 2 mam wolne na jakieś przyszłe przeróbki. Całość zamontowałem przy wsporniku skrzynki bezpieczników.
Jak pisałem post wcześniej po odwrotnym podłączeniu gruchy od podciśnienia nagrzewnica ożyła.
Na dziś, zrobiłem to co wyżej. Zacząłem składać nagrzewnicę, wymieniając gąbki uszczelniające i skręciłem przelotki przez ścianę grodziową. Jutro pewnie wrzucę górną częśc deski. I wezmę się za dorabianie napinacza do paska klimy, który dziś zamówiłem.
Chyba będę miał już wszystko ogarnięte na tyle, że będę mógł założyć maskę i wziąć się za wygłuszenia kabiny.
CDN.
-
Takie podłączenie gwarantuje bezpieczeństwo dla sprężarki - brak ciśnienia = ECU nie włączy elektromagnesu.
U ciebie też tak jest, że jak jest już niższa temperatura na zewnątrz, np na jesieni, to klima się nie uruchamia? Jak ja swojego kupiłem, to już tak było, a czynnik był itd. Coś mi się obija o uszy, że inni posiadacze plusów z klimą też o tym wspominali, że w niższych temperaturach to nie działa. Instrukcja mówi o odszranianiu szyb zimą itp, a to się nawet nie włącza, więc jak to jest?
-
Było coś takiego. Ale wystarczyło, że silnik chwilę popracował i klima już się włączała.
Można domniemać, że komputer GSI ma zaszyte w oprogramowaniu, aby nie włączał sprzęgła sprężarki do momentu gdy silnik nie osiągnie np. 10 czy 20 st.C. Takie coś teoretycznie daje gwarancję, że nic w układzie się nie uszkodzi. Tzn. że temperatura pod maską będzie na tyle wysoka, że w razie W nieodparowany czynnik zdąży zmienic stan skupienie w wężu.
W lagagunie miałem tak, że klimatronik czekał aż silnik osiągnie temperaturę zadaną na panelu i dopiero wtedy zaczynał działać. Ale za to odszranianie przedniej szyby działało niemal od razu. Nie wiem jak w kijance to działa, bo jeszcze solidniejszych mrozów nie było, a ogólnie auto więcej stoi niż jeździ.
-
Korzystając z nawet normalnej pogody, naprawiłem, brak iskry w poldku, winnym okazał się niekontaktujący bezpiecznik i w konsekwencji brak zasilania na moduł zapłonowy, okazało się przy okazji że gaziarze zakładają instalacje lpg zasilanie do niej zabrali właśnie z modułu, bo jak nie było iskry, to tez po przełączeniu na gaz nie otwierały się elektrozawory w parowniku i na butli. Jednak auta nie odpaliłem na gazie nie chce, a na benzynie tylko prycha w puszkę filtra powietrza, chyba pompa daje za małe ciśnienie.
-
Zrobiłem sobie taką małą przymiarkę, nowa felga do nowego Atu. <marzyciel>
(https://i.postimg.cc/G8KPj2jQ/462581654-971496368219855-457274833160754813-n.jpg) (https://postimg.cc/G8KPj2jQ)
-
No, powiem ci, że jedna z ładniejszych z tych brzydszych felg. Jest taka pół na pół, bo przypomina te brzydkie, ale jednak ma coś w sobie i nie będzie az tak źle wyglądała.
Po prostu o gustach się nie dyskutuje i ważne, żeby się tobie podobała. Ja tak pisze, bo jestem konserwatystą w kwestii felg i nie lubię udziwnionych, co nie znaczy, że nie jestem otwarty na coś innego, bo jest pełno nowszych i nowych felg, które mis ie podobają. Po prostu ciężko teraz o bardziej klasyczny wzór.
Powiększyłem sobie zdjęcie i widzę, że ma w środku rant, jak polonezowe riale, czyli nie jest tak źle. Gdyby miała mniej tych ramion i szersze, a zadane pod tym kątem, to by była jak te felgi spotykane na audicach.
Śmiało możesz zakładać, ja nie wyśmieję. To 14, cz 15?
Polonez ma to do siebie, że nie każda felga tak naprawdę pasuje, bo buda jest, jaka jest i jak przedobrzysz, to będzie wyglądał jak szerszeń Wojtasa, czyli "ch*"owo.
-
To 14, cz 15?
Całe 16'' 6,5j ET28.
Nie jest tajemnicą, że obecnie znalezienie fajnej felgi z rozstawem 4x98 nie jest najłatwiejsze. Dodatkowo jak się celuje w odpowiedni parametr ET i szerokość zawęża to bardzo krąg poszukiwań. Ta prezentowana felga, akurat tak jest na granicy mojej tolerancji estetycznej, niby nie za nowoczesna, ale już do Poloneza to tak prawie za. Mnie kojarzy się z polonezowskimi klimatyzatorami za sprawą skośnie ściętych fragmentów szprych, aczkolwiek podobieństwo do nich jest trudno dostrzec. Zobaczę jak będzie wyglądać z oponą, ale jestem dobrej myśli. Dystansy na tylną oś pewnie przy okazji też wpadną.
-
Całe 16'' 6,5j ET28
To jaka opona na to wleci? Przy tych parametrach podejrzewam że z przodu potrzebny będzie dystans.
A w temacie felg mam na sprzedanie felgi Dezent 14x5,5 et28, 4x98. Otwór centralny roztoczony na 58,5. Nie potrzeba do nich żadnych dystansów. Na felgach założone są opony Dębica Navigator 2 185/65R14. Bieżnika dużo, rok produkcji 2018. Felgi sprzedam za 700zl. Z oponami 1000zl. Felgi w bardzo dobrym stanie. Sprzedaję bo kupiłem fajne 15stki.
https://ibb.co/6nLbTCm
https://ibb.co/hBp4BDV
-
To jaka opona na to wleci? Przy tych parametrach podejrzewam że z przodu potrzebny będzie dystans.
195/45R16, dystans z przodu raczej nie będzie konieczny, w poprzednim Atu miałem na felgach 6JR15 opony 195/55 R15 i delikatne obcierki opony na sprężynie były tylko przy rozprężonym zawieszeniu, mam nadzieję że tu będzie podobnie, a jak nie to wpada dystans 5mm.
-
6.5j et28 powinno miec zapas 3mm do styku ;>
-
Można obliczyć ile wewnętrzny rant felgi wpadnie głębiej niż orginal.
Fabryczne felgi: szerokość 5cali, et28. Co daje wynik 5x25,4/2 + 28 = 91.5mm
Kiedyś miałem stalówki z Fiata 500. 14x5,5 et35. Daje to wynik 104,85. Na felgach były opony 185/65R14 i one tarły o sprężyny gdy przód auta był podniesiony. W czasie jazdy wszystko w porządku.
Felgi o których mowa w postach powyżej czyli 16x6,5 et28 dadzą wynik 110,55 czyli potrzebny będzie dystans 5 lub nawet 10 mm
-
Felgi o których mowa w postach powyżej czyli 16x6,5 et28 dadzą wynik 110,55 czyli potrzebny będzie dystans 5 lub nawet 10 mm
Przypuszczam, że co najwyżej 5mm dystans może być potrzebny, o ile w ogóle, ale przekonam się o tym jak przyjdą opony.